Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez p...

23.11.12, 09:17
"Musi zrozumieć, że nawet jeżeli na drodze "ma rację", to w starciu z samochodem nie ma szans - dodaje. Poza tym, co podkreślają funkcjonariusze, samochód nigdy nie stanie od razu. "
Tu, w powyżej prezentowanej prymitywnej logice dżungli, tkwi sedno problemu. Pieszy teoretycznie ma prawa i jest chroniony, do czasu gdy silniejszy go nie rozjedzie na mokra plamę.
    • magic3 Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez p... 23.11.12, 09:22
      W Warszawie jest i duże natężenie ruchu, i duże natężenie buraków. Co to znaczy, że pieszy wymusza zatrzymanie samochodu? W cywilizowanym świecie, jak tylko pieszy zbliży się do przejścia, to samochody niejako automatycznie się zatrzymują. W Polsce można w ten sposób zginąć, bo "elitarni inaczej" nie mają pojęcia ani o kulturze na drodze, ani o przepisach. Więcej: nie umieją tez jeździć ruszając ślamazarnie spod świateł, a potem osiągając w takiej Warszawie na obszarze zabudowanym 120 km/h. To nie sprzyja zaś płynności ruchu.
      • skolmi Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez 23.11.12, 09:34
        >W cywilizowanym świecie, jak tylko p
        > ieszy zbliży się do przejścia, to samochody niejako automatycznie się zatrzymuj
        > ą.

        Dokładnie tak jest jak piszesz! Ale my uparcie dążymy do poziomu republik postsowieckich.
        • wolfgang87 Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez 23.11.12, 10:05
          W niektórych krajach jest obowiązek zatrzymania się, gdy pieszy zbliża się do przejścia (czy jakoś tak).

          U nas nie ma takiego obowiązku.

          I czas, aby ludzie to zrozumieli: mamy inne prawo, więc wygląda to inaczej i nie ma to nic wspólnego z kulturą.

          • Gość: spruce Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.12, 10:24
            Prawo jest, jakie jest, ale kierowcy wcale z niego nie korzystają. Np. zatrzymanie się przed przejściem, gdy pieszy się do niego dopiero zbliża, nie jest ZAKAZANE. Albo na ograniczeniu np. do 60 km/godz. MOŻNA przecież jechać 40.
            • wolfgang87 Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez 23.11.12, 10:40
              Nie jest zakazane, toteż i kierowcy często się zatrzymują. Nie mów, że tego nie widzisz.

              Ale nie mów, że warto zatrzymać dla 1 pieszego cały potok pojazdów na 3-pasmowej drodze, który akurat dostał 200 metrów wcześniej zielone? Nie warto. Więcej zamieszania i byłoby to nielogiczne i NIESPODZIEWANE. Ten 1 pieszy poczeka, aż auta dostaną czerwone i wtedy przejdzie. Wtedy to i nawet ktoś go przepusći!

              • pawelekok Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez 26.11.12, 19:42
                Na to dobrowolne przepuszczanie to bym za bardzo nie liczył. Zdarza mi się "wymuszać" stawiając nogę na zebrze, gdy stoję i stoję a ze mną cały tłum i żadnemu kierowcy nie chce się zatrzymać (mówię tu oczywiście o przejściu oznakowanym ale bez sygnalizacji). I to gdy jadą ciurkiem w korku z prędkością 10 km/h. Zatrzyma się taki na pasach, bo przed nim stoją samochody, ale pieszego nie puści. I potrafi ruszyć mając pieszego przed maską, który zdecydował się ominąć stojący na pasach samochód. Oczywiście nie wchodzę, gdy widzę wariata jadącego 80tką czy szybciej (przy ograniczeniu do 50). Nie ryzykuję też przed tirami. Nigdy nie wiadomo jakie to cholerstwo ma hamulce.
                • Gość: quebec4 To wcale nie jest tak IP: *.ec.europa.eu 27.11.12, 10:37
                  Zawsze wszystkiemu winni albo kierowcy, albo piesi. Ale nikt nie pomyślał, dlaczego w ogóle oni znaleźli się na kursie kolizyjnym? Otóż moi drodzy - wszystkiemu winni są urbaniści, którzy tak planują miasta. Żadnego pomyślunku - żadnej separacji. Ruch pieszy, tramwajowy, rowerowy, samochodowy, autobusowy - wszystko upakowane w te same korytarze. Na cholerę wy lokujecie przystanki po przeciwnych stronach wielkiej arterii. Na cholerę ścieżka rowerowa jest prowadzona wzdłuż wielkiej arterii. Ruch pieszy, rowerowy, samochodowy i zbiorowy musi istnieć w równorzędnych wymiarach, i łączyć się tylko w punkcie destynacji. Np. Gdańsk i nowa słowackiego - zamiast zrobić ze starego korytarz kanał dla autobusów i rowerów, a przeznaczyć nową tylko dla samochodów - to znów - wszystko upchane na jednej drodze. Ludzie będą biegali do przystanków ulokowanych po przeciwnych stronach 'autostrady' - i będą wypadki, choćbym nie wiem jak ograniczali prędkość, ile by nie napaćkali radarów, zawsze znajdzie się kretyn, który wpadnie w wiatę przystankową i wszystkich pozabija. Transportowy apartheid - to jest rozwiązanie.
            • Gość: tpepe Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.12, 10:46
              Dwie uwagi: Na temat statystyki: One nie muszą oddawać rzeczywistości. Na przykład wiele z wypadków przy tzw. "lewoskręcie" (cóż za piękna nazwa) jest klasyfikowanych jako "nieustąpienie pierwszeństwa" a tak na prawdę przyczyną jest nadmierna prędkość samochodu jadącego prosto (i usiłującego zdążyć na żółtym).
              Na temat myślenia policji: organa stworzone do zapewniania bezpieczeństwa na drodze powinny to robić a nie tłumaczyć dlaczego pieszy ma uważać na drodze. Pieszy może być zmęczony, głupi, ślepy.. postulujemy by zakazać mu chodzić po ulicach bo to niebezpieczne? Policja powinna bezwzględnie tępić zachowania, które są śmiertelnie niebezpieczne. Np. za omijanie pojazdu zatrzymującego się by przepuścić pieszych powinien być obligatoryjny sąd grodzki + wysoka grzywna (5 tys a nie jakiś mandacik) + utrata prawa jazdy. Po prostu potencjalnych zabójców trzeba usuwać z ruchu.
              • zewszad_i_znikad Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez 23.11.12, 11:15
                Wyprzedzanie i omijanie przed przejściem dla pieszych to wręcz próba zabójstwa. Nie pojmuję, co się dzieje w głowie takiego samochodziarza. Czy taki osobnik w ogóle rozumie, jak straszliwą odpowiedzialność na siebie bierze? Czy nie rozumie, że za chwilę może zabić człowieka i być może do końca życia nie móc sobie tego wybaczyć?
              • lauren6 Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez 23.11.12, 12:22
                Gość portalu: tpepe napisał(a):

                > Dwie uwagi: Na temat statystyki: One nie muszą oddawać rzeczywistości. Na przyk
                > ład wiele z wypadków przy tzw. "lewoskręcie" (cóż za piękna nazwa) jest klasyfi
                > kowanych jako "nieustąpienie pierwszeństwa" a tak na prawdę przyczyną jest nadm
                > ierna prędkość samochodu jadącego prosto (i usiłującego zdążyć na żółtym).

                Masz 100% racji. Od razu przypomina się pewien wypadek na Puławskiej, gdzie rozpędzone BMW wpadło w samochód skręcający w lewo. Trzy trupy na miejscu, pasażerowie skręcającego auta i pieszy, który miał pecha być w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Może i policja uznała, że była to wina skręcającego w lewo, nie wiem.
                Dla mnie każdy kto rozwija w terenie zabudowanym prędkość 70km/h+ to potencjalny morderca, któremu natychmiast powinno zabrać się prawo jazdy.
                • Gość: Dupa Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: 80.72.34.* 23.11.12, 13:24
                  TROLLLLLLLL!!!!!
                  • wswxxx Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez 23.11.12, 17:42
                    Rozumiem, że się podpisałeś, ale treści posta zabrakło.
              • Gość: text Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.totalizator.com.pl 30.11.12, 14:46
                Na przykład wiele z wypadków przy tzw. "lewoskręcie" (cóż za piękna nazwa) jest klasyfikowanych jako "nieustąpienie pierwszeństwa" a tak na prawdę przyczyną jest nadmierna prędkość samochodu jadącego prosto (i usiłującego zdążyć na żółtym)"

                Bo to właśnie jest nieustąpienie pierwszeństwa !!!!!!

                Zrozum, skręcając w lewo MUSISZ USTĄPIĆ PIERWSZEŃSTWA jadącym prosto, bez względu na ich prędkość.

                I skąd wiesz jakie światło mieli jadący prosto, skoro skręcasz w lewo ?
          • Gość: Autor Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.adsl.inetia.pl 26.11.12, 19:33
            > W niektórych krajach jest obowiązek zatrzymania się, gdy pieszy zbliża się do p
            > rzejścia (czy jakoś tak).
            >
            > U nas nie ma takiego obowiązku.

