Porozmawiaj o języku z prof. Bralczykiem

IP: *.ip.netia.com.pl 12.11.12, 13:15
A propos przedmiotu dzisiejszej rozmowy:
języka polityki - chciałabym zgłosić takie pojęcie, jak: "POCHYLANIE SIĘ".

Osobiście tak bardzo negatywnie odbieram to słowo - jest dla mnie obietnicą zajęcia się sprawą, jednak tkwi w nim jakaś... łaska!:
obietnica - zajmę się, ale brakuje konkretu - propocyzji rozwiązania, kierunku, intencji - konkretu...

"Pochylimy się nad tym ponownie"... Rany Boskie! Co nam, Polityku, z Twojego pochylania się? w tym słowie siedzi jakiś fizyczny wysiłek, przed oczami mam postać, która z wysiłkiem pochyla się nad papierem i.... zrobione... wzrok nieruchomy, żeby nie powiedzieć: tępy... a politycy pochyleni kiwają się nad sprawą, kiwają, pochyleni.... ojej - chyba aż czuć, jak bardzo tego słowa nie lubię :))

ale czy nie mam trochę racji?
Pełna wersja