Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniejsi...

08.07.12, 18:12
A dlaczego na liście nie ma Isaaka Singera - nigdy w Warszawie nie był, pisał tylko w jidisz?
Pytanie retoryczne.
    • Gość: bolek789 Ale idiotyczny artykuł IP: *.hsd1.fl.comcast.net 08.07.12, 18:23
      Co wspólnego z Warszawą miał Jerzy Waszyngton? Woodrow Wilson? Adam Mickiewicz? Ludwik van Beethoven? Józef Bem? Co wspólnego mieli Powstańcy Śląscy?
      • grundol1 Re: Ale idiotyczny artykuł 08.07.12, 19:03
        Patronami są ludzie ogólnie znani (takich wymieniłeś) lub związani w jakiś sposób z miejscem któremu patronują.
        • Gość: Bolek789 Re: Ale idiotyczny artykuł IP: *.hsd1.fl.comcast.net 08.07.12, 22:19
          Skendenberg, Dudajew czy Sztefanik są z pewnością ludźmi znanymi każdemu kto ma odrobinę pojęcia o historii Europy i świata. To że nie znają ich studenci Wyższej Szkoły Gotowania na Gazie odbywający staże na Czerskiej to już ich problem.
      • Gość: Wagner Re: Ale idiotyczny artykuł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.12, 20:39
        Abo Wagner? Wreszcie ktoś myślący.
      • alik-w-plomieniach Re: Ale idiotyczny artykuł 09.07.12, 08:43
        Dzisiaj odkryłem (dzięki reklamie na samochodzie), że mamy w Warszawie ulicę Gottlieba Daimlera. Oczywiście pod adresem Daimlera 1 mieści się... Salon Mercedesa. Trochę jak "One Microsoft Way" w Seattle.
        Jeszcze nam do szczęścia brakuje ulic Colberta, Fedorowicza i Dziewońskiego... I w tym sęk.
    • Gość: tot Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniejsi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.12, 18:24
      Utwór Wejście Gladiatorów skomponowany przez Fucika jest puszczany zawsze w każdym cyrku, a te czasem w Warszawie się pojawiają. I mamy już połączenie jednego z drugim.
    • pinos Re: Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniej 08.07.12, 19:02
      Jak to nie był? Mieszkał w Warszawie 20 lat...
    • Gość: spanakopita Re: Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniej IP: *.dynamic.chello.pl 08.07.12, 19:14
      Chyba się zapędziłeś w tym tropieniu powiązań. Do Stanów Zjednoczonych Singer wyemigrował własnie z Warszawy. Mieszkał przy Krochmalnej
    • Gość: Pytator Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniejsi... IP: *.aster.pl 08.07.12, 19:19
      Ignorancja dziennikarza robi wrażenie. Rozumiem - mało wie i pisze, ale dlaczego nikt tego nie kontroluje w redakcji?!
      • Gość: Varsovia Re: Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniej IP: *.dynamic.chello.pl 08.07.12, 19:26
        Pytator może ty jesteś ignorantem, bardzo dobry artykuł, a dziennikarz pyta się tylko dlaczego, dziwne osoby mają swoje miejsce w Wawie ( szczególnie te polityczne nadania)
    • Gość: Sosna80 Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniejsi... IP: *.home.aster.pl 08.07.12, 19:24
      Po lekturze "biogramu" Dżochara Dudajewa zrezygnowałam z dalszej lektury. Jeśli wszystkie biogramy tak samo "trafnie" prezentują najważniejsze dokonania patronów, to Gazeta słusznie zasługuje na przydomek "Wybiórcza"....
      • Gość: Varsovia Re: Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniej IP: *.dynamic.chello.pl 08.07.12, 19:28
        A co nie prawda, Dudajew był komunistycznym generałem i do tego dyktatorem w Czeczeni że zamordowany przez rosjan, to dlatego mu się nalezy patronat. trochę obiektywizmu.
        Autor prezentuje czyste fakty i to cię boli co?
      • w.s3 Re: Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniej 24.07.12, 07:10
        Gość portalu: Sosna80 napisał(a):

