Lipiec 1944: front wschodni zbliża się do Polski.

IP: *.acn.pl 06.07.04, 08:54
60 lat temu, w lipcu 1944 roku, Armia Czerwona kontynuowała rozpoczętą 23
czerwca wielką ofensywę na Białorusi (operację "Bagration").
Po rozbiciu głównych sił niemieckiej Grupy Armii "Środek" w rejonie
Witebska, Bobrujska i Mińska, trwało natarcie na zachód wojsk 2. i 3. Frontu
Białoruskiego, w ogólnym kierunku na Wilno, Białystok i Brześć. Aby
powstrzymać postępy Sowietów, Niemcy gorączkowo przerzucali na zagrożony
odcinek frontu wielkie jednostki z innych, chwilowo biernych rejonów
(zwłaszcza z zachodniej Ukrainy), znacząco je osłabiając.
Tym samym, dowództwo Wehrmachtu ułatwiło zadanie 1. Frontu Ukraińskiego
(wkrótce miał zaatakować z linii Kowel-Tarnopol-Kołomyja w kierunku na Lwów,
i dalej na Rzeszów i Sandomierz) oraz 1. Frontu Białoruskiego dowodzonego
przez marszałka Konstantego Rokossowskiego (szykującego się do ofensywy od
rejonu Kowla w kierunku Lublina i Warszawy).
3 lipca 1944 wojska sowieckie wyzwoliły spod trwającej 3 lata niemieckiej
okupacji stolicę Białorusi, Mińsk.
Warto przy tej okazji przypomnieć o wspólnocie wojennych losów Mińska i
Warszawy. Hitlerowska okupacja białoruskiej stolicy miała podobnie brutalny i
terrorystyczny charakter, co Warszawy. Wymordowano społeczność żydowską w obu
miejscach, zburzono getta. Mińsk Białoruski jest jedyną europejską stolicą,
której zniszczenia wojenne można porównywać do zniszczeń Warszawy: około 80%
zabudowy białoruskiej stolicy legło w gruzach (w Warszawie - ok. 85%). I w
obu wypadkach znaczna część strat nie była wynikiem działań frontowych, lecz
niepohamowanej hitlerowskiej żądzy niszczenia i politycznej chęci starcia obu
miast z powierzchni ziemi, aby zniknęły na zawsze. Na szczęście, Niemcom nie
udało się tego celu osiągnąć, choć bardzo się starali.
Jednak, niestety, II wojna światowa zasadniczo i na trwałe zmieniła oblicze
obu miast, odbierając im przedwojenny styl i charakter, pozbawiając korpusu
dawnej zabudowy (zamiast czego dziś w obu stolicach można "podziwiać"
rozległe obszary architektury socrealistycznej, uzupełnionej standardowymi
blokowiskami z wielkiej płyty), oraz wielu bezcennych zabytków i dóbr kultury.
Zarówno w Mińsku, jak i w Warszawie, bolesne ślady niemiecko-teutońskiego
barbarzyństwa pozostaną na zawsze widoczne. Podobnie jak w Białymstoku
(został zniszczony w 75%), Smoleńsku, Charkowie, Woroneżu i wielu innych
miastach.
Taką Niemcy prowadzili wojnę na Wschodzie: brutalną wojnę na wyniszczenie
słowiańskich 'Untermenschen' ('podludzi'). Trzeba o tym przypominać zwłaszcza
teraz, gdy w ramach "odzyskiwania narodowej pamięci" nasi zachodni sąsiedzi z
upodobaniem użalają się nad sobą, biadoląc nad alianckimi bombardowaniami i
organizując tzw. "Muzeum Wysiedleń" w Berlinie, a wszystko po to, aby
zaprezentować się jako "ofiary" wojny.
W szczególności my, Warszawiacy, powinniśmy przypomninać Niemcom o tym co
tu zrobili, zwłaszcza teraz, gdy coraz częściej i coraz głośniej roi im się
zażądanie od Polski "odszkodowań" za powojenne 'wypędzenie' z naszych Ziem
Zachodnich. Wtedy Warszawa wystawi swój rachunek.
    • j_karolak Re: Lipiec 1944: front wschodni zbliża się do Pol 06.07.04, 09:09
      Warszawa wystawi swój rachunek?

