to_ja_dziki-9876543210
13.06.12, 11:19
swoista jest mentalność "artystki" Rajkowskiej. Nie dalej jak kilka lat temu, kiedy palma stanęła na Rondzie w ramach swojego rodzaju happeningu i niedługo potem miała zniknąć, P. Rajkowska namawiała miasto żeby ją "przygarnęło" bo Ona nie ma pieniędzy na utrzymywanie tego badyla (liście, konserwacja, etc). Po dość długiej batalii w którą włączyła się i Wyborcza, miasto przejęło palmę i koszt jej utrzymania zdejmując z głowy Rajkowskiej niemałe pieniądze. Minął jakiś czas i nagle twórczyni palmy stwierdza że ów twór jednak jest jej i może z nim robić co chce. Także ogołocić z liści w ramach protestu.
A ja chciałbym się spytać, czy może Pani Rajkowska zdecyduje się oddać pieniądze jakie miasto wyłożyło na utrzymanie jej kosztownego prezentu lub czy może (skoro palmę nadal uważa za swoją) przejmie ją z powrotem skoro potrzebna jeset jej ona do wyrażania swoich protestów ?
Miło by było, gdyby jednak zajęła jakieś określone stanowisko w tej sprawie, a nie zmieniała zdanie w zależności od tego czy dzisiaj jest za a jutro przeciw Euro.