        > Po lekturze "biogramu" Dżochara Dudajewa zrezygnowałam z dalszej lektury. Jeśli
        > wszystkie biogramy tak samo "trafnie" prezentują najważniejsze dokonania patro
        > nów, to Gazeta słusznie zasługuje na przydomek "Wybiórcza"....
        < W tej samej Wybiórczej był tekst o Dudajewie- watażka ściśle powiązany z mafią.
    • Gość: belzepup Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniejsi... IP: *.dynamic.mm.pl 08.07.12, 19:34
      Tu 122? Zdaje się, że nie było takiego samolotu. Może chodziło o Tu 22?
    • g0p0s Re: Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniej 08.07.12, 19:43
      JP 2 - znany warszawiak.
    • Gość: Leon Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniejsi... IP: *.warszawa.vectranet.pl 08.07.12, 20:07
      ktoś pisał o Singerze, i czemu to nie ma jego ulicy w Wawie. Ja powiem tak, niedawno (kilka lat temu) w jego miejscu urodzenia nadano patrona lokalnej szkole... ale nie tego noblisty Singera, tylko Jana Pawła II - z jakiej paki? Wojtyła nigdy tam nie był, nei wiem nawet czy słyszał o Leoncinie. Singer ma tam 200 metrową uliczkę. Co za ironia. I nie chcę myśleć nawet o jakimś tam trolu ( podobno to pomnik JP II ) przed tą szkołą. Tragedia, w sumie to nawet nie jest uczczenie JP, bo pomnik powinien być np z brązu, a nei z gipsu...
    • Gość: pogromc Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniejsi... IP: *.dip.t-dialin.net 08.07.12, 20:42
      Akurat w przypadku Dudajewa to niech redaktorzyna nie rżnie głupa z tym znakiem zapytania, że niby nie wie, o co chodzi. Doskonale wiadomo, że Dudajew ma bardzo dużo wspólnego z Warszawą, a konkretnie z paranoją i schizofrenią warszawskich rajców. Chcieli zrobić na złość Rosji, więc mianowali rondo imieniem generała znienawidzonej przez siebie armii ZSRR.
    • Gość: dr. watson Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniejsi... IP: *.krawarkon.pl 08.07.12, 21:35
      Calinescu - wbrew potężnym naciskom dbał (na miarę możliwości) o ludzkie traktowanie Polaków podczas II wojny, (sąsiad, Pal Teleki też ma ulicę)
      Fraser - zdecydował o udzieleniu pomocy polskim dzieciom - podpisał umowę z rządem w Londynie.
      Fucik - po prostu spadek po Fuciku - komuniście.
      Stefanik - cóż, rozgrywki (i związki z Polską) z 1918 to już sprawa nieco zapomniana, istniała polityczna współzależność między sąsiadami, Czechosłowacja ogłosiła niepodleglość 28 października 1918.
      Przypomnę że Warszawa jest stolicą Polski, stąd honorujemy nie tylko lokalnych zasłużonych.

    • Gość: marekkrukowski Re: Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.12, 21:56
      Wszyscy znają muzykę Juliusa Fucika:

      www.youtube.com/watch?v=_B0CyOAO8y0
    • Gość: arti-art Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniejsi... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.07.12, 22:38
      i w czym problem?
      w Paryżu są: ulica Kopernika, skwer Stanisława Wyszyńskiego, bulwar Poniatowskiego, a nawet plac Warszawski (tuż obok wieży Eiffel'a) i pewnie wiele innych podobnych
      a na przykład w Budapeszcie jest ulica "Limanowa"
      i co? będziemy protestowac?
    • poenari Cały artykuł jest z d.... 08.07.12, 23:01
      Widzę, że sezon ogórkowy się zaczął albo redaktor na słońcu za długo przebywał.
    • Gość: biof Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniejsi... IP: *.dynamic.mm.pl 08.07.12, 23:09
      Autor tego arcydzieła przegrzał się na słoneczku.
    • pisedoff Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniejsi... 08.07.12, 23:22
      A dlaczego w Warszawie nie ma prawie wcale ulic nazwanych na cześć matematyków? Lwowska Szkoła Matematyczna była kiedyś potęgą, powinniśmy się nią chwalić. Owszem, Banach ma aleję, ale Sierpiński, Kuratowski... Dlaczego byle dowódca ma ulicę, a naukowców jakby się Polska wstydziła.
      • Gość: notremak Re: Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.12, 09:49
        Bo morgi po nocach śniom sie, morgi i gumna, nie jakieś matematyki, o których pleban, nasz ksiondz dobrodziej, panie, z ambony nie kazali...
      • Gość: blunderbuss Re: Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniej IP: *.tktelekom.pl 09.07.12, 10:15
        pisedoff napisał:

