Dodaj do ulubionych

"Bezmyślni rowerzyści. Gdyby kierowcy tak jeźdz...

02.07.12, 22:21
Pan Śliwiński, jak rozumiem, jest zwolennikiem tego, by rowerzyści w al. Jerozolimskich jeździli pasem środkowym lub lewym (bo nie chodnikiem i nie buspasem). Gratuluję dobrego samopoczucia i przekonania, że to bezpieczne. Ale najśmieszniejszy jest ten kawałek:

"Ale gdyby w takiej samej proporcji podobnie jak rowerzyści jeździli kierowcy samochodów, miasto nasze codziennie usiane by było trupami."

- przecież już jest. Polska ma najwyższe wskaźniki wypadkowości, zabitych na drogach, zabitych pieszych, najwyższy odsetek pieszych wśród zabitych itp. I ci zabici to nie są rozjechani przez rowerzystów. Gdyby kierowcy jeździli jak rowerzyści - spokojnie, dostosowując się do ich tempa - zabitych byłoby 10x mniej.
Obserwuj wątek
    • Gość: warszawiak Kto to napisał 8-| IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.12, 22:26
      "Warszawscy kierowcy samochodów i autobusów mogliby dla rowerzystów stanowić wzór tego, jak szanować przepisy oraz starszych i słabszych."

      "samochody z pewnością jeździć wśród pieszych będą ostrożnie"

      "wielekroć byłem potrącany "

      Prosze o dane z jakiegokolwiek ostrego dyżuru w Warszawie ilu pieszych trafia po wypadku z rowerem a ilu przejechanych przez tych ostrożnych wzorowych kierowców. Dane z kostnic też poproszę...

      • asperamanka Uprawiasz bezczelną demagogię 03.07.12, 08:50
        Tu nie chodzi o liczbę rannych i trupów. Chodzi o to, że część środowiska rowerowego zawłaszczyła przestrzeń publiczną, traktując resztę jej użytkowników jak pluskwy, i jeszcze dorobiła sobie do tego ideologię "postępowości" i "ekologiczności".

        Każdy obserwator widzi to samo. Robienie z chodników torów wyścigów kolarskich. W ostatni weekend, jako przykład, idąc wąską uliczką osiedlową z dwójką trzylatków byłem co chwila poganiany przez pędzących pedalistów, a szczytem była jedna babka, która była uprzejma mnie dość wulgarnie objechać, że nie chodzi się całą szerokością chodnika jak chamstwo na wsi.

        Regularnie widzę rowerzystów blokujących buspasy, a za nimi wlokące się 10 km/h autobusy, które tych rowerzystów nie mogą wyprzedzić.

        Coraz częściej widzę rowerzystów jadących jezdnią Trasy Łazienkowskiej.

        Jakieś trzy tygodnie temu widziałem rowerzystkę dostojnie jadącą torowiskiem tramwajowym na Moście Poniatowskiego w stronę Pragi, a za nią zablokowane dwa tramwaje.

        O przejeżdżaniu przez przejścia dla pieszych nawet nie warto wspominać, bo to nowa świecka tradycja.

        Masy krytyczne zatruwające życie dziesiątkom tysięcy ludzi w godzinie szczytu wyjazdów weekendowych to kwintesencja podejścia terrorystów rowerowych do normalnych użytkowników miasta - ci ludzie po prostu mówią reszcie mieszkańców, gdzie mają ich, i ich potrzeby.

        Rowerzyści dostali od ustawodawcy sporo przywilejów. Część środowiska nagminnie tego nadużywa. Ponieważ wskutek działań tych, nazwijmy to po imieniu, chamów rowerowych, w ogromnej części nierowerzystów narasta wkurzenie, wahadło pójdzie zaraz w drugą stronę, i ucierpią na tym normalni użytkownicy rowerów.
        • Gość: jacek same dobre wiadomosci w twoim poscie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.12, 09:03
          czas panowania blachosmrodow w miescie minal bezpowrotnie

          cale szczescie, ze coraz wiecej ludzi przesiada sie z samochodow na rowery

          piesi tez, gdy zobacza, ze po warszawskich ulicach mozna bezpiecznie jezdzic na rowerze opuszcza krzywe chodniki

          jeszcze tylko przerobic dwupasmowki na jednopasmowki z garbami i obok szeroak sciezka z pierwszenstwem dla rowerow na calej dlugosci i problem sam sie rozwiaza

          • rlnd Re: same dobre wiadomosci w twoim poscie !!! 03.07.12, 09:45
            > czas panowania blachosmrodow w miescie minal bezpowrotnie
            >

            Tak, teraz sie zacznie panowanie Jedynie Slusznej Religii Roweru.

            > cale szczescie, ze coraz wiecej ludzi przesiada sie z samochodow na rowery

            Mozesz przytoczyc jakies liczby ? Np. napisac jaki procent mieszkancow Warszawy jezdzi rowerem zamiast samochodem albo zbiorkomem.

            > piesi tez, gdy zobacza, ze po warszawskich ulicach mozna bezpiecznie jezdzic na
            > rowerze opuszcza krzywe chodniki

            Hmm, beda chodzic po jezdni ?

            > jeszcze tylko przerobic dwupasmowki na jednopasmowki z garbami i obok szeroak s
            > ciezka z pierwszenstwem dla rowerow na calej dlugosci i problem sam sie rozwiaz
            > a

            Tak, i bedziemy mieli wlasny pas dla Kim Ir Sena.
            • Gość: derywasow Re: same dobre wiadomosci w twoim poscie !!! IP: *.dynamic.chello.pl 03.07.12, 10:04
              > Mozesz przytoczyc jakies liczby ? Np. napisac jaki procent mieszkancow Warszawy
              > jezdzi rowerem zamiast samochodem albo zbiorkomem.

              W ciągu ostatnich dwóch lat wzrost ruchu rowerowego w Warszawie wyniósł 100% rocznie.
              Obecnie na rowerze jeździ jakieś 2-3% podróżujących. Docelowo przewiduje się, że ruch rowerowy wzrośnie do ok. 10%. Czyli do poziomu europejskich miast.

              > Tak, i bedziemy mieli wlasny pas dla Kim Ir Sena.

              Niestety możesz już zacząć płakać. Ulice w centrum miasta szersze nie będą. Mogą być tylko węższe.
              • rlnd Re: same dobre wiadomosci w twoim poscie !!! 03.07.12, 10:08
                > Obecnie na rowerze jeździ jakieś 2-3% podróżujących. Docelowo przewiduje się, ż
                > e ruch rowerowy wzrośnie do ok. 10%. Czyli do poziomu europejskich miast.

                Hmm, czyli mniejszosc ma zdominowac wiekszosc tak ?

                > Niestety możesz już zacząć płakać. Ulice w centrum miasta szersze nie będą. Mog
                > ą być tylko węższe.

                Niewatpliwie, jak na kazdej bedzie pas dla Kim Ir Sena (2-3% docelowo 10%), to tak.
              • Gość: Stasiek Re: same dobre wiadomosci w twoim poscie !!! IP: *.warszawa.vectranet.pl 03.07.12, 10:35
                Niestety ten wzrost użytkowników widać.
                Nie mam samochodu od zawsze i od 30 lat poruszam się po mieście rowerem.
                Niestety ostatnio zauważyłem, że głównym zagrożeniem na drodze nie są ani samochody ani przechodnie, ale inni cykliści.

                Dziś jechałem do przedszkola z córką, która dobrze jeździ, ale ma nowy rower i nie jest jego pewna. Wyczulam ja, aby jeździła zgodnie z przepisami i pewnie. Niestety jest to trudne, gdy:

                1) ma się zderzenie z rowerzystą, - doży odsetek rowerzystów nie uznaje tego, że na ścieżkach rowerowych jeździ się po prawej stronie lub wyznaczonym pasem.
                2) w przeciwieństwie do przechodniów cykliści nagminnie nie uznają czerwonego światła na przejściu dla pieszych
                3) żaden rowerzysta nie zatrzymał się na przejściu przejściu na ścieżce rowerowej dla pieszych, emerytka może sobie poczekać
                4) skręt nie jest nigdy sygnalizowany - zawsze można zrobić sobie slalom miedzy innymi cyklistami lub pieszymi

                W Polsce nie ma problemu rowerów, samochodów i pieszych na drodze - jest problem braku przestrzegania przepisów i zwykłego chamstwa.


                • dadasko W sumie prawda jak zawsze jest gdzies po srodku 03.07.12, 12:22
                  Co do punktu 3) - nowe przepisy mowia, ze rowerzysta ma pierwszenstwo na przejsciu dla pieszych wyznaczonym na sciezce rowerowej. Moze sie za to zatrzymac z grzecznosci.

                  A co do innych zarzutow do rowerzystow, pieszych i zmotoryzowanych, bywa roznie. Jestem czescia kazdej z tych grup.
                  Rowerzysci nagminnie przejezdzaja przez przejscie dla pieszych lub jezdza po chodniku, kiedy nie musza (czesto ulica jest spokojna i bezpieczna i lepiej jechac po niej). Ostatnio widzialem rowerzystow jadacych po chodniku miedzy domami a ogrodkami kawiarnianymi. O wypadek bardzo latwo.
                  Piesi nagminnie wchodza na sciezki i przechodza przez nie bez zachowania takich samych zasad jak przy przejsciu przez ulice.
                  Zmotoryzowani parkuja na sciezkach, zatrzymuja sie w poprzek zmuszajac do zatrzymania. Ostatnio zostalem strabiony, bo ruszalem ze swiatel srodkiem pasa. Robilem to z premedytacja i zgodnie z najnowszymi przepisami. Chcialem uniknac wyprzedzania mnie na zyletki przez samochody i autobusy. Za skrzyzowaniem dojechalem do krawedzi i jechalem juz normalnie. Ale i tak kilka samochodow i motocykl wyprzedzily mnie nie zachowujac minimum metra okreslonego w przepisach.

                  Gdyby kazdy zachowywal sie zgodnie z przepisami, nie byloby problemu.
                    • fochna Re: W sumie prawda jak zawsze jest gdzies po srod 03.07.12, 14:02
                      Gość portalu: kixx napisał(a):

                      "chyba cie pogielo pieszy ma absolutne pierwszenstwo na przejsciu dla pieszych takze na tym wyznaczonym na sciezce rowerowej art 33.1 i takie debile jak ty sa wlasnie przyczna wszystkich nieszczesc przekonanie o wlasnej nieomylnosci i brak znajomosci podstawowyh przepisow-jestes typowej okazem polskiego buca na rowerze"

                      Pieszy ma pierwszeństwo, o ile przejście jest wyznaczone znakami. Niemniej jednak nie jest to pierwszeństwo absolutne:
                      Art. 13. 1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem.
                      jednakże
                      ustawa nadaje pieszemu uprzywilejowaną pozycję, ale tylko wówczas, gdy znajduje się już na przejściu dla pieszych; nie ma jej, zbliżając się do przejścia lub stając przed nim. Przechodząc przez jezdnię, także i po przejściu dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność. Polega ona przede wszystkim na tym, że zamierzając wejść na jezdnię, powinien się upewnić, czy może bezpiecznie wejść na jezdnię i czy nie zmusi kierujących pojazdami do gwałtownego hamowania. Ponadto zabronione jest wchodzenie na jezdnię bezpośrednio przed jadącym pojazdem (art. 14 pkt 1 lit. a) p.r.d.). [R.A.Stefański]
                        • dadasko Re: W sumie prawda jak zawsze jest gdzies po srod 04.07.12, 13:41
                          Art 11 punkt 4.Korzystanie przez pieszego z drogi (ścieżki) dla rowerów jest dozwolone tylko w razie braku chodnika lub pobocza albo niemożności korzystania z nich. Pieszy, z wyjątkiem osoby niepełnosprawnej, korzystając z tej drogi jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa rowerowi.
                        • w.i.s.m Re: W sumie prawda jak zawsze jest gdzies po srod 04.07.12, 14:17
                          ma pierwszeństwo NA przejściu. Ale nie PRZED przejściem - pieszy NIE ma prawa wchodzenia bezpośrednio przed nadjeżdżający samochód/rower.
                          "zamierzając wejść na jezdnię, powinien się upewnić, czy może bezpiecznie wejść na jezdnię i czy nie zmusi kierujących pojazdami do gwałtownego hamowania. Ponadto zabronione jest wchodzenie na jezdnię bezpośrednio przed jadącym pojazdem"
                    • dadasko Re: W sumie prawda jak zawsze jest gdzies po srod 04.07.12, 13:40
                      Gratuluję poziomu wypowiedzi kixx. Argument o moim pogięciu i byciu debilem rzeczywiście do mnie przemówił. Ręce załamywać. Poziom i klasa!
                      Artykuł o którym mówisz - przeczytaj go jeszcze raz BARDZO powoli i uważnie. Dotyczy wyłącznie połączenia chodnika i ścieżki rowerowej. Inaczej mówiąc drogi "pieszo-rowerowej". Zupełnie nie na temat!
                      Art. 11 punkt 4.Korzystanie przez pieszego z drogi (ścieżki) dla rowerów jest dozwolone tylko w razie braku chodnika lub pobocza albo niemożności korzystania z nich. Pieszy, z wyjątkiem osoby niepełnosprawnej, korzystając z tej drogi jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa rowerowi.
                      W zasadzie nie ma nigdzie informacji o tym co się dzieje na oznaczonym na ścieżce rowerowej przejściu dla pieszych.
                      Pozdrawiam i życzę takiej samej uprzejmości w stosunku do Ciebie, jaką okazujesz innym
                  • wwojtek9 Re: W sumie prawda jak zawsze jest gdzies po srod 06.07.12, 22:28
                    dadasko napisał:

                    > Co do punktu 3) - nowe przepisy mowia, ze rowerzysta ma pierwszenstwo na przejs
                    > ciu dla pieszych
                    Możesz wskazać KONKRETNY przepis?
                    >
                    > Piesi nagminnie wchodza na sciezki i przechodza przez nie bez zachowania takich
                    > samych zasad jak przy przejsciu przez ulice.
                    > Zmotoryzowani parkuja na sciezkach, zatrzymuja sie w poprzek zmuszajac do zatrz
                    > ymania. Ostatnio zostalem strabiony, bo ruszalem ze swiatel srodkiem pasa. Robi
                    > lem to z premedytacja i zgodnie z najnowszymi przepisami.
                    Na skrzyżowaniu i bezpośrednio przed nim
                    kierujący rowerem, motorowerem lub motocyklem
                    może poruszać się środkiem pasa
                    ruchu, jeśli pas ten umożliwia opuszczenie
                    skrzyżowania w więcej niż jednym kierunku,
                    z zastrzeżeni
                    em art. 33 ust. 1.”;
                    Jak rozumiem jechałeś prosto - więc słusznie zostałeś strąbiony i jeszcze miałeś pretensię - typowe...
                    > Gdyby kazdy zachowywal sie zgodnie z przepisami, nie byloby problemu. - tak zwłaszcza rowerzyści, a raczej roweroekooszołomy bo rowerzyści są fajni.
            • simon_r Re: same dobre wiadomosci w twoim poscie !!! 03.07.12, 16:07
              chamstwo rowerzystów, głupotę pieszych, bezczelność kierowców, idiotów na motocyklach tudzież właścicieli psów co nie sprzątają psiego goowna....
              To wszystko mozna zaobserwować w każdym mieście..
              Tak samo jak na tym forum można zaobserwować kompletnie pozbawionych wszelkiego rozumu imbecyli z klapkami na oczach, mających jedynie słuszna rację.
            • gom1 Re: Uprawiasz bezczelną demagogię 03.07.12, 09:50
              Gość portalu: zzzZZZzzz napisał(a):
              > Jeśli PO DRUGIEJ STRONIE ULICY jest ta ścieżka, to w myśl przepisów rowerzysta
              > nie ma obowiązku z niej korzystać.

              Obowiązku nie ma, ale powinien wybrać jezdnię, a nie chodnik.
            • Gość: aqqaqq Skutki bzdurnej propagandy rowerowej IP: *.centertel.pl 03.07.12, 10:24
              > Jeśli PO DRUGIEJ STRONIE ULICY jest ta ścieżka, to w myśl przepisów rowerzysta
              > nie ma obowiązku z niej korzystać.

              Myslisz się. Art 33.1 PRoD mówi nakazuje korzystanie z DDR'a jeśli jest wyznaczony dla KIERUNKU w którym rowerzysta jedzie. Większość DDRów jest dwukierunkowa (są nieliczne wyjątki oznaczone znakami) i niezależnie od tego z której strony ulicy jest DDR rowerzysta ma obowiązek z niego korzystać.
              • sloik_spod_radzynia Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 10:31
                > Myslisz się. Art 33.1 PRoD mówi nakazuje korzystanie z DDR'a jeśli jest wyznac
                > zony dla KIERUNKU w którym rowerzysta jedzie. Większość DDRów jest dwukierunkow
                > a (są nieliczne wyjątki oznaczone znakami) i niezależnie od tego z której stron
                > y ulicy jest DDR rowerzysta ma obowiązek z niego korzystać.

                Mój wujek Heniek, co lubi śmigać rowerem, jest praworządny i korzysta z DDR zgodnie z przepisami. Raz wujek wyjechał rowerem z ulicy Miłej w Al. JP2 i chciał jechać z prawo w kierunku centrum, ale DDR była po drugiej stronie JP2. No to wujek wziął rower pod pachę, przeszedł szybko przez trzy pasy JP2, przeskoczył z rowerem płot koło torów tramwajowych, przeszedł torowisko tuż przed nadjeżdżającym tramwajem, przeskoczył drugi płot, przekroczył kolejne 3 kolejne pasy JP2, przebiegł przez trawnik i już był na DDR.

                Fajnie mieć takiego praworządnego wujka.
                • Gość: FrouFrou Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR IP: *.171.114.178.static.cdpnetia.pl 03.07.12, 10:58
                  cóż, wujek Heniek jest nieco niepełnosprytny bo każdy zdrowo myślący i dbający o własne bezpieczeństwo pojechałby ulicą osiedlową wzdłuż JPII aż do Anielewicza i tam przejechał na drugą stronę JPII.
                  Szukasz dziury w całym odwracając kota ogonem. Ludzie równie sprytni co Twój wujo zapylają dzień w dzień ulicą Górczewską nie zauważając znaku zakazu wjazdu dla rowerów (ścieżka rowerowa jest co najmniej z jednej strony ulicy), tudzież blokując autobusy na buspasie. Codziennie!
                  Dalej, skręcając z Młynarskiej w Wolską sądzę że ta czerwona lampka na górze i po prawej stronie dotyczy tylko pojazdów silnikowych. Niby słusznie, bo w zasadzie to jakie prawo nakazuje im rozumieć znaczenie tej sygnalizacji? Kierowcy i motocykliści muszą zdać prawo jazdy, a rowerzysta może nawet nie wiedzieć, że na czerwonym się stoi.
                  • gom1 Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 11:05
                    Gość portalu: FrouFrou napisał(a):
                    > każdy zdrowo myślący i dbający o własne bezpieczeństwo pojechałby ulicą
                    > osiedlową wzdłuż JPII aż do Anielewicza i tam przejechał na drugą stronę JPII.

                    Ale czy to oznacza, że zawsze przed wyjściem z domu powinienem opracować plan sytuacyjny, wyrysować optymalną trasę i określić przejezdność?

                    Przykład z JPII jest bardzo dobry. Mamy tam DDRkę, która jak wąż wije się między stronami jezdni. Rowerem jeżdżę po mieście użytkowo, nie mam czasu na zabawę. Podchody to można urządzać sobie w harcerstwie, a nie w ruchu ulicznym. Gdyby piesi lub kierowcy byli zmuszeni do poruszania się ruchami konika szachowego, natychmiast pojawiłyby się protesty. Ale rowerzyści? Przecież mają DDR, czego jeszcze chcą? Powiem czego: zrozumienia. Dlatego mój nieustający apel: wsiądź na rower, pojedź legalnie do pracy i z powrotem. A potem pogadamy.
                    • Gość: sky_fifi Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.12, 11:16
                      Hehe, dobre :-)
                      Ależ oczywiście, że powinieneś pomyśleć, jak najszybciej, najbezpieczniej i najwygodniej dojechać do celu. Innymi słowy, jaką trasę mam wybrać, żeby było najszybciej, najbezpieczniej i najwygodniej.
                      Dziwię się naprawdę, że tego nie robisz :-)
                      Dodam złośliwie, że pewnie wybierasz jakąkolwiek trasę, a potem się wkurzasz, że jest naokoło i zapchana :-)

                      p.s. Jeżdżę rowerem.
                      • gom1 Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 11:35
                        Gość portalu: sky_fifi napisał(a):
                        > Dziwię się naprawdę, że tego nie robisz :-)

                        Nie robię. Dlaczego? Napisałem obok :-)

                        > Dodam złośliwie, że pewnie wybierasz jakąkolwiek trasę, a potem się wkurzasz, ż
                        > e jest naokoło i zapchana :-)

                        Zapchana? Gdy jadę rowerem? Nigdy mi się to nie przytrafiło ;-)
                        Natomiast potrafię zakląć, jeśli trafiam na takie kwiatki, jak DDR wzdłuż JPII - coś takiego mógł zaprojektować jedynie ktoś, kto na rowerze siedział ostatni raz na swojej Komunii.
                    • Gość: eF. Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.12, 11:18
                      > Ale czy to oznacza, że zawsze przed wyjściem z domu powinienem opracować plan s
                      > ytuacyjny, wyrysować optymalną trasę i określić przejezdność?

                      no, a jak? myślisz, że jak gdzieś wybieram się czy to własnym samochodem, czy też komunikacją zbiorową, to nie zastanawiam się PRZED wyjściem z domu, jak tam dojechać? że wsiadam "na żywioł" do pierwszego lepszego tramwaju jadącego np. w pólnocnym kierunku, by w czasie jazdy nagle wyskoczyć i wskoczyć do autobusu, bo jego trasa lepiej mi pasuje?
                      • gom1 Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 11:31
                        Gość portalu: eF. napisał(a):
                        > no, a jak? myślisz, że jak gdzieś wybieram się czy to własnym samochodem, czy t
                        > eż komunikacją zbiorową, to nie zastanawiam się PRZED wyjściem z domu, jak tam
                        > dojechać? że wsiadam "na żywioł" do pierwszego lepszego tramwaju jadącego np. w
                        > pólnocnym kierunku, by w czasie jazdy nagle wyskoczyć i wskoczyć do autobusu,
                        > bo jego trasa lepiej mi pasuje?

                        Tak, jeżdżę na "żywioł". Co w tym dziwnego? Jazda po mieście to nie jest wyprawa na drugi koniec świata. I jeśli gdzieś wjechałem, to prawdopodobnie mam do tego pełne prawo (np. prawy pas JP2). Być może da się pojechać inaczej, wygodniej, bezpieczniej, szybciej. Ale nie mam zamiaru uczyć się całego miasta na pamięć. Jadę tak jak pozwalają mi znaki i przepisy. To powinno wystarczyć.
                    • pawelekok Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 11:29
                      Bzdury wypisujesz. Myślisz, że kierowcy nie muszą kluczyć i nadrabiać sporo drogi gdy wjadą w system ulic jednokierunkowych? Gdyby wielu zachowywało się jak rowerzyści to mielibyśmy co chwila kolizje z samochodami jadącymi pod prąd. Niestety z rowerzystów biorą też przykład piesi - nagminnie wchodzą na jezdnię w miejscach niedozwolonych gdy nie chce im się przejść 20 m do przejścia dla pieszych. Niedawno taki wyszedł mi wprost pod koła zza zaparkowanego przy chodniku samochodu - wieczorem, w nieoświetlonym miejscu i do tego prowadząc za rękę kilkuletnie dziecko. Na szczęście jechałem powoli i ostrożnie i zdążyłem wyhamować. A zachowania wielu rowerzystów nie nazwę inaczej niż usiłowaniem popełnienia samobójstwa. Dlaczego jednak muszą w to angażować inne obce osoby? Są inne sposoby pozwalające z sobą skończyć nie sprawiające kłopotów osobom postronnym.
                      • darecki_s Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 11:57
                        pawelekok napisał:

                        > Bzdury wypisujesz. Myślisz, że kierowcy nie muszą kluczyć i nadrabiać sporo dro
                        > gi gdy wjadą w system ulic jednokierunkowych? Gdyby wielu zachowywało się jak r
                        > owerzyści to mielibyśmy co chwila kolizje z samochodami jadącymi pod prąd.

                        Pewnie i masz rację, ale nie wziąłeś pod uwagę tego, że tak na prawdę samochód zajmuje kilka metrów kwadratowych miejsca, a rower pewnie nawet jednego nie, więc odpowiednia infrastruktura jest łatwiejsza do wykonania dla rowerzystów. Poza tym, ludzie dojeżdżający do pracy rowerem, przyczyniają się w lekkim stopniu do zmniejszenia korków, a wybierając rower, kierują się pewnie głównie czasem dojazdu do pracy, więc robienie ścieżek typu tej wzdłuż JP2 jest pokazem braku wyobraźni, albo może za dużej wyobraźni. Główny problem to mentalność ludzi, brak empatii, zrozumienia i wyobraźni, i robienie wszystkiego, żeby dopiec innym...
                        Pozdrawiam,
                        darecki_s
                        • pawelekok Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 12:10
                          Po pierwsze generalnie nie mam nic przeciwko rowerzystom jako takim. Tylko przeciwko niektórym osobnikom zachowującym się naprawdę bezmyślnie (jazda wieczorem lub w nocy bez odblasków i w ciemnym ubraniu na nieoświetlonej drodze, zjeżdżanie z chodnika na jezdnię pod koła samochodu bez jakiegokolwiek o tym uprzedzenia, nagły skręt w lewo by ominąć kałużę, gdy ma się kilka m za sobą jadący samochód, wjeżdżanie z tyłu jadąc prosto pod samochód skręcający w prawo na skrzyżowaniu itd. - czy nie nazwałbyś takich zachowań samobójczymi?). Ścieżki rowerowe też są u nas często zaprojektowane i wykonane bezmyślnie, zgoda, podobnie jak jezdnie czy ulice, ale nikogo to nie upoważnia do chamstwa i bezmyślności.
                            • pawelekok Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 13:06
                              Mam na myśli rowerzystów przepychających się z prawej przy krawężniku obok stojących na światłach samochodów - wcześniej dla kierowców samochodów niewidocznych w lusterkach i wjeżdżanie przez nich przed skręcający samochód, gdy ten rozpoczął już manewr. Mnie to pikuś, zdążę wyhamować, ale widziałem raz gościa, który tak wpychał się przed TIRa.

                              Są takie skrzyżowania, gdzie wiem, że długo stoi się na światłach i jeśli pół km przed takim skrzyżowaniem ominę rowerzystę, to liczę się, że może mi on tak niestety wjechać. Podobnie zachowują się niektórzy motocykliści, ale oni jednak są zazwyczaj ostrożniejsi od rowerzystów. Albo wyprzedzają z prawej ruszający samochód mając już pewną prędkość, albo taki samochód puszczają, gdy widzą, że się nie zmieszczą. Natomiast rowerzyści dużo częściej jadą do przodu nie licząc się z konsekwencjami swej słabej karoserii - bo mają pierszeństwo (tak im się wydaje).
                              • jasko_bartnik Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 13:33
                                pawelekok napisał:

                                > Mam na myśli rowerzystów przepychających się z prawej przy krawężniku obok stoj
                                > ących na światłach samochodów - wcześniej dla kierowców samochodów niewidocznyc
                                > h w lusterkach i wjeżdżanie przez nich przed skręcający samochód, gdy ten rozpo
                                > czął już manewr. Mnie to pikuś, zdążę wyhamować, ale widziałem raz gościa, któr
                                > y tak wpychał się przed TIRa.

                                No na głupich kierowców samochodów też nic nie poradzimy :) Skręcając w prawo masz obowiązek upewnić się, że nie przetniesz drogi jadącemu prosto.
                                • pawelekok Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 13:52
                                  Zgoda, tylko, że taki rowerzysta potrafi wyskoczyć rozpędzony zza innych pojazdów, które stały za Tobą i wcześniej przed rozpoczęciem manewru go nie widziałeś. Dlatego uważam przepis pozwalający rowerzystom omijać z prawej samochody na skrzyżowaniu za głupi - niebezpieczny właśnie dla rowerzystów z uwagi na ich słabszą karoserię. A niegłupie w tym przypadku zachowanie kierowcy miałoby na czym w tym przypadku polegać Twoim zdaniem? Na czekaniu do następnej zmiany świateł, czy przypadkiem taki rowerzysta nie wyłoni się zza stojącego za nim samochodu?

                                  Dlatego ja często zachowuję się jak mądry kierowca. Gdy mam zamiar skręcać na światłach w prawo podjeżdżam na maksa do samego krawężnika uniemożliwiając ewentualnemu rowerzyście ominięcie mnie z prawej - dla jego bezpieczeństwa.:)

                                  Pozdrawiam
                                • eizoo Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 13:56
                                  jasko_bartnik napisał:

                                  > No na głupich kierowców samochodów też nic nie poradzimy :) Skręcając w prawo m
                                  > asz obowiązek upewnić się, że nie przetniesz drogi jadącemu prosto.
                                  Ot i sie wykazał domorosły znawca prawa - a od kiedy wolno wyprzedzać z prawej strony pojazd skręcający w prawo???
                                  Widać że jednak rowerzystom - nawet takim podobno dorosłym przydałaby się karta rowerowa.
                                  • fochna Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 14:06
                                    eizoo napisał:
                                    > Ot i sie wykazał domorosły znawca prawa - a od kiedy wolno wyprzedzać z prawej strony pojazd skręcający w prawo??? Widać że jednak rowerzystom - nawet takim podobno dorosłym przydałaby się karta rowerowa.<

                                    Art. 27. ustęp 1a. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerzyście jadącemu na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów, drodze dla rowerów lub innej części drogi, którą [kierujący pojazdem, skręcający w poprzeczną]zamierza opuścić.
                                    • eizoo Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 14:31
                                      fochna napisała:

                                      > Art. 27. ustęp 1a. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest
                                      > obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rower
                                      > zyście jadącemu na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów, drodze dla roweró
                                      > w lub innej części drogi, którą
                                      [kierujący pojazdem, skręcający w poprzeczn
                                      > ą]zamierza opuścić.

                                      Oprócz bezmyślnego wklejania przepisów wypadałoby by je czytać i czasme ROZUMIEĆ o co chodzi.
                                      Ustępowanie pierwszeństwa dotyczy pojazdów jadących z przeciwnej strony, a rower jadący za pojazdem sygnalizującym skręt w PRAWO nie ma prawa zajeżdżać mu drogi z PRAWEJ strony bo on dalej jedzie prosto.
                                      Pojazd sygnalizujący skręt w prawo wolno wyprzedzać jedynie z jego LEWEJ strony.
                                      Podobnie jak sygnalizujący skręt w lewo wyprzedać wolno tylko z jego prawej strony.

                                      Kolejny znawca się objawił.
                                      • gom1 Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 14:51
                                        eizoo napisał:
                                        > Oprócz bezmyślnego wklejania przepisów wypadałoby by je czytać i czasme ROZUMIEĆ
                                        > o co chodzi.

                                        Zgadza się.

                                        > Ustępowanie pierwszeństwa dotyczy pojazdów jadących z przeciwnej strony, a rower
                                        > jadący za pojazdem sygnalizującym skręt w PRAWO nie ma prawa zajeżdżać mu
                                        > drogi z PRAWEJ strony bo on dalej jedzie prosto.

                                        Nie tylko. Przeczytaj przepis, który cytujesz i podobno rozumiesz:

                                        ustąpić pierwszeństwa rowerzyście jadącemu na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów, drodze dla rowerów lub innej części drogi, którą [kierujący pojazdem, skręcający w poprzeczną] zamierza opuścić.

                                        Nie ma tutaj ani słowa o tym, że dotyczy to rowerzystów jadących wyłącznie z przeciwka. Rower jadący DDR w tym samym kierunku co samochód ma pierwszeństwo w stosunku do kierowcy, który skręca w prawo (i tym samym przecina DDR i zajeżdża drogę rowerzyście). Co innego, jeśli rower znajduje się daleko ZA samochodem, który włączył kierunkowskaz w prawo - wtedy rowerzysta może wyprzedzić samochód tylko z lewej strony. Jednak wrzucenie kierunkowskazu nie oznacza automatycznie pierwszeństwa - to tylko sygnalizacja manewru, trzeba upewnić się, że nikomu nie zajedziesz drogi:
                                        vimeo.com/26697058
                                        Obejrzyj, przemyśl, zanim kogoś uszkodzisz.

                                        > Kolejny znawca się objawił.

                                        Przyganiał kocioł garnkowi.
                                        • eizoo Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 15:21
                                          gom1 napisał:

                                          > Nie ma tutaj ani słowa o tym, że dotyczy to rowerzystów jadących wyłącznie z pr
                                          > zeciwka.
                                          Bo trzeba umieć czytac przepisy apologeto wiary rowerowej. A nie tylk to co to bie sie WYDAJE

                                          > Rower jadący DDR w tym samym kierunku co samochód ma pierwszeństwo w s
                                          > tosunku do kierowcy, który skręca w prawo (i tym samym przecina DDR i zajeżdża
                                          > drogę rowerzyście).
                                          Jakbys miał prawio jazdy albo chociaż kartę rowerową to byś wiedział że przecinając DDR inny pojazd traktuje się jak podporządkowany i nie trzeba tego łopatologicznie objaśniać.
                                          Takie "mądre" wyjaśnienia potrzebne są ćwokom bez uprawnień i znajomości przepisów.
                                          > Co innego, jeśli rower znajduje się daleko ZA samochodem, k
                                          > tóry włączył kierunkowskaz w prawo - wtedy rowerzysta może wyprzedzić samochód
                                          > tylko z lewej strony.
                                          Nie "co innego" bo rowerzyści mają się za święte krowy zawsze i potrafią się wpychac między samochody a krawężnik mimo że skręcający w prawo zatrzymał się żeby przepuścić pieszych na przejściu.
                                          I samochód skręcający w prawo wcale nie musi stać tak blisko krawężnika żeby komukolwiek nie przyszło do pustego łba żeby tam się pchać - sygnalizuje skręt i stoi - widać jest przeszkoda. Wolno go wyprzedzić tylko z przeciwnej strony.

                                          >Jednak wrzucenie kierunkowskazu nie oznacza automatycznie
                                          > pierwszeństwa - to tylko sygnalizacja manewru, trzeba upewnić się, że nikomu n
                                          > ie zajedziesz drogi:
                                          Wrzucić to ty możesz peta do popielniczki, kierunkowskaz możesz włączyć.
                                          Tak to jest - wyznawcy wiary rowerowej nie mają pojęcia o czym gadają ale potrafią absurdalne przykłady wymyślać.
                                          Normalne - jak to fanatycy.

                                          Pierwszy apostoł gom1 w tym celuje.
                                          • gom1 Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 15:32
                                            eizoo napisał:
                                            > samochód skręcający w prawo wcale nie musi stać tak blisko krawężnika żeby
                                            > komukolwiek nie przyszło do pustego łba żeby tam się pchać - sygnalizuje skręt
                                            > i stoi - widać jest przeszkoda. Wolno go wyprzedzić tylko z przeciwnej strony.

                                            Już w innym wątku udowodniłeś, że nieznajomość przepisów nie przeszkadza Ci w dyskutowaniu na ich temat. Jesteś książkowym przykładem zasady: "nie znam się, więc tym chętniej się wypowiem".

                                            Samochód, który STOI rowerzysta może co najwyżej OMINĄĆ. Może to zrobić z dowolnej strony.

                                            Doucz sie, bo stanowisz poważne zagrożenie na drodze. Mam nadzieję, że jedyne pojazdy jakimi się poruszasz to autobusy i tramwaje.
                                            • eizoo Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 15:49
                                              gom1 napisał:

                                              > Samochód, który STOI rowerzysta może co najwyżej OMINĄĆ. Może to
                                              > zrobić z dowolnej strony.

                                              Samochód który wykonuje manewr skrętu i przepuszcza innego użytkownika z pierwszeństwem ruchu WYPRZEDZA SIĘ A NIE OMIJA!
                                              Trzeba byc skończonym IDIOTĄ żeby wjeżdżać z boku pojazdu przecinając jego kierunek ruchu i nie wiedząc kiedy ruszy bo przeszkoda zniknęła "bo rower może omijać"!!
                                              Tu widać jaką znajomością zasad ruchu i przepisów cechują się "słabsi uczestnicy ruchu" - jak to gom1 twierdzi.
                                              Słabszy gom1 to ty jesteś na umyśle - jak kolejny raz spróbujesz zapomnieć o całej reszcie kodeksu drogowego i wymusisz pierwszeństwo na skręcającym to nie zdziw się jak naturalna selekcja zadziała i w naturze ubędzie jeden egzemplarz.
                                          • fochna Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 17:16
                                            eizoo napisał:
                                            > Jakbys miał prawio jazdy albo chociaż kartę rowerową to byś wiedział że przecinając DDR inny pojazd traktuje się jak podporządkowany i nie trzeba tego łopatologicznie objaśniać. Takie "mądre" wyjaśnienia potrzebne są ćwokom bez uprawnień i znajomości przepisów.<
                                            To dotyczy nie tylko DDR, ale także np. pobocza - rower poruszający się prosto poboczem ma pierwszeństwo przed skręcającym samochodem. Przepis mówi o poruszaniu się "inną częścią drogi, którą kierowca chce opuścić"

                                            > Nie "co innego" bo rowerzyści mają się za święte krowy zawsze i potrafią się wpychac między samochody a krawężnik mimo że skręcający w prawo zatrzymał się żeby przepuścić pieszych na przejściu. I samochód skręcający w prawo wcale nie musi stać tak blisko krawężnika żeby komukolwiek nie przyszło do pustego łba żeby tam się pchać - sygnalizuje skręt i stoi - widać jest przeszkoda. Wolno go wyprzedzić tylko z przeciwnej strony.<

                                            W uzasadnieniu projektu zmiany była opisana raczej inna praktyka, zwłaszcza w sytuacjach gdy "z danego pasa ruchu można jechać w więcej niż jednym kierunku (na przykład na wprost lub w prawo: wówczas rowerzysta jadący na wprost nagminnie bywa wyprzedzany przez samochód zamierzający skręcić w prawo)".
                                            Generalnie nadal wydaje mi się, że kierowca w momencie wykonywania manewru - a nie jego sygnalizowania - ma ustępować pierwszeństwa, co nie zmienia faktu, że ja akurat wyprzedzę wolno jadący skręcający pojazd/czy też wyprzedzę skręcający, a nawet ominę stojący a nie migający pojazd od lewej strony, żeby się nie znaleźć pomiędzy blachą a krawężnikiem.
                                    • pawelekok Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 14:50
                                      Jest przepis nakazujący kierowcy omijanie rowerzysty w odległości co najmniej 1 m. Niestety, przepis ten nie obowiązuje w drugą stronę, tzn. nie nakazuje rowerzyście takiej odległości przy omijaniu z prawej strony stojącego samochodu. Dlatego wszyscy kierowcy zamierzający skręcić w prawo powinni dostosować się do innego przepisu i maksymalnie zbliżyć się do prawej strony jezdni - w praktyce do krawężnika. W ten sposób uniemożliwią jakiemukolwiek rowerzyście jadącemu za nimi jezdnią przeszkadzania im przy wykonywaniu tego manewru.
                                      • gom1 Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 14:53
                                        pawelekok napisał:
                                        > Dlatego wszyscy kierowcy zamierzający skręcić w prawo powinni dostosować się
                                        > do innego przepisu i maksymalnie zbliżyć się do prawej strony jezdni - w praktyce do
                                        > krawężnika. W ten sposób uniemożliwią jakiemukolwiek rowerzyście jadącemu za
                                        > nimi jezdnią przeszkadzania im przy wykonywaniu tego manewru.

                                        Zgadzam się :-)
                                      • unhappy Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 14:59
                                        pawelekok napisał:

                                        > Jest przepis nakazujący kierowcy omijanie rowerzysty w odległości co najmniej 1
                                        > m. Niestety, przepis ten nie obowiązuje w drugą stronę, tzn. nie nakazuje rowe
                                        > rzyście takiej odległości przy omijaniu z prawej strony stojącego samochodu.

                                        Zdecyduj się czy piszesz o omijaniu czy o wyprzedzaniu :)
                                        • pawelekok Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 15:22
                                          Gdy samochód i rower jadą to zazwyczaj rowerzyście trudno jest samochód wyprzedzić. Rowerzyści robią to przed skrzyżowaniem, gdy samochody stoją na światłach - wtedy jest to omijanie. Gdy jednak światła się zmienią i samochód rusza, to zdarza się, że omijający wcześniej inne stojące samochody rowerzysta wyprzedza go z prawej. Zdarzają się sytuacje potrącenia takiego rowerzysty, gdy samochód zaczął skręcać w prawo. O takiej to właśnie sytuacji piszę w tym wątku - nie o żadnych ścieżkach rowerowych. Przepisy obecnie przyznają w takiej sytuacji pierszeństwo rowerzyście, chociaż często zdarza się, że kierowca rozpoczynając manewr nie zauważył rowerzysty, gdyż ten w ostatniej chwili wyjechał zza stojącego za nim samochodu. Dlatego dla bezpieczeństwa rowerzystów kierowcy skręcający z prawego pasa w prawo, a nawet ci jadący prosto widząc czerwone światło powinni ustawić się maksymalnie blisko krawężnika by uniemożliwić rowerzystom takie manewry.
                          • Gość: Greg Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR IP: 217.153.177.* 03.07.12, 13:09
                            Z tą kałużą to przegiąłeś. Co ma rowerzysta zrobić jak przy skraju jezdni jest kałuża albo głęboka studzienka? To twój - kierowcy - obowiązek żeby patrzeć na drogę dalej niż tył poprzedzającego pojazdu i przewidywać takie, zupełnie normalne, zachowania. Czy jak widzisz kałużę a obok na chodniku pieszych to w nią wjeżdżasz? .... No widzisz - kałużę widac z daleka i możesz przewidzieć że kogoś ochlapiesz. To dlaczego nie możesz przewidzieć zachowania rowerzysty, który nie chce się kąpać tylko dojechać do pracy? Dlatego ja coraz częściej jeżdżąc na rowerze jeżdżę środkiem pasa - żeby mnie nie wyprzedzali w miejscu gdzie są kałuże, zwężenia jezdni, studzienki, koleiny itp. Jak jest równo, sucho i szeroko to zawsze jadę skrajem. Inna sprawa że kierowcy biorą sobie za punkt honoru wyprzedzenie rowerzysty, mimo, że za chwilę i tak czerwone światło.
                            • pawelekok Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 13:32
                              Chodzi o przewidywalność zachowań. Napisałem o "nagłym" skręcaniu rowerzysty tuż przed kałużą, gdy wcześniej jechał prosto na nią. W takiej sytuacji najechałby na niego nawet inny jadący za nim rowerzysta, a nie tylko samochód potrzebujący więcej miejsca na manewry. A jeśli w deszczowy dzień gdzie masz kałużę za kałużą wybrałeś się do pracy rowerem i jedziesz kilka km środkiem pasa żeby cię nie ochlapali i żeby się nie skąpać, to wtedy zachowujesz się nie tylko po chamsku, ale i jak dureń, bo i tak będziesz ochlapany przez samochody mijające cię z przeciwka.
                              • fochna Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 13:50
                                pawelekok napisał:

                                "Chodzi o przewidywalność zachowań. Napisałem o "nagłym" skręcaniu rowerzysty tuż przed kałużą, gdy wcześniej jechał prosto na nią. W takiej sytuacji najechałby na niego nawet inny jadący za nim rowerzysta, a nie tylko samochód potrzebujący więcej miejsca na manewry."
                                Zgadzam się w 100%, czytelność i przewidywalność to podstawa.

                                "A jeśli w deszczowy dzień gdzie masz kałużę za kałużą"
                                taki klimat
                                "wybrałeś się do pracy rowerem"
                                deszcz nie deszcz, pracować trzeba

                                "i jedziesz kilka km środkiem pasa żeby cię nie ochlapali i żeby się nie skąpać, to wtedy zachowujesz się nie tylko po chamsku"
                                o, a to czemu po chamsku? Powinnam jechać możliwie najbliżej prawej krawędzi, a jednocześnie czytelnie, bezpiecznie i przewidywalnie. Więc jadę bliżej środka, bo a) wszyscy mnie widzą, i widzą co robię; b) pod powierzchnią wody mogą kryć się niespodzianki, które np. spowodują wywrotkę roweru - znajdę się pod twoimi kołami, poza tym - jak sam pisałeś, lawirując nie jestem przewidywalna; Mam prawo poruszać się rowerem, podobnie jak Ty samochodem; i o ile jestem skłonna uznać prymat komunikacji zbiorowej nad ruchem pojazdów indywidualnych (choć akurat w przypadku rowerów i buspasów zachowanie zgodne z przepisami, tj. jazda "jak najbliżej krawędzi" lewego pasa, powoduje tak czy inaczej ograniczenie możliwości autobusu - kierowca autobusu nie może zachować przepisowego odstępu 1m) to zupełnie nie widzę powodu, dla którego Twoja wygoda/szybkość ma mieć pierwszeństwo przed moim bezpieczeństwem.

                                "ale i jak dureń, bo i tak będziesz ochlapany przez samochody mijające cię z przeciwka."

                                No niestety, na chamstwo nie poradzisz; Na szczęście 80-90% kałuż znajduje się przy prawej krawędzi, więc kierowcy z naprzeciwka najczęściej chlapią na pieszych, zaś kałuże przez całą szerokość jezdni skłaniają ich jednak do ograniczenia prędkości...
                                • pawelekok Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 14:07
                                  Jazda środkiem pasa przez kilka km przy dużym natężeniu ruchu przez rowerzystę gdy są tylko 2 pasy ruchu - po jednym w każdą stronę JEST chamstwem, gdyż spowalnia on ruch wszystkich pojazdów na tym dystansie do własnej prędkości oraz powoduje powstawanie korków. Czym innym jest omijanie przeszkód po sygnalizacji takiego zamiaru, a czym innym świadomy zamiar takiej jazdy, jakby się było jedynym użytkownikiem ruchu. Rozśmieszyłaś mnie trochę tymi niespodziankami pod wodą - gdy jest ulewny dzień, to typowa polska miejska jezdnia to kałuża przy kałuży - jeździsz wtedy między nimi slalomem? A jak w takich warunkach miałby zachować się niechamski kierowca jadący z naprzeciwka? Zatrzymywać się przed każdą kałużą i przepuszczać wszystkich nadjeżdżających z naprzeciwka rowerzystów aby ich nie ochlapać?

                                  Po prostu w takich warunkach nie jeździ się rowerem po wąskich zatłoczonych ulicach w godzinach szczytu, albo jeździ się zgodnie z przepisami - prawą stroną jezdni pożegnawszy się z wygodą i nie przemoczonymi stopami. Ulica nie jest ścieżką rowerową, chociaż tego już nie jestem pewny, tak często panoszą się na niej rowerzyści.
                                  • gom1 Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 14:13
                                    pawelekok napisał:
                                    > Po prostu w takich warunkach nie jeździ się rowerem po wąskich zatłoczonych uli
                                    > cach w godzinach szczytu, albo jeździ się zgodnie z przepisami

                                    To też jadę, zgodnie z przepisami - możliwie blisko prawej krawędzi jezdni. A że "możliwie blisko" oznacza środek? Widocznie bliżej się nie da. Proste.

                                    > Ulica nie jest ścieżką rowerową, chociaż tego już nie jestem pewny, tak często panoszą
                                    > się na niej rowerzyści.

                                    Panoszą się, bo mają do tego prawo. Spróbuj to zrozumieć zanim zrobisz komuś krzywdę.
                                  • unhappy Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 14:20
                                    pawelekok napisał:

                                    > Jazda środkiem pasa przez kilka km przy dużym natężeniu ruchu przez rowerzystę
                                    > gdy są tylko 2 pasy ruchu - po jednym w każdą stronę JEST chamstwem, gdyż spowa
                                    > lnia on ruch wszystkich pojazdów na tym dystansie do własnej prędkości oraz pow
                                    > oduje powstawanie korków.

                                    Dużo zależy od szerokości owego pasa, od stanu drogi i zdrowego rozsądku. Przypomnę, że przy wyprzedzaniu rowerzysty kierowca musi zachować 1 metr odstępu.

                                    > Czym innym jest omijanie przeszkód po sygnalizacji ta
                                    > kiego zamiaru, a czym innym świadomy zamiar takiej jazdy, jakby się było jedyny
                                    > m użytkownikiem ruchu.

                                    Nie żartuj. Przy pasie usłanym studzienkami, wybojami i ew. kałużami rowerzysta ma za każdym razem sygnalizować zamiar ominięcia przeszkody, upewnić się czy może to bezpiecznie zrobić (ew. zatrzymać się jeśli nie może)? Lepiej wtedy jechać w odpowiedniej odległości od prawej strony.
                                  • fochna Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 16:27
                                    > Jazda środkiem pasa przez kilka km przy dużym natężeniu ruchu przez rowerzystę gdy są tylko 2 pasy ruchu - po jednym w każdą stronę JEST chamstwem, gdyż spowalnia on ruch wszystkich pojazdów na tym dystansie do własnej prędkości oraz powoduje powstawanie korków. <
                                    W myśl tej zasady, wyjeżdżanie do pracy na 8 czy 9 rano samochodem, a także wjeżdżanie tymże samochodem do zakorkowanej Warszawy jest chamstwem, gdyż powoduje powstawanie/zwiększanie się korków. No i jazda z prędkością 50km/h też - bo powoduje powstawanie korków. Jakby wszyscy jeździli 100 na godzinę, to by było super.
                                    Jadę zgodnie z przepisami. Mam do tego prawo. A na szali ważę moje - i innych uczestników ruchu - bezpieczeństwo oraz Twoją wygodę. Sorry...

                                    "Czym innym jest omijanie przeszkód po sygnalizacji takiego zamiaru, a czym innym świadomy zamiar takiej jazdy, jakby się było jedynym użytkownikiem ruchu."
                                    Nie jedynym, ale równie zobowiązanym i równie pełnoprawnym. Jakoś nie widuję samochodów jadących jedną stroną samochodu po dziurach - ani też pomiędzy tymi dziurami zbliżających się możliwie blisko, czyli ile? na 5? 10 cm? do krawężnika... a w ogóle możliwie jest kryterium obiektywnym - moje możliwie to tak, by utrzymać stały prosty tor jazdy...

                                    "Rozśmieszyłaś mnie trochę tymi niespodziankami pod wodą - gdy jest ulewny dzień, to typowa polska miejska jezdnia to kałuża przy kałuży - jeździsz wtedy między nimi slalomem?"
                                    Drogi budowane są w taki sposób, by woda spływała ze środka na boki, często niosąc ze sobą różne różnostki. Po bokach bardzo często - a w przypadku ostatnio oddawanych inwestycji, prawie zawsze - znajdują się "rynsztoki" odprowadzające wodę do studzienek. Stąd też przy krawędziach jezdni woda stoi dłużej i często jest głębsza niż na jej środku (nie mówimy o patologiach jak tunel na Dźwigowej, tunel trasy czy skrzyżowanie w Otwocku, gdzie woda stoi wszędzie i jest z niej prawdziwe zuoooo). Traf chce, że przy tych samych krawędziach jezdnie są w najgorszym stanie - wiąże się to ze specyfiką ruchu kołowego, ale także po prostu z samą naturą rzeczy - przy krawędziach wszystko sypie się najprędzej. Oznacza to, że woda stoi najdłużej na najniebezpieczniejszym kawałku jezdni. Więc tym kawałkiem nie jeżdżę w absolutnie usprawiedliwionym doktryną i judykaturą przekonaniu o słuszności moich racji.
                                    Jeżeli kałuża jest na całej szerokości ulicy, to zwalniam przed nią podobnie jak kierowcy.

                                    "A jak w takich warunkach miałby zachować się niechamski kierowca jadący z naprzeciwka? Zatrzymywać się przed każdą kałużą i przepuszczać wszystkich nadjeżdżających z naprzeciwka rowerzystów aby ich nie ochlapać?"
                                    Kierowca jadący z naprzeciwka jakimś trafem nie ochlapał mnie nigdy. A ci jadący w tym samym kierunku... Polecam na przykład czekanie na autobus na przystanku Marszałkowska w Alei Armii L. - przydałby się sprzęt wspinaczkowy do ucieczki w górę, bo królowie szos lecący buspasem zalewają całą szerokość chodnika. Naprawdę, jeżeli chodzi o kałuże i kierowców, to wystarczyłoby, żeby delikwent jeden z drugim a) zachowywał stosowną prędkość, b) zwalniał delikatnie przy przystanku/przejściu dla pieszych.

                                    "Po prostu w takich warunkach nie jeździ się rowerem po wąskich zatłoczonych ulicach w godzinach szczytu, albo jeździ się zgodnie z przepisami - prawą stroną jezdni pożegnawszy się z wygodą i nie przemoczonymi stopami. Ulica nie jest ścieżką rowerową, chociaż tego już nie jestem pewny, tak często panoszą się na niej rowerzyści."
                                    Równie dobrze mogę stwierdzić, że w takich warunkach w godzinach szczytu nie jeździ się samochodem - albo jeździ się zgodnie z przepisami, dostosowując prędkość do warunków atmosferycznych i warunków na drodze. Rower jest takim samym użytkownikiem jezdni jak samochód, ciężarówka czy furmanka.
                                    • eizoo Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 16:34
                                      fochna napisała:
                                      > Rower jest takim samym uży
                                      > tkownikiem jezdni jak samochód, ciężarówka czy furmanka.
                                      >
                                      Z taką drobną różnicą, że prowadzący rower nie ma do tego żadnych uprawnień (poza wiekiem) nie musi znac żadnych zasad ruchu drogowego ale będzie miał roszczenia i wymagania żeby traktowac go w zależności od jego widzimisię jako specjalnie uprawnionego albo równorzędnego.
                                      • fochna Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 16:49
                                        eizoo napisał:

                                        > fochna napisała:
                                        > > Rower jest takim samym uży
                                        > > tkownikiem jezdni jak samochód, ciężarówka czy furmanka.
                                        > >
                                        > Z taką drobną różnicą, że prowadzący rower nie ma do tego żadnych uprawnień (po
                                        > za wiekiem) nie musi znac żadnych zasad ruchu drogowego ale będzie miał roszcze
                                        > nia i wymagania żeby traktowac go w zależności od jego widzimisię jako specjaln
                                        > ie uprawnionego albo równorzędnego.
                                        >

                                        To że można jeździć bez uprawnień, to już zasługa prawodawcy. Znajomość przepisów jest wymagana w takim samym stopniu, jak od kierowców. A poza tym wymagane są także inne umiejętności - według niektórych, w tym Ciebie, rowerzysta ma rozglądać się po całej okolicy, czy przypadkiem, poza jezdnią, akurat ten kawałek czerwonego bauma - albo asfaltu - widoczny 15 metrów dalej nie jest drogą dla rowerów. A jak już dojdzie do wniosku że jest, to ma się na nią teleportować.
                                        • eizoo Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 17:08
                                          fochna napisała:

                                          > To że można jeździć bez uprawnień, to już zasługa prawodawcy. Znajomość przepis
                                          > ów jest wymagana w takim samym stopniu, jak od kierowców

                                          No pewnie przy braku egzaminu weryfikującego znajomość/nieznajomość przepisów - to jak jest wymagana? Mandatem?

                                          Ile madantów musi rowerzysta zebrać żeby zostac nie dopuszczonym do ruchu?

                                          A oznaczenia DDR z JPII sama (samo) sobie zobacz. To nie koncert życzeń.
                                          • fochna Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 17:56
                                            eizoo napisał:

                                            "No pewnie przy braku egzaminu weryfikującego znajomość/nieznajomość przepisów - to jak jest wymagana? Mandatem? Ile madantów musi rowerzysta zebrać żeby zostac nie dopuszczonym do ruchu? A oznaczenia DDR z JPII sama (samo) sobie zobacz. To nie koncert życzeń."
                                            Najpierw zadajesz pytanie, a potem "to nie koncert życzeń". Ale ja jestem jednostka gotowa nieść kaganek oświaty, więc:
                                            "Jak jest wymagana." Tak, rowerzysta może zostać ukarany mandatem za wykroczenie. "Ile mandatów musi rowerzysta zebrać" - tak samo jak w przypadku kierowcy. To nie mandaty powodują niedopuszczenie, a waga wykroczenia. Kierowcom "przyznaje się" punkty karne z uwagi na społeczną szkodliwość ich czynów. Rowerzyści punktów nie zbierają, ale zgodnie z art. 86 par. 1 w związku z par. 4 kodeksu wykroczeń, wobec tego, kto kierując pojazdem (a więc i wobec rowerzysty) na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, można orzec zakaz prowadzenia pojazdów.
                                            Za wykroczenia grozi mu także areszt, grzywna, i kary izolacyjne.

                                            Ponadto rowerzysta może zostać ukarany - nie za wykroczenie, a z przestępstwo - grzywną, ograniczeniem wolności, pozbawieniem wolności. Mogą zostać zastosowane wobec niego środki karne - między innymi zakaz prowadzenia pojazdów (nie tylko rowerów) czy np. przepadek mienia.

                                            Na drodze cywilnej tak jak kierowcy grozi mu odpowiedzialność odszkodowawcza. I dlatego ja chociaż oc rowerzystów obowiązkowe nie jest, mam je wykupione. Podobnie jak oc mieszkania. I dlatego robię przeglądy mojego roweru, chociaż nikt mi nad głową z batem nie stoi.
                                    • intransigent Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 17:13
                                      > > Jazda środkiem pasa przez kilka km

                                      > Jadę zgodnie z przepisami. Mam do tego prawo. A na szali ważę moje - i innych u
                                      > czestników ruchu - bezpieczeństwo oraz Twoją wygodę. Sorry...

                                      4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni.

                                      > Rower jest takim samym uży
                                      > tkownikiem jezdni jak samochód, ciężarówka czy furmanka.

                                      Zwłaszcza na trasie ekspresowej, autostradzie czy też drodze, wzdłuż której wyznaczona jest droga/pas dla rowerów w kierunku, w którym rowerzysta się porusza.
                                      A Przepisy dodatkowe o ruchu rowerów, motorowerów oraz pojazdów zaprzęgowych z twojego egzemplarza ustawy Prawo o ruchu drogowym zapewne wyjadł pies?
                                      • fochna Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 17:42
                                        intransigent napisał:

                                        > 4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni.
                                        Możliwie blisko. Możliwie. Jeżeli jedynym nadającym się do bezpiecznego ruchu kawałkiem będzie ten przebiegający środkiem pasa/jezdni, to tamtędy będę jechać. Nawiązując do Twojego komentarza poniżej, mój egzemplarz PoRD nie tylko jest kompletny, ale wręcz dysponuję komentarzami do niego i orzecznictwem. I tak:
                                        R.A.Stefański, Komentarz do art.16 ustawy - Prawo o ruchu drogowym:
                                        "Nakaz jazdy "możliwie" blisko prawej krawędzi jezdni wskazuje na względny charakter przepisu. Kierujący może oddalić się od krawędzi jezdni, jeżeli jazda zbyt blisko niej mogłaby stwarzać zagrożenie dla pieszych wchodzących na jezdnię lub powodować ochlapanie pieszych, gdy na jezdni znajdują się kałuże wody. Oddalenie się od prawej krawędzi jezdni może być uzasadnione złym stanem nawierzchni drogi, np. występującymi wyrwami w pobliżu tej krawędzi jezdni "
                                        Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 sierpnia 2005 r. III KK 308/04
                                        "poruszania się przez rowerzystę poszkodowanego w wypadku w M. w odległości około 1,2 m od krawędzi jezdni nie można uznać za naruszające przepis art. 16 ust. 4 p.r.d."
                                        Chodziło oczywiście o prawą krawędź. I tak, wiem że nie mamy w RP prawa "precedensowego" niemniej jednak ww. wyrok wskazuje na subiektywność i ocenność kryterium "możliwie".

                                        > Zwłaszcza na trasie ekspresowej, autostradzie czy też drodze, wzdłuż której wyznaczona jest droga/pas dla rowerów w kierunku, w którym rowerzysta się porusza.
                                        Primo nie o takich drogach rozmawiamy w kategorii kałuż. Z tego co pamiętam, to chodzi nam o "wąskie zatłoczone" na których jest "po jednym pasie w każdą stronę". Więc co ma piernik do wiatraka? Omijanie dziur/kałuż znajdujących się przy prawej krawędzi, skup się...
                                        Ale, secundoto tak, uważam że jest takim samym użytkownikiem także na tych trasach, czyli obowiązują go przepisy - w przypadku ekspresówek/autostrad zakaz wjazdu itp.

                                        >A Przepisy dodatkowe o ruchu rowerów, motorowerów oraz pojazdów zaprzęgowych
                                        z twojego egzemplarza ustawy Prawo o ruchu drogowym zapewne wyjadł pies?<
                                        Ponieważ wklejałam je tu kilkukrotnie, to raczej nie, zwłaszcza że a) nie mam psa b) przepisy mam w wersji elektronicznej. No i nadal nie wiem, po czym doszedłeś do takiego wniosku, Holmesie. A może po prostu musiałeś się czymkolwiek dowartościować? Choćby posiadaniem nienaruszonego egzemplarza?
                                        • intransigent Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 04.07.12, 13:14
                                          > Możliwie blisko. Możliwie. Jeżeli jedynym nadającym się do bezpiecznego
                                          > ruchu kawałkiem będzie ten przebiegający środkiem pasa/jezdni, to tamtędy będę
                                          > jechać. Nawiązując do Twojego komentarza poniżej, mój egzemplarz PoRD nie tylk
                                          > o jest kompletny, ale wręcz dysponuję komentarzami do niego i orzecznictwem. I
                                          > tak:

                                          Mowa była o Jazda środkiem pasa przez kilka km bez żadnych zastrzeżeń że kałuże, studzienki itp.

                                          > "poruszania się przez rowerzystę poszkodowanego w wypadku w M. w odległości
                                          > około 1,2 m od krawędzi jezdni nie można uznać za naruszające przepis art. 16 u
                                          > st. 4 p.r.d."


                                          A jaki był kontekt, z którego to zdanie wyrwałaś?

                                          > dą stronę". Więc co ma piernik do wiatraka? Omijanie dziur/kałuż znajdujących s
                                          > ię przy prawej krawędzi, skup się...

                                          Ja jestem skupiony, ty prowadzisz dyskusję - widmo z tezami, których nie postawiłem. Przypominam: Jazda środkiem pasa przez kilka km

                                          > sa b) przepisy mam w wersji elektronicznej. No i nadal nie wiem, po czym doszed
                                          > łeś do takiego wniosku, Holmesie. A może po prostu musiałeś się czymkolwiek dow
                                          > artościować? Choćby posiadaniem nienaruszonego egzemplarza?

                                          Czyżbyś, o najmądrzejsza, zapomniała, że byłaś uprzejma napisać: Rower jest takim samym użytkownikiem jezdni jak samochód, ciężarówka czy furmanka. ?
                                    • pawelekok Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 19:07
                                      Odpowiem Ci generalnie tak, nie wgłębiając się w szczegóły. Drogi są bardzo różne. Te świeżo oddane przez jakiś czas rzeczywiście odprowadzają wodę do krawędzi jezdni. Ale w różnych miastach - nie jestem z Warszawy, zwykła miejska droga jest straszliwie połatana i pełna kolein - woda bardzo często zbiera się pośrodku jezdni a nie po bokach. Czy to jadąc samochodem czy rowerem masz kałuże w najdziwniejszych miejscach i po prostu nie widzisz i nie wiesz, czy to kałuża płytka, czy nie ma tam jakiejść dziury. Jazda środkiem drogi nie daje Ci wtedy niczego. Żadnej pewności, że w coś nie wjedziesz. Kierowcy jadący z naprzeciwka ochlapują się nawzajem - zawsze po deszczu mam lewą stronę wozu strasznie zachlapaną - i jadąc rowerem środkiem pasa byłabyś tak samo ochlapana jak wtedy, gdybyś pozwalała się wyprzedzać jadąc prawą stroną. Dlatego jazda przez rowerzystę w takich warunkach środkiem pasa dłuższy czas jest złośliwością, niczego mu nie daje, a on tylko utrudnia ruch innym. Nie tylko kierowcy jadą wtedy wolniej, rowerzyści jadą znacznie wolniej i prędkość spada do góra kilkunastu km/h. Tak dziś wyglądają typowe warunki jazdy w większości polskich miast i miasteczek. Warszawa ma więcej nowych przelotowych tras, dlatego możesz mieć taki luksus, że do pracy dojedziesz bez kałuż.
                            • w.i.s.m Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 04.07.12, 15:15
                              Gość portalu: Greg napisał(a):

                              > Z tą kałużą to przegiąłeś. Co ma rowerzysta zrobić jak przy skraju jezdni jest
                              > kałuża albo głęboka studzienka?

                              sprawdzić czy nie zajedzie komuś drogi albo nie wpakuje się komuś pod koła. Zasygnalizować manewr ręką.

                              >To twój - kierowcy - obowiązek żeby patrzeć na
                              > drogę dalej niż tył poprzedzającego pojazdu i przewidywać takie, zupełnie norma
                              > lne, zachowania.

                              zgadza się i osobiście to robię. Ale obowiązkiem rowerzysty tez jest patrzeć na drogę wprzód i odpowiednio wcześnie wykonać manewr a nie gwałtownie, w ostatnim momencie zjechać na środek (pół biedy) albo wręcz lewą stronę pasa.

                              > Czy jak widzisz kałużę a obok na chodniku pieszych to w nią wj
                              > eżdżasz? .... No widzisz - kałużę widac z daleka i możesz przewidzieć że kogoś
                              > ochlapiesz. To dlaczego nie możesz przewidzieć zachowania rowerzysty, który nie
                              > chce się kąpać tylko dojechać do pracy?

                              Omijam ją zjeżdzając na środek jezdni lub drugi pas PO upewnieniu sie że mogę taki manewr wykonać. Jak trzeba to istotnie zwalniam (prawie do zatrzymania sie) i wolniutko przejeżdzam. A co mam nagle zjechać na np pas środkowy bez patrzenia - bo przecież samochód na środkowym pasie powinien widzieć kałużę lub to że omijam rowerzystę i przewidzieć moje zachowanie?
                              Ja akurat przewiduję zachowania rowerzystów czy innych kierowców ale uważam, że każdy powinien zachowywać się rozsądnie a nie domagac się, żeby inni przewidywali jego zachowania.

                              > Dlatego ja coraz częściej jeżdżąc na r
                              > owerze jeżdżę środkiem pasa - żeby mnie nie wyprzedzali w miejscu gdzie są kału
                              > że, zwężenia jezdni, studzienki, koleiny itp. Jak jest równo, sucho i szeroko t
                              > o zawsze jadę skrajem.

                              I chwali Ci sie to. Wolę jadących środkiem niż jadących skrajem i nagle bez sygnału wykonujących jakieś dziwne manewry jak np zjechanie na moście Północnym z prawego pasa na środkowy BEZ obejrzenia się, pokazania ręką, kompletnie jakiegokolwiek sygnału na pas środkowy, bo On chce jechać na Młociny a pas prawy prowadzi na Wisłostradę/Marymont.

                    • Gość: FrouFrou Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR IP: *.171.114.178.static.cdpnetia.pl 03.07.12, 11:48
                      Ale czy sądzisz że ktoś jadąc samochodem z miejsca A do miejsca B może sobie jechać dowolnie, pod prąd, przez zakazy wjazdu przez parki ... bo tak krócej?
                      Niestety, chcąc samochodem gdzieś dojechać musisz sobie trasę zaplanować ... bo tam droga jednokierunkowa, bo tu zakaz wjazdu, bo tam zakaz skrętu w lewo ... taki lajf chłopie.
                      Chcąc dojechać gdzieś zbiorkomem jedziesz na żywioł czy sprawdzasz połączenia autobusowe/tramwajowe ?
                      • gom1 Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 11:52
                        Gość portalu: FrouFrou napisał(a):
                        > Ale czy sądzisz że ktoś jadąc samochodem z miejsca A do miejsca B może sobie je
                        > chać dowolnie, pod prąd, przez zakazy wjazdu przez parki ... bo tak krócej?

                        Nie chodzi mi o jazdę "krócej", tylko o jazdę zgodną z przepisami. Wybrałem jazdę JP2, bo mam do tego pełne prawo. A to, że wygodniej jest pojechać równoległą osiedlówką, to zupełnie inna sprawa.

                        > Chcąc dojechać gdzieś zbiorkomem jedziesz na żywioł czy sprawdzasz połączenia a
                        > utobusowe/tramwajowe ?

                        Komunikacja to inna bajka, nie jeździ dowolną trasą jak rower czy samochód.
                    • Gość: warszawianka Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR IP: *.rev.snt.net.pl 03.07.12, 12:23
                      @gom1:

                      Hahaha! Tak się jeszcze nie ubawiłam?

                      >Ale czy to oznacza, że zawsze przed wyjściem z domu powinienem opracować plan s
                      > ytuacyjny, wyrysować optymalną trasę i określić przejezdność?

                      Nie znasz miasta? Nie wiesz gdzie są ścieżki i jak biegną? To rób sobie taki plan. Myślisz, że kierowca to co robi jak nie ma pojecia jak gdzieś dojechać?

                      >Rowerem jeżdżę po mieście użytkowo, nie mam czasu na zabawę.
                      > Podchody to można urządzać sobie w harcerstwie, a nie w ruchu ulicznym.

                      No właśnie. Samochodami też kierowcy poruszają się uzytkowo!!! Nie dla zabawy!! A mają utrudnienia w ruchu na codzień, nie wspominając o ostatnich ptrzebudowach.

                      >Gdyby
                      > piesi lub kierowcy byli zmuszeni do poruszania się ruchami konika szachowego, n
                      > atychmiast pojawiłyby się protesty.

                      Ojojoj, już? Wypłakałeś się? Kierowcy mają to na codzień. Piesi też. Nie wspominając już jak piesi mają przechodzić w okolicach ronda ONZ!


                      Wniosek taki, że wiele rowerzystów chce mieć przywileje jak kierowcy i piesi, jednocześnie będą zwolnionym z obowiązków kierowców i pieszych.

                      Najbardziej to mi i tak szkoda rowerzystów, którzy jeżdżą zgodnie z przepisami, nie są wariatami i narwańcami. Bo na nich też już z góry zaczyna sie tak patrzeć przez innych, niebezpiecznych rowerzystów.
                      • gom1 Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 03.07.12, 12:29
                        Gość portalu: warszawianka napisał(a):
                        > Nie znasz miasta? Nie wiesz gdzie są ścieżki i jak biegną? To rób sobie taki pl
                        > an. Myślisz, że kierowca to co robi jak nie ma pojecia jak gdzieś dojechać?

                        Sieć DDR - w odróżnieniu od sieci jezdni - nie jest spójna. Jadąc samochodem nie muszę robić planów, bo z reguły do celu podróży prowadzi jakaś ulica.

                        > Najbardziej to mi i tak szkoda rowerzystów, którzy jeżdżą zgodnie z przepisami,
                        > nie są wariatami i narwańcami. Bo na nich też już z góry zaczyna sie tak patrz
                        > eć przez innych, niebezpiecznych rowerzystów.

                        W każdej grupie najlepiej widać idiotów. Są najgłośniejsi ;-)
                        • w.i.s.m Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 04.07.12, 15:22
                          gom1 napisał:

                          >Jadąc samochodem ni
                          > e muszę robić planów, bo z reguły do celu podróży prowadzi jakaś ulica.

                          Ty tak na poważnie :)) Jakaś pewnie prowadzi ale bez planu, to można sobie czasami fajnie pojeździć zanim sie dojedzie na miejsce :)

                          A komunikacją miejską też jeździsz bez wcześniejszego sprawdzenia jak dojechać? Wszędzie jakiś autobus/tramwaj/metro/pociąg jedzie...
                          • gom1 Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 04.07.12, 15:28
                            w.i.s.m napisał:
                            > Ty tak na poważnie :)) Jakaś pewnie prowadzi ale bez planu, to można sobie czas
                            > ami fajnie pojeździć zanim sie dojedzie na miejsce :)

                            Wybacz, ale znam swoje miasto i wiem jak się po nim poruszać. Remonty to chwilowe utrudnienia, sieć jezdni jest spójna i nie trzeba kombinować. Zupełnie inaczej jest w przypadku DDR - tutaj nie ma mowy o jakiejkolwiek sieci, drogi dla rowerów są rozsypane, nieuporządkowane, nie da się z nich użytkowo korzystać.

                            > A komunikacją miejską też jeździsz bez wcześniejszego sprawdzenia jak dojechać?
                            > Wszędzie jakiś autobus/tramwaj/metro/pociąg jedzie...

                            Komunikacja ma to do siebie, że wsiadam na przystanku A, wysiadam na B. Mogę wybrać autobus, ale wybór trasy to już nie moja broszka. Nie mam wpływu na to jakimi ulicami autobus się porusza. Poza tym komunikacja nie dojeżdża od drzwi do drzwi, zawsze jakiś kawałek trzeba przejść. Porównanie do samochodu czy roweru w kwestii wolności wyboru trasy jest nieadekwatne.
                    • w.i.s.m Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 04.07.12, 14:46
                      gom1 napisał:

                      > Przykład z JPII jest bardzo dobry. Mamy tam DDRkę, która jak wąż wije się międz
                      > y stronami jezdni. Rowerem jeżdżę po mieście użytkowo, nie mam czasu na zabawę.
                      > Podchody to można urządzać sobie w harcerstwie, a nie w ruchu ulicznym. Gdyby
                      > piesi lub kierowcy byli zmuszeni do poruszania się ruchami konika szachowego, n
                      > atychmiast pojawiłyby się protesty.

                      Ależ kierowcy muszą dość często poruszać się "ruchem konika szachowego" :) Zobacz ile ulic w Centrum Warszawy jest jednokierunkowych, są zamknięte dla samochodów osobowych lub są znaki zakazu skrętu w lewo. Zobacz choćby okolice JPII. i Hali Mirowskiej:
                      - Z JPII zakaz skrętu w lewo w Grzybowską (zawrócic na JPII tez nie można bodaj aż do dworca Centralnego)
                      - Aby z JPII dojechać na Ciepłą (jednokierunkowa): nie można skręcić w Krochmalną (jednokierunkowa, zakaz wjazdu); nie można skręcić w Grzybowską; można w Elektoralną ale juz z Elektoralnej w Ciepłą nie. Trzeba z Elektoralnej trochę pokluczyć aby dojechać do Ciepłej.
                      I to, że jest niewygodnie nie usprawiedliwia kierowców przed łamaniem przepisów i wjeżdżaniem pod prąd czy skręcaniem na zakazie.

                      Piesi też nierzadko muszą kluczyc (a w każdym razie powinni) biorąc pod uwagę przeplatanie chodników ze ścieżkami rowerowymi. Ale to ich nie usprawiedliwia i nie znaczy, że jak im się to nie podoba to w drodze protestu będą chodzic po ścieżkach rowerowych. Zobacz jak "inteligentnie" został zaprojektowany chodnik w okolicach Mostu Północnego wzdłuż ulicy Świderskiej. Ciekawe ile osób będzie chodziło po chodniku (trzy razy przechodząc przez jezdnię !) a ile po ścieżce rowerowej.

                      Również rowerzyści czy im sie to podoba czy nie powinni przestrzegać przepisów.
                      • gom1 Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR 04.07.12, 15:12
                        Prosty przykład: DDR wzdłuż Wołoskiej. Zaczynamy przy Galerii Mokotów, na skrzyżowaniu z Domaniewską "ścieżka" w typowy dla PL sposób zmienia strony:
                        goo.gl/maps/8TmK
                        Bardziej świadomy rowerzysta zjedzie na jezdnię, "olewając" ścieżkę po lewej stronie. Może to zrobić zgodnie z prawem, jest to legalne zachowanie. Naraża się jednak na "atak" ze strony "nauczycieli", którzy będą udowadniać, że miejsce roweru jest na DDR po lewej. Dlatego też mniej świadomi rowerzyści skręcą w lewo, przejadą przez przejazd i jadą "pod prąd" Wołoską w stronę Konstruktorskiej. I są w czarnej d***:
                        goo.gl/maps/oiCQ
                        Widzisz znak zakazu wjazdu po lewej? Rowerzysta, jeśli chce kontynuować jazdę Wołoską, musi z powrotem przejechać przez skrzyżowanie, wrócić na prawą stronę. A dalej nie ma DDR, trzeba jechać jezdnią. I właśnie to mnie osłabia. Nie można było pociągnąć DDR po prawej stronie? A jeśli nie było miejsca, to na cholerę budować odcinek po lewej? Żeby się wykazać? Żeby miasto mogło powiedzieć: "mamy setki kilometrów DDR". Tylko nijak nie da się z nich korzystać. Ani to praktyczne, ani wygodne, ani bezpieczne. I w odróżnieniu od remontów, przebudów, inwestycji, taki stan rzeczy dla rowerzystów to normalka - a nie jak dla kierowców czy pieszych "tymczasowe utrudnienia związane z remontem". To miałem na myśli pisząc o "koniku szachowym".
                  • sloik_spod_radzynia Szlaban 03.07.12, 14:05
                    > cóż, wujek Heniek jest nieco niepełnosprytny bo każdy zdrowo myślący i dbający
                    > o własne bezpieczeństwo pojechałby ulicą osiedlową wzdłuż JPII aż do Anielewic
                    > za i tam przejechał na drugą stronę JPII.

                    Ulica jest przegrodzona szlabanem. aby tylko "swoi" mogli wjechać i zaparkować.
                • Gość: Aga Re: Mój wujek Heniek zawsze korzysta z DDR IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.12, 14:23
                  Ok Sloik :).
                  Ale nie zawsze tak jest..
                  Ul. Rudnickiego, między Kochanowskiego a Broniewskiego
                  Po drugiej stronie ulicy jest ścieżka, można się do niej dostać "bez skakania" przez ploty ..żadnego rowerzysty tam nie widziałam, za to wszyscy "śmigają" po chodniku po drugiej stronie ulicy, gdzie jest spore natężenie ruchu pieszego, w tym matek z dzieckiem i osób starszych, często z zakupami
                  A już rozwaliły mnie dwie laski, które jechały obok siebie bo "trzeba było pogadać" a ja musiałam uskakiwać na trawnik :P
              • gom1 Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej 03.07.12, 10:33
                Gość portalu: aqqaqq napisał(a):
                > Myslisz się. Art 33.1 PRoD mówi nakazuje korzystanie z DDR'a jeśli jest wyznaczony
                > dla KIERUNKU w którym rowerzysta jedzie. Większość DDRów jest dwukierunkowa
                > (są nieliczne wyjątki oznaczone znakami) i niezależnie od tego z której strony
                > ulicy jest DDR rowerzysta ma obowiązek z niego korzystać.

                Nie mylę się. Rowerzystę obowiązują znaki drogowe - tak jak każdego innego kierującego. Jeśli nie mam odpowiedniego znaku po mojej prawej stronie, nie muszę jechać "ścieżką" znajdującej się po lewej stronie jezdni. Dwukierunkowość DDR nie ma w tym miejscu żadnego znaczenia.
                    • joly.roger Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej 08.07.12, 21:33
                      Gość portalu: heh napisał(a):

                      > Co ma karta rowerowa do znajomosci kodeksu drogowego? Przepytaj paru kierowcow
                      > z przepisow zeby sie przekonac co im dalo zdobycie prawka.

                      Nic. Ale niektórzy wierzą w magiczną moc papierka. Np - jak ktoś ma kartę pływacką to się nie utopi ;) (jako ciekawostka - po zniesieniu obowiązku posiadania takiej kary liczba utopień... spadła :) Minimalnie ale jednak. Ale to faktycznie - w granicach błędu statystycznego. Co roku topi się tyle samo ludzi (trochę ponad 500), czy mają kartę czy nie. Liczba idiotów i pechowców jest w społeczństwie stała - czy to pływających czy jeżdżących na rowerze.
                      • wwojtek9 Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej 10.07.12, 21:29
                        joly.roger napisał:

                        > Gość portalu: heh napisał(a):
                        >
                        > > Co ma karta rowerowa do znajomosci kodeksu drogowego? Przepytaj paru kier
                        > owcow
                        > > z przepisow zeby sie przekonac co im dalo zdobycie prawka.
                        >
                        > Nic. Ale niektórzy wierzą w magiczną moc papierka.

                        Czyli Twoim zdaniem wszelkie uprawnienia egzaminy nic nie dają? Super no to znosimy: niech każdy może leczyć ludzi, projektować i budowac domy itd...
                        Czy Ty masz prawko? Bo mnie akurat i kurs i przygotowanie do egzaminu dało weile, oczywiście by byc dobrym kierowacą musiałem sie potem wiele jeszcze uczyć sam, ale podstawa była. A pozatym prawko, karta, ma tę magiczna moc sprawczą, że uporczywie naruszajacym przepisy można je zabrać i to jest bat którego się boją - gdyby to cełe stado roweroekooszołomów musiało najpierw zdać egzamin, a potem uważąć by karty nie stracić nie łamało by tak bezczelnie przepisów.
                        • gom1 Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej 10.07.12, 21:51
                          wwojtek9 napisał:
                          > Czyli Twoim zdaniem wszelkie uprawnienia egzaminy nic nie dają?

                          I vice versa. Sugerujesz, że posiadanie Prawa Jazdy jest gwarancją, że "posiadacz" zna przepisy na wyrywki, potrafi zachować zimną krew w każdej sytuacji i jest w stanie przewidzieć na kilka ruchów do przodu zachowania innych uczestników? To dlaczego Polska od lat okupuje czołówkę najbardziej niebezpiecznych krajów w EU pod kątem ruchu drogowego? Kilkadziesiąt godzin teorii i praktyki z żółtodzioba ma zrobić Kubicę i rzecznika drogówki w jednym? Wolne żarty.

                          Świat nie jest czarno-biały.
                          • wwojtek9 Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej 10.07.12, 23:00
                            gom1 napisał:

                            > wwojtek9 napisał:
                            > > Czyli Twoim zdaniem wszelkie uprawnienia egzaminy nic nie dają?
                            >
                            > I vice versa. Sugerujesz, że posiadanie Prawa Jazdy jest gwarancją, że "posiada
                            > cz" zna przepisy na wyrywki, potrafi zachować zimną krew w każdej sytuacji

                            Na tym świecie na nic nie ma 100% gwarancji pomimo to do wykonywania wielu czynności i zawodów niezbędne jest posiadanie uprawnień - z Twojej wypowiedzi wynikało, iż skoro prawo jazdy nie daje gwarancji 100% to jest zbędne - wykazłem na przykłądzie lekarzy i budowlańców bzdurność takiej argumentacji. Prawko, to nie tylko konieczność zdania egzaminu, to również grożba utraty prawka i to ona wymusza na kierowcach (oczywiście nie w 100%) podnoszenie kwalifikacji i odnotowywanie zmian w przepisach. Oczywiście było by super, gdyby egzamin na prawko zdwało się w symulatorze który osiał by ludzi nie posiadajacych wystarczajacych umiejętności .
                            • gom1 Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej 10.07.12, 23:14
                              wwojtek9 napisał:
                              > z Twojej wypowiedzi wynikało, iż skoro prawo jazdy nie daje gwarancji 100%
                              > to jest zbędne

                              Nadal tak uważam. Podstawowe PJ (B) to fikcja. Nie weryfikuje się ani wiedzy (wkucie przepisów na pamięć to nie nauka), ani jazdy (parkowanie? zawracanie? górka? wolne żarty), ani predyspozycji psychomotorycznych. Wiele osób po zaliczeniu egzaminu często przez kolejne lata sporadycznie siada za kółkiem. Bez wiedzy, bez umiejętności, ale przede wszystkim bez doświadczenia - za to z przeświadczeniem, że skoro mają PJ, to są kierowcami. Nic bardziej mylnego.

                              > - wykazłem na przykłądzie lekarzy i budowlańców bzdurność takiej argumentacji

                              Odróżniasz zwykłego kierowcę od zawodowca? Prowadzącego jednoślad od kierowcy 40-tonowej ciężarówki mam nadzieję, że też? Rozumiesz już czemu na rower nie potrzeba żadnych uprawnień, a na "ujeżdżanie" TIRa już tak?

                              > Oczywiście było by super, gdyby egzamin na prawko zdwało się w symulatorze
                              > który osiał by ludzi nie posiadajacych wystarczajacych umiejętności .

                              Masz tutaj tych, których nie odsiały egzaminy:
                              www.youtube.com/watch?v=_LsisBugEPw
                              Zwróć uwagę na ciężarówki - ich kierowcy mają nie tylko odpowiednie przeszkolenie, ale i uprawnienia. Na szkoleniach(nawet na symulatorach) nikt nie przewiduje, że kierowca postanowi stanąć sobie w poprzek autostrady. Jak widać życie weryfikuje wszystkie teorie.
                              • wwojtek9 Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej 10.07.12, 23:27
                                gom1 napisał:

                                >

                                > Odróżniasz zwykłego kierowcę od zawodowca? Prowadzącego jednoślad od kierowcy 4
                                > 0-tonowej ciężarówki mam nadzieję, że też? Rozumiesz już czemu na rower nie pot
                                > rzeba żadnych uprawnień, a na "ujeżdżanie" TIRa już tak?
                                >
                                >
                                > Zwróć uwagę na ciężarówki - ich kierowcy mają nie tylko odpowiednie przeszkolen
                                > ie, ale i uprawnienia. Na szkoleniach(nawet na symulatorach) nikt nie przewiduj
                                > e, że kierowca postanowi stanąć sobie w poprzek autostrady. Jak widać życie wer
                                > yfikuje wszystkie teorie.
                                Jak widać wyżej przeczysz sam sobie a do meritum mojej argumentacji (nic nie da 100%gwarancji) wogóle się nie odnosisz
                                • gom1 Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej 10.07.12, 23:39
                                  wwojtek9 napisał:
                                  > Jak widać wyżej przeczysz sam sobie a do meritum mojej argumentacji
                                  > (nic nie da 100%gwarancji) wogóle się nie odnosisz

                                  To co cytujesz to właśnie moje "odniesienie". Żaden papier nie gwarantuje niczego. Ale w przypadku cięższych pojazdów "papierami" można przynajmniej spróbować odsiać niebezpiecznych kierowców. Bo w odróżnieniu od roweru, za kierownicą TIRa stanowią oni śmiertelne i realne zagrożenie. Dla innych.
                                  • wwojtek9 Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej 11.07.12, 08:15
                                    gom1 napisał:

                                    >> To co cytujesz to właśnie moje "odniesienie". Żaden papier nie gwarantuje nicze
                                    > go. Ale w przypadku cięższych pojazdów "papierami" można przynajmniej spróbować
                                    > odsiać niebezpiecznych kierowców. Bo w odróżnieniu od roweru, za kierownicą TI
                                    > Ra stanowią oni śmiertelne i realne zagrożenie. Dla innych.
                                    To "odniesienie" jest wewnętrznie sprzeczne albo "papier" cos może, albo jest zbędny, a u Ciebie w zależności od tego czy ktoś Ci pasuje czy nie powinien mieć papier, lub papier "nic nie da" logika u Ciebie nie działa....
                                      • wwojtek9 Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej 11.07.12, 08:23
                                        gom1 napisał:

                                        > Działa, tylko nie jest zero-jedynkowa. Nie tylko "czarne-białe", "jest - nie ma
                                        > " czy "kierowca - roweroekooszołom".
                                        To taka logika roweroekoosozłoma gdy mu pasuje 1 gdy nie pasuje 0 a gdy nie wie co napisać 1/2 - oczywiście bez jakiegokolwiek uzasadnienia bo po co? Przecież wiadomo, ze rower jest super a samochód be
                • Gość: aqqaqq Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej IP: *.centertel.pl 03.07.12, 11:49
                  Jadąc ulicą masz obowiązek umieć rozróżnić od chodnik, DDR i jezdnię. Nie stawia sie zakazu wjazdu samochodów z prawej strony chodnika, a zgodnie z Twoim rozumowaniem, tak powinno być ;)

                  A tu masz link do googlemapsów, gdzie bardzo wyraźnie widać dwukierunkowość DDR'a na JPII maps.google.com/maps?q=Warszawa,+Polska&hl=pl&ll=52.250505,20.98629&spn=0.007672,0.020471&sll=37.0625,-95.677068&sspn=40.27343,83.847656&oq=wars&t=h&hnear=Warszawa,+Mazowieckie,+Polska&z=16&layer=c&cbll=52.25066,20.986154&panoid=GJc98WJKCTEP8v10DSxNrw&cbp=12,69.29,,0,-12.83
                  • gom1 Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej 03.07.12, 11:58
                    Gość portalu: aqqaqq napisał(a):
                    > Jadąc ulicą masz obowiązek umieć rozróżnić od chodnik, DDR i jezdnię. Nie stawi
                    > a sie zakazu wjazdu samochodów z prawej strony chodnika, a zgodnie z Twoim rozu
                    > mowaniem, tak powinno być ;)

                    Samochód nie ma prawa jechać chodnikiem, więc stawianie zakazu byłoby dublowaniem faktycznego stanu prawnego. Owszem mam obowiązek odróżnić jezdnię od DDR. Służą do tego odpowiednie znaki drogowe. W PL kierującego obowiązują znaki po prawej stronie.

                    > A tu masz link do googlemapsów, gdzie bardzo wyraźnie widać dwukierunkowość
                    > DDR'a na JPII

                    Świetny przykład! Naprawdę :-)

                    Tu to samo miejsce, ale trochę z innej perspektywy:
                    goo.gl/maps/TMPr
                    Jedziesz ul. Stawki, skręcasz w prawo w JP2. Skąd - jako kierujący - masz wiedzieć, że po LEWEJ stronie jezdni biegnie DDR? Podpowiem: znikąd. Nie ma znaku. Nie ma obowiązku. A to, że ruch na tej DDR jest dopuszczony w obu kierunkach, nie oznacza jednocześnie, że masz obowiązek po niej się poruszać. Obowiązek jest wtedy, gdy masz odpowiedni znak po swojej prawej stronie.
                    • Gość: aqqaqq Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej IP: *.centertel.pl 03.07.12, 12:32
                      Tam akurat widać - po drugiej stronie JPII jest wyraźnie widoczny przejazd dla rowerów, czerwony DDR i gorzej widoczny ten znak (stojący po lewej stronie DDR'a)
                      maps.google.com/maps?q=Warszawa,+Polska&hl=pl&ll=52.250926,20.985496&spn=0.007619,0.020471&sll=37.0625,-95.677068&sspn=40.27343,83.847656&oq=wars&t=h&hnear=Warszawa,+Mazowieckie,+Polska&layer=c&cbll=52.251066,20.986064&panoid=nmP5uOVadjXcVQDBmtXdng&cbp=12,172.76,,1,0.09&z=16
                      • gom1 Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej 03.07.12, 12:42
                        Gość portalu: aqqaqq napisał(a):
                        > Tam akurat widać - po drugiej stronie JPII jest wyraźnie widoczny przejazd dla
                        > rowerów, czerwony DDR i gorzej widoczny ten znak (stojący po lewej stronie DDR'a)

                        A tutaj widać:
                        goo.gl/maps/ry4S
                        albo tu:
                        goo.gl/maps/Gb0M?
                        To jest ta sama JPII.

                        Pomijam fakt, że nie ma obowiązku uczyć się na pamięć przebiegu wszystkich DDR w kraju. Pomijam, że oznakowanie musi być widocznie w dzień, w nocy, w deszczu, w śniegu. Jedynym prawnie przyjętym oznakowaniem wyznaczającym DDR jest znak drogowy. Jeśli go nie ma po mojej prawej stronie, nie mam obowiązku szukać DDR - mogę jechać jezdnią (o ile nie ma zakazu).
                      • mapokl Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej 06.07.12, 18:46
                        Gość portalu: aqqaqq napisał(a):

                        > Tam akurat widać - po drugiej stronie JPII jest wyraźnie widoczny przejazd dla
                        > rowerów, czerwony DDR

                        Czerwona kostka nie jest oznaczeniem drogi dla Rowerów. Jest czerwoną kostką. A równie dobrze może być chodnikiem. DDR tęż może być wyłożony białą kostką czy np. może to być droga asfaltowa...
                      • Gość: Wolf No, nie do końca. IP: *.home.aster.pl 03.07.12, 15:47
                        Otóż w miejscowości, którą odwiedzałem samochodem pierwszy raz skręciłem w wąską uliczkę. Przejechałem nią ok. 100 metrów, gdy zatrzymał mnie patrol policji. Panowie postanowili ukarać mnie mandatem za wjazd pod prąd w ulicę jednokierunkową.
                        Odmówiłem przyjęcia mandatu,bo na skrzyżowaniu, z którego wjechałem nie ma zakazu skrętu, a na drodze w którą wjechałem znaku B-1 lub B-2. Policjanci stwierdzili "niemożliwe" i poszliśmy na spacer. Znaków rzeczywiście nie było. Mandatu też nie.
                      • gom1 Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej 03.07.12, 15:53
                        Gość portalu: warszawianka napisał(a):
                        > Jeśli jest ścieżka rowerowa w kierunku twojej jazdy, masz obowiązek się nią poruszać.

