Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Trag...

19.01.13, 18:12
cóż, standardzik, niestety
pewnie ogłoszono przetarg... z jak najniższą ceną jako jedynym kryterium
no i wygrała jakaś firemka zatrudniająca tzw tłumoczy czyli np pewnych swej genialności studentów
oczywiście na prawdziwego weryfikatora kasy już zabrakło
i poszło, odfajkowane w planie i budżecie
typowe
    • robert_wwa Re: Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Tr 19.01.13, 18:33
      Co by nie mówić trochę wstyd.
    • Gość: wolak z niemieckim nie jest lepiej IP: *.unitymediagroup.de 19.01.13, 18:35
      Jak czytam instrukcje kupna biletu w biletomatach po niemiecku, to skręcam się ze śmiechu! Niestety jestem tłumaczem i mieszkam w Niemczech, stąd dobrze wiem, jakich wyrażeń się używa a jakich nie. Ale cóż, zleconko trafiło pewnie do siostrzenicy kogoś z zarządu ZTM, licealistki ze słownikiem. Żaden Niemiec niestety nie używa konstrukcji ze słownika wydanego w Polsce...
      • asperamanka Re: z niemieckim nie jest lepiej 19.01.13, 22:52
        W normalnej firmie i w normalnych okolicznościach albo w ogóle tłumaczenie na język obcy zleca się "native speakerowi" w tym języku, albo przynajmniej takiej osobie zleca się weryfikację poprawności tłumaczenia. Do tego w takiej firmie przeważnie zawsze znajdzie się ktoś, kto któryś z głównych języków światowych zna na tyle, że jest sam w stanie ocenić poprawność.

        Cóż, tu mamy do czynienia z urzędem i urzędnikami. Pewnie był "przetarg", pewnie wygrał "najlepszy", i tyle w temacie.
        • Gość: sss Re: z niemieckim nie jest lepiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.13, 09:05
          Bo problem polega też na tym że w Polsce uważa się (nie wiedzieć czemu) że angielski to jezyk tak prosty że poradzi sobie z nim byle studenciak. A to błąd, bo to język bardzo trudny zwłaszcza jak chodzi o słownictwo. Poza tym już niemiecki jest bardziej logiczny dla przecietnego Polaka niż angielski. Stąd wiele błędów w stawianiu przecinkow, stosowaniu wielkich liter, pisaniu dat, wieku, godzin itd...
          Poprawność tłumaczenia w zasadzie powinien sprawdzić native lub co najwyzej osoba która na codzien posługuje się językiem w kontakcie z nativami.
          • Gość: hejka Re: z niemieckim nie jest lepiej IP: *.internetia.net.pl 21.01.13, 09:41
            przede wszystkim w Polsce, w każdym urzędzie miejskim czy gminy, uważa się, ze najwybitniejsi fachowcy od wszystkiego pracują włąśnie tam. Idź i polec im siebie w jakiejkolwiek kwestii, nawet społecznie - wyśmieją i powiedzą, że my to zrobimy lepiej. Nawet nie zapytają z kim mają do czynienia, ale już wiedzą, ze jesteś gorszy od nich.
        • kastelo1 Re: z niemieckim nie jest lepiej 21.01.13, 09:59
          widocznie urzędasy jeszcze gorzej znają język angielski aniżeli marny tłumacz tego języka i trudno od nich oczekiwać by zauważyli błędy.
    • Gość: chuckd (up)rising IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.13, 18:56
      ...ale nie ze wszystkimi uwagami tłumaczki się zgadzam.
      Chodzi np. o słowo "rising". - Rzadziej, ale słowo to funkcjonuje też w znaczeniu "powstanie".