        > A dlaczego w Warszawie nie ma prawie wcale ulic nazwanych na cześć matematyków?
        > Lwowska Szkoła Matematyczna była kiedyś potęgą, powinniśmy się nią chwalić. Ow
        > szem, Banach ma aleję, ale Sierpiński, Kuratowski... Dlaczego byle dowódca ma u
        > licę, a naukowców jakby się Polska wstydziła.

        Przecież są ulice Sierpińskiego i Kuratowskiego, podobnie jak Steinhausa.
      • Gość: blunderbuss Re: Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniej IP: *.tktelekom.pl 09.07.12, 10:15
        Przecież są ulice Sierpińskiego i Kuratowskiego, podobnie jak Steinhausa.
    • synziemi Re: Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniej 09.07.12, 04:14
      Moim zdaniem nie ma w tych nazwach nic zlego. Jezeli Warszawa ma ambicje byc metropolia z prawdziwego znaczenia i miastem o znaczeniu europejskim, a moze nawet i globalnym, to tego typu odnosniki napewno jej ujmy nie przynosza.
    • Gość: Dziki Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniejsi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.12, 06:34
      jeszcze parę lat, i dojdzie warszawiakom kolejny absurdalny uliczny patron-Lech Kaczyński. Wtedy już co najmniej błogosławiony a może nawet święty. I też nie będzie wiadomo co on miał wspólnego ze stolicą.

      Aaa...
      (P)rezydentem tu jakimś był...
      • Gość: notremak Re: Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.12, 09:44
        Nie kracz, człowieku, bo wykraczesz!
    • kapitan.kirk Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniejsi... 09.07.12, 09:59
      Artykuł wyjątkowo głupi i zadziwiający jedynie tym, jak niski jest najwyraźniej poziom elementarnej wiedzy o świecie wśród narybku dziennikarskiego (?) zatrudnianego obecnie w GW. No ale po kolei:

      Julius Fučík (a nie „Fucik”, co wymawia się zupełnie inaczej), kompozytor, może i dla Warszawy nie zasłużył się niczym specjalnie; ale też sam Autor tekstu przytomnie zauważył, że jest on „patronem zastępczym” w zamian za komunistycznego działacza tegoż samego nazwiska (a w realu nb. swojego bratanka), który ulicę ową otrzymał jeszcze w czasach PRL. Nie bardzo zatem rozumiem, czemu tu się dziwić – na tej samej zasadzie np. Benedykt Korczyński, jeden z powieściowych bohaterów Nad Niemnem Orzeszkowej, nie miał absolutnie nic wspólnego z Kutnem, ale jako „patron zastępczy” ulicy w tymże miłym mieście zdecydowanie się nadawał dużo lepiej niż dotychczasowy, tj. komunistyczny zbrodniarz Grzegorz Korczyński. Skądinąd zresztą, czy dla Warszawy bardziej od Fučíka zasłużyli się np. Bach czy van Beethoven…?

      To, że Autor nie ma pojęcia czym dla Polski zasłużył się Peter Fraser, nie jest w żadnej mierze winą patrona ulicy, ale co najwyżej powodem do wstydu dla Autora. Fraser, jako premier Nowej Zelandii w czasie II Wojny Światowej, z własnej inicjatywy podpisał umowę z polskim rządem i ofiarował w swoim kraju gościnę setkom polskich dzieci – „sybirskich” sierot ewakuowanych wcześniej z ZSRR z armią Andersa, a następnie przebywających w bardzo złych warunkach w obozach przejściowych w Iranie. Wielu z nim uratował w ten sposób życie, i to właśnie z inicjatywy stowarzyszenia wdzięcznych ocalonych „Dzieci z Pahiatua” oraz ich potomków, ulica w Warszawie otrzymała imię Frasera. I wszystko to nie jest bynajmniej żadną wiedzą tajemną :-/

