warzaw_bike_killerz
07.06.04, 10:30
Odwiedzil mnie znajomy zza morza, jezdzacy o dziwo samochodem (wiekszosc
uwaza, ze za morzem jezdzi sie tylko na zlomach poruszanych miesniami
ludzkimi). Gdy juz oswoil sie z pozyczonym lokum, poprosilem go, by odwiozl
mnie do miejsca gdzie mieszkam.
Podekscytowany wsiadl do swojego pojazdu, cieszac sie, ze zobaczy troche
centrum, ruszyl, a ja go "mniej wiecej" kierowalem.
Biedak, przywiozl ze soba maniery zwracania uwagi na znaki drogowe(realia
polskie kompletnie mu byly obce), wiec zaczal zadawac mi pytania, na ktore
trudno mi bylo odpowiadac, ale do rzeczy:
Rozpoczynamy nasza podroz Hoza, kierujemy sie na Plac Zawiszy zahaczajac o
Bankomat na rogu Krucza/Hoza.
Dojezdzamy do skrzyzowania z Marszalkowska (w kierunku Kruczej). Znajomy zza
morza podziwia wydzielony pas dla karetek pogotowia zwraca uwage na dwa pasy
kierujace prosto z ktorych lewy ma dodatkowo skret w lewo, prawy w prawo.
Zmienia sie swiatlo i tuz za Marszalkowska pierwsza watpliwosc - gdzie sie
podzial DRUGI pas jadacy na wporst???
Jedziemy dalej. Dojezdzamy do skrzyzowania z Krucza. Znajomy zza morza patrzy
na znaki - brak. Patrzy na pasy- brak, ustawia sie przezornie z prawej
strony, a tuz obok jeszcze dwa samochody. Zdziwienie na jego twarzy - jak to,
dwa pasy trzy samochody? Ja mu na to - wiesz, oni mysla, ze skrecasz w prawo,
ale my jedziemy prosto. Zerka przed siebie - ale za skrzyzowaniem jest znowy
tylko jeden pas!!!! Zaden znak nie mowi, ze w ktoryms miejscu konczy sie lewy
badz prawy, a tu jeszcze na srodku jakis sie ustawil!!! Ruszamy, oczywiscie
samochod po srodku jedzie prosto - nam pozostaje rozjechac babcie stojaca
przy przejsciu dla pieszych.
Krotka przerwa (bankomat), znajomy zza morza ma juz milion wypiekow na
twarzy - jedziemy dalej.
Zawracamy w Wilcza i widac ulge na twarzy znajomego - jest jednokierunkowa z
jednym pasem, mijamy Krucza, dojezdzamy do Marszalkowskiej, oznakowanie
poprawne (lewy pas skrecajacy, tylko jeden wiedzie do przodu), no i tak
mkniemy do Koszykowej. Wjezdzamy w Koszykowa, ja mu biednemu mowie, trzymaj
sie lewej - nie bedziemy blokowac prawego pasa, ludziki moga se poskrecac.
Znajomy z przerazeniem wykonuje moje polecenie. Skrzyzowanie Koszykowej z Al.
Niepodleglosci jest kompletnie nieoznakowane - nic na patykach, nic na ziemi.
Patrzy znajomy na wprost i chce mi robic awanture, ze to musi byc pas
skrecajacy tylko w lewo - pokazuje przed siebie i mowi, ze naprzeciwko jest
pas w przeciwnym kierunku!!! Na nasze nieszczescie obok postawil sie jakis
rajdowiec, ktory lubi "pool position". Kompletna konsternacja znajomego. Co
ma robic? Udalo mu sie na szczescie wbic na jedyny pas prowadzacy do przodu.
Dalszych szczegolow oszczedze. Jako, ze przestalem patrzec na znaki, jezdac
na pamiec, nie zdawalem sobie sprawy z tego, ze Zarzad Dezorganizacji
Mobilnosci ma tylko jeden cel - wiecej katastrof ladowych, wiecej zabitych,
wiecej wypadkow, wiecej kolizji. 100 000 wypadkow rocznie czy 50 000
niewinnych ofiar byloby im za malo.
Robi to swoja tajna bronia - nieoznakowanymi "znikajacymi pasami".