hgwatch
16.01.13, 00:58
Tak przynajmniej twierdzą najnowsze doniesienia prasowe. Nie jest tajemnicą coraz większa powrzechność fałszowania danych kontraktów kodowanych na kartach miejskich. System stosowany przez ZTM został złamany już dawno temu, umiejętnością doładowania - specjalnym urządzeniem, czy oszukując automat biletowy - chwalą się nawet specjaliści z serwisów promowanych przez ZTM. jednak ZTM woli gasić pożać ucinając wszelkie próby poruszenia tego tematu, zgłaszając konkretne osoby jako podejrzane... Generalnie taktyka jest taka, że dopóki na fałszywych kartach nie jeździ się powszechnie, doputy nie opłaca się naprawiać systemu.
Tym razem mamy do czynienia z nową jakością - według doniesień prasy sami pracownicy ZTM są zaplątani w lewe ładowanie kart
"Mój mąż ma znajomego, który pracuje w ZTM. Nie wiem jak on doładowuje te karty, ale my za miesięczną taryfę płacimy 30 zł za osobę, zamiast 100 zł. I żaden kontroler jeszcze mi nie powiedział, żeby karta miała jakieś błędy" - pisze konkurencyjny portal
biznes.onet.pl/hakuja-karty-miejskie,18571,5393774,news-detal
Nosz do jasnej ciasnej, darmowe/tańsze ładowanie kart miejskich dla oszustów i znajomków ZTM-u, menele za darmo, teściowe i konkubenci kierowców za darmo, setki urzędników z ZTM siedzący za biurkiem (ZTM nie zatrudnia ani jednego kierowcy czy motorniczego) za darmo - a naiwni płacą coraz więcej! Ile jeszcze tego bałaganu? Bardzo proszę, aby ktoś się tym w końcu zajął. Nie może być tak, że Leszek Ruta olewa problem, kierowcy wyzywają pasażerów od słoików, władze metra od 10 lat wiążą brami bezpieczeństwa taśmą ochronną, Przasnyska informuje o swoich problemach całą Warszawę i tylko Ruta niedosłyszy roszczeń, a za każdy przejazd autobusem Toruńską trzeba zacząć płacić GDDKiA (czego efektem będzie zaniechanie tworzenia linii na tej trasie), czy ktoś panuje jeszcze nad działaniami PO, ZTM i samego Ratusza m.st.Warszawy? Bo można mieć poważne wątpliwości.