      Mógłbyś sprecyzować o co Ci chodzi?
      • Gość: stolicznyj Precyzuję, specjalnie dla Ciebie. IP: *.acn.pl 06.07.04, 09:38
        Jeśli Niemcy zgłoszą roszczenia o odszkodowania, wtedy Warszawa wystawi im
        rachunek za to, że na mocy podjętych przez najwyższe władze Państwa
        Niemieckiego decyzji, w roku 1944 stolica Polski de facto przestała istnieć.

        Czy teraz zrozumiałeś? Czy potrzeba dla Ciebie łopaty? Niestety nie mam jej pod
        ręką, nie jestem w tej chwili na działce.
        • j_karolak Re: Precyzuję, specjalnie dla Ciebie. 06.07.04, 10:31
          Bardzo mi się podoba Twój agresywny ton. Dobrze, że nie rozmawiamy w cztery
          oczy, bo pewnie już bym dostał w mordę.

          Rozumiem, że widzisz sens w wydawaniu z budżetu miasta 200.000 zł na komisję
          szacującą straty spowodowane przez Niemców w Warszawie. Jeśli tak jest w
          istocie, to zapytam się o jeszcze jedną rzecz. Czy nie budzi w Tobie niesmaku
          cała ta idea?

          Przypuśćmy, że Kaczyński w istocie przedstawi ten nonsensowny kosztorys państwu
          niemieckiemu. Teoretyzując, załóżmy, że Niemcy zgadzają się w 100 % pokryć
          straty. I co? Sprawy nie było? Rachunki wyrównane? Jesteśmy kwita?

          Cały ten pomysł wyliczania kosztów strat Warszawy to policzek dla wszystkich
          tych, którzy walczyli o wolność Warszawy.
          • Gość: stolicznyj Re: Precyzuję, specjalnie dla Ciebie. IP: *.acn.pl 06.07.04, 11:28
            j_karolak napisał:

            > Bardzo mi się podoba Twój agresywny ton. Dobrze, że nie rozmawiamy w cztery
            > oczy, bo pewnie już bym dostał w mordę.

            To nie jest kwestia mojej agresywności, a tylko irytacji, spowodowanej zadaniem
            przez Ciebie idiotycznego pytania.

            > Rozumiem, że widzisz sens w wydawaniu z budżetu miasta 200.000 zł na komisję
            > szacującą straty spowodowane przez Niemców w Warszawie. Jeśli tak jest w
            > istocie, to zapytam się o jeszcze jedną rzecz. Czy nie budzi w Tobie niesmaku
            > cała ta idea?

            Mnóstwo rzeczy, które robi Kaczyński i jego ekipa, budzi we mnie protest i
            niesmak. Jednak jeśli chodzi o tę konkretnie sprawę, to znacznie większy
            niesmak budzi we mnie postępujące w Niemczech szacowanie wartości utraconych na
            naszych obecnych ziemiach wschodnich majątków przez tzw. "wypędzonych", z
            zamiarem zgłoszenia roszczeń wobec Polski, gdy tylko nadarzy się sprzyjająca
            koniunktura polityczna. Jest szansa, że przedstawienie w reakcji na takie
            działanie kosztorysu gigantycznych strat Warszawy, zniechęci "pokrzywdzonych"
            Niemców i sprzyjających im Bundespolityków (np. Stoibera) do występowania z
            roszczeniami, więc osiągnięty zostałby cel polityczny.

            > Przypuśćmy, że Kaczyński w istocie przedstawi ten nonsensowny kosztorys
            państwu
            >
            > niemieckiemu. Teoretyzując, załóżmy, że Niemcy zgadzają się w 100 % pokryć
            > straty. I co? Sprawy nie było? Rachunki wyrównane? Jesteśmy kwita?

            Nie, nie będziemy kwita. To, co Niemcy zrobili w Warszawie w latach 1939-1945
            pozostanie na zawsze niedołączną, tragiczną częścią historii naszego miasta,
            którą należy Niemcom przypominać zawsze, choćby po to, aby zapobiegać
            odrodzeniu się ich tradycyjnej buty i zawyżonego poczucia własnej wartości, co
            może być naturalnym następstwem zrównania ich własnych wojennych cierpień z
            cierpieniami ofiar ich agresji, i tym samym ostatecznego "zamknięcia" tematu
            niemieckiej winy za II wojnę światową (dąży do tego coraz więcej sił
            politycznych w RFN). Aby nie mieli czelności stroić się w szaty "ofiar".
            A propos - nie wiem, dlaczego nazywasz "nonsensownym" kosztorys materialnych
            strat Warszawy. Można go wyliczyć i udokumentować (oczywiście zawsze będzie
            przybliżony i niepełny, to inna sprawa).
            Zaznaczam jeszcze raz: kosztorys zostałby przedstawiony oficjalnie jedynie w
            wypadku oficjalnego zgłoszenia wobec Polski niemieckich roszczeń
            odszkodowawczych (np. poprzez europejskie instytucje sądownicze).
            >
            > Cały ten pomysł wyliczania kosztów strat Warszawy to policzek dla wszystkich
            > tych, którzy walczyli o wolność Warszawy.