      Jakos mnie pani nie przekonala:
      www.bbc.co.uk/history/ww2peopleswar/stories/79/a4634679.shtml
      W tekscie pojawia sie 9 razy slowo "uprasing" i 0 razy slowo "rising". Mowienie o wymiennosci to bzdura. No chyba ze BBC ma ograniczonych autorow, ktorzy nie potrafia stosowac synonimow...
      • jotembi Re: (up)rising 19.01.13, 19:12
        "uprising" jako "powstanie" (dowolne)
        ale jako nazwa własna w przypadku tego konkretnego powstania - może być "Warsaw Rising" choćby ze względu na oficjalną angielską nazwę muzeum
        • Gość: y.y Re: (up)rising IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.13, 23:19
          Nie przyszło Ci do głowy, że w oficjalnej nazwie muzeum jest zatem kompromitujący błąd? To, że coś jest oficjalne, to nie znaczy, że bezbłędne, znaczy tylko tyle, że jakiś urzędnik postawił gdzieś podpis.
          • jotembi Re: (up)rising 19.01.13, 23:24
            ależ przyszło mi do głowy, a jakże
            z tym że ten błąd nie jest aż tak "kompromitujący"... w sumie jest to raczej niezręczność językowa
            natomiast akurat w takiej ulotce dla turystów niestety rozsądnie jest trzymać się nazw oficjalnych - z oczywistych powodów
            • hajota Re: (up)rising 20.01.13, 11:49
              jotembi napisała:

              > ależ przyszło mi do głowy, a jakże
              > z tym że ten błąd nie jest aż tak "kompromitujący"... w sumie jest to raczej ni
              > ezręczność językowa

              Ani błąd (zwłaszcza "kompromitujący"), ani niezręczność
              www.thefreedictionary.com/rising
              • Gość: wcale nie Re: (up)rising IP: *.21-109-161.tkchopin.pl 21.01.13, 09:15
                niedawno poruszyliśmy temat (up)risingu na zajęciach prowadzonych z rodowitym Anglikiem. stwierdził, że nigdy nie słyszał słowa "rising" użytego w takim znaczeniu, a poza tym w historiografii od 60 lat uklepanym terminem jest "Warsaw Uprising". nasz wykładowca sam odwiedził muzeum i skarżył się na mnóstwo innych błędów w angielskich tekstach - więc raczej nie sądzę, żeby tłumacz znał angielski w takim stopniu, który pozwoliłby mu być świadom tajemniczych niunasów słowa "rising". IMO po prostu wklepał frazę do Google Translatei na tym się skończyło
                • Gość: Marek Re: (up)rising IP: *.centertel.pl 21.01.13, 10:39
                  Wiesz, z całym szacunkiem, znam kilku native spekerów i baaardzo często są to osobniki typu obieżyświatów, ze średnim wykształceniem, którzy poza znajomością swojego języka niewiele więcej posiadają. Nie napiszę, że to prymitywy, ale o niuansach ich własnego języka trzeba rozmawiać z prawdziwym filologiem. Poczytaj dalsze komentarze, kup na Amazonie książkę niejakiego native'a Normana Daviesa Rising '44 i pokaż ją swojemu guru.
                  Pozdrawiam
                • droch Re: (up)rising 21.01.13, 10:47
                  Znam kilku Polaków, którzy kiepsko posługują się polskim. Tylko czy akuratoni muszą być ekspertami z zakresu używania języka?
              • Gość: eh Re: (up)rising IP: 62.233.246.* 21.01.13, 09:26
                Wiesz jak nie znasz języka, to nie popisuj się zdolnościami wklejania linków.
                • hajota Re: (up)rising 21.01.13, 14:37
                  Gość portalu: eh napisał(a):

                  > Wiesz jak nie znasz języka, to nie popisuj się zdolnościami wklejania linków.

                  To było do mnie? Jeśli tak, to skąd wiesz, że nie znam języka?
                  • tom.gorecki Re: (up)rising 22.01.13, 11:37
                    hajota napisała:


                    > To było do mnie? Jeśli tak, to skąd wiesz, że nie znam języka?

                    Obaj to zauważyliśmy.
                    Wiesz, pewne rzeczy są oczywiste dla fachowców a nieoczywiste dla niefachowców.
          • Gość: rt Re: (up)rising IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.13, 09:08
            nie mądrz się tylko wiedz - RISING IS OK!

            www.amazon.co.uk/s/ref=nb_sb_noss_1?url=search-alias%3Daps&field-keywords=rising+44
        • grassant Re: (up)rising 21.01.13, 10:38
          może być "Warsaw Rising" choćby ze względu na oficjalną angielską nazwę muzeum

          Czy ta nazwa angielska jest poprawna????
          • grassant Re: (up)rising 21.01.13, 10:42
            ps. i nie chodzi mi o rising, a o zastosowanie dzierżawczego of, np. Museum of Modern Art, itd.
      • Gość: tr Norman Davis - "Rising 44" IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.13, 09:05
        Słynna książka o Powstaniu Warszawskim.

        Myślę że to zamyka dyskusję i pani tłumaczce również przydałaby się szersza wiedza
        • Gość: eh Re: Norman Davis - "Rising 44" IP: 62.233.246.* 21.01.13, 09:37
          Myślę że autor mógł mieć inne znaczenie na myśli. Rusz głową. Ale forum GW jest pełne właśnie studenciaków co pozjadali rozumy, i uparcie wierzą że google zna wszystkie możliwe pytania i odpowiedzi.
          • Gość: tr Re: Norman Davis - "Rising 44" IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.13, 09:47
            głupiś i tyle
            • Gość: eh Re: Norman Davis - "Rising 44" IP: 62.233.246.* 21.01.13, 10:01
              Dzięki. Potwierdzasz co napisałem powyżej.
          • tom.gorecki Re: Norman Davis - "Rising 44" 21.01.13, 12:35
            Gość portalu: eh napisał(a):

            > Myślę że autor mógł mieć inne znaczenie na myśli. Rusz głową. Ale forum GW jest
            > pełne właśnie studenciaków co pozjadali rozumy, i uparcie wierzą że google zna
            > wszystkie możliwe pytania i odpowiedzi.

            Google to świetne narzędzie do statystycznej analizy korpusu językowego. Sytuujesz się na przeciwległym biegunie tej awantury.

            Normalność masz gdzieś z boku.
            • Gość: tłumacz Re: Norman Davis - "Rising 44" IP: *.ip.netia.com.pl 21.01.13, 15:35
              eh ma rację. W tytule książki Daviesa Rising lepiej pasuje od Uprising, jest tam inny trochę kontekst, m.in. że nie jest to kolejny podręcznik, etc.
              • tom.gorecki Re: Norman Davis - "Rising 44" 22.01.13, 11:34
                Gość portalu: tłumacz napisał(a):

                > eh ma rację. W tytule książki Daviesa Rising lepiej pasuje od Uprising, jest t
                > am inny trochę kontekst, m.in. że nie jest to kolejny podręcznik, etc.

                Nie wiem, po co to piszesz. Kompletnie nie na temat.
                Nigdzie nie pisałem, że Rising nie może (czy też może) zastąpić Uprising. Uważam, że Rising pasuje, jak ulał.

                Natomiast oczywiste jest, że każdy z jakiegoś (wiadomo jakiego) powodu zrównuje angielski tytuł z polskim tłumaczeniem.

                Tymczasem tytuł może (nie musi, ale może) znaczyć "Warszawa powstaje" (co akurat nie brzmi po polsku jakoś rewelacyjnie, ale za to oddaje wieloznaczność lepiej, niż słowo "powstanie").
      • dzielanski Re: (up)rising 21.01.13, 09:41
        "rising"- n. 6 a rebellion; uprising.
        To akurat z pierwszego słownika, jaki miałem pod ręką (Random House Webster's College Dictionary).
        Ale ponieważ na polskim forum, nie wszyscy przecież znają angielski, dorzucę jeszcze cytat ze słownika Oxford/PWN:
        "rising" 2. (rebellion) powstanie n.
        • Gość: tłumacz Re: (up)rising IP: *.ip.netia.com.pl 21.01.13, 15:32
          Tak, ale Uprising jest używane częściej, i Powstanie Warszawskie jest, na zachodzie, znane (jeżeli w ogóle) jako Warsaw Uprising.

          Warsaw Rising było zainspirowane książką Normana Daviesa którą podpisywał na oficjalnym otwarciu Muzeum Powstania.
          • tom.gorecki Re: (up)rising 22.01.13, 11:40
            Gość portalu: tłumacz napisał(a):

            > Tak, ale Uprising jest używane częściej, i Powstanie Warszawskie jest, na zacho
            > dzie, znane (jeżeli w ogóle) jako Warsaw Uprising.
            >

            Dyskusja jest o czym, czy można czy nie można słowo uprising zastąpić słowem rising.
            Jakieś zagadywanie tematu w stylu "masz rację ale ja mam bardziej rację więc się mylisz" jest śmieszne.