            A właśnie, że jest, misiu puszysty. To, że pieszy ma pierwszeństwo na przejściu (a tak jest; jak kto niedouczony, niech sobie zajrzy w PoRD), nie oznacza, że przysługuje mu ono dopiero jak postawi stopę na pasach. Podobnie jak pierwszeństwo przejazdu na skrzyżowaniu oznacza, że zaczyna ono obowiązywać magicznie dopiero jak samochód wsunie ryjek na skrzyżowanie. Samochód dojeżdża z twojej prawej/ulicy z pierwszeństwem na skrzyżowanie - masz psi obowiązek zwolnić/zatrzymać się i pozwolić mu przejechać. Podobnie z pieszym - zbliża się do przejścia, masz obowiązek pozwolić mu przejść. Jeśli pieszy zmuszony jest do zmiany swojego zachowania (zatrzymania się, albo zwolnienia) - to jest wymuszenie pierwszeństwa - podobnie jak w wypadku pojazdów.
            Ale dla buców typu "wywaliłem wszystkie oszczędności na fabię/focusa/bmw" to jest nie do pojęcia.
            • Gość: szmatan Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.12, 20:57
              akurat, ztcw, nie ma obowiązku zatrzymania się - jest za to obowiązek udzielenia pierwszeństwa i zachowania szczególnej ostrożności, którym to obowiązkiem nawet leniwa psiarnia się nie przejmuje
              • Gość: SF Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.net-serwis.pl 26.11.12, 21:11
                Jak zwał tak zwał, grunt że to kierowca ma psi obowiązek dostosować się do zamiarów pieszego.
        • Gość: abc Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.12, 10:43
          U nas kiedy kierowca zbliża się do przejścia dla pieszych - przyspiesza. Światła też ich nie powstrzymują - codziennie na przejściu przez Grójecką przy Och Teatrze jeden z drugim przejeżdża przez przejście, kiedy dla pieszych już świeci się zielone światło. Policjanta nigdy tu nie widziałam.
        • orient44 Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez 23.11.12, 10:49
          W innych krajach europejskich, gdy pieszy przechodzi przez przejście na sygnale zielonym, nikt nie wjeżdża na skrzyżowanie.
          W Warszawie piesi przy sygnale zielonym nie mogą spokojnie przejść, bo rozjeżdżają ich pojazdy mające "zieloną strzałkę". W zamian mają kampanię Zielone - Idź, Czerwone - Stój, To NIE takie proste.
      • Gość: janek dzbanek Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.12, 19:44
        Powiedz proszę co myślisz o tym obrazku? Wrocław 7,45 mama z wózkiem i małym drugim dzieckiem ,wchodzi na przejście klepiąc przez komórkę ,nawet nie wiem czy mnie widziała.
        Buraki są wszędzie ,nawet na betonie!!!
        • Gość: SF Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.net-serwis.pl 26.11.12, 21:13
          Głupia, fakt, ale wg prawa to ty masz widzieć, że ona się do tego przejścia zbliża i dostosować się.
    • Gość: miecio Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez p... IP: *.dynamic.chello.pl 23.11.12, 09:22
      >zginęła 76-letnia kobieta na Krakowskim Przedmieściu. Wyszła na ulicę zza autobusu na wysokości kościoła św. Krzyża, tymczasem zebra dla pieszych była ledwie 50 metrów dalej

      dla 76-latka nawet 50 metrów może być dużo, wiek robi swoje. jednak mając nawet więcej lat trzeba patrzeć nawet na pasach. Przykładów nie brakuje, jeden kierowca się zatrzyma, drugi na pasie obok nie- przyczyny mogą być różne od zwykłego chamstwa do zagapienia czy nieuwagi. samochód będzie miał pogiętą blachę ale pieszy ma gorzej, nawet przy niewielkich szybkościach będzie dobrze jak skończy się na potłuczeniach. nawet jak jeden się zatrzyma to warto się upewnić czy ten na sąsiednim też ma zamiar.
      • redheadfreaq Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez 23.11.12, 10:57
        Prooooszę Cię. Codziennie obserwuje rączych staruszków niespiesznym truchtem przebiegających przez Nowoursynowską do przystanku przy Noskowskiego. Nie 50 - ale 10 metrów dalej jest przejście, oznaczone nie tylko znakiem, ale również migającym żółtym światłem (obok jest szkoła). Ba, niektórzy są na tyle bezczelni, że idą środkiem jezdni, kompletnie ignorując pojazdy, które muszą się zatrzymać, żeby puścić takiego delikwenta.
        To przeważnie nie młodzi ludzie włażą na pasy, gdy jest jeszcze czerwone, nie dzieciarnia leci na oślep na "ciemnozielonym", bo po drugiej stronie jest przystanek/Biedronka/cokolwiek. Kula na ramię i za ojczyznę! Nie wiem, czy z wiekiem zmniejsza się poczucie zagrożenia, czy przez te kilkadziesiąt lat państwo nie przyzwyczaili się, że samochód nie da rady stanąć w miejscu, choćby nie wiem, co.

        Prawdą jest jednak, że kultura kierowców stoi na żenującym poziomie (nie wszystkich, oczywiście), obowiązuje twarde prawo silniejszego. Chyba jeszcze wiele wody musi w Wiśle upłynąć, żeby coś się w tej kwestii zmieniło.
        • Gość: miecio Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.dynamic.chello.pl 24.11.12, 10:36
          >Prawdą jest jednak, że kultura kierowców stoi na żenującym poziomie

          pieszych jest na wyższym, śmię wątpić, popatrz na pieszych na chodnikach gdzie są ścieżki dla rowerów czy w komunikacji miejskiej- kultura jak cho...a. Do tego większość pieszych to także kierowcy a kierowcy to także piesi więc to naród ma problemy z kulturą a nie jakaś grupa.
          co do dziadków i babć, jak dożyjesz choćby do pięćdziesiątki to zobaczysz jak sprawni są twoi rodzice.
    • Gość: bezwględny Polscy kierowcy to tępe azjatyckie BYDŁO IP: 193.0.116.* 23.11.12, 09:27
      Na bydło jest JEDNA metoda: BAT!
      Taka np. Norwegia to kraj 100x bardziej kulturalny niż Polska, ale nawet tam nie cackano się ze ZBYDLĘCENIEM i wprowadzono horrendalne kary za naruszanie przepisów. Dziś jeździ się tam jak w zegareczku, a ludzi ginie wielokrotnie mniej, mimo wielu bardzo trudnych, górskich dróg.
      A więc powiększenie mandatów co najmniej dziesięciokrotne, bezwzględna konfiskata samochodu za jazdę po pijaku, bezwzględne więzienie za spowodowanie wypadku w którym ktoś odniesie rany. I bezpieczeństwo poprawi się w rok. Zakład?
      • janiiisobieski Odpowiedzialność urzędników za oznakowanie 23.11.12, 10:06
        Gość portalu: bezwględny napisał(a):

        > Taka np. Norwegia to kraj 100x bardziej kulturalny niż Polska, ale nawet tam ni
        > e cackano się ze ZBYDLĘCENIEM i wprowadzono horrendalne kary za naruszanie prze
        > pisów. Dziś jeździ się tam jak w zegareczku

        Tylko horrendalne kary dotyczą również urzędników, którzy swoją niedbałością przyczynili się do wypadku. W Warszawie urzędnik jest świętą krową, która za nic nie odpowiada - może stawiać znaki bez żadnego sensu i logiki.
        - Pokaż mi w Norwegii miejsce z przejściem dla pieszych, gdzie jadąc w jedną stronę masz teren zabudowany, a w drugą możesz jechać pełnym gazem - Warszawa Płochocińska przy Shellu.
        - Pokaż mi w Norwegii miejsce, gdzie możesz przyśpieszyć z 50km/h do 90km/h w miejscu, gdzie jezdnia się zwęża, znika chodnik, a małe dzieci idą gruntowym poboczem drogi krajowej do szkoły - ul. Płochocińska/Jana Kazimierza.
        - Pokaż mi w Norwegii progi zwalniające na drodze pośród pól i łąk - ul. Chudoby
        - Pokaż mi w Norwegii oznakowanie terenu zabudowanego w lesie (nie myl z ograniczeniem prędkości) - ul. Szamocin
        • Gość: bezwględny Re: Odpowiedzialność urzędników za oznakowanie IP: 193.0.116.* 23.11.12, 10:18
          Oczywiście, masz rację, to się sumuje. Biuro Ruchu Drogowego w Warszawie ma "fetysz" płynności ruchu, przez co instaluje setki "zielonych strzałek", w miejscach, gdzie są one potencjalnie mordercze (a i tak niczego nie upłynniają). Gdyby za źle ustawione światła szedł do pierdla też kretyn, które je ustawił przyczyniając się do wypadku, to by się przykładali do swojej pracy. Albo Straż Miejska - wlepiają mandaty rowerzystom i instalują radary tylko po to, by kosić kasę, nie by poprawiać bezpieczeństwo.
          • janiiisobieski Re: Odpowiedzialność urzędników za oznakowanie 23.11.12, 10:51
            Gość portalu: bezwględny napisał(a):

            > Biuro Ruchu Drogowego w Warszawie ma "fe
            > tysz" płynności ruchu, przez co instaluje setki "zielonych strzałek", w miejsca
            > ch, gdzie są one potencjalnie mordercze (a i tak niczego nie upłynniają).