            Skąd wiesz? Walczyłeś o wolność Warszawy? Masz niezły tupet. Może pozwoliłbyś
            łaskawie wypowiadać się na ten temat samym kombatantom? Osobiście jakoś do tej
            pory nie słyszałem o ich protestach przeciwko tej inicjatywie, słyszałem za to
            ich głosy poparcia. A Ty?
            • j_karolak Re: Precyzuję, specjalnie dla Ciebie. 06.07.04, 12:26
              Gość portalu: stolicznyj napisał(a):


              > Mnóstwo rzeczy, które robi Kaczyński i jego ekipa, budzi we mnie protest i
              > niesmak. Jednak jeśli chodzi o tę konkretnie sprawę, to znacznie większy
              > niesmak budzi we mnie postępujące w Niemczech szacowanie wartości utraconych
              na
              >
              > naszych obecnych ziemiach wschodnich majątków przez tzw. "wypędzonych", z
              > zamiarem zgłoszenia roszczeń wobec Polski, gdy tylko nadarzy się sprzyjająca
              > koniunktura polityczna. Jest szansa, że przedstawienie w reakcji na takie
              > działanie kosztorysu gigantycznych strat Warszawy, zniechęci "pokrzywdzonych"
              > Niemców i sprzyjających im Bundespolityków (np. Stoibera) do występowania z
              > roszczeniami, więc osiągnięty zostałby cel polityczny.

              Czy naprawdę nie widzisz niestosowności takiego rozwiązania? Oba te zagadnienia
              nie są ze sobą powiązane. Łączy je tylko narodowość stron konfliktu. Gdyby
              roszczenia przesiedleńców "załatwiać" w opisany przez Ciebie sposób, czyli
              groźbą wystąpienia z roszczeniami polskimi, oznaczałoby to ni mniej ni więcej,
              tylko tyle, że w istocie przesiedleńcy mają rację. Bo skoro Polacy uciekają się
              do takich sposobów... Kwestia przesiedleń powinna zostać rozwiązana w normalny
              sposób. A zniszczenia wojenne Warszawy nie powinny pełnić roli "szantażu".


              >
              > > Przypuśćmy, że Kaczyński w istocie przedstawi ten nonsensowny kosztorys
              > państwu
              > >
              > > niemieckiemu. Teoretyzując, załóżmy, że Niemcy zgadzają się w 100 % pokryć
              >
              > > straty. I co? Sprawy nie było? Rachunki wyrównane? Jesteśmy kwita?
              >
              > Nie, nie będziemy kwita.

              Tyle to i ja wiem. Tylko, że ideą szacowania strat jest właśnie pomysł
              wyrównywania szkód. Niech Niemcy pokryją część strat - odkupią winy. Za Euro.
              Obrzydliwe!

              > To, co Niemcy zrobili w Warszawie w latach 1939-1945
              > pozostanie na zawsze niedołączną, tragiczną częścią historii naszego miasta,
              > którą należy Niemcom przypominać zawsze, choćby po to, aby zapobiegać
              > odrodzeniu się ich tradycyjnej buty i zawyżonego poczucia własnej wartości,

              Teraz to już przesadzasz. Wychodzisz tu z jakimiś faszystowskimi teoriami na
              temat narodu. I jeszcze jedna kwestia - a co z potopem szwedzkim. Może Szwedom
              też powinno się dzień w dzień przypominać, jak wielkich szkód dokonali w Polsce?

              > A propos - nie wiem, dlaczego nazywasz "nonsensownym" kosztorys materialnych
              > strat Warszawy. Można go wyliczyć i udokumentować (oczywiście zawsze będzie
              > przybliżony i niepełny, to inna sprawa).

              Będzie cholernie przybliżona i monstrualnie niepełna. Pewnych rzeczy wyliczyć
              się nie da. Jak oszacujesz przyjemność ze spaceru prażańską, czy krakowską
              starówką?


