greg.waw
27.07.12, 09:17
Chciałem od nich kupić wtedy mieszkanie przy Rembielińskiej, ale zrobiłem mały wywiad - zadzwoniłem do ludzi, którzy sprzedawali mieszkania z ich poprzednich inwestycji. Z tego wywiadu wyszło, że spóźnili się prawie 2 lata z oddaniem małego 2-3 piętrowego budynku. Stwierdziłem więc, że jeżeli mieli problem z oddaniem małego budynku, to pewnie nie poradzą sobie z wielkim osiedlem. Podejrzane było też to, że mieszkania były sprzedawane b. tanio - po ok. 2500 za m2, ale pod warunkiem płatności wg z góry określonego kalendarza niezależnie od postępów budowy.
Dla kupujących mieszkania przy Rembielińskiej historia i tak skończyła całkiem szczęśliwie (wiele osób w momencie bankructwa miało wpłacone 100% ceny mieszkania, a wybudowane były tylko fundamenty) - budowę dokończył syndyk, co chyba jest ewenementem na skalę kraju. Musieli jednak do nich dopłacić.