Gość: a
IP: *.waw.pl
26.11.12, 13:21
Fakt, z jednej strony wydając na to grube miliony - powinno do diaska działać! Ale mimo wszystko problem niepełnosprawnych jest abstrakcyjnie marginalny. Na tak niewielką grupę osób poświęca się tak ogromne srodki!
Tylko kilka razy w życiu widziałem niepełnosprawnych w miejskich środkach transportu czy korzystających z licznych ułatwień w mieście (autobusami jeżdżę dużo). Unia tworzy puste potrzeby, gospodarka nie jest racjonalna. Kreowane sztuczne potrzeby ciągną ten chlew, który padłby i powstałby na nowo (odpowiadałby wtedy na realne potrzeby rynku a nie zachcianki wielkokapitałowych lobbystów i głupie pomysły urzędników na wskrzeszenie gospodarki), gdyby tylko chodziło tutaj o efektywność i rozwój. Jednak chodzi o efektowność, o to, żeby wszystko kulało jak najdłużej. I nie - nie mam nic do niepełnosprawnych - to są moje obiektywne spostrzeżenia. Po prostu mamy ogrom innych niedofinansowanych gałęzi tej szopki, a co dopiero upsrawnienia na każdym kroku dla garstki osób. Takie inwestycje to coś w stylu wybitej szyby, która ma pobudzić gospodarkę.
Wskazówka: Nie, windy i podjazdy dla niepełnosprawnych nie zapracują na PKB! A ludzie zatrudnieni przy tworzeniu tych zapchajdziur gospodarczych stracą pracę tak samo szybko jak ją dostali, gdy tylko skończy się rządowy (unijny) program topienia pieniędzy.