            Na poważnie, to co masz do zielonych strzałek? Ja czuję się zdecydowanie bezpieczniej skręcając na zielonej strzałce, niż skręcając na S1. Jak mam zieloną strzałkę, to piesi i rowerzyści mają zielone na kierunku poprzecznym do mojego - widzę ich dobrze. Skręcając na S1, na kierunku poprzecznym do mojego piesi mają czerwone, ale po skręcie mam przejście z pieszymi i rowerzystami, którzy mają zielone światło. Stoję, żeby przepuścić pieszych, ale samochód mam ustawiony pod kątem 45 stopni, a tył wystaje mi na drogę z której skręciłem, więc:
            - nie widzę szybko nadjeżdżających rowerzystów z prawej (z kierunku z którego jechałem), a taki rowerzysta jest w stanie jechać 9 metrów na sekundę
            - zawsze się boję, że jakiś autobus się nie zmieści i przywali mi w bagażnik, wrzucając na przejście pomiędzy pieszych.
            • wutang4eva Re: Odpowiedzialność urzędników za oznakowanie 23.11.12, 17:59
              Dobrze to wyjasniles. Te zielone mityczne mordercze zielone strzalki to taki fetysz wsrod osob, ktore nigdy samochodu nie prowadzily i klepia trzy po trzy. Uslyszawszy, ze uplynniaja one ruch samochodow automatycznie zapala im sie w glowie lampka z napisem " jak samochod ma latwiej to znaczy, ze inny ma trudniej". Tymczasem to rozwiazanie korzystne dla wszsytkich stron.
              • rraleighh Re: Odpowiedzialność urzędników za oznakowanie 27.11.12, 05:58
                Problem z zieloną strzałką jest taki, że jako kierowcy zatrzymujemy się wyłącznie, jeśli ktoś nam wchodzi pod maskę. a powinniśmy po prostu zatrzymać się przed skrzyżowaniem, o ile są na nim piesi. W zasadzie nikt tak nie robi, slusznie podejrzewajac, ze zaraz zostanie wytrabiony. Dobry punkt do robienia obserwacji w tej sprawie to bardzo ruchliwe rondo jazdy polskiej w warszawie.

                Skąd inąd wydaje mi się, że to promowanie "płynności" wersus promowanie bezpieczeństwa to właściwość która zbliża nas do Rosjan, którzy też mają podobne kampanie w stylu "pieszy, uważaj!". Nie widziałem czegoś podobnego za naszą zachodnią granicą.
            • Gość: Autor Re: Odpowiedzialność urzędników za oznakowanie IP: *.adsl.inetia.pl 26.11.12, 19:40
              > Na poważnie, to co masz do zielonych strzałek? Ja czuję się zdecydowanie bezpie
              > czniej skręcając na zielonej strzałce, niż skręcając na S1. Jak mam zieloną str
              > załkę, to piesi i rowerzyści mają zielone na kierunku poprzecznym do mojego - w
              > idzę ich dobrze. Skręcając na S1, na kierunku poprzecznym do mojego piesi mają
              > czerwone, ale po skręcie mam przejście z pieszymi i rowerzystami, którzy mają z
              > ielone światło

              Łojezusmaria! Pomijając już błędne użycie imiesłowu ("idąc do szkoły świeciło słońce"), sygnalizator S-1 oznacza nie tylko, że masz prawo wjechać na skrzyżowanie, ale także, że masz bezkolizyjny przejazd przez nie. (Bodajże "rozporządzenie w sprawie szczególnych warunków znaków i sygnałów drogowych", czy jakoś tak. A może wręcz "rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych"; w tej chwili nie pamiętam dokładnie).
              Innemi słowy - bzdura.
              • Gość: Autor Re: Odpowiedzialność urzędników za oznakowanie IP: *.adsl.inetia.pl 26.11.12, 19:49
                No i sam się podłożyłem. Oczywiście miałem wrażenie, że piszesz o S-3, a nie o S-1. Oczywiście S-2 jest "wygodniejsze" w porównianiu z S-1 w wypadku, który opisujesz, ale to działa tylko w niektórych miejscach, gdzie ruch pieszy jest mały. Często jednak S-2 jest w miejscach, w których pieszych jest dużo, ruchu to wcale nie usprawnia, a kierowcy traktują S-3 jak S-2 i wymuszają pierwszeństwo na pieszych.
        • cin1977 Re: Odpowiedzialność urzędników za oznakowanie 26.11.12, 22:29
          Nie masz szukać sensu i logiki w znakach drogowych, filozofie. Masz się dostosować.
      • Gość: belzebub a byłeś kiedyś w norwegi? IP: *.amplus.net.pl 26.11.12, 18:47
        czy poprzestałeś na zgierzu pod łodziom, jak ta mucha co leciała do zgierza.
    • asperamanka Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez 23.11.12, 09:29
      mirekmm napisał:

      > Tu, w powyżej prezentowanej prymitywnej logice dżungli, tkwi sedno problemu. Pi
      > eszy teoretycznie ma prawa i jest chroniony, do czasu gdy silniejszy go nie roz
      > jedzie na mokra plamę.

      Ruch w mieście jest z definicji pewnym kompromisem pomiędzy wszystkimi użytkownikami. Pieszymi, rowerzystami, kierowcami. I opiera się o zasadę ograniczonego zaufania. Ograniczonego, ale jednak zaufania. Jeżeli rowerzysta pojawia się znienacka i przejeżdża na pełnej prędkości przez przejście DLA PIESZYCH, to jest to proszenie się o kłopoty. Podobnie pieszy wyskakujący zza autobusu czy wyskakujący na pasy na czerwonym świetle, i kierowca wyprzedzający na przejściu.

      Tych wszystkich uzytkowników niestety trzeba "wychowywać" mandatami, skoro nic innego do rozumu nie przemawia. Jeśli jednak władze skupiają się na stawianiu fotoradarów na wylotówkach, po to, żeby doić kasę, a policja na staniu z suszarkami w chaszczach, zamiast pilnować właśnie przejść dla pieszych, stref ruchu pieszego, itp., i karać wszystkich naruszających przepisy i stwarzających zagrożenie, to mamy co mamy.

      Bez kontroli możesz z całego miasta zrobić "strefę zamieszkania" z ograniczeniem do 30 km/h, i efekt uzyskasz jedynie taki, że sparaliżujesz ruch, w tym komunikacji zbiorowej, a bezpieczeństwa nie poprawisz.
      • wolfgang87 Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez 23.11.12, 10:11
        Otóz to!

        Prędzej radar stanie na wiaduktach na Jerozolimskich (i tam też policję spotkasz!!!) niż na tym kawałku, gdzie jest parę przejść dla pieszych. To jest cała policja...
    • thekaroten Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez p... 23.11.12, 09:29
      Krakusy jakiś czas temu przestały udawać, że rozwiązaniem problemu przejść dla pieszych jest stawianie miliona świateł, tuneli czy krzyczenie o odblaskach.

      O dziwo mają efekty...

      www.tvp.pl/krakow/jedz-bezpiecznie/wideo/wyprzedzanie-i-omijanie-przed-przejsciami-dla-pieszych/8811632
      www.tvp.pl/krakow/jedz-bezpiecznie/wideo/o-skrzyzowaniu-ulic-nowohucka-klimeckiego-kuklinskiego-w-krakowie-oraz-o-przejsciach-dla-pieszych/8877321
      www.tvp.pl/krakow/jedz-bezpiecznie/wideo/w-tych-miejscach-kierowcy-notorycznie-lamia-przepisy/8947708
      www.tvp.pl/krakow/jedz-bezpiecznie/wideo/o-kierujacych-ktorzy-za-nic-maja-przepisy-oraz-innych-kierujacych/9033164
      www.tvp.pl/krakow/jedz-bezpiecznie/wideo/stop-cwaniactwu-na-drogach/9070462

      [Przeklejone z sąsiedniego wątku]
    • Gość: Hamlets Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez p... IP: *.vancargo.com 23.11.12, 09:31
      Ostatnio często słyszymy abstrakcyjne propozycje, że zaostrzenie przepisów zwiększy bezpieczeństwo pieszych na pasach, ale niestety znając kulturę polskich kierowców i możliwość egzekwowania tychże przepisów i kar - jakoś w to nie wierzę. Dlatego proponuję zupełnie inne rozwiązanie - uciążliwe dla kierowców - ale zapewniające bezpieczeństwo pieszym i wpływające na zmianę mentalności kierowców.
      Otóż proponuję "próg spowalniający" przed każdym przejściem dla pieszych. Takie coś wymuszałoby zmniejszenie prędkości każdego kierowcy przed każdym przejściem dla pieszych i radykalnie zwiększyło uch szansę na bezpieczne przejscie na drugą stronę ulicy.
      • Gość: fastviper1978 Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.e-point.pl 23.11.12, 09:36
        Ten próg w razie ostrego hamowania podbije auto w górę powodując niewyobrażalnie większe szkody. Bardzo wiele dróg w Warszawie to drogi krajowe (państwowe) bez limitu tonażu - tiry rozjadą takie progi na miazgę. No i autobusy nie mogą po takich ulicach jeździć.
        Krótko mówiąc słaby pomysł.
        • Gość: Cogito Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.polcard.com.pl 23.11.12, 10:17
          > Ten próg w razie ostrego hamowania podbije auto w górę powodując niewyobrażalni
          > e większe szkody. Bardzo wiele dróg w Warszawie to drogi krajowe (państwowe) be
          > z limitu tonażu - tiry rozjadą takie progi na miazgę. No i autobusy nie mogą po
          > takich ulicach jeździć.

          Ale dlaczego nie moga? Niedawno bylem na Malcie. Tam progi sa takze na ulicach, po ktorych jezdza autobusy.
      • eizoo [...] 23.11.12, 10:13
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • intransigent Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez 23.11.12, 09:33
      mirekmm napisał:

      > "Musi zrozumieć, że nawet jeżeli na drodze "ma rację", to w starciu z samochode
      > m nie ma szans - dodaje. Poza tym, co podkreślają funkcjonariusze, samochód nig
      > dy nie stanie od razu. "
      > Tu, w powyżej prezentowanej prymitywnej logice dżungli, tkwi sedno problemu. Pi
      > eszy teoretycznie ma prawa i jest chroniony, do czasu gdy silniejszy go nie roz
      > jedzie na mokra plamę.

      Pieszy ma również obowiązki. Naprawdę tak ciężko zrozumieć wyjaśnienie policjanta, skąd wziął się art. 14 PORD:
      "Zabrania się:
      wchodzenia na jezdnię:
      bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
      "
      ?
      • arst_159 Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez 23.11.12, 10:06
        Pod pracą mam takie skrzyżowanie, że gdy samochody skręcające wjadą na późnym pomarańczowym/czerwonym świetle, to trafiają na zielone światło dla pieszych. Przed pasami jest tor tramwajowy, więc nie mają się gdzie zatrzymać, więc nawet nie zwalniają, a nawet przyśpieszają w tym miejscu. Czy mam obowiązek patrzeć, mając zielone światło?
        • Gość: pog Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.ip.netia.com.pl 23.11.12, 10:23
          tak, masz obowiązek... znów się kłania zasada ograniczonego zaufania.
          ale zawsze możesz woleć zginąć pod kołami.
          Ja jestem głównie pieszym i nigdy nie ufam światłom, ale czasem zmuszam kierowców do gwałtownego hamowania jak się wpychają na moim zielonym (tylko jak ocenię, że i tak zdążą mnie ominąć/wyhamować lub jadą na tyle wolno, że skończy się na siniakach)
          • wolfgang87 Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez 23.11.12, 10:25
            Znam miejsce z opisu. Problemem jest też organizacja ruchu. Samochody nie mieszczą się, bo dalej są światła. Te światłą mogły by być lepiej wyregulowane.

            A co do tego, czy patrzeć, czy nie. Lepiej patrz :))
          • Gość: A Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.adsl.inetia.pl 26.11.12, 19:43
            Ech, kolejny, który uważa, że "zasada ograniczonego zaufania" oznacza "zasadę nieograniczonego braku zaufania". A to wcale tak nie działa. Zasada ograniczonego zaufania oznacza przede wszystkim właśnie zaufanie. Zaufanie, że pozostali uczestnicy ruchu będą się zachowywać zgodnie z przepisami (chyba, że w sposób oczywisty widać, że to nie nastąpi). Na bogów, przecież bez tego nie dałoby się jeździć (albo przynajmniej mielibyśmy jakiś Bombaj, czy inną Moskwę na ulicach).
      • Gość: Ę Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.adsl.inetia.pl 26.11.12, 20:13
        A ten przepis w ogóle jest majstersztykiem. Nie dość, że w świetle Art.4 jest redundantny (Jeśli wyraźnie widać, że kierowca się nie zatrzyma, mimo, że powinien, jest to sytuacja przewidziana w Art.4 właśnie), to jeszcze właśnie powoduje, że jednemu z drugim miszczowi kierownicy się wydaje, że "przecież pieszemu nie wolno włazić na jezdnię".
        • Gość: szmatan Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.12, 21:10
          co ciekawsze - przepis ten nie obowiązuje ! jest niezgodny z konwencją wiedeńską, której Polska jest sygnataariuszem (i została ratyfikowana), a umowy międzynarodowe mają pierwszeństwo przed krajowymi

          jakby ktoś jest pewien, że przeżyje wypadek, może tego argumentu użyć w sądzie ;)
          • Gość: m. Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.warszawa.mm.pl 26.11.12, 21:45
            > co ciekawsze - przepis ten nie obowiązuje ! jest niezgodny z konwencją wiedeńsk
            > ą
            Jest zgodny. Polecam zapoznać się z treścią Konwencji.
    • Gość: Gość 4 Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez p... IP: *.centertel.pl 23.11.12, 09:35
      Moim zdaniem wyższa prędkość powoduje właśnie to, że kierowcom 'trudniej' się zatrzymać czy zwolnić przed przejściem ... bo się 'nie opłaca', 'ledwie się rozpędziłem i już trzeba hamować' i to z powodu pieszego ! a na dodatek trzeba zająć pole position na kolejnym skrzyżowaniu ! zgroza :-/
      a dwa, że jest specjalny gatunek pieszych, którym bardzo daleko jest do przejścia ... i świetnie pokazują ten styl swoim dzieciom :-/
    • Gość: papierowka Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez p... IP: *.dynamic.chello.pl 23.11.12, 09:37
      Zanim zaczniemy porownywania z europejskimi krajami to wezmy moze pod uwage, ze piesi czekajacy na przejscie na pasach czesto PO PROSTU NIE SA WIDOCZNI! Chamstwo i brak kultury to jedno, ale drugie to po prostu to, ze przy najlepszych checiach kierowca ich nie widzi, gdy czekaja na przejscie.

      Na przyklad w Anglii w odleglosci ilus tam metrow od pasow (w obie strony) zaznaczone sa zygzaki na ktorych NIE WOLNO parkowac i jest to przestrzegane. W Polsce kretyni parkuja czesto niemalze na samych pasach, na rogach ulic, za ktorymi niemalze natychmiast umieszczona sa pasy (np. w Warszawie skret z Bytnara w Pulku Baszta na Mokotowie, ciasny skret, zaraz za nim pasy a na samym narozniku upchane dwa samochody, widuje to nagminnie). Jak w takich warunkach zobaczyc kogos czekajacego na przejscie? Niestety, gdy widuje cwaniaczkow parkujacych gdzie badz (a sama jestem kierowca), to noz mi sie w kieszeni otwiera. A przy zwroceniu uwagi prawie zawsze slysze pogardliwe: co, nie zmiesci sie pani? Zmieszcze, ale czy to o to chodzi?
      • swiete.jeze Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez 23.11.12, 10:06
        > Na przyklad w Anglii w odleglosci ilus tam metrow od pasow (w obie strony) zazn
        > aczone sa zygzaki na ktorych NIE WOLNO parkowac i jest to przestrzegane.

        Przecież u nas też to jest określone przepisami. Jak dorysujesz zygzaczki albo cokolwiek innego, to będą tak samo łamane jak teraz.

        > Jak w takich warunkach zobaczyc kog
        > os czekajacego na przejscie? Niestety, gdy widuje cwaniaczkow parkujacych gdzie
        > badz (a sama jestem kierowca), to noz mi sie w kieszeni otwiera.

        Rób zdjęcia i wysyłaj do Straży Miejskiej.
        • Gość: papierowka Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.dynamic.chello.pl 23.11.12, 10:19
          Przecież u nas też to jest określone przepisami. Jak dorysujesz zygzaczki albo cokolwiek innego, to będą tak samo łamane jak teraz.

          Dobrze, ale dlaczego trzeba zgadywac? Jak jest jasno okreslone, narysowane i nie mozna sie wymigac, ze "nie zauwazylem" itp, bardziej to jednak zniecheca do EWIDENTNEGO lamania przepisow. I tak samo latwiej taka osobe ukarac, bo od razu widac, co jest nie tak.

          Poza tym ja nie wiem, ile tych metrow od pasow ma byc, tak samo jak nie wiem w Anglii, gdzie mieszkam od 20 lat. I w Anglii NIE MUSZE wiedziec! Pamiec ludzka jest bardzo zawodna, dlaczego nie ulatwic ludziom zycia zamiast zmuszac do idiotycznych kalkulacji? Albo zolte "pudelka" na skrzyzowaniach - nie wjezdzaj, jezeli widzisz, ze nie wyjedziesz. W Polsce trzeba zgadywac, kalkulowac nowa sytuacje z sekundy na sekunde - w Anglii widzisz sytuacje jasno i wyraznie.

          Gdy przyjechalam do Anglii smiac mi sie chcialo, gdy widzialam znak drogowy, na znaku dodatkowo opis a ponadto to samo napisane wielkimi literami na ulicy. Szybko mi przeszlo. Dlaczego liczyc, ze wszyscy sa "geniusiami", a nie tak waznych rzeczy, jak przepisy drogowe nie sprowadzic do mozliwosci najbardziej ograniczonego odbiorcy?
          • swiete.jeze Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez 23.11.12, 11:29
            1. Zabrania się zatrzymania pojazdu:
            1) na przejeździe kolejowym, na przejeździe tramwajowym, na skrzyżowaniu
            oraz w odległości mniejszej niż 10 m od przejazdu lub skrzyżowania;
            2) na przejściu dla pieszych, na przejeździe dla rowerzystów oraz w odległości
            mniejszej niż 10 m przed tym przejściem lub przejazdem; na drodze dwu-
            kierunkowej o dwóch pasach ruchu zakaz ten obowiązuje także za tym
            przejściem lub przejazdem;


            Ca. 2 długości auta.

            > Dlaczego liczyc, ze wszyscy sa "geniusiami", a nie tak waznyc
            > h rzeczy, jak przepisy drogowe nie sprowadzic do mozliwosci najbardziej ogranic
            > zonego odbiorcy?

            Może i to jest jakaś metoda. Równie skuteczne byłoby odholowanie takich pojazdów. Ludzie nieźle zapamiętują sytuacje, gdy ich coś mocno uderzy po kieszeni.
    • Gość: fastviper1978 Na przekór faktom wciąż parcie na prędkość IP: *.e-point.pl 23.11.12, 09:41
      Na przekór faktom wciąż macie parcie na prędkość jako przyczynę wypadków.
      Statystyki nie potwierdzają, ale wciąż prędkość to wypadki. To żałosne.

