Gość: megx
IP: 217.153.47.*
24.06.04, 14:16
Siedzę sobie tak w pracy i sie troszeczkę nudzę (hmm.. to chyba pogoda tak
źle wpływa ;)) Przechodzę już do meritum sprawy, a mianowicie wymyśliłam, że
można nazwać stan zakochania się "efektem motyla", no bo to przeciez się
opisuje m. in. "że poczułam motylki w brzuchu" ;))))
Co o tym sądzicie ? I może macie też coś ciekawego ?
pozdrawiam dotknięta "efektem motyla"