                        Jeśli jest wyznaczona w kierunku, w którym się poruszam. Mała poprawka, ale bardzo ważna. A wyznacza się.. znakami ;-)

                        > Nie trzeba znaków żadnych, bo to określają przepisy.

                        Mylisz się. Przepisy jasno określają, że drogi dla rowerów wyznaczają odpowiednie znaki. A mnie - jako kierującego, obowiązują znaki ustawione po prawej stronie drogi. Wszystko jest w PoRD, polecam do poduszki ;-)
                        • eizoo Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej 03.07.12, 16:01
                          gom1 napisał:
                          > Mylisz się. Przepisy jasno określają, że drogi dla rowerów wyznaczają odpowiedn
                          > ie znaki. A mnie - jako kierującego, obowiązują znaki ustawione po prawej stron
                          > ie drogi. Wszystko jest w PoRD, polecam do poduszki ;-)


                          A o oznakowaniu poziomym, namalowanym na powierzchni drogi gom1 nie słyszał.
                          Nic dziwnego jak się nie ma prawa jazdy ani karty rowerowej udaje znawcę.
                          Zanim polecac innym sam doczytaj o oznakowaniu pionowym i poziomym.
                          • fochna Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej 03.07.12, 16:39
                            Ok, to pokaż mi oznakowanie poziome Al. Jana Pawła II, informujące mnie o DDR po drugiej stronie ulicy...

                            eizoo napisał:
                            > gom1 napisał:
                            > > Mylisz się. Przepisy jasno określają, że drogi dla rowerów wyznaczają odp
                            > owiedn
                            > > ie znaki. A mnie - jako kierującego, obowiązują znaki ustawione po prawej
                            > stron
                            > > ie drogi. Wszystko jest w PoRD, polecam do poduszki ;-)
                            >
                            >
                            > A o oznakowaniu poziomym, namalowanym na powierzchni drogi gom1 nie słys
                            > zał.
                            > Nic dziwnego jak się nie ma prawa jazdy ani karty rowerowej udaje znawcę.
                            > Zanim polecac innym sam doczytaj o oznakowaniu pionowym i poziomym.
                            >
                            >
                          • gom1 Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej 03.07.12, 20:11
                            eizoo napisał:
                            > A o oznakowaniu poziomym, namalowanym na powierzchni drogi gom1 nie słyszał.
                            > Nic dziwnego jak się nie ma prawa jazdy ani karty rowerowej udaje znawcę.
                            > Zanim polecac innym sam doczytaj o oznakowaniu pionowym i poziomym.

                            Już niejednokrotnie udowodniłeś, że masz mgliste pojęcie na tematy, w których się wypowiadasz. Za to w obrażaniu innych rozmówców nie masz sobie równych. Kiedy kończą Ci się argumenty, zaczynasz atakować interlokutorów - na takich warunkach dyskusja z Tobą jest bezcelowa.
                  • darecki_s Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej 03.07.12, 12:07
                    Gość portalu: aqqaqq napisał(a):

                    > Jadąc ulicą masz obowiązek umieć rozróżnić od chodnik, DDR i jezdnię. Nie stawi
                    > a sie zakazu wjazdu samochodów z prawej strony chodnika, a zgodnie z Twoim rozu
                    > mowaniem, tak powinno być ;)

                    Jak to się nie stawia, kolega chyba powinien być bardziej spostrzegawczy, albo nie pisać czegoś, o czym się nie ma zielonego pojęcia.
                • Gość: Kornik Re: Skutki bzdurnej propagandy rowerowej IP: *.pia.robbo.pl 03.07.12, 12:10
                  W takim razie wzdłuż Wybrzeża Gdyńskiego, w stronę Al. Armii Krajowej należałoby wszystkich rowerzystów wystrzelać. Ścieżkę mają po prawej stronie Wisłostrady (zgodnie zatem z kierunkiem ruchu - jadą w kierunku Żoliborza -), a wybierają chodnik i tzw. wąskie gardło pod Mostem Gdańskim, gdzie dodatkowo jest przystanek. Dochodzi nawet do kuriozalnych sytuacji, kiedy jedni rowerzyści wpadają na drugich. Takich atrakcji jest o wiele więcej. Problem nie leży w ulokowaniu ścieżek, ale w chamstwie i wiejskich przyzwyczajeniach wprost z domu rodzinnego. Jak zatem można szanować takie osoby?
              • gom1 Re: Uprawiasz bezczelną demagogię 03.07.12, 11:13
                Gość portalu: michalng napisał(a):

                > Obowiązek ma. Tylko czasem możliwości niema ;-) często rowerzysta jadąc nie ni
                > e zdaje sobie sprawy z tego ze po drugiej stronie ulicy jest ścieżka. A nawet j
                > ak się zorientuje to i tak nic z tego bo nie może się teleportować na drugą str
                > onę ;-)

                Czyli nie ma obowiązku. Bo skoro nie wie (nie było znaku), to ścieżka nie jest dla niego wyzna(k)czona.
                  • gom1 Re: Uprawiasz bezczelną demagogię 03.07.12, 11:44
                    Gość portalu: michalng napisał(a):
                    > Obowiązek ma. Tak stanowią przepisy. (Głupio stanowią) . Policja może rowerzys
                    > tę ukarać, nie będzie ich obchodzić czy rowerzysta wiedział czy nie o ścieżce.

                    No nie, nie stanowią. Wiele razy przejeżdżałem w ten sposób obok policjantów i nigdy nie interweniowali. Po prostu - w odróżnieniu od większości domorosłych prawników - policja zna obowiązujący stan prawny ;-)
                    • pawelekok Re: Uprawiasz bezczelną demagogię 03.07.12, 12:57
                      To, że akurat policjanci nie reagują na różne zachowania wcale jeszcze nie musi oznaczać, że zachowania te są zgodne z przepisami. Generalnie policja na drogach jest nastawiona na łapanie kierowców za prędkość i często nie zwraca uwagi na inne wykroczenia.
                      • gom1 Re: Uprawiasz bezczelną demagogię 03.07.12, 13:06
                        pawelekok napisał:
                        > To, że akurat policjanci nie reagują na różne zachowania wcale jeszcze nie musi
                        > oznaczać, że zachowania te są zgodne z przepisami.

                        To prawda. Ale akurat zachowanie opisywane przeze mnie jest.

                        > Generalnie policja na drogach jest nastawiona na łapanie kierowców za prędkość
                        > i często nie zwraca uwagi na inne wykroczenia.

                        Nie dziwię się. Przekraczanie prędkości w naszych miastach to patologia, którą można zwalczyć tylko przez uspokojenie ruchu. A dopóki to nie nastąpi, to jest tylko jedna droga: mandaty.
                • Gość: una Re: Uprawiasz bezczelną demagogię IP: *.um.warszawa.pl 04.07.12, 09:33
                  Niestety na nieprzychylne opinie rowerzyści zarabiają przez garstkę idiotów na rowerach. Codziennie jeżdżę rowerem do pracy korzystając z chodników. Inaczej w Warszawie się nie da. I wyznaję zasadę, że na chodniku jestem gościnnie: uprzejmość nakazuje przepuścić pieszych. Z przykrością zauważam, że część (szczególnie tych wystrojonych w kolarskie ubranka) facetów na rowerach slalomem kluczy pędem pomiędzy ludźmi, staje ławą na środku przejścia dla pieszych, wbija sie w tłum swoim górskim rowerem, wymusza pierwszeństwo na samochodach. A wystarczy trochę używać mózgu i mieć szacunek dla innych: trzeba patrzeć w którą stronę kierują się ludzie i nie zajeżdżać im drogi, można ustawić się rowerami w jednym miejscu z boku przejścia dla pieszych, można przewidzieć, że zza przystanku, ze sklepu może ktoś wyjść. I w ogóle mieć na względzie, że pieszy musi mieć w ogóle czas zauważyć rower - jeżeli jadę wolniej ludzie sami poczuwają się do zejścia na jedną stronę chodnika i nie ma żadnych konfliktów. Przyswojcie sobie, że wypadanie pędem zza pleców pieszym jest bardzo nieprzyjemne, szczególnie dla starszych osób, które mają wolniejsze reakcje z racji wieku. Dzięki wam drodzy panowie wszyscy rowerzyści zbierają bluzgi. A szkoda, bo dzięki nam jest mniej korków na ulicy i tłoku w tramwaju. :(
        • kan_1 Re: Uprawiasz bezczelną demagogię 03.07.12, 09:12
          "...babka, która była uprzejma mnie dość wulgarnie objechać, że nie chodzi się całą szerokością chodnika jak chamstwo na wsi."

          I miała absolutną rację. Nie idzie się z dziećmi całą szerokością chodnika bo sa jeszcze inni użytkownicy tej drogi jak rowerzyści czy piesi, którzy nas wymijają. A nie, sobiepanek idzie z dzieciarnią i świat do niego należy. Widać nie masz wyobraźni i masz klapki na oczach.
          • intransigent Re: Uprawiasz bezczelną demagogię 03.07.12, 10:08
            > I miała absolutną rację. Nie idzie się z dziećmi całą szerokością chodnika bo s
            > a jeszcze inni użytkownicy tej drogi jak rowerzyści czy piesi, którzy nas wymij
            > ają. A nie, sobiepanek idzie z dzieciarnią i świat do niego należy. Widać nie m
            > asz wyobraźni i masz klapki na oczach.

            I owszem, chodnik jest dla pieszych.

            Rowerzysta na chodniku ma prawo stulić twarz i grzecznie jechać za pieszymi, o ile na jezdni jest podniesione ograniczenie prędkości. To zrozumiałe dla ciebie tłumaczenie określenia "ustąpić pierwszeństwa" używanego w PORD.
            W przypadku, kiedy ograniczenie NIE jest podniesione ze standardowych 50/60 km/h, to nawet nie ma prawa się na chodniku znaleźć, z pewnymi wyjątkami.

            • Gość: piter Re: Uprawiasz bezczelną demagogię IP: *.dynamic.chello.pl 03.07.12, 11:40
              Zacznijmy od tego ze sam okreslil to jako osiedlowa uliczka, co by wskazywalo na ciagi za znakiem d-40 'strefa zamieszkania' ktory przy pierwszenstwie pieszych dopuszcza ruch rowerowy i samochodowy. Nawet przy takich ograniczeniach trzeba pilnowac malych dzieciakow.
              Pomijajac taka sytuacje to facet widac jest niemyslacym, egoistycznym wsiurem jezeli rozlazi sie po calym chodniku blokujac innych pieszych i zapewne oczekujac ze beda go uprzejmie przepraszac chcac przejsc.
              • intransigent Re: Uprawiasz bezczelną demagogię 03.07.12, 12:10
                Gość portalu: piter napisał(a):

                > Zacznijmy od tego ze sam okreslil to jako osiedlowa uliczka, co by wskazywalo n
                > a ciagi za znakiem d-40 'strefa zamieszkania' ktory przy pierwszenstwie pieszyc
                > h dopuszcza ruch rowerowy i samochodowy.

                Wąska, dodajmy. A potem wspomniał o chodniku.

                > Nawet przy takich ograniczeniach trzeb
                > a pilnowac malych dzieciakow.

                Nikt tego nie neguje. W wypowiedzi, do której się odnosisz, nic nie wskazuje na to, aby dzieci nie były pilnowane.

                > Pomijajac taka sytuacje to facet widac jest niemyslacym, egoistycznym wsiurem j
                > ezeli rozlazi sie po calym chodniku blokujac innych pieszych i zapewne oczekuja
                > c ze beda go uprzejmie przepraszac chcac przejsc.

                O, następny kulturalny. Gdzie wyczytałeś, że blokuje innych pieszych albo rozlazi sie po calym chodniku? idąc wąską uliczką osiedlową zapewne powinien poruszać się gesiego dla wygody jaśnie państwa na rowerach?
                • pawelekok Re: Uprawiasz bezczelną demagogię 03.07.12, 13:26
                  Mnie w takich sytuacjach najbardziej denerwuje nie używanie dzwonka przez rowerzystów. Wiele razy zdarzało mi się, że spacerując chodnikiem po osiedlowej uliczce poczułem tylko pęd powietrza mijającego mnie szybko roweru. Najgorzej gdy nieświadomy zbliżajacego się szybko rowerzysty zatrzymałem się i chciałem zawrócić. Raz nawet taki rozpędzony rowerzysta na mnie wpadł. Obaj się potłukliśmy. Miałem ochotę mu jeszcze przyłożyć, ale dałem sobie spokój.