      W tej samej epoce działał Armand Călinescu – propolsko nastawiony polityk, a następnie premier Rumunii, który w ostatnich przedwojennych latach położył wielkie zasługi w zacieśnianiu stosunków politycznych i wojskowych między oboma krajami (czego przejawem był m.in. import polskiego uzbrojenia). We wrześniu 1939, pomimo nacisków niemieckich, przepuścił przez terytorium Rumunii polskie złoto z NBP ewakuowane na Zachód, odmówił zamknięcia granicy z Polską dla uchodźców, zaś polskie oddziały wojskowe wycofane do Rumunii wprawdzie musiał zgodnie z prawem ewakuować i rozbroić, jednak zarazem np. przymykając oko na „ucieczki” żołnierzy dalej do Francji. Przypłacił to życiem – zamordowany skrytobójczo przez faszystów z Żelaznej Gwardii. Mało? Żeby dostać uliczkę przy własnej ambasadzie w zaprzyjaźnionym kraju, według mnie wystarczy aż nadto.

      Zupełnie kuriozalne jest zdziwienie na temat tego, kim był Dżochar Dudajew. No ale cóż, jeśli z życiorysu pierwszego prezydenta niepodległej Czeczenii i tragicznie poległego przywódcy powstania przeciwko Rosjanom, do świadomości Autora trafiło jedynie tyle, że wcześniej w czasach sowieckich był on dowódcą pułku bombowców – to nawet trudno dziwić się temu zdziwieniu :-O Szczerze mówiąc – podobnie jak we wcześniejszym przypadku Frasera – brzmienie i szyk zdań wskazują na to, że Autor artykułu otwierał Wikipedię na hasłach dotyczących wybranych nazwisk, czytał pierwszy akapit, a dalej już mu się nie chciało; więc tylko przekopiowywał go do „swojego” tekstu… W każdym razie fragment dotyczący Dudajewa jest kuriozalny; coś jakby z biogramu Romualda Traugutta wyjąć do opisu tylko okres przed Powstaniem Styczniowym, opisać go zatem jako lojalnego i wielokrotnie odznaczanego carskiego oficera, dzielnego uczestnika Wojny Krymskiej – no i w tej sytuacji rzeczywiście można by się dziwić, za co miałby w Warszawie ulicę dostawać… Dudajew ma w każdym razie swoje ulice także i w kilku innych „posowieckich” państwach. A co miał wspólnego z Warszawą? No cóż, na pewno nie mniej niż inni podobni „buntownicy” – Jerzy Waszyngton, Simon Bolivar czy Józef Garibaldi…

      Niezwykłe jest zresztą zdziwienie Autora, że imieniem np. Štefánika czy Skanderbega – postaci bardzo ważnych dla swoich rodaków – nazywane są uliczki w pobliżu stosownych ambasad. Pisze wręcz Autor w tonie wręcz jeremiaszowym: W Warszawie przedstawicielstw innych państw jest jednak dużo i co zrobić, gdyby wszyscy zechcieli mieć "swojego" patrona?. Hmmm, a gdyby tu było nagle przedszkole w przyszłości i wasz synek mały tędy przechodził w przyszłości, którego jeszcze nie macie… Co właściwie złego jest w tym, że np. w Warszawie jest ulica Skanderbega, a np. w Rzymie ulica Mickiewicza…?

      Pozdrawiam
    • Gość: Ambasada NZ Peter Fraser IP: 14.128.5.* 09.07.12, 12:55
      W kwietniu 2005 r. na terenie Polski oficjalnie rozpoczęła działalność Ambasada Nowej Zelandii. Rok później podczas warszawskiej promocji książki pt.: „Dwie Ojczyzny. Polskie dzieci w Nowej Zelandii. Tułacze wspomnienia” pokazano nowozelandzki film dokumentalny z 1944 r. dotyczący przybycia do Pahiatua polskiej grupy 733 dzieci oraz 102 osób personelu opiekuńczego. Jednym z pomysłodawców oraz realizatorów gościny polskich dzieci w Aotearoa był ówczesny premier Nowej Zelandii Peter Fraser. Urodzony w Szkocji w 1884 r., w wieku 26 lat wyemigrował w poszukiwaniu pracy do Nowej Zelandii, gdzie początkowo pracował jako doker w porcie w Auckland, działając także w związkach zawodowych. W krótkim czasie całą swą energię skierował na działalność polityczną. Po śmierci premiera Michaela Savage’a, w 1940 r. Peter Fraser został wybrany na stanowisko premiera Nowej Zelandii, którą to funkcję sprawował do 1949 r.
      Podczas II wojny światowej Peter Fraser zaprosił na Antypody grupę polskich sierot i półsierot, które wykończone pobytem na zesłaniu w Związku Radzieckim, przez Iran dotarły do obozu przy nowozelandzkiej miejscowości Pahiatua. Tam miały nabrać sił i pozostać do zakończenia wojny, by następnie wrócić do niepodległej Polski. Zawirowania historii skłoniły większość Polaków z Pahiatua do pozostania na stałe w Nowej Zelandii, w czym pomagał premier Fraser. 10 listopada 2004 r. nowozelandzka Izba Reprezentantów uczciła sześćdziesiątą rocznicę przybycia do Aotearoa 733 polskich dzieci i 102 osób personelu opiekuńczego uznając ich wkład w rozwój społeczeństwa Nowej Zelandii.
      W trakcie warszawskiej promocji wspomnianej książki „Dwie ojczyzny…”, w czerwcu 2006 r., w obecności Ambasadora Nowej Zelandii J.E. Philipa Griffithsa narodził się pomysł uhonorowania Petera Frasera w Warszawie za jego pomoc Polakom.
      28 lipca 2009 r. następczyni J.E. Philipa Grifiithsa, Ambasador J.E. dr Penelope Ridings skierowała list do prezydenta miasta stołecznego Warszawy z prośbą „o upamiętnienie Petera Frasera w nazewnictwie Warszawy”. Dziewiątego września 2010 r. na sesji Rady miasta stołecznego Warszawy podjęto uchwałę w sprawie nadania nazwy ulicy w dzielnicy Ursynów. Na przełomie kwietnia oraz maja 2011 r. tablice z nazwą ulicy Petera Frasera zostały zamieszczone na wyznaczonej ulicy.
      więcej informacji na: www.wellington.polemb.net/?document=290 zapraszamy do lektury

      Ambasada Nowej Zelandii
      • marac Re: Peter Fraser 09.07.12, 15:37
        Gość portalu: Ambasada NZ napisał(a):
        > więcej informacji na: www.wellington.polemb.net/?document=290 zapraszamy do lektury
        >
        > Ambasada Nowej Zelandii

        Drodzy pracownicy ambasady NZ,

        W imieniu warszawiaków przepraszam za półmózgiego pismaka, który popełnił ten żenujący artykuł.
        • Gość: wendell Re: Peter Fraser IP: *.krawarkon.pl 09.07.12, 20:18
          marac napisał:

          > Gość portalu: Ambasada NZ napisał(a):
          > > więcej informacji na: rel="nofollow">www.wellington.polemb.net/?document=290 zapraszamy do lektury
          > >
          > > Ambasada Nowej Zelandii
          >
          > Drodzy pracownicy ambasady NZ,
          >
          > W imieniu warszawiaków przepraszam za półmózgiego pismaka, który popełnił ten ż
          > enujący artykuł.

          Przyłączam się do przeprosin. Przepraszam również za spółkę Agora która prowadzi politykę skrajnych oszczędności zatrudniając za grosze niedouczonych stażystów z ulicznej łapanki.
    • Gość: towarzysz Re: Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniej IP: *.range86-168.btcentralplus.com 09.07.12, 23:53
      A ulica Gdanska? Gdansk tez nigdy nie mieszkal w Warszawie :p a jezeli chodzi o insynuacje geograficzne, z Warszawy Poznanska chyba nie dojedziedz do Poznania...
    • wojtekd38 Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniejsi... 23.07.12, 13:50
      Poza Premierem NZ reszta nazw ulic nie ma wspolnego z Polska a nadaje sie dla polityki .Za balagan w nazewnictwie ulic w Warszawie od wielu wielu lat jest niejaka radna pani Johan najbardziej znienawidzona osoba w Warszawie.
    • w.s3 Co oni mają wspólnego z Warszawą? Najdziwniejsi... 24.07.12, 07:05
      Najzabawniejsze jest Rondon Dudajewa. Najpierw pisali o nim w naszych gazetach, że watażka ściśle powiązany z czeczeńską mafią i nagle Dudajew ma rondo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja