W Warszawie każdy ma pracę? Ale co to za praca...

IP: *.zepter.com 06.02.12, 10:54
Karol znalazł prace w markecie za 1500 brutto. Jak nic - zielona wyspa. Zarabiamy kokosy i każdy ma pracę.

Chyba nie wierzę... W Piastowie pod Warszawą zatrudniali (jakieś dwa lata wstecz) do Biedronki za 1900 brutto.
    • fufix W Warszawie każdy ma pracę? Ale co to za praca... 06.02.12, 10:59
      Smutna prawda to, niestety :/
    • Gość: wawa W Warszawie każdy ma pracę? Ale co to za praca... IP: *.devs.futuro.pl 06.02.12, 11:12
      niech ta pierwsza urzędzina to nie narzeka, bo w urzędach to robić im się nie chce i za samo leżenie dostaje tyle kasy, a jeszcze granty dostają za 'prezydencje', '13', '14', 'wczasy pod grusza', 'zamkniecie szkoly', 'wieksze wplywu do budzetu miast (przez podwyzki oplat i podatkow)'
    • Gość: aber za 4 tys. tez nie nawojujesz IP: 212.120.136.* 06.02.12, 11:27
      jesli ktoś ma 4 tys na rekę, to też nie nawojuje wiele. jeśli chce wynająć mieszkanie - 1200 min. i to nie jest jakieś super, do tego rożne rachunki. zostaje na rękę 2 tys. na porządne ubranie trzeba odkładać.
    • Gość: Anty janosik W Warszawie każdy ma pracę? Ale co to za praca... IP: 212.244.31.* 06.02.12, 11:39
      Może nareszcie warto skończyć okradanie Warszawy janosikowym? Janosikowe, które płaci Warszawa równa się rocznym wydatkom miasta na ochronę zdrowia. Wystarczy ???
    • Gość: badacz krótko i na temat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.12, 12:04
      Prezes spółdzielni mieszkaniowej: 20 000 brutto.m-c + drugie tyle z ustawionych przetargów (dodatkowo wysokość pensji objęta tajemnicą dla szerowych jele... przepraszam spółdzielców - nie próbujcie sie dowiedzieć)

      Własciciel piekarni: 50 000 zł/ m-c brutto (podatek 19%)
      Właściciel zakładu pogrzebowego: 40 000 zł/m-c brutto (podatek 19%)
      Własciciel składu budowlanego: 50 000 zł/m-c brutto (podatek 19%)
      Własciciel hurtowni: 40 000 zł/m-c brutto (podatek 19%)
      Proukrator / sędzia: 14 000 netto emerytury dozywotniej
      Lekarz (szpital plus praktyka) - średnio około 20 000 zł brutto na miesiąc

      To sa dobre fuchy i do części nie potrzeba się uczyć (do innych b. dużo). Nie oszukujmy się: poniżej 10 000 zł brutto na miesiąc to tylko rózne odcienie biedy. Śmieszą mnie ci wszyscy programiści i kiekanci jarający się, że ten ma aż 7 000 brutto a inny tylko 5 000.

      Pozdrawiam
      • Gość: Kottblum Hanna jeszcze krócej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.12, 14:24
        Tak wszyscy narzekają na poziom portali internetowych AGORY, ale zastanówcie się, kto tam przyjdzie na umowę-zlecenie (czyli bez urlopu, bez płatnego zwolnienia lekarskiego) i do tego na początek 1300 PLN na rękę.
        Może niech panowie dziennikarze zaczną od swojego ogródka, a potem wypominają innym, że kiepsko płacą.
    • Gość: obywatel W Warszawie każdy ma pracę? Ale co to za praca... IP: *.83.121.44.dyn.user.ono.com 06.02.12, 12:13
      Naprawdę irytują mnie tego typu artykuły.
      "Zwykli ludzie zarabiają tutaj po 1,5-2,5 tys. zł netto, czyli tak jak w całym kraju."
      Jeżeli za zwykłych ludzi uznamy
      -Ludzi po szkole średniej
      -Ludzi po socjologii, europeistyce, kulturoznawstwie itd. itp.
      -Po kiepskich szkołach prywatnych (dobrych się nie czepiam, nie wiem jak sytuacja tam wygląda)
      To jest to stwierdzenie prawdziwe.

      Jeżeli weźmiemy pod uwagę studentów/absolwentów innych kierunków to zdanie to nie jest prawdziwe.
      Studenci/absolwenci wielu kierunków studiów (głównie PW w przypadku mojego otoczenia) nie mają problemów z zarabianiem 4-5 tyś zł.

      Wszyscy mieliśmy takie same możliwości będąc w liceum/wybierając kierunki studiów, więc naprawdę z trudem czytam kolejny artykuł o tematyce "boże ale jest nam źle nikt nie ma forsy, są umowy śmieciowe i świat jest do dupy" w polskim internecie.
      • Gość: też po PW Re: W Warszawie każdy ma pracę? Ale co to za prac IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.12, 12:49
        Też jestem po PW, ale widocznie na moim kierunku uczyli logicznego myślenia.
        Myślisz, że jakby wszyscy z twojego liceum poszli na polibudę to dalej nie miałbyś problemu z dostaniem pracy za 4-5k na rękę?
        Uważasz, że humaniści, ludzie pracujący dla innych ludzi (np. nauczyciele, przedszkolanki, pielęgniarki) nie zasługują na godne wynagrodzenie, bo nie wybrali kierunku studiów cynicznie, pod aktualnie panujący trend zarobkowy?

        Żal mi ciebie. Zarobki nie świadczą o poziomie człowieka.
      • Gość: oh! Re: W Warszawie każdy ma pracę? Ale co to za prac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.12, 12:52
        > -Ludzi po socjologii, europeistyce, kulturoznawstwie itd. itp.

        jesteśmy po jednym z tych kierunków: w zeszłym roku srednio lekko ponad 20.000 netto m-c w Warszawie w tym zapowiada się o jakąś 1/5 wiecej. W domu jesteśmy lekko po 17:00. Umowy na stałe od kilku lat (plus działalność). Bez stresu, kawka, internet. Ludzie na poziomie w okół. Oboje w zawodzie lub b. blisko.

        a teraz wracaj przekładać kable
        • potomar Re: W Warszawie każdy ma pracę? Ale co to za prac 07.02.12, 16:16
          lekko ponad 20.000
          > netto m-c w Warszawie w tym zapowiada się o jakąś 1/5 wiecej. W domu jesteśmy l
          > ekko po 17:00. Umowy na stałe od kilku lat...
          Bez stresu, kawk
          > a, internet

          Czyżbyście byli ministrami, czy może parlamentarzystami?
      • Gość: heh Re: W Warszawie każdy ma pracę? Ale co to za prac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.12, 13:03
        Bzdury chłopie gadasz - sam studiowałem na PW i to na informatyce, a nie na wydziale samochodów i maszyn roboczych (czy jak to się tam nazywało) gdzie brali nawet największych kretynów (chociaż przyznam że zdarzały się wyjątki), i gdyby nie moja prv firma to nie zarobiłbym więcej. Opowiadanie bajek o rozchwytywaniu inżynierów po PW przypomina mi tekstu z internetu w stylu "a ja zarabiam 15tys. miesięcznie". Wiadomo, że można wypisać i 100 podpunktów "wyjątków" w stylu "humaniści", "po szkole średniej", albo "po UW, PW ale ledwo zdający", "po UW, PW ale niezaradni życiowo", "po UW, PW ale leniwi" itd. ale nie zmieni to faktu, że w stolicy za 40h tydzień pracy, więcej niż te 1,5-2,5tys.zł netto się nie płaci. Dlaczego? Bo każdy pracodawca który ma zatrudnić 30 latka - zwłaszcza w branży technologicznej - za 4tys. zł netto (czyli brutto ~5,6tys.zł), jeżeli tylko może bo nie ma ograniczeń np. z powodu braku uprawnień, woli na to miejsce zatrudnić 3 młodych studentów po 1,5tys.zł (brutto 1900), którzy będą: a) zadowoleni, b) bez "obciążeń" w postaci np. rodziny, c) bez problemów z PIP, d) łatwo wymienialni, bo studentów nie brakuje, e) pracowici bo potrzebna im będzie dobra opinia od pracodawcy, niż jednego "supermana". A że trzeba ich najpierw "nauczyć"? Każdego pracownika trzeba przeszkolić, a przy takiej różnicy ilości kadrowej jest to i tak czysty zysk - zwłaszcza, że jak widać taki "ceniący się" super "wykształcony po PW" żadnej stabilizacji i tak nie gwarantuje, bo on jest przecież taki rozchwytywalny...
      • Gość: Karakan Odezwały się jakieś kompleksy? IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.12, 15:14
        Takie teksty to na ogół solą ludkowie, co to mocno z gminu się wywodzą, a że udało się ze wsi albo zapyziałego miasteczka w Polsce B do stolicy wyrwać i na lukratywną posadkę załapać, to hajda na pozostałych, że jak mało zarabiają, to głupie kierunki wybrali albo wcale się nie uczyli, albo za mało zaradni są, więc najlepiej to tylko dół, szpadel i piach.
        Zrozum, bucu napływowo-miastowy, że podstawową zasadą powinno być to, aby ludzie godziwie zarabiali, bo jeśli każdy z nas wybierze studia, a na dodatek techniczne, bo podobno rokujące dobrze płatną pracą, to niedługo magistrowie inżynierowie będą sobie sami szambo wybierać i ulice zamiastać albo dojdziemy do poziomu, kiedy do kopania rowów będą aplikować doktorzy habilitowani, tylu ich system naprodukuje. Aż żal czytać wywody ciuli, którzy nie szanują ciężkiej fizycznej pracy, pomiatając ludźmi, którym natura nie dała tak wysokiego IQ albo stabilnej rodziny, dzięki której mogliby się wybić poza wymachiwanie mopem. Ale każdą pracę należy szanować, a nie wyżej sr... niż dupę mieć, bo jeszcze chwila i nie będzie tego komu po nas posprzątać albo list motywacyjny do tej roboty trzeba będzie złożyć, poparty bogatym CV i listami polecającymi.
        • Gość: motorniczy Nie rozumiesz co czytasz? IP: *.ip.netia.com.pl 06.02.12, 15:31
          Chyba nie zrozumiałeś komentarza ,na który odpisujesz.Przeczytaj jeszcze raz,koleś ma rację.
          • Gość: flounderfromJapan Re: Nie rozumiesz co czytasz? IP: 94.75.114.* 06.02.12, 15:48
            A czego @karakan według ciebie geniuszu nie zrozumiał? Pewnie wczoraj się nauczył czytać a ty już parę lat umiesz. To że się "naumiałeś" czytać nie daje ci prawa pisać co kto zrozumiał lub nie. Sam wielu rzeczy wole nie rozumiesz i żyjesz więc odczep się od innych.
    • Gość: fak W Warszawie każdy ma pracę? Ale co to za praca... IP: *.play-internet.pl 06.02.12, 12:16
      Gdyby was wsioków spod Łodzi, Radomia, Siedlec i Białegostoku pogonić z Warszawy od razu życie stałoby się piękniejsze. Nie podoba wam się, że bez wykształcenia, doświadczenia, ogłady, ale za to z typową dla prowincjuszy butą (co, ja sobie nie poradzę?) i zawiścią (jak ja tego u was k.rwa nie cierpię) nie zarabiacie swoich wyśnionych na piętrowym łóżku w Pabianicach, Rzgowie, Czyżewie czy innym Płońsku "grubych tysięcy"? Już dzisiaj chętnie was pożegnamy na rogatkach miasta!
      • Gość: L Re: W Warszawie każdy ma pracę? Ale co to za prac IP: *.ip.netia.com.pl 06.02.12, 14:11
        No bo przecież w tobie zawiści nie ma nic ;)
    • Gość: Szmul Re: W Warszawie każdy ma pracę? Ale co to za prac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.12, 12:30
      Ciekawe, co by zrobił przeciętny Grek gdyby mu zaproponować pracę za 350 euro??? ;-) Zaraz ktoś wyskoczy z cenami w sklepach... otóz NIE różnią się od naszych. Żywność bywa nawet tańsza niż w Polsce, paliwa minimalnie droższe ale dzielnie je gonimy ;-)
    • Gość: Tomasz W Warszawie każdy ma pracę? Ale co to za praca... IP: *.rwe.com 06.02.12, 13:11
      Trzeba to w końcu powiedzieć głośno - cud gospodarczy nad Wisłą już dawno się skończył. Ja po 7 latach w Warszawie, zamieniam ten "raj" nad Wisłą na nowy świeży, lepszy "raj" nad Odrą. Teraz tam się dzieje i będzie się działo (Poznań, Wrocław, Berlin).
      • Gość: L Re: W Warszawie każdy ma pracę? Ale co to za prac IP: *.ip.netia.com.pl 06.02.12, 14:13
        Zgoda, i miasta piękniejsze (zresztą to nietrudne) i wszędzie bliżej, korki mniejsze, wszystko lepiej zorganizowane, zdrowsze, atmosfera fajniejsza, mniejszy wyścig szczurów (jeśli w ogóle), życie tansze, więcej czasu - ogólenie same zalety
    • Gość: ala Re: W Warszawie każdy ma pracę? Ale co to za prac IP: *.warszawa.mm.pl 06.02.12, 14:24
      jako kosmetyczka w Warszawie rok temu zarabiałam ok.3000 zł pracując 11 h dziennie, teraz zarabiam 1600-2000 zł pracując od 9.00 do 21.00 ,szefowa zatrudniła kolejną, bo za dużo zarabiałam, w umowie zatrudniona jestem na 0,5 etatu bez informacji o prowizjach.
    • Gość: E-clipse W Warszawie każdy ma pracę? Ale co to za praca... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.12, 14:37
      Nie sądzę że warunki są coraz lepsze - ale tak jak ktoś wyżej napisał: ludzie bez wykształcenia, bez ogłady niekiedy, nie umieją poprawnie zdania sklecić, a wymagają wysokiej pensji - nie piszę tu tylko o osobach spoza Warszawy bo Warszawiaków takich też nie brakuje. Sama zmieniłam pracę w kryzysie - mam lepsze warunki i jestem zadowolona. Duzo trudu jednak włożyłam w zdobycie wysokiego wykształcenia, czas poświęcałam na szkolenia poza godzinami pracy itp.
      A tym, którym tak źle i niedobrze..rzeczywiście zachodnie rejony oferują więcej..ale nie spodziewajcie się, że bez odpowiednich kwalifikacji będzie lepiej.
      • Gość: driad Re: W Warszawie każdy ma pracę? Ale co to za prac IP: 212.120.136.* 06.02.12, 14:58
        Gość portalu: E-clipse napisał(a):
        > Nie sądzę że warunki są coraz lepsze - ale tak jak ktoś wyżej napisał: ludzie b
        > ez wykształcenia, bez ogłady niekiedy, nie umieją poprawnie zdania sklecić, a w
        > ymagają wysokiej pensji

        słowo 'wykształcenie' zamieniłbym na kwalifikacje, bo niestety czasem albo dość nawet często nie idzie to w parze. na zachodzie doswiadczony i porządkie wykwalifikowany technik ma większe szanse na pracę i wyższe zarobki niz początkujący inzynier. może to jest zdrowe.
    • Gość: exp W Warszawie każdy ma pracę? Ale co to za praca... IP: *.net-serwis.pl 06.02.12, 14:40
      No i pęka bańka mydlana, cudów nie ma, w stolicy jak wszędzie o etat ciężko, ale chwila przecież według dziennikarzy GW wszyscy młodzi chcą być freelancerami więc w sumie po co im etat?
    • Gość: Karmazynowy Pirat Dla ludności napływowej to raj IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.12, 15:02
      Widział ktoś taki film "Warszawa do wzięcia"? To o panienkach z popegeerowskich wiosek, które dzięki specjalnej akcji wyrywania z biedy potomków pracowników PGR-ów, trafiły do stolicy i mieszkając u sióstr zakonnych, a potem stopniowo usamodzielniając się na zasadzie "mieszkamy we dwie w wynajmowanym pokoju za sprzątanie" miały niby się cieszyć, że pana Boga za nogi złapały. Spośród 3 bohaterek dokumentu, żadna nie wytrzymała presji wielkiego miasta i wszystkie wróciły do rodzinnych miejscowości, żeby dalej pogrążyć się w beznadziei tego świata. Smutne. Ci, którym się udało, mieszkają po 10 osób na 2 pokojach i tacy może cieszą się, że zarabiają po 1000 złotych na rękę za 12 godzin tyrania bez umowy i prawa do urlopu, ale Warszawa to nie raj, to nie miejsce do zakładania podstawowej komórki społecznej, jeśli się nie ma wsparcia rodziny w postaci odziedziczonego mieszkana, a na dokładkę pracy po znajomości, która trzyma się kupy i pozwala na perspektywiczne ujęcie tematu przyszłości swojej i swoich bliskich. Wszystkie znane mi przypadki osób, które przyjechały do stolicy i wybiły się w hierarchii dotyczą mężczyzn lub kobiet, którzy poznali tzw. drugą połówkę wyposażoną w mieszkanie albo dobrą pracę i zdolność kredytową. Nie znam przypadku osoby, która na dłużej zagościła na świeczniku życia zawodowego i mając płynność finansową na odpowiednim poziomie usamodzielniła się na tyle, że może powiedzieć, że do wszystkiego doszła sama. To nie Ameryka, która zresztą już ziemią obiecaną nie jest, z racji kryzysu.
      • Gość: dziadek Re: Dla ludności napływowej to raj IP: *.neanet.pl 06.02.12, 16:08
        Wszystkie żale i frustracje proszę kierować do tego co wymyślił "OTAKE, który teraz grzeje brzuch na Florydzie razem z Mirem i Ryśkiem.
    • Gość: Drevniak Bal, bla, bla... IP: 212.160.172.* 08.02.12, 15:25
      Strasznie nie lubie takiego pitolenia i licytowania się na własne nieudacznictwo. Skończyłem studia i marnie zarabiałem. Ale rozglądałem się dookoła i widziałem, że ludzie mają coraz więcej samochodów (wcale nie piętnastoletnich trupów), mają coraz więcej mieszkań na Kabatach, jadą zimą na narty i chodza w fajnych ciuchach. Stwierdziłem, że to ze mną jest problem i trzeba coś w sobie zmianić. Zmieniłem. I dobrze mi się teraz wiedzie, nie jojczę jak jest źle, że mało zarabiam, że pogoda brzydka. Przyczyn własnych niepowodzeń należy szukać w sobie, nie w Balcerowiczu, nie w kapitalistach, nie w żydach, nie w katolikach. Jak sobie sam nie pomożesz to i w Irlandii będziesz jeden z drugim biedę klepał.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja