dziś jak zwykle jechałam rowerem do pracy :)

IP: 193.0.117.* 24.06.04, 10:06
z Wilanowa na Powiśle...

już na wysokości Witosa było gęsto
na Gagarina pełzły w żółwim tempie
a przed Legią stały w karnych szeregach czterokołowe puszki :)
a w środku setki biednych śledzi

a ja jechałam obok i było mi ich strasznie żal
bo z Wilanowa na Powiśle rowerem jedzie się pół godziny bez specjalnego
wysiłku :)
(a gdyby ścieżka rowerowa zachowywała ciągłość i miała nawierzchnię jak
bulwarek nadwiślański, a piesi trzymali się swojego chodnika, to kto wie,
może i w 20 minut)
i kości rozprostowane i krew jakoś szybciej krąży i pieniądz zostaje w
kieszeni
nie szkodzi że rower wiejskim pojazdem jest :)
ma znacznie więcej zalet niż samochód

pozdrawiam wszystkie biedne śledzie :)
RED
    • sloggi Re: dziś jak zwykle jechałam rowerem do pracy :) 24.06.04, 10:10
      Rowert - zmieniłeś/łaś płeć?
      • Gość: Roberto Re: dziś jak zwykle jechałam rowerem do pracy :) IP: 195.114.160.* 24.06.04, 13:36
        Jak widac nie tylko ja dostrzeglem kolosalne zalety roweru.

        Ps. ta trasa ja nie jezdze.
    • kixx Re: dziś jak zwykle jechałam rowerem do pracy :) 24.06.04, 10:11
      dowartosciowalas sie?
      ciesze się w takim razie,ze tak niewiele Ci potrzeba
      • niech Re: dziś jak zwykle jechałam rowerem do pracy :) 24.06.04, 10:45
        Nie zapomnij jeszcze wybrac sie na jakas autostrade i posmiac sie ze sledzi w
        puszkach. Czy wiesz jak komicznie wygladaja przez przednia szybe?
        • Gość: Roberto Re: dziś jak zwykle jechałam rowerem do pracy :) IP: 195.114.160.* 24.06.04, 13:37
          I oto jest typowy komentarz poczciwych kierowcow.
        • olecky Re: dziś jak zwykle jechałam rowerem do pracy :) 24.06.04, 13:40
          niech napisała:

          > Nie zapomnij jeszcze wybrac sie na jakas autostrade i posmiac sie ze sledzi w
          > puszkach.

          sadzac po innych watkach na tym forum, to znaczaca czesc kierowcow uwaza
          wislostrada za autostrade ;-)
    • warzaw_bike_killerz Re: dziś jak zwykle jechałem samochode do pracy :) 24.06.04, 11:28
      Z Wilanowa na Powisle