      Policja drogowa zawsze będzie twierdzić że prędkość powoduje wypadki, bo to uzasadnia sens istnienia tej formacji w takiej okazałości. Gdyby się okazało że jednak wymuszenie pierwszeństwa i przejścia dla pieszych stanową problem (a STANOWIĄ) to do poprawy bezpieczeństwa wystarczyłyby:
      - kamery na skrzyżowaniach
      - przepis w kodeksie karnym, że przejechanie kogoś na pasach udokumentowane kamerą, jest zagrożone 8-15lat
      - przepis w KK, że spowodowanie wypadku poprzez wymuszenie pierwszeństwa jest zagrożone 0,5-12lat (dotyczy to zarówno skrzyżowań jak i nieprawidłowej zmiany pasa!)

      Myślicie, że wszyscy dalej by tak ryzykowali jak teraz?
      • unhappy Re: Na przekór faktom wciąż parcie na prędkość 23.11.12, 10:04
        > Policja drogowa zawsze będzie twierdzić że prędkość powoduje wypadki, bo to uza
        > sadnia sens istnienia tej formacji w takiej okazałości.

        Jakiej okazałości? Taka okazała, a ryzyko zostania złapanym za przekroczenie prędkości w Warszawie jest bliskie zeru.
        • jpelczar Re: Na przekór faktom wciąż parcie na prędkość 23.11.12, 10:07
          Złapani za prędkość w Warszawie to tylko przypadkowe osoby jadące tyle co cała reszta. Jadąc przepisowo jest się wyprzedzanym przez wszystko, z policją i SM na czele oraz jest się karanym staniem na każdych światłach. Ciekawe kto wytrenował kierowców zieloną falą, ale ustawioną pod 80km/h ? Jak jest zielona fala wyregulowana na 50km/h, to praktycznie nikt się nie wyłamuje z jazdy 50.


    • todeskult Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez p... 23.11.12, 09:46
      Kto pisze te arktykuły? Już w tytule byk jak stąd do Szczecina. "Czemu" to się można przyglądać, itp. Po polsku pisze się "dlaczego"?
    • zdzisiek66 Psychopaci za kierownicą i samobójcy na pasach 23.11.12, 10:02
      Praktycznie co tydzień mam sytuację, w której zatrzymuję się przed pasami, a ten z pasa obok wręcz dodaje gazu.
      Ślepy? Idiota? Psychopata?
      Przedwczoraj wszedłem na pasy przed stojący samochód, w momencie, jak byłem już obiema stopami na pasie, dziadek za kierownicą ruszył. Ocena jak wyżej.

      Ale co powiedzieć o pieszych, którzy włażą po prostu na jezdnię (wcale nie na pasy), nawet się nie oglądając? Co myśli pieszy w ciemnym ubraniu, w deszczowy wieczór wychodząc zza samochodu prosto pod moje koła? Myśli, że widzę go tak dobrze, jak on mój samochód? W ogóle coś myśli?
      • Gość: xxx Re: Psychopaci za kierownicą i samobójcy na pasac IP: *.wincor-nixdorf.com 23.11.12, 19:27
        Niestety masz rację. Koło mojego domu jest przejście dla pieszych na którym w ciągu zeszłego roku kilka osób zostało potrąconych. Nie mam wątpliwości czemu - wyprzedzanie na pasach. Sama uciekałam tam spod kół kilkakrotnie. Zawsze to samo - jeden samochód staje a jakiś burak wyprzedza drugim pasem.
      • pawelekok Re: Psychopaci za kierownicą i samobójcy na pasac 26.11.12, 19:20
        Za omijanie samochodu, ktory zatrzymał się przed przejsciem dla pieszych powinno być nie 10 pkt ale odbieranie prawa jazdy.

        Nigdy nie zdarzyło mi się tak zachować jako kierowcy. Za to nauczony doświadczeniem, gdy wychodzę zza samochodu który zatrzymał się przed przejściem żeby mnie przepuścić, najpierw ostrożnie wychylam głowę i przechodzę dopiero, gdy widzę, że jest bezpiecznie.
    • naprawdetrzezwy I już wiemy, że artykuł napisał sprawny umysłowo 23.11.12, 10:13
      inaczej.

      "Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez prędkość"

      Prędkość w ogóle nie zabija.
      Na początku XIX wieku tępi ludzie wierzyli, że krowy mogą przestać dawać mleko, a kury się nieść, ale potem mieliśmy dwieście lat rozwoju nauki, i tylko debil może wierzyć w to, że prędkość zabija...
      ;>>>
    • Gość: P. Zadałem to pytanie Km. St. Policji -odpowiedziała! IP: 193.0.116.* 23.11.12, 10:27
      Zadałem otóż pytanie, czemu nie karze się kierowców za NAGMINNE wykroczenia przeciw bezpieczeństwu pieszych, a konkretnie - za wjeżdżanie pomiędzy nich na zebrach, gdy mają zielone światło (a wjeżdżającym wydaje się, że mogą, bo mają "zieloną strzałkę", choć jesto to prawo warunkowe). Nie karz się, mimo, że byłby to b. dochodowy biznes (mandat do 1000 zł plus aż 10 punktów!).

      Odpowiedział mi na piśmie sam p. nadkom. Paweł Mąkol, wiceszef WRD KSP - otóż pochwalił się, że jednak się karze! AŻ 7000 osób rocznie! Podzielmy to przez 365 - wychodzi 19 (DZIEWIĘTNASTU) kierowców dziennie. W CAŁEJ WARSZAWIE!!

      Po lekturze tego wyznania totalnej porażki i żałosnej żenady stanąłem kiedyś na skrzyżowaniu (Czerniakowska/Gagarina) i liczyłem z zegarkiem w ręku, ile czasu trzeba, by tylu kierowców naruszyło ten przepis na JEDNEJ TYLKO ZEBRZE.

      Otóż trzeba na to 10 minut.

      I to jest odpowiedź na postawione w tytule pytanie. Ludzie giną i będą ginąć, bo policja ma to głęboko w d....

      • Gość: papierowka Re: Zadałem to pytanie Km. St. Policji -odpowiedz IP: *.dynamic.chello.pl 23.11.12, 11:02
        To w takim razie odpowiedz mi: kiedy maja jechac kierowcy skrecajacy w prawo?

        Przeciez w momencie, gdy zielone maja samochody, maja je tez i piesi. Zielona strzalka pali sie zdaje sie wtedy, gdy pieszych akurat na skrzyzowaniu nie ma, bo maja czerwone - kierowcy skrecajacy w prawo musza wlaczyc sie wtedy w normalny ruch pojazdow.

        Czy winni sa kierowcy? Czy przepisy? Trzebaby niestety wygospodarowac chwile, zeby mogli przejechac ci skrecajacy w prawo, a w takiej chwili piesi mieliby jednak czerwone. Jest inaczej. Piesi maja zielone o 1-2 sekundy wczesniej, niz samochody. I jak wtedy skrecic w prawo?