            I dlatego tyle śmiesznych tłumaczeń (tyle, co śmiesznych "tłumaczy").
        • Gość: mike Re: (up)rising IP: *.be.jnj.com 22.01.13, 21:04
          Nie chodzi chyba w tym artykule o to, które słowo lepiej użyć, tylko o jakość tłumaczeń wypuszczanych przez biura tłumaczeń i tłumaczy przysięgłych, które niestety często pozostawiają dużo do życzenia. Nie mam dyplomu z filologii angielskiej, ale dorastałem w Anglii, mieszkałem zagranicą wiele lat i posługuję się angielskiem w takim stopniu, że uważam się za osobę dwujęzyczną. W trakcie wielu lat pracy w dwóch ambasadach w Warszawie natrafiłem na sporą ilość tłumaczeń z biur czy od tłumaczy przysięgłych, które wołały o pomstę o Nieba! Nie mówię tu o drobnostkach typu zły szyk zdania, tylko o fundamentalnych błędach, których firma czy osoba, która bierze za to nie małe pieniądze nie ma prawa popełnić bo kompromituje siebie i w ostatecznym rozrachunku klienta, który często dystrybuuje to tłumaczenie dalej, wierząc, że zostało ono zrobione porządnie przez profesjonalistę. Myślę, że to jest problem, który należałoby poruszyć. Wiadomo, że biura tłumaczeń zatrudniają studentów i będą oni popełniać błędy, zresztą mają do tego prawo. Ale potem ktoś z dyplomem tłumacza przysięgłego powinien efekt ich pracy zweryfikować, natomiast osobiście mam wrażenie, że biura często tego nie robią, albo po prostu Ci weryfikatorzy są słabi...
          Ulotka, którą wydał ratusz jest pełna mniejszych i większych błędów, brzmi momentami jakby została przepuszczona przez translator. Osobiście cieszę się, że ktoś to zauważył, może też się czepiam, ale uważam, że ulotka wydana przez ratusz dla turystów powinna być nienaganna bo w pewnym sensie jest wizytówką miasta. Mówimy o języku angielskim, który jest powszechnie stosowany na świecie, nie o jakimś egzotycznym języku, którego rzeczywiście niekoniecznie trzeba znać. Chcemy się przedstawić jako nowoczesne, dynamiczne państwo, tymczasem nie jesteśmy w stanie napisać bez błędów paru zdań po angielsku o naszej stolicy. Nie chodzi tu o to czy użyć słowa "Rising" czy "Uprising". Nawiasem mówiąc, moim zdaniem obydwie wersje są poprawne gramatycznie, co nie zmienia faktu, że Brytyjczycy zdecydowanie częściej używają słowa "uprising" i w 90% przypadków użyją właśnie tego słowa w kontekscie Powstania Warszawskiego. Tak samo z "University of Warsaw Library" i "Warsaw University Library", obie wersje są do przyjęcia, ale zdecydowanie lepiej dla ucha brzmi ta druga. Moim zdaniem dobre tłumaczenie cechuje to, że w pełni oddaje zamierzony sens i brzmi ono naturalnie w języku odbiorcy. Tłumacze niestety często chwytają się słownikowych definicji i wychodzi coś co brzmi sztucznie, a czasem jest wręcz komiczne. Nie wiem dlaczego akurat te dwa arbitralne przykłady wywołały największą dyskusję ponieważ w tej ulotce jest pełno innych błędów, których profesjonalne biuro tłumaczeń po prostu nie ma prawa popełnić! A błędy wynikające z niechlujstwa takie jak zjedzone wyrazy typu "in" są już totalnie nie do zaakceptowania. Tak samo jak oczekujemy, że kancelaria prawna nie popełni kardynalnego błędu w piśmie procesowym, tak samo mamy prawo oczekiwać, że biuro tłumaczeń odda nam tłumaczenie, którego nie należy się wstydzić. Tyle w tym temacie :)
          • Gość: jk Re: (up)rising IP: 31.41.232.* 31.01.13, 18:30
            Ciekawe, w twoim poście aż roi się od błędów ortograficznych i interpunkcyjnych. I ty oceniasz pracę profesjonalnych tłumaczy z wyżyn swojej "dwujęzyczności"? Hm...
      • tom.gorecki Re: (up)rising 21.01.13, 12:38
        Gość portalu: chuckd napisał(a):

        > W tekscie pojawia sie 9 razy slowo "uprasing" i 0 razy slowo "rising". Mowienie
        > o wymiennosci to bzdura. No chyba ze BBC ma ograniczonych autorow, ktorzy nie
        > potrafia stosowac synonimow...