              > Zaznaczam jeszcze raz: kosztorys zostałby przedstawiony oficjalnie jedynie w
              > wypadku oficjalnego zgłoszenia wobec Polski niemieckich roszczeń
              > odszkodowawczych (np. poprzez europejskie instytucje sądownicze).

              I gdyby zostal zaakceptowany przez stronę niemiecką już zawsze w dysklusjach na
              temat II wojny światowej Niemcy podnosiliby argument - ale przecież Was
              spłaciliśmy. O co Wam chodzi?


              > >
              > > Cały ten pomysł wyliczania kosztów strat Warszawy to policzek dla wszystki
              > ch
              > > tych, którzy walczyli o wolność Warszawy.
              >
              > Skąd wiesz? Walczyłeś o wolność Warszawy? Masz niezły tupet. Może pozwoliłbyś
              > łaskawie wypowiadać się na ten temat samym kombatantom? Osobiście jakoś do
              tej
              > pory nie słyszałem o ich protestach przeciwko tej inicjatywie, słyszałem za
              to
              > ich głosy poparcia. A Ty?

              Nie można środowisk kombatanckich utosamiać ze wszystkimi walczącymi o wolność.
              Większość żołnierzy powstania nie żyje. Wśród walczących było mnóstwo cywili.
              Zresztą nie o liczby chodzi. Wyraziłem przypuszczenie, że wielu uważałoby
              podobnie jak ja. Matka straciła w PW syna. Zabili go Niemcy. A teraz co?
              Zapłacą i już?


              pzdr Może nie napisałem zbyt starannie, ale to dlatego, że raz mi już
              wykasowało odpowiedź - teraz ipszę po raz drugi i się spieszę.
              • niech Re: Precyzuję, specjalnie dla Ciebie. 06.07.04, 12:47
                Karolak, nigdy wczesniej nie pisales ze walczyles w Powstaniu. Mozesz rzucic
                garsc szczegolow?
                • j_karolak Re: Precyzuję, specjalnie dla Ciebie. 06.07.04, 12:53
                  A teraz napisałem?
              • Gość: stolicznyj Różnimy się zasadniczo. IP: *.acn.pl 06.07.04, 15:29
                1) Nie rozumiem Twoich gorących negatywnych emocji w kwestii ewnetualnego
                przedstawienia warszawskich roszczeń.

                Idąc dalej tokiem Twojego rozumowania, należałoby generalnie zanegować ideę
                reparacji wojennych! A przecież przewiduje je prawo międzynarodowe, a Niemcy
                wypłacali je wielu krajom zarówno po I, jak i po II wojnie światowej. I wcale
                nie oznacza to moralnego rozgrzeszenia ich agresji! Chodzi tylko (i aż) o
                naprawienie materialnych szkód spowodowanych napaścią zbrojną, które są możliwe
                do naprawienia czy wyrównania.

                Ładnie by wyglądały stosunki międzynarodowe, gdy państwu dokonującemu
                nieuzasadnionego ataku zbrojnego na inne państwo, z zasady nie groziły żadne
                konsekwencje oprócz moralnych... Oczywiście wiem, że ta zasada zapewnie nie
                zawsze jest konsekwentnie stosowana, ale co by było, gdyby społeczność
                międzynarodowa oficjalnie z niej zrezygnowała? Strach pomyśleć.

                2) Ty uważasz, że moje poglądy na temat Niemców i ich historycznego dziedzictwa
                są "faszystowską teorią", a ja uważam, że mając w pamięci tragiczną historię, a
                także całkiem współczesne tendencje w RFN o których tutaj pisałem, należy
                stosować wobec nich zasadę tzw. ograniczonego zaufania. I tyle. Niech każdy z
                nas pozostanie przy swoim zdaniu na temat Niemców.

                3) CYTUJĘ TWOJE SŁOWA: "Wyraziłem przypuszczenie, że wielu [kombatantów]
                uważałoby podobnie jak ja".

                To świetnie, że tak przypuszczasz, ale ja uważam, że się tej kwestii - mylisz.
                Nie wykluczam, że zmienię zdanie, jeśli zacytujesz mi wypowiedzi i komentarze
                konkretnych przedstawicieli środowisk kombatanckich, podobnie jak Ty z zasady
                negujących nie tylko domaganie się od Niemców odszkodowania za dokonane przez
                nich z pełną premedytacją i bez żadnej militarnej konieczności zniszczenie
                Warszawy, ale nawet oszacowania strat.

                A tak na marginesie - trochę byłych powstańców warszawskich jeszcze żyje na tym
                świecie, naprawdę. Z jednym z nich - mężem krewnej mojego ojca - niedawno
                miałem okazję przy dymku dobrych cygar pogadać, i wysłuchać jego
                (fascynujących, to gotowy scenariusz filmowy!) wspomnień z Powstania i okresu,
                który po nim nastąpił. Niestety, jego poglądy o sprawach które omawiamy, były
                bardzo odległe od Twoich.
                • j_karolak Re: Różnimy się zasadniczo. 06.07.04, 16:03
                  Dlaczego niestety? Zdaję sobie sprawę, że nie mam monopolu na rację.
                  • sceptyk Karolak, idz z duchem czasow 07.07.04, 00:28
                    Moze nam to sie nie podobac, albo i podobac, ale tak juz jest na swiecie, ze
                    krzywda ludzka doczekala sie skomercjalizowania. Wszystko teraz przelicza sie
                    na kase (d. pieniadze - to dla mlodszych). Strącisz samolot z pasazerami - po
                    10 milionow od lepka (badz za lepka), zabijesz zone z tesciowa - po 0.5 mln dla
                    tej wrazej rodziny, nazwiesz kogos o krysztalowym charakterze swinia - 350,000
                    etc. No tak juz jest. Dobrze jednak miec adwokatow w Nowym Jorku (jesli masz
                    byc beneficjentem komercjalizacji). Maja jakby zdziebko wieksza sile argumentu
                    niz przecietne papugi. Ale tez i slono licza.
                    • j_karolak Re: Karolak, idz z duchem czasow 07.07.04, 08:35
                      Niby masz rację. To znaczy w ogóle masz rację. Ale mi się to i tak nie podoba.
    • der_untermensch wyzwolony Mińsk 06.07.04, 15:14
      czy mi się tak wydaje, czy wspomniałeś coś o wyzwolonym Mińsku?
      • Gość: stolicznyj Re: wyzwolony Mińsk IP: *.acn.pl 06.07.04, 15:37
        Owszem, wspomniałem coś o tym. Poproś kogoś kto umie czytać, żeby rzucił okiem
        na mój tekst, to ci to potwierdzi.
        • der_untermensch wyzwolenie we własnej budzie 06.07.04, 16:28
          zmarnowałeś właśnie szansę odszczekania, że o tym wyzwoleniu to ci się napisało
          tak przypadkiem, przez nieuwagę.

          Wyzwolić znaczy zwrócić wolność. Chętnie obdarzyłbym cię taką wolnością, w
          budzie, na łańcuchu i z kaszą w misce. Ale na szczęście dla ciebie ta wolność
          już się skończyła, więc nie mogę.
          • Gość: stolicznyj Re: wyzwolenie we własnej budzie IP: *.acn.pl 06.07.04, 16:44
            Powtarzam słowo w słowo (niech ci pani w klasie objaśni sens tego zdania):

            "3 lipca 1944 wojska sowieckie wyzwoliły spod trwającej 3 lata niemieckiej
            okupacji stolicę Białorusi, Mińsk."

            Tak było, czy ci się to podoba, czy nie. Verstanden?

            Czyżby w schronisku na Paluchu zainstalowali w boksach komputery z dostępem do
            netu? Bo chyba stamtąd nadajesz, zważywszy na psi kontekst twojej enuncjacji.
            • Gość: Dyzio Re: wyzwolenie we własnej budzie IP: *.starnettelecom.pl 06.07.04, 17:05
              W niektórych kręgach wręcz nie wypada mówić o wyzwoleniu Warszawy czy Polski
              przez armię sowiecką. Są tacy, którzy za tzw. artystą Łapickim Andrzejem
              uważają, że Polacy byli bardziej "wolni" w GG (Generalnej Guberni - dla
              słabszych) niż w PRLu. I mówi to facet, który radośnie czytał teksty do PKF
              (Polska Kronika Filmowa - dla młodszych: ukazujący się 2 razy w tygodniu 10
              minutowy składach dokumentalny wyświetlany we wszystkich kinach przed filmem
              fabularnym) na przełomie lat 40ych i 50ych a potem co roku płaszczył się m.in.
              przed trybuną partyjnych notabli na 1 maja. On nie pamięta o tym - ja tak.
              A wracając do meritum - zgadzam się z opinia, że nie wszystko da się wycenic i
              zapłacić. Nie da się "kupić" przebaczenia. Nie da się mnożyć ilości łysych
              przez ilośc parasoli w mieście czyli, inaczej mówiąc, porównywać cierpień ludzi
              w powstanczej Wwie i bomabardowanym Hamburgu, czy też Hiroszimy i
              Mińska. "Rozrabiali" politycy a w d. dostawali cywile. Na ile ci cywile
              byli "winni" to też temat na dłuuuuugą dyskusję. Ale większość "gości" tego
              forum zdaniaa i opinie dzieli na własne i błędne a dla oponentów ma z reguły
              skromny ale efektowny zestaw inwektyw. Szkoda więc czasu. Każdy gada swoje i
              nie zwraca uwagi na innych. Howgh!
              • niech Re: wyzwolenie we własnej budzie 06.07.04, 17:56
                A jakie w koncu jest twoje zdanie? Twoje czy bledne?
            • der_untermensch dzisiaj zero kaszy 06.07.04, 18:44
              Taak, a więc to prawda, wyzwoliciele żyją wśród nas... spacerują ulicami i
              martwią się, że to miasto takie jakieś zniewolone... Ech, wyzwolili by sobie
              chętnie tego i owego... Niestety, pozostaje im bohaterskie trwanie na straży
              straconej sprawy.
    • indris Mińsk a Warszawa - metro 07.07.04, 11:00
      stolicznyj napisał: "Mińsk Białoruski jest jedyną europejską stolicą,
      której zniszczenia wojenne można porównywać do zniszczeń Warszawy: około 80%
      zabudowy białoruskiej stolicy legło w gruzach (w Warszawie - ok. 85%)."

      W związku z tym ciekawi mnie, kiedy w Mińsku zbudowano metro i jaką metodą. Bo
      takie totalne zniszczenie miasta jest dobra okazją do możliwie bezkonfliktowej
      budowy metra metodą odkrywkową. W Warszawie już w latach 50 zaczęto budować
      metro, ale zdecydowano się na metodę głębinową, podobno ze względu na przykład
      Moskwy. Ale okazało się, że podłoże warszawskie było zupełnie różne od
      moskiewskiego i budowę przerwano.
      A jak było w Mińsku ?
      • Gość: stolicznyj Re: Mińsk a Warszawa - metro IP: *.acn.pl 07.07.04, 11:54
        Metro w Mińsku zostało otwarte po 8 latach budowy, w dniu 26 czerwca 1984 roku.
        Składa się z dwóch linii, 19 stacji, jego łączna długość wynosi 28 km, o ile
        się nie mylę. Planowana jest trzecia linia, która wydłuży sieć połączeń do 45
        km.

        W Warszawie możemy sobie tylko pomarzyć sobie o takim tempie budowy...

        Więcej informacji o metrze mińskim znajdziesz na stronie:

        www.urbanrail.net/eu/min/minsk.htm
        • zakompleksiony Re: Mińsk a Warszawa - metro 07.07.04, 12:01
          Zmieńmy Kaczyńskiego na Łukaszenkę. :)
      • Gość: szwagierszczak Re: Mińsk a Warszawa - metro IP: 68.120.205.* 08.07.04, 06:52
        Metro, sretro. W metrze ciemno, pod ziemia, w morde mozna dostac i nawet nie
        bedziesz wiedzial od kogo. A taksowka dojedziesz wygodnie, bezpiecznie gdzie
        dusza sobie zarzyczy. No i po co komu ta gadka??
        To juz bylo wiele razy.
    • buggi Re: Lipiec 1944: front wschodni zbliża się do Pol 07.07.04, 11:25
      Odzkodowanie dla Niemców!!!! Cha! To jakas paranoja!
      Plan Hitlera o calkowitym wyniszczeniu ludnosci wschodniej przewidywal okres 3
      miesiecy. Na wschodnim froncie armie hitlerowskie robily czystki i tworzyly
      tzw "martwe strefy"W 1941 roku w Minsku masowo wieszano partyzantów i ludnosc
      cywilna, a w obozach koncentracyjnych zycie stracilo 3,3 miliona rosyjskich
      jencow. Mordów na rosyjskich Zydach wspominac nie trzeba, bo wiadomo...
Pełna wersja