        Akurat wedlug mnie idiotyczne sa przepisy. Moj maz - Anglik - za kazdym razem, gdy jestesmy w Polsce nie moze sie nadziwic durnym przepisom drogowym...
        • Gość: P. Re: Zadałem to pytanie Km. St. Policji -odpowiedz IP: 193.0.116.* 23.11.12, 11:15
          Sygnalizator S-2 stoi przed pierwszą z dwóch na ogół zebr - główne niebezpieczeństwo pojawia się na tej drugiej, gdy kierowcy nie mają już przed sobą żadnego światła - oni już skręcili w prawo i sobie jadą, często b. szybko, podczas gdy zapala się zielone dla pieszych na drugiej zebrze. Regułą jest wtedy "danie w gaz" i przejechanie pieszemu prawie po nogach. A czasem po pieszym. Wtedy ginie najwięcej ludzi. De facto odpowiada to przejechaniu skrzyżowania "na czerwonym", bo ten kierunek ruchu ma wtedy czerwone. Nie znam się na ustawianiu świateł - wiem tylko że w krajach cywilizowanych, które czasem odwiedzam nie mam poczucia, że wchodząc na zebrę ryzykuję życiem. Na sytuację w Polsce składają się po równo idiotyczne przepisy, nieudolność policji i chamstwo kierowców. Nie wiem, który element da się zmienić najpierw - instynkt podpowiada mi, że najłatwiej i najtaniej byłoby nasilić monitoring i bezwzględnie karać kierowców za stwarzanie niebezpiecznych sytuacji (to w dodatku czysty zysk dla budżetu). Oczywiście także trzeba doprecyzować przepisy.
          • pawelekok Re: Zadałem to pytanie Km. St. Policji -odpowiedz 26.11.12, 19:29
            Niezależnie od przepisów i od tego kto ma pierwszeństwo idiotą jest kierowca, który wjeżdża w przechodzących po pasach pieszych. W ogóle przyspieszanie na skrzyżowaniu jest skrajną głupotą. Tak odruchowo robią kierowcy wjeżdżający na pomarańczowym lub intencjonalnie na czerwonym. Nic im to nie da bo i tak łamią przepisy, za to jadąc setką pozbawiają się możliwości manewru gdy wejdzie im przed maskę pieszy, czy wjedzie samochód, czy rowerzysta. To co jest zgubą na drogach to bezmyślność i brak wyobraźni. Kierowca jadąc przez miasto w godzinach szczytu powinien odruchowo zwalniać przed miejscami ryzykownymi i zachować szczególną ostrożność. Niestety wielu polskich kierowców myśli, że drogi wybudowano wyłącznie dla nich. Rowerzyści i piesi nie są lepsi, ale oni więcej ryzykują.
    • Gość: worek podniesc przejscia wzgledem ulicy, IP: 91.123.232.* 23.11.12, 10:37
      zeby tworzyly "wyspe zwalniajace" i liczba ofiar spadnie przynajmniej o polowe. Ale po co brac przyklad z krajow, ktore juz to rozwiazanie sprawdzily? Lepiej narzekac na kierowcow i patrzec na tykajacy licznik ofiar...
      • Gość: P. I zmienić strzałki zielone np. na mrugające żółte IP: 193.0.116.* 23.11.12, 10:41
        To czysta "psychologia" tez już to przerabiano - kierowca widzi coś zielonego i jedzie, choćby i po pieszym, a potem mówi w sądzie "No przecież miałem zielone!!". Udowodniono, że strzałka żółta zamiast zielonej zmniejszyłaby liczbę wypadków, bo kierowcy reagowaliby na nią odrobinę czujniej i bardziej respektowaliby warunkowość skrętu na sygnalizatorze S-2
        • Gość: papierowka Re: I zmienić strzałki zielone np. na mrugające ż IP: *.dynamic.chello.pl 23.11.12, 11:05
          Ale po jakim pieszym? Przeciez w momencie, gdy kierowca skreca na zielonej strzalce to ma akurat wlaczyc sie w ruch pojazdow w przeciwnym kierunku - nie ma chyba wtedy pieszych przechodzacych przez pasy?
          • Gość: P. Re: I zmienić strzałki zielone np. na mrugające ż IP: 193.0.116.* 23.11.12, 11:20
            Sygnalizator S-2 stoi przed pierwszą z dwóch na ogół zebr - główne niebezpieczeństwo pojawia się na tej drugiej, gdy kierowcy nie mają już przed sobą żadnego światła - oni już skręcili w prawo (bo mieli "zielone", czyli "droga wolna i bezpieczna") i sobie jadą, często b. szybko, podczas gdy zapala się zielone dla pieszych na drugiej zebrze, za skrzyżowaniem. Regułą jest wtedy "danie w gaz" i przejechanie pieszemu prawie po nogach. A czasem po pieszym. Wtedy ginie najwięcej ludzi. De facto odpowiada to przejechaniu skrzyżowania "na czerwonym", bo ten kierunek ruchu ma wtedy czerwone. Nie znam się na ustawianiu świateł - wiem tylko że w krajach cywilizowanych, które czasem odwiedzam nie mam poczucia, że wchodząc na zebrę ryzykuję życiem. Na sytuację w Polsce składają się po równo idiotyczne przepisy, nieudolność policji i chamstwo kierowców. Nie wiem, który element da się zmienić najpierw - instynkt podpowiada mi, że najłatwiej i najtaniej byłoby nasilić monitoring i bezwzględnie karać kierowców za stwarzanie niebezpiecznych sytuacji (to w dodatku czysty zysk dla budżetu). Oczywiście także trzeba doprecyzować przepisy.
      • zdzisiek66 Re: podniesc przejscia wzgledem ulicy, 23.11.12, 11:02
        Jest to niestety propozycja z cyklu "jak wszyscy będą jeździć 10 km/h, to nie będzie wypadków".
        Wyspy zwalniające lub leżący policjanci na każdym przejściu to rozwiązanie, które na pewno zmniejszy liczbę wypadków, i to nie tylko na przejściach. Zablokuje się całe miasto, wszyscy, łącznie z autobusami, staną w jednym wielkim korku, sunąc w tempie piechura, to i wypadków będzie mało.
        • Gość: Zenon Re: podniesc przejscia wzgledem ulicy, IP: *.acn.waw.pl 23.11.12, 15:30
          To nie tak. Rzechosmrody moze stana w korku, ale autobus przejedzie buspasem. O ile taki bedzie. Bo tego rodzaju sprawy nalezy rozwiazywac kompleksowo, a nie kawalkami - ja jednak nie wierze, ze dopoki Galas z banda rzadzi cokolwiek sie zmieni. Samochodow w miescie jest zbyt duzo, ulice sa stanowczo za szerokie. Trabia o tym wszyscy, ktorzy odrobine oleju w glowie maja, ale plebejsko-telewizyjno-samochodowy mainstream ignoruje to.
          Zielone strzalki powinny byc zlikwidowane raz na zawsze i bezwarunkowo wszedzie tam, gdzie wiaze sie to z przejechaniem przez przejscie dla pieszych. (np. dzisiaj w poludnie kierowca samochodu firmy Asekuracja o malo nie przejechal mnie na skrzyzowaniu Chlodnej i Zelaznej - kiedy przechodzilem na zielonym swietle przez pasy, ow nierozgarniety kredyt z pelna predkoscia wjechal na pasy, na zielonej strzalce).
          Przez te cholerne strzalki przechodzenie przez pasy to jedna wielka frustracja, a niebezpieczenstwo utracenia zycia lub zdrowia jest wysokie, bo umiejetnosci i brak wyobrazni polskich kierowcow moze tylko ci zza wschodniej granicy przebijaja. Dodam, ze prowadzilem samochod w wielu krajach - europejskich, azjatyckich - i takiego buractwa, jak w Polsce nigdzie nie ma. Nawet Gruzini sa lepsi, chociaz na pozor wygladaja na gorszych. Zajezdzaja pieszym droge po rusku, ale sa na tyle czujni, ze wypadkow nieporownywalnie mniej niz w Polsce.
          • Gość: m. Re: podniesc przejscia wzgledem ulicy, IP: *.warszawa.mm.pl 23.11.12, 16:14
            > Przez te cholerne strzalki przechodzenie przez pasy to jedna wielka frustracja,
            > a niebezpieczenstwo utracenia zycia lub zdrowia jest wysokie
            Bredzisz. Samochód skręcający na ZS nie może mieć dużej prędkości, bo za chwilę skręca i jeszcze ma ustąpić pierwszeństwa pojazdom mającym zielone. Z taką prędkością trudno kogoś zabić.
            Natomiast skręcający na zielonym przecina za skrętem przejście, gdzie piesi też mają zielone i tam może już nabierać prędkości, a widoczność jest gorsza niż na ZS. Pieszy ma zielone ale samochód też, więc obowiązują tu zasady ogólne - min. zakaz wejścia bezpośrednio przed zbliżający się pojazd!! O tym mało kto pamięta.
            Chcesz więcej ofiar - zlikwiduj strzałki, żeby wszyscy musieli skręcać na zielonym.
    • Gość: megg666 Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez p... IP: *.um.warszawa.pl 23.11.12, 10:47
      Zgodnie z kodeksem drogowym- art.11- pieszemu zabrania się wtargnięcia na jezdnie pod nadjeżdżający samochód, dotyczy to również pasów dla pieszych!!! I należałoby robicćspecjalne kampanie instruktażowe w TV, żeby piesi nie wbiegali na jezdnie!!!
      Samochód nie zatzryma się w miejscu- tutaj policja ma bezwzględną rację!!!!
      Apelujmy do pieszych!!!!
      • Gość: SF Re: Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez IP: *.net-serwis.pl 26.11.12, 21:27
        Drogi urzędasie, jest to sprzeczne z innym przepisem, który nakazuje kierowcy, żeby w przypadku gdy pieszy zbliża się do pasów z zamiarem przejścia, zachował się tak, by pieszy nie musiał zmieniać prędkości poruszania się.
    • volim Krakowskie Przedmieście 23.11.12, 11:07
      Było tylko kwestią czasu, żeby ktoś zginął na Krakowskim Przedmieściu. Przejścia dla pieszych są tam tak oznakowane, że w ogóle nie widać pasów (o ile dobrze pamiętam, pasy są pomalowane na brązowo). Zlokalizowanie takiego przejścia jest trudne nawet dla studentów, a co dopiero dla osób starszych - nie wspominając o kierowcach (muszą wytężać wzrok, żeby zauważyć znak informujący o przejściu). Rezultat: kompletny chaos - każdy przechodzi tam, gdzie to się wydaje właściwe, a samochody pędzą, mimo ograniczenia prędkości.
      Kolejnym potencjalnym nośnikiem śmierci dla pieszych są przejścia dwuetapowe, na których zielone światło na jednym z odcinków włącza się z opóźnieniem (np. na Rondzie de Gaulle’a). Pieszy widzi, że inni zaczęli już przechodzić i myśli, że i dla niego włączyło się zielone światło.
      • wolfgang87 Re: Krakowskie Przedmieście 23.11.12, 11:26
        To już osobista opinia, ale moim zdaniem Krakowskie to jakaś karykatura. Za dużo tam samochodów, za szybko jadą, to w ogóle nie tak jak powinno być...
    • Gość: Uthark "Prawo dżungli" jest wyznawane także przez policję IP: 194.8.126.* 23.11.12, 11:48
      Dlatego polskie drogi są tak niebezpieczne dla pieszych. Czas wprowadzić przepis, że każde potrącenie pieszego na pasach następuje z winy kierowcy. To jedyne lekarstwo na nieprzestrzeganie przez kierowców art.26 ust.2 PoRD:

      "Art. 26. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność..."

      Ktoś zachowuje szczególną ostrożność, czyli przynajmniej zdejmie nogę z gazu? Wielu jeszcze dodaje gazu.