      Wsiadlem do swojego samochodu, poluznilem krawat, za mocno zacisniety,
      wlaczylem swoj odtwarzacz kompaktow z szecioma glosnikami, uruchomilem
      klimatyzacje i ruszylem delektujac sie cichymi przestrzennymi dzwiekami z mojej
      starej ulubionej plyty z utworami Notisa Sfakianakisa. W miedzy czasie
      zakupilem gazete z wydeptywaczy trawnikowych za 5 zlotych, stojac tak w usianej
      swiatlami drodze przeczytalem wszystkie wazniejsze artykuly - jestem na
      biezaco. Przypomnialo mi sie, ze musze dokonac dwoch przelewow bankowych,
      wyciagnalem kwitki, zadzwonilem do banku i wystawilem odpowiednie zlecenia
      (stojac przed swiatlami). Zadzwonilem takze do opiekunki mojego dziecka i
      powiedzialem, co ma kupic na spacerku z dzieckiem do lodowki. Kiedy tak
      dojezdzalem do Gagarina, moja uwage przykula lekko otyla, spocona (dzis 25
      stopni prawie) kustykajaca pod gorke kobieta na rowerze. Tak pomyslalem sobie -
      jak jej koledzy z pracy moga przy takiej spoconej wytrzymac? A moze jest
      studentka bez powodzenia i wierzy w erotyczna moc naturalnych feromonow? Po co
      ludzie tak traca czas i tyle wysilku poswiecaja na pokonywanie drogi do pracy?
      Przeciez nie moglbym na rowerze dokonac przelewow, odprezyc sie przed
      spotkaniami w pracy. No tak, na pewno pelni funkcje rozdrabniacza sledzi do
      salatek zydowskich w sloikach. To by tlumaczylo, czemu nie musi stresowac sie
      potem wymieszanym z zapachem dezodorantu Fa. Tacy ludzie tez sa potrzebni i na
      pewno zarabiaja niezbyt godziwe place, by pozwolic sobie na miesieczny bilet
      komunikacji miejskiej. Straszny jest wyzysk tych kapitalistow fabrycznych. A
      moze ta kobieta nie jedzie do pracy? Moze rekreacyjnie sie meczy tracac ta
      ewidentna nadwage? Tylko po co to robic w smordzie miejskim przy takiej
      temperaturze? Przeciez mozna to zrobic w klimatyzowanym fitness-clubie!! Ale
      faktycznie musi byc biedna skoro sie tak meczy. No coz dla urody niektore
      kobiety sa w stanie poswiecic wszystko. Szkoda tylko, ze jak jej cere okopcila
      ta ciezarowka. Na pewno taka cera na twarzy szybciej sie niszczy. Ale jeszcze
      wyglada na mloda, szkoda ze tak siebie niszczy.
      Coz, niektorzy ludzie bardziej wola sobie komplikowac zycie, maja to w genach.
      Po zadumaniu nad ciezkim losem mlodej kobiety ledwo zauwazylem, ze juz prawie
      jestem pod praca. Musze zadzwonic do pani Krysi - niech zrobi mi kawe i postawi
      na biurko, nim dojade.

      Pozdrawiam wszystkich komplikujacych sobie zycie ludzi!
      • druhroman Re: dziś jak zwykle jechałem samochode do pracy : 24.06.04, 12:36
        warzaw_bike_killerz napisał:

        > Z Wilanowa na Powisle
        >
        > Wsiadlem do swojego samochodu, poluznilem krawat, za mocno zacisniety,
        > wlaczylem swoj odtwarzacz kompaktow z szecioma glosnikami, uruchomilem
        > klimatyzacje i ruszylem delektujac sie cichymi przestrzennymi dzwiekami z
        mojej
        >
        > starej ulubionej plyty z utworami Notisa Sfakianakisa. W miedzy czasie
        > zakupilem gazete z wydeptywaczy trawnikowych za 5 zlotych, stojac tak w
        usianej
        >
        > swiatlami drodze przeczytalem wszystkie wazniejsze artykuly - jestem na
        > biezaco. Przypomnialo mi sie, ze musze dokonac dwoch przelewow bankowych,
        > wyciagnalem kwitki, zadzwonilem do banku i wystawilem odpowiednie zlecenia
        > (stojac przed swiatlami). Zadzwonilem takze do opiekunki mojego dziecka i
        > powiedzialem, co ma kupic na spacerku z dzieckiem do lodowki. Kiedy tak
        > dojezdzalem do Gagarina, moja uwage przykula lekko otyla, spocona (dzis 25
        > stopni prawie) kustykajaca pod gorke kobieta na rowerze. Tak pomyslalem
        sobie -
        >
        > jak jej koledzy z pracy moga przy takiej spoconej wytrzymac? A moze jest
        > studentka bez powodzenia i wierzy w erotyczna moc naturalnych feromonow? Po
        co
        > ludzie tak traca czas i tyle wysilku poswiecaja na pokonywanie drogi do
        pracy?
        > Przeciez nie moglbym na rowerze dokonac przelewow, odprezyc sie przed
        > spotkaniami w pracy. No tak, na pewno pelni funkcje rozdrabniacza sledzi do
        > salatek zydowskich w sloikach. To by tlumaczylo, czemu nie musi stresowac sie
        > potem wymieszanym z zapachem dezodorantu Fa. Tacy ludzie tez sa potrzebni i
        na
        > pewno zarabiaja niezbyt godziwe place, by pozwolic sobie na miesieczny bilet
        > komunikacji miejskiej. Straszny jest wyzysk tych kapitalistow fabrycznych. A
        > moze ta kobieta nie jedzie do pracy? Moze rekreacyjnie sie meczy tracac ta
        > ewidentna nadwage? Tylko po co to robic w smordzie miejskim przy takiej
        > temperaturze? Przeciez mozna to zrobic w klimatyzowanym fitness-clubie!! Ale
        > faktycznie musi byc biedna skoro sie tak meczy. No coz dla urody niektore
        > kobiety sa w stanie poswiecic wszystko. Szkoda tylko, ze jak jej cere
        okopcila
        > ta ciezarowka. Na pewno taka cera na twarzy szybciej sie niszczy. Ale jeszcze
        > wyglada na mloda, szkoda ze tak siebie niszczy.
        > Coz, niektorzy ludzie bardziej wola sobie komplikowac zycie, maja to w
        genach.
        > Po zadumaniu nad ciezkim losem mlodej kobiety ledwo zauwazylem, ze juz prawie
        > jestem pod praca. Musze zadzwonic do pani Krysi - niech zrobi mi kawe i
        postawi
        >
        > na biurko, nim dojade.
        >
        > Pozdrawiam wszystkich komplikujacych sobie zycie ludzi!
        >


        "poluznilem krawat, za mocno zacisniety" - do tego chyba nie trzeba samochodu:)
        • sloggi Re: dziś jak zwykle jechałem samochode do pracy : 24.06.04, 13:42
          Jadąc rowerem zwyczajnie odgryzłby go.
        • olecky Re: dziś jak zwykle jechałem samochode do pracy : 24.06.04, 13:47
          druhroman napisał:

          > "poluznilem krawat, za mocno zacisniety"
          > - do tego chyba nie trzeba samochodu:)

          ale za to potem, jak juz sie poluzni te petle na szyi, to jakim potokiem slow
          mozna uraczyc forum ;-)
      • j_karolak Re: dziś jak zwykle jechałem samochode do pracy : 24.06.04, 13:51
        warzaw_bike_killerz napisał:

        > Z Wilanowa na Powisle
        >
        > Wsiadlem do swojego samochodu, poluznilem krawat, za mocno zacisniety,

        To by tłumaczyło resztę postu. Ten brak dopływu krwi do mózgu.


        > W miedzy czasie
        > zakupilem gazete z wydeptywaczy trawnikowych za 5 zlotych, stojac tak w
        usianej
        >
        > swiatlami drodze przeczytalem wszystkie wazniejsze artykuly - jestem na
        > biezaco.

        Kupiłeś Super Ekspress, że wystarczyło ci przerw między światłami do
        przeczytania gazety?

        > Przypomnialo mi sie, ze musze dokonac dwoch przelewow bankowych,
        > wyciagnalem kwitki, zadzwonilem do banku i wystawilem odpowiednie zlecenia
        > (stojac przed swiatlami).

        Nie lepiej było zadzwonić z samochodu? Po co wyszedłeś przed światła?

        > Zadzwonilem takze do opiekunki mojego dziecka i
        > powiedzialem, co ma kupic na spacerku z dzieckiem do lodowki.

        Spacerek do lodówki? Nie jesteś wymagający jeżeli chodzi o opiekę nad dzieckiem.

        > Kiedy tak
        > dojezdzalem do Gagarina, moja uwage przykula lekko otyla, spocona (dzis 25
        > stopni prawie) kustykajaca pod gorke kobieta na rowerze.

        Na rowerze się nie kuśtyka. Gagarina jest prościutka, nie ma tam jak jechać pod
        górę.

        > Tak pomyslalem sobie -
        >
        Kanciarz!



        Resztę daruję, bo litościwy jestem.

        ps Przebiłeś głupotą postu autorkę wątku, co było czynem nie lada. Śmiem
        twierdzić, że wzniosłeś się na wyżyny dostępne dotychczas tylko dla Rowerta.
        • olecky Re: dziś jak zwykle jechałem samochode do pracy : 24.06.04, 13:58
          j_karolak napisał:

          > > Zadzwonilem takze do opiekunki mojego dziecka i
          > > powiedzialem, co ma kupic na spacerku z dzieckiem do lodowki.
          >
          > Spacerek do lodówki?
          > Nie jesteś wymagający jeżeli chodzi o opiekę nad dzieckiem

          dziecko trzymane w lodowce mniej sie psuje ;-)
        • warzaw_bike_killerz Re: dziś jak zwykle jechałem samochode do pracy : 24.06.04, 14:32
          j_karolak napisał:

          > Kupiłeś Super Ekspress, że wystarczyło ci przerw między światłami do
          > przeczytania gazety?

          Cos Ty! Przeciez stalem w korku, wiec wyborcza wystarczyla - nastepnym razem
          wezme cos z klasyki moze "Dzume"?


          >
          > Nie lepiej było zadzwonić z samochodu? Po co wyszedłeś przed światła?

          Chcialem rozprostowac kosci i mam nawyk "spacerowania" jak rozmawiam przez
          telefon. Taka forma uprawiania "chodziarstwa" telefonicznego.

          >
          > Spacerek do lodówki? Nie jesteś wymagający jeżeli chodzi o opiekę nad
          dzieckiem

          Opiekunka ma byc ladna i mloda - reszta jest bez znaczenia.

          > Na rowerze się nie kuśtyka. Gagarina jest prościutka, nie ma tam jak jechać
          pod
          >
          > górę.

          Hm.. No zobacz - musiala byc bardzo zmeczona, skoro tak kustykala - sprawiala
          wrazenie jakby jechala pod gorke. Dla mnie w samochodzie to nie ma znaczenia,
          ale jak sie widzi taka biedna kobitke ledwo wloczaca nogami ma sie wrazenie
          jakby nawet zjezdzajac po stromym zboczu wjezdzala pod gore.

          > ps Przebiłeś głupotą postu autorkę wątku, co było czynem nie lada. Śmiem
          > twierdzić, że wzniosłeś się na wyżyny dostępne dotychczas tylko dla Rowerta.

          Zawsze mialem wysokie aspiracje. Moze kiedys dogonie Ciebie, ale niestety na
          razie tylko widze Twoje piety. Jeszcze potrenuje.
      • Gość: Roberto Re: dziś jak zwykle jechałem samochode do pracy : IP: 195.114.160.* 24.06.04, 13:55
        warzaw_bike_killerz napisał:

        > Z Wilanowa na Powisle
        >
        > Wsiadlem do swojego samochodu,

        A moze wtoczylem sie bowiem przy 40 kg nadwadze ciezko jest wiasiasc.
        "Malucha" rowniez nazywano samochodem.

        > poluznilem krawat, za mocno zacisniety,

        Nie dziwie sie. Zapewne tlusz juz wylewal sie ze wszystkich stron

        > wlaczylem swoj odtwarzacz kompaktow z szecioma glosnikami,

        marki tonsil upakowanych w drewnianej obudowie na tylnej szybie.

        > uruchomilem
        > klimatyzacje

        ...czyli otworzylem okno.

        > W miedzy czasie
        > zakupilem gazete z wydeptywaczy trawnikowych za 5 zlotych,

        Kupno w kiosku gazety to juz w twoim przypadku sport ekstremalny, nieprawdaz?

        > swiatlami drodze przeczytalem wszystkie wazniejsze artykuly - jestem na
        > biezaco. Przypomnialo mi sie, ze musze dokonac dwoch przelewow bankowych,
        > wyciagnalem kwitki, zadzwonilem do banku i wystawilem odpowiednie zlecenia
        > (stojac przed swiatlami). Zadzwonilem takze do opiekunki mojego dziecka i
        > powiedzialem, co ma kupic na spacerku z dzieckiem do lodowki.

        Coz bowiem innego mozna robic w samochodzie jak sie codziennie w nim spedza 2-3
        godz. Czyz nie prosciej jest wsiasc na rower a zaoszczedzony w ten sposob czas
        przeznaczyc na dowolny cel.

        > Tak pomyslalem sobie -
        > jak jej koledzy z pracy moga przy takiej spoconej wytrzymac?

        Coz handlarzowi ze szczek obcy jest prysznic w miejscu pracy.

        > Tacy ludzie tez sa potrzebni i na
        > pewno zarabiaja niezbyt godziwe place, by pozwolic sobie na miesieczny bilet
        > komunikacji miejskiej.

        Zapewne i tacy rowerzysci sa ale sa rowniez i tacy ktorzy buduja domy po 250 m
        gdyz w M2 juz sie nie mieszcza ze swymi jednokolowymi pojazdami.

        > Tylko po co to robic w smordzie miejskim przy takiej
        > temperaturze? Przeciez mozna to zrobic w klimatyzowanym fitness-clubie!!

        Tez mi przyjemnosc. A jakie przy tym moge podziwiac widoki...

        > Po zadumaniu nad ciezkim losem mlodej kobiety ledwo zauwazylem, ze juz prawie
        > jestem pod praca.

        Juz prawie...jescze tylko characz do parkomatu i 100m wycieczka koslawym
        chodnikiem posrod innych samochodow.

        > Musze zadzwonic do pani Krysi - niech zrobi mi kawe i postawi
        > na biurko, nim dojade.

        i odpoczne sobie po alpinistycznej wspinaczce na I pietro.

        >
        > Pozdrawiam wszystkich komplikujacych sobie zycie ludzi!

        I ja takze.
        • warzaw_bike_killerz Re: dziś jak zwykle jechałem samochode do pracy : 24.06.04, 14:40
          Gość portalu: Roberto napisał(a):

          > Kupno w kiosku gazety to juz w twoim przypadku sport ekstremalny, nieprawdaz?

          Dlaczego mam kupowac w kiosku, skoro sama przychodzi mi do samochodu?

          >
          > Coz bowiem innego mozna robic w samochodzie jak sie codziennie w nim spedza 2-
          3
          >
          > godz. Czyz nie prosciej jest wsiasc na rower a zaoszczedzony w ten sposob
          czas
          > przeznaczyc na dowolny cel.

          Dowolny cel to znaczy co? Mialbym kustykac na rowerze a potem w domu wykonywac
          telefony, czytac gazete itp pierdoly, ktore mozna zalatwic w drodze do pracy?
          Pozwol, ze pozostane przy wykonywaniu mnostwa rzeczy podczas jazdy samochodem,
          by w domu przeznaczac czas na dowolny cel, a nie zalatwiac to, czego nie
          zrobilem w samochodzie, bo sie pocilem na rowerze.

          > Coz handlarzowi ze szczek obcy jest prysznic w miejscu pracy.

          Coz, nie kazdy pracuje w agencji towarzyskiej by miec jacuzzi jako narzedzie.
          Nie kazdy tez pracuje na tasmie produkcyjnej, by miec potem zakladowy prysznic.
          W moim office, zadna firma nie ma kabiny prysznicowej na stanie. Biurowiec
          miesci okolo 20 glownych siedzib wielkich koncernow swiatowych.

          >
          > > Po zadumaniu nad ciezkim losem mlodej kobiety ledwo zauwazylem, ze juz pra
          > wie
          > > jestem pod praca.
          >
          > Juz prawie...jescze tylko characz do parkomatu i 100m wycieczka koslawym
          > chodnikiem posrod innych samochodow.

          Mam miejsce w podziemnym garazu bedacym miejscem postojowym firmy.

          >
          > i odpoczne sobie po alpinistycznej wspinaczce na I pietro.


          Z poziomu -1 na 4 pietro mam winde, wiec nie musze wspinac sie po schodach.
          • j_karolak Re: dziś jak zwykle jechałem samochode do pracy : 24.06.04, 15:53
            Przepraszam.

            Jednak Roberta nie przebiłeś.

            Koleś jest dwie klasy przed wszystkimi.
            • warzaw_bike_killerz Re: dziś jak zwykle jechałem samochode do pracy : 24.06.04, 16:05
              j_karolak napisał:

              > Przepraszam.
              >
              > Jednak Roberta nie przebiłeś.
              >
              > Koleś jest dwie klasy przed wszystkim

              Prosze Ciebie - pokaz mi fragment, w ktorym Robert przeskoczyl wszystkich.

              Ja mialem watpliwosci czy podolam temu:

              > Zapewne i tacy rowerzysci sa ale sa rowniez i tacy ktorzy buduja domy po 250
              m
              > gdyz w M2 juz sie nie mieszcza ze swymi jednokolowymi pojazdami.

              Brakowalo mi argumentacji, wiec pominalem ta kwestie. Bo jak mialem to zbyc -
              kupuje Hammera i musze przebudowac garaz na pol hektara? Glupio by brzmialo :(
          • Gość: Roberto Re: dziś jak zwykle jechałem samochode do pracy : IP: 195.114.160.* 25.06.04, 16:26
            warzaw_bike_killerz napisał:

            > Gość portalu: Roberto napisał(a):
            >
            > > Kupno w kiosku gazety to juz w twoim przypadku sport ekstremalny, nieprawd
            > az?
            >
            > Dlaczego mam kupowac w kiosku, skoro sama przychodzi mi do samochodu?

            Czy aby oddac potrzebe fizjologiczna to wolasz: "Siostro, basen!" ?

            >
            > >
            > > Coz bowiem innego mozna robic w samochodzie jak sie codziennie w nim spedz
            > a 2-
            > 3
            > >
            > > godz. Czyz nie prosciej jest wsiasc na rower a zaoszczedzony w ten sposob
            > czas
            > > przeznaczyc na dowolny cel.
            >
            > Dowolny cel to znaczy co? Mialbym kustykac na rowerze a potem w domu
            wykonywac
            > telefony, czytac gazete itp pierdoly, ktore mozna zalatwic w drodze do pracy?

            Pod pojeciem dowolny cel mialem na mysli np. zabawe z dziecmi, rodzinne spacery
            po parku, etc. Chyba masz dzieci? A... fakt, masz. Zajmuje sie nimi opiekunka.
            To by w zupelnosci tlumaczylo poswiecanie czasu na siedzenie w samochodzie a
            nie z dziecmi.

            > W moim office, zadna firma nie ma kabiny prysznicowej na stanie. Biurowiec
            > miesci okolo 20 glownych siedzib wielkich koncernow swiatowych.

            Koncerny moze i sa swiatowe ale administacja z za Buga bowiem prawdziwy
            administrator zaspokaja wpodstawowe pragnienia potencjalnych nabywcow a do
            takich niwatpliwie po za miejscami parkingowymi, windami, toaletami i kuchniami
            naleza takze stojaki dla rowerow i prysznice.

            Prysznic w swiatowych biurach umieszcza sie przewaznie w toaletach damskich
            bowiem nie wyobrazam sobie aby kobieta w czasie okresu podmywala sie w umywalce.


            > > > Juz prawie...jescze tylko characz do parkomatu i 100m wycieczka koslawym
            > > chodnikiem posrod innych samochodow.
            >
            > Mam miejsce w podziemnym garazu bedacym miejscem postojowym firmy.

            Postojowym czy parkingowym? Jesli postojowym to powinno ono byc wykorzystywane
            przez dostawcow czyli do postawienia samochodu na kilka minut.

            > i odpoczne sobie po alpinistycznej wspinaczce na I pietro.
            >
            > Z poziomu -1 na 4 pietro mam winde, wiec nie musze wspinac sie po schodach.

            Widze, ze na kazdym kroku masz ulatwienia lub wyreczasz sie innymi osobami. A
            tylek to sam pocierasz czy tez sie wyreczasz?
            • warzaw_bike_killerz Re: dziś jak zwykle jechałem samochode do pracy : 27.06.04, 20:08
              Gość portalu: Roberto napisał(a):


              > > Dlaczego mam kupowac w kiosku, skoro sama przychodzi mi do samochodu?
              >
              > Czy aby oddac potrzebe fizjologiczna to wolasz: "Siostro, basen!" ?


              Przepraszam Ciebie, ale basenow nie podtykaja kierowcom na skrzyzowaniach.


              > > Dowolny cel to znaczy co? Mialbym kustykac na rowerze a potem w domu
              > wykonywac
              > > telefony, czytac gazete itp pierdoly, ktore mozna zalatwic w drodze do pra
              > cy?
              >
              > Pod pojeciem dowolny cel mialem na mysli np. zabawe z dziecmi, rodzinne
              spacery
              >
              > po parku, etc. Chyba masz dzieci? A... fakt, masz. Zajmuje sie nimi
              opiekunka.
              > To by w zupelnosci tlumaczylo poswiecanie czasu na siedzenie w samochodzie a
              > nie z dziecmi.


              Siedze w samochodzie, zeby miec wiecej czasu na dowolny cel - nie zrozumiales -
              podczas jazdy samochodem mozna zalatwic mnostwo spraw! Np. czytajac gazete w
              samochodzie, nie odbieram czasu mojemu dziecku. Nie musze tego robic w domu!
              Moge w samochodzie! Mam wiecej czasu na dowolny cel - miedzy innymi dziecko!


              >
              > Prysznic w swiatowych biurach umieszcza sie przewaznie w toaletach damskich
              > bowiem nie wyobrazam sobie aby kobieta w czasie okresu podmywala sie w
              umywalce
              > .


              Wybacz mi, ale nie chodze do damskich toalet. Wybacz mi, ale takze nie
              slyszalem o podmywaniu sie podczas okresu pod prysznicem. Co gorsza nigdy nie
              widzialem pani Krysi w reczniku na glowie!!!! Film Carrie pamietam, ale to byla
              szkola! W prawdziwym office to dla kobiet jest cos co sie nazywa bidet. Nie
              umywalka i nie prysznic. Mowisz, ze nie wiesz co to bidet?? No coz, idz do
              jakiegos sklepu z biala armatura i spytaj sie pana sprzedawcy.
          • automobilista Re: dziś jak zwykle jechałem samochode do pracy : 27.06.04, 16:29
            warzaw_bike_killerz napisał:

            > W moim office, zadna firma nie ma kabiny prysznicowej na stanie. Biurowiec
            > miesci okolo 20 glownych siedzib wielkich koncernow swiatowych.

            O kurna, ale ważna szycha jesteś! I obce słowa znasz. Wszyscy zazdrościmy.


            > Mam miejsce w podziemnym garazu bedacym miejscem postojowym firmy.

            Rety, rety. I może spotkałeś na zakupach Żebrowskiego?

            Koleś, żałosny tłumok z ciebie. Wstyd przynosisz prawdziwym kierowcom!
            • warzaw_bike_killerz Re: dziś jak zwykle jechałem samochode do pracy : 27.06.04, 20:12
              automobilista napisał:

              > warzaw_bike_killerz napisał:
              >
              > O kurna, ale ważna szycha jesteś! I obce słowa znasz. Wszyscy zazdrościmy.

              Zazdrosc to zla cecha. Powinnes sie jej wyzbyc i pracowac na swoj dobrobyt tak
              aby radoscia byl dla Ciebie kazdy samodzielnie zdobyty sukces.


              >
              >
              > > Mam miejsce w podziemnym garazu bedacym miejscem postojowym firmy.
              >
              > Rety, rety. I może spotkałeś na zakupach Żebrowskiego?
              >

              A kto to jest Zebrowski? Czy to chodzi a tego przecietnego aktorka?

              > Koleś, żałosny tłumok z ciebie. Wstyd przynosisz prawdziwym kierowcom!

              Zaloz sobie instalacje gazowa i naklejke pioneer na swoim golfie z 83 roku,
              pomaluj blotniki na kolor czarny a dekle na kole na kolor jasno zielony.
              Wszyscy kierowcy beda z Ciebie na pewno dumni.
    • Gość: (moto)cyklista Warszawiacy lubią stać w korkach najwyraźniej IP: *.acn.waw.pl 24.06.04, 19:41
      Swego czasu rower był dla mnie podstawowym środkiem transportu, a miałem już
      prawko w kieszeni i samochód w domu też był. Ja jednak wolałem jeździć wszędzie
      rowerem - parę lat temu korki w mieście były już ogromne, poza tym jazda na
      rowerze sprawia mi ogromną frajdę. Dziś rower jest u mnie na drugim miejscu, po
      motocyklu. Cóż, jeździ się trochę dalej niż kiedyś, więc jednoślad z silnikiem
      się przydaje. Jakbym miał jednak jeździć codziennie po mieście autobusem czy
      samochodem, wybrałbym rower - szkoda mi czasu i pieniędzy na stanie w korkach,
      płatne parkowanie itp.
      Ostatnio dosyć często zmuszony jestem pokonywać trasę Mokotów-Anin i jak patrzę
      na tych bezsilnych ludzi uwięzionych w samochodach stojących/wlokących się
      sznurem np. na Wale Międzeszyńskim, to sobie myślę, że wolałbym zostać w domu
      niż codziennie stać w korku. Widocznie niektórzy to lubią. Dziwi mnie, że ludzie
      nie dokupią sobie przynajmniej małego skutera, żeby móc sprawnie poruszać się po
      mieście. Widocznie im nie zależy. Część z nich zapewne ma gównianą pracę i im
      wisi, czy się spóźnią, nie mają żadnych zainteresowań, nic ciekawego na nich po
      pracy nie czeka, więc nie zależy im na szybkim powrocie do domu. Wróci taki do
      domu, zje, położy się wcześnie spać, bo rano trzeba wcześnie wstać, bo będzie
      korek. I tak codziennie. Najwyżej ponarzekają na ceny benzyny (niektóre
      jednoślady palą poniżej 3l/100 km).
      • Gość: alex.4 W Białymstoku nie ma korkó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 19:46
        My nie mamy nawet roweró.
        pozdr
    • mar_elx tu biedny śledź 24.06.04, 21:29
      Gość portalu: RED napisał(a):

      > z Wilanowa na Powiśle...
      >
      > już na wysokości Witosa było gęsto
      > na Gagarina pełzły w żółwim tempie
      > a przed Legią stały w karnych szeregach czterokołowe puszki :)
      > a w środku setki biednych śledzi


      Ja jednak nawet w największym korku czuję się nie jak rekin, ale jak pstrąg w
      górskim strumieniu. Dyskretnie szumi klimatyzacja, mądrze ustawione nawiewy nie
      dmuchają mi w twarz - a jednak czuję przyjemny chłodek. Pachnie skóra i
      Givenchy Gentleman... I to wcale nie było drogo - na prawdę - suma była tylko
      pięciocyfrowa i wcale nie zaczynała się od 9 - a jest nawet autonatyczna
      skrzyia biegów. Wprawdzie nie ze sprzęgłem hydrokinetycznym, jak za starych
      dobrych czasów - ale zawsze!

      Z obrzydzeniem patrzę na śmierdzących i brudnych rowerzystów. Niestety nowy
      nabytek sprawił, że na razie nie będzie obiecywanego 20-letniego Land Rovera z
      demobilu do rozganiania rowerzystów - próżność i zamiłowanie do lśmniącego
      lakiery wygrała z ekstrawagancją.
      • druhroman Re: tu biedny śledź 28.06.04, 10:55
        mar_elx napisał:

        > Gość portalu: RED napisał(a):
        >
        > > z Wilanowa na Powiśle...
        > >
        > > już na wysokości Witosa było gęsto
        > > na Gagarina pełzły w żółwim tempie
        > > a przed Legią stały w karnych szeregach czterokołowe puszki :)
        > > a w środku setki biednych śledzi
        >
        >
        > Ja jednak nawet w największym korku czuję się nie jak rekin, ale jak pstrąg w
        > górskim strumieniu. Dyskretnie szumi klimatyzacja, mądrze ustawione nawiewy
        nie
        >
        > dmuchają mi w twarz - a jednak czuję przyjemny chłodek. Pachnie skóra i
        > Givenchy Gentleman... I to wcale nie było drogo - na prawdę - suma była tylko
        > pięciocyfrowa i wcale nie zaczynała się od 9 - a jest nawet autonatyczna
        > skrzyia biegów. Wprawdzie nie ze sprzęgłem hydrokinetycznym, jak za starych
        > dobrych czasów - ale zawsze!
        >
        > Z obrzydzeniem patrzę na śmierdzących i brudnych rowerzystów. Niestety nowy
        > nabytek sprawił, że na razie nie będzie obiecywanego 20-letniego Land Rovera
        z
        > demobilu do rozganiania rowerzystów - próżność i zamiłowanie do lśmniącego
        > lakiery wygrała z ekstrawagancją.

        kolejny żałosny palant:(
        • Gość: pk Re: tu biedny śledź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.04, 20:23
          druhroman napisał:

          >
          > kolejny żałosny palant:(

          No, ladnie sie nam kolega tutaj przedstawil :>
Pełna wersja