      Brakuje także akcji dotyczących bezpieczeństwa pieszych, które byłyby skierowane do kierowców. W efekcie polski kierowca ma zerową empatię dla niechronionych użytkowników dróg.
      • Gość: m. Re: "Prawo dżungli" jest wyznawane także przez po IP: *.warszawa.mm.pl 23.11.12, 12:11
        Bzdura. Jeśli nieodpowiedzialny pieszy najpierw gada z kolegą jakby nie zamierzał przechodzić, a potem bez rozglądania się nagle wkracza na jezdnię 2 sekundy przed pojazdem, to nic mu nie pomoże.
        • Gość: FuCzang <|-) Re: "Prawo dżungli" jest wyznawane także przez po IP: 193.111.166.* 23.11.12, 13:03
          Mój tata STAŁ kiedyś przed przejściem na czerwonym świetle na motorze.. Jakaś paniusia szła niemalże tyłem (nie mogła się rozstać z przyjaciółką, która nie przechodziła przez jezdnię) i wpadła na motor. Oczywiście zaczęła jazgotać, że mój tata ją rozjechał :-).
          Na propozycję wezwania milicji (wtedy jeszcze) szybko się zwinęła. :-)
          A z nowszych - mało nie rozjechałem kolesia w kapturze i z jakimś wiszącym przewodem (pewnie od słuchawek). Co ciekawe, gość patrzył w moją stronę, a na przejście wszedł na swoim czerwonym. I statecznym krokiem przechodził, jakby nic się nie stało, gdy ja próbowałem wyhamować przed nim, a nie na nim...
          Szlag, jak chciał popełnić samobójstwo, mógł to załatwić we własnym zakresie, a nie wciągać w to mnie i mój samochód.
          Acha - udało mi się wyhamować przed nim.
        • Gość: Uthark. Nie jesteś w stanie myśleć za wszystkich. IP: 194.8.126.* 23.11.12, 14:32
          Ale fajnie by było, gdyby kierowcy w końcu zaczęli myśleć za siebie.

          Nagminne jest omijanie pojazdów, które zatrzymały się przed przejściem, zeby przepuścić pieszych.
          Nagminne jest wyprzedzanie w okolicy przejść dla pieszych i na nich.
          Nagminne jest jeżdżenie po mieście z prędkościami rzędu 70km/h i więcej, wskuetk czego droga hamowania się wydłuża, a pieszy jest oskarżany o wejście pod koła, chociaż samochód był kilkadziesiąt metrów od przejścia i bezproblemowo można było przepuścić pieszego.
          Nagminne jest gadanie przez telefon podczas jazdy, wskutek czego spada skupienie na jeździe.
          Nagminne jest nieprzetrzeganie art.26 ust.2 PoRD.

          Tych wykroczeń można łatwo uniknąć, tylko trzeba byłoby przestać widzieć wyłącznie czubek swojego nosa. I zacząć myśleć i uważać na drogach. To także obowiązek kierowców.

          Policja rzadko zwraca uwagę na te wykroczenia. Łatwiej "zapolować" na pieszego lub rowerzystę, bo jest im truniej uciec.
    • Gość: megg666 Ludzie!!!Prawo obowiazuje także pieszych!!! IP: *.um.warszawa.pl 23.11.12, 14:43
      Zgodnie z kodeksem drogowym- art.11- zabrania sie pieszemu wtargnięcia na jezdnię przed nadjeżdżajacy samochód, nawet na pasy!!!!!!

      Pieszy to nie świeta, niewidoma krowa, która moze dowolnie biegać po jezdni!!!!
      • Gość: Zenon Re: Ludzie!!!Prawo obowiazuje także pieszych!!! IP: *.acn.waw.pl 23.11.12, 15:35
        A wlasnie, ze tak. Pieszy to JEST SWIETA KROWA. A rzechosmrodziarz ma obowiazek przed przejsciem ZACHOWAC SZCZEGOLNA OSTROZNOSC, co oznacza tez, ze musi ZWOLNIC, a nie PRZYSPIESZYC! Kiedy wreszcie prawo zostanie tak zmienione, zeby PIESZY MIAL ZAWSZE RACJE?! Tak jest w cywilizowanych krajach, chocby we Francji.
        • Gość: m. Re: Ludzie!!!Prawo obowiazuje także pieszych!!! IP: *.warszawa.mm.pl 23.11.12, 16:08
          > A wlasnie, ze tak. Pieszy to JEST SWIETA KROWA
          Praw fizyki się nie oszuka. Stąd wynikają pewne obowiązki pieszych, usankcjonowane także w Konwencji Wiedeńskiej. Dlatego pieszy to nie święta krowa.
          • Gość: bezwględny Pieszy widzi zielone, spogląda w lewo i RUSZA IP: *.dynamic.chello.pl 23.11.12, 17:25
            I zazwyczaj wtedy odmóżdżony bydlak przejeżdża mu tuż przed nosem, prawie po butach.
            To co Q.WA ma robić pieszy?? Czekać, aż zyska pewność, że w promieniu kilometra nie ma żadnego pojazdu? Czekać na następne zielone, licząc, że ruch będzie mniejszy?

            Tępy bydlak, który tak jeździ (czyli jakieś 90% kierowców) powinien ZAWSZE i BEZWZGLĘDNIE dostać za to 10 punktów oraz horrendalny mandat. Nigdzie w cywilizowanych krajach nie ma tak, że jak pieszy jest na zebrze, co coś tuż przed nim i tuż za nim przejeżdża i o TAKIEJ sytuacji mówimy. To oczywiste, że pieszy nie jest zawsze świętą krową i nie wolno mu wbiegać na jezdnię jak i kiedy chce. Ale na pasach, na zielonym staje się świętą, nienaruszalną krową.

            Dopóki leniwa, głupia, nieudaczna, indolentna policja nie będzie za to karać, dopóki nie zawiśnie w Warszawie 900 radaro-kamer (jak np. w Londynie), dopóki KAŻDY bydlak choć raz nie zabuli za to paru stów - dopóty ludzie będą ginąć.

            Zanim ktoś z tego zacznie szydzić, niech sobie wyobrazi swoje dziecko pod kołami tira przechodzące prawidłowo przez zebrę na zielonym świetle. To czasem studzi "mądrości" schamiałych rzęchosmrodów.
            • Gość: m. Re: Pieszy widzi zielone, spogląda w lewo i RUSZA IP: *.warszawa.mm.pl 24.11.12, 11:48
              > I zazwyczaj wtedy odmóżdżony bydlak przejeżdża mu tuż przed nosem, prawie po bu
              > tach.
              Jeśli samochód nie skręca na zielonej strzałce tylko na swoim zielonym, to zarówno on jak i ty macie zielone, zatem o pierwszeństwie rozstrzygają zasady ogóle. Czyli ty masz pierwszeństwo na pasach, ale nie wolno ci wchodzić bezpośrednio przed zbliżający się pojazd. Tak tak, warto o tym pamiętać.

              > Ale na pasach, na zielonym staje się świętą, nienaruszalną krową
              Otóż nie, doucz się przepisów. Ten skręcający też może mieć zielone.
              • Gość: Boddoxx Ty się doucz. IP: 194.8.126.* 26.11.12, 12:04
                > Jeśli samochód nie skręca na zielonej strzałce tylko na swoim zielonym, to zaró
                > wno on jak i ty macie zielone, zatem o pierwszeństwie rozstrzygają zasady ogóle

                > > Ale na pasach, na zielonym staje się świętą, nienaruszalną krową
                > Otóż nie, doucz się przepisów. Ten skręcający też może mieć zielone.

                W takim przypadku pierwszeństwo ma pieszy, co wynika z art.26 ust.2 PoRD.

                W związku z tym, że ma zielone, staje się świętą krową nawet wtedy, gdy kierujący ma zielone i skręca. Dzieje się tak dlatego, że nie ma żadnej ochrony fizycznej, więc dostaje przynajmniej ochronę prawną.

                Niestety, bardzo wielu kierowców w Polsce stosuje prawo dżungli i dlatego nawet w sytuacji, gdy pieszy ma zielone, nie może czuć się w miarę bezpiecznie na drodze.
                • Gość: m. Re: Ty się doucz. IP: *.warszawa.mm.pl 26.11.12, 12:33
                  Art. 26.2 mówi o obowiązkach kierowcy. Pieszego obowiązuje zaś Art. 14.
                  • Gość: Boddoxx Tak, ale w przypadku, gdy pieszy ma zielone, a IP: 194.8.126.* 26.11.12, 12:45
                    kierowca też ma zielone i skręca przecinając przejście dla pieszych, to kierowca ma obowiązek zatrzymać się i przepuścić pieszego - moim zdaniem powinien się zatrzymać się nawet wtedy, gdy pieszy stoi przy krawężniku i stosuje zasadę ograniczonego zaufania patrzy, co kierowca zrobi, zanim pieszy wejdzie. Niestety, w Polsce jako pieszy stosuję zasadę bardzo ograniczonego zaufania wobez kierowców.
                    • Gość: m. Re: Tak, ale w przypadku, gdy pieszy ma zielone, IP: *.warszawa.mm.pl 26.11.12, 13:11
                      Polecam się dokształcić - zasada ograniczonego zaufania brzmi (art 4):
                      Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.
                      • Gość: Boddoxx Znam tę zasadę. Wcześniej napisałem, że IP: 194.8.126.* 26.11.12, 13:37
                        ją stosuję.

                        Polecam czytać ze zrozumieniem.

                        Zasada ta obowiązuje w obydwie strony. Kierowca, dojeżdżając do przejścia dla pieszych i widząc, że stoi przed nim pieszy, powinien też stosować tę zasadę oraz przestrzegać art.26 ust.1 PoRD, czego nie robi 90% kierowców, którzy wymagają jednak ograniczonego zaufania ze strony pieszych - pewnie sami zdają sobie sprawę, jak źle jeżdżą. Dla mnie oznacza to konieczność zwolnienia do zatrzymania się włącznie, jeśli nie wiadomo, co pieszy może zrobić.
                        • Gość: m. Re: Znam tę zasadę. Wcześniej napisałem, że IP: *.warszawa.mm.pl 26.11.12, 14:14
                          Art. 26 mówi o pieszym, który przechodzi, a nie który stoi albo dopiero się zbliża do przejścia. Również polecam czytanie ze zrozumieniem.
                          • Gość: Autor Re: Znam tę zasadę. Wcześniej napisałem, że IP: *.adsl.inetia.pl 26.11.12, 20:05
                            Oczywiście. A jak wjedziesz w bok komuś, kto wjechał na skrzyżowanie z drogi z pierwszeństwem tłumacz się, że jak on jeszcze nie był na skrzyżownaniu, to nie miał pierwszeństwa, a potem się nagle pojawił przed twoją maską, a przecież w miejscu się nie zatrzymasz.
                          • Gość: Boddoxx Zasada ograniczonego zaufania, która obowiązuje IP: 194.8.126.* 27.11.12, 11:47
                            także kierowcę, oraz zwykła elementarna kultura podpowiadają, żeby w takim przypadku zatrzymać samochód i przepuścić pieszego, dla którego przejście przez jezdnię jest dużo trudniejsze i bardziej niebezpieczne niż przejazd samochodem przez skrzyżowanie.

                            Pamiętaj, że pieszy mając zielone światło na przejściu i widząc skręcający w jego kierunku samochód może po prostu zastosować zasadę ograniczonego zaufania (bardzo uzasadnione wobec tego, co robią polscy kierowcy, z których 90% stosuje wobec pieszych zasadę, że silniejszy ma rację) i czeka, co zrobi kierowca. Też tak robię, bo nie wiem, na jakiego kierowcę trafię, a mam zdecydowanie większą szansę trafić na nieuprzejmego niż uprzejmego.

                            Moim zdaniem powinno wprowadzić się przepis, że kierowca skręcający i przecinający przejście dla pieszych na drodze, w którą skręca, ma obowiązek ustąpienia także tym pieszym, którzy zamierzają przejść przez jezdnię, a nie tylko tym, którzy już przechodzą.

                            Prawo powinno bardziej chronić tych, którzy nie są chronieni fizycznie i nakładać większę obowiązki na tych, którzy mogą wyrządzić większą krzywdę. Tak jest w krajach Europy Zach., gdzie drogi są znacznie bezpieczniejsze niż w Polsce - zwłaszcza dla pieszych i rowerzystów.
    • nowotka1 Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez p... 23.11.12, 18:41
      „ … W taki sposób w kwietniu tego roku zginęła 76-letnia kobieta na Krakowskim Przedmieściu. Wyszła na ulicę zza autobusu na wysokości kościoła św. Krzyża, tymczasem zebra dla pieszych była ledwie 50 metrów dalej. Nie widziała, że w przeciwnym kierunku jedzie taksówka. Jej kierowca za późno zauważył kobietę i nie zdążył zahamować.”
      Zaraz zaraz! Na Krakowskim Przedmieściu jest ograniczenie prędkości do 30 km/godz., więc jak to możliwe, że nie zdążył zahamować?
      • Gość: Boddoxx Pewnie "zapomnieli" zdjąć ograniczenie po IP: 194.8.126.* 26.11.12, 12:50
        remoncie, a taksówkarz uznał, że tam można jechać bezpiecznie 60km/h. Znaki znakami, ale mistrz kierownicy wie zdecydowanie lepiej.
      • Gość: belzebub a to zza autobusu wolno wyłazić? IP: *.amplus.net.pl 26.11.12, 18:57
        jej ewidentna wina, gdyby tego nie zrobiła co zrobiła to do wypadku by nie doszło. gdyby ten gość jechał 30 km/h to i tak by nie zahamował bo od momentu gdy ją zobaczył do momentu naciśnięcia hamulca już ją rozjechał, czas reakcji to 1,2 sekundy a ile metrów w tym czasie przejedzie samochód rozpędzony do 30 km/h? policz i napisz.
        • Gość: Boddoxx Nie można, ale jazda z prędkością 30km/h IP: 194.8.126.* 27.11.12, 11:53
          pozwoliłaby na zmniejszenie skutków wypadku.

          Większości polskich kierowców brakuje elementarnej odpowiedzialności za bezpieczeństwo innych użytkowników drogi. Ta odpowiedzialność wyraża się w tym, że przestrzegamy dopuszczalnej prędkości - zwłaszcza w miastach, zwłaszcza tam, gdzie dopuszczalna prędkość jest niska.

          Jak ktoś pojedzie 200km/h na pustej autostradzie, to najpewniej nic się nie stanie, ale jazda z prędkością 50km/h na 30km/h to poważne wykroczenie. Proste zadanie:

          Załózmy, że mamy dwa identyczne pod każdym względem samochody z identycznymi kierowcami. Jeden jedzie z prędkością 50km/h, drugi 30 km/h. Obydwa zaczynają hamować w dokładnie tym samym momencie i podlegają takiemu samemu tarciu. Jaka będzie prędkość szybszego samochodu w miejscu, w którym wolniejszy wyhamuje do zera? Odp.: 40 km/h.
    • Gość: m Tylko system kamer i odcinkowy pomiar prędkości IP: *.adsl.inetia.pl 23.11.12, 22:02
      ograniczą bandytyzm na drogach. Kary niekoniecznie wysokie, ale w praktyce byłyby nieuchronne w 100%
      Poza tym takie kamery mogłby mieć wiele innych funkcji m. in.:
      - pobieranie opłat za wjazd do miasta dla słojów
      - kontrolowanie skradzionych pojazdów
      - kontrola bus-pasów
      • Gość: belzebub o jest wiele zastosowań kamer IP: *.amplus.net.pl 26.11.12, 18:54
        myślę że twój idol tusk na to wpadł albo wpadnie, można wszak sprawdzać z jaką babą i gdzie jeździsz, jednego dnia brunetka, drugiego blond. a jak chłopiec wyjdzie to juz cie mają. a potem te dane się zachowa na lepsze czasy, gdy zechce ci się protestować przeciwko władzy tuska i jemu podobnych bo akurat kazał ci pracować do śmierci i zabrał kase z banku bo mu w zusie zabrakło. wtedy takie debile będą wyć, pomstować ale tylko na forum, tylko anonimowo, bo będą bali się że ktos usłużny doniesie żonie że koleżankę odwoził do hotelu i odprowadzał do pokoju a po godzinie wracałdo samochodu.
        popierajcie permanentną inwigilację, popierajcie.
        • Gość: Boddoxx Tu chodzi o poprawę bezpieczeństwa na drogach. IP: 194.8.126.* 27.11.12, 13:23
          Żeby słoiki nie pomykały, ile fabryka dała. Skoro odnosi skutku prośba, to może odniesie groźba. Coś trzeba zrobić, żeby liczbę 4000 zabitych co roku na polskich drogach zdecydowanie zredukować. Lepsze drogi to jeden krok, ale najwięcej jest do zrobienia w zmianie stylu jazdy polskich kierowców.

          Odcinkowe pomiary prędkości funkcjonują w krajach Europy Zach., gdzie na drogach jest zdecydowanie bezpieczniej niż w Polsce.
    • Gość: nowotka1 Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez p... IP: *.adsl.inetia.pl 26.11.12, 18:59
      Nic nie „zapomnieli’. Tu jest strefa „tempo 30”. Samochód musiał jechać co najmniej 70, skoro zabił przechodzącą osobę na miejscu. Często tamtędy jeżdżę rowerem i widzę jak „złotówki” zap…ją, jak na torze w Monza.
      A swoją drogą, to jest najbardziej spieprzona przez drogowców część Traktu Królewskiego. Tu, gdzie jest Uniwersytet, a po drugiej stronie ASP i stale ogromny ruchu pieszych, w ogóle nie powinno być żadnych przejść dla pieszych, tylko wyniesiona do poziomu chodników powierzchnia strefy zamieszkania. Ale na to zabrakło warszawskim urzędasom wyobraźni (albo wiedzy). A może zrobili tak celowo, przez zwykłą polską złośliwość, „żeby się smarkacze nie pętali między samochodami”.
      Karłowata karykatura Rosji postsowieckiej.

    • Gość: Fred Pieszym będąc i mając zielone światło a przejść.. IP: *.rev.pro-internet.pl 26.11.12, 19:51
      No a naprawdę "najpiękniejszym" obrazkiem jest jak będąc pieszym i mając zielone światło próbuję przejść a to klops, bo samochody mają zieloną strzałkę i jadą i jadą...
      a mnie pozostaje rzucić się... bo nigdy nie przejdę
      zatłoczone przejścia to jeszcze nie problem, ale takie gdzie stoi jeden pieszy, to się sprawa komplikuje.
    • cin1977 Czemu na ulicach giną ludzie? Nie tylko przez p... 26.11.12, 22:23
      "Część kierowców na przykład na dwupasmowych ulicach nie zatrzymuje się przed pasami, by nie narażać pieszych. Zdarza się bowiem, że gdy jedno auto stanie, by przepuścić osoby czekające przed przejściem, inny kierowca jadący w tym samym kierunku, ale sąsiednim pasem, nawet nie zdejmie nogi z gazu."

      Bardziej debilnego tłumaczenia nie słyszałem dawno. To znaczy, że jak się zatrzyma, a pieszego potrąci inny samochód, to winny jest a) ten ktory się zatrzymał, bo gdyby jechał to pieszy by nie wylazł; b) pieszy bo jednak wylazł. Debil który się nie zatrzymał już mniej... Kurwa, za niskie są w tym kraju mandaciki, za niskie. Za spowodowanie wypadku w którym zagrożone było życie niechronionego uczestnika ruchu powinno się sądzić jak za próbę zabójstwa, może w pierdlu by się czegoś nauczyli...
Pełna wersja