        Na stronie BBC napisali "uprasing" ?
        Nadaję ci ksywę Upgrayedd. Podwójne d wiesz za co.
    • szmul.bender Re: Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Tr 19.01.13, 19:14
      Wizytówka miasta !
      Honor Polaków !
      Aj waj co jeszcze ? - drobne błędy nie wypaczające tresci.

      Prawie każdy Polak nie ruszy (czegos) z kanapy, zeby cos zrobic ale będzie pracować bez wytchnienia nad wytykaniem cudzych błędów

      Dostałem kiedys w Londynie ulotkę po polsku w informacji turystycznej - nic nie mozna było sie z niej dowiedzieć, bo tak potwornie napisana. W dalszym ciągu uważam Londyn za miasto fajne i interesujące.
    • mirekmm Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Trag... 19.01.13, 19:23
      Pan Wojciech Karpieszuk zapomniał spytać, ile te ulotki nas kosztowały.
      • Gość: gaz Spytał, ale pewnie wolał o tym nie pisać. IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.13, 21:07
    • kretu23 Kolejny wpis do księgi tłumaczeń warszawskich 19.01.13, 19:35
      służb miejskich, począwszy od wyciągu z regulaminu tramwajów po angielsku dumnie przyklejanego w okolicach drugiego kasownika od motorniczego, czy też brzmiący jak teminator swojski Validator z autobusów ZTM-u.. miodzio. Cóż to za piękna tradycja :D
    • Gość: filut z Pragi 10.000 pierdzistolkow zatrudnionych przez Bufet za IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.13, 20:08
      pieniadze wydarte warszawiakom to najgorsza mierzwa - od czasow werbunku do PPR i UB w latach 40tych roznych metow i bandytow, nie bylo takiego sortu chciwych wladzy, cynicznych i okrutnych a niezmiernie durnego elementu ktory trzyma sie tylko na ruskich serwerach oraz palach strazy wiejskiej.
    • Gość: AgaB Jaki Bufet taka ulotka. IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.13, 21:03
    • Gość: Piotr profil Tłumaczki na linkedIn IP: *.dynamic.mm.pl 19.01.13, 21:06
      No cóż, ulotek jeszcze nie widziałem, ale sprawdziłem profil p. Anety Czuduk na LinkedIn (po ang.) i moim skromnym zdaniem, raczej wymaga on dopracowania językowego. Pomijam fakt stwierdzenia "I am smart" :)
      • Gość: Lopez Re: profil Tłumaczki na linkedIn IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.13, 23:25
        To ciekawe, bo kiedy próbowałem przed chwilą zajrzeć na ten profil, który ponoć ona tam ma i ponoć jest w nim wiele błędów, to wyskoczył komunikat, że na linkedin figuruje 0 takich osób:

        pl.linkedin.com/pub/dir/?first=Aneta&last=Czudak&search=Przejd%C5%BA
        Czyżbyś łgał Piotrusiu?:)
        • Gość: Piotr Re: profil Tłumaczki na linkedIn IP: *.dynamic.mm.pl 19.01.13, 23:36
          Lopez, Aneta Czuduk, nie Czudak
          • Gość: Lopez Re: profil Tłumaczki na linkedIn IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.13, 23:40
            W artykule cytowana jest Aneta Czudak, a nie Czuduk, więc jaki masz dowód na to, że to ta osoba właśnie?
            • Gość: Piotr Re: profil Tłumaczki na linkedIn IP: *.dynamic.mm.pl 19.01.13, 23:43
              Lopez (Aneto?????), przeczytaj cały artykuł uważnie: „W jednym z ministerstw znalazła ją Aneta Czuduk, tłumaczka języka angielskiego.” (...) „Aneta Czuduk naliczyła jednak aż 33 błędy.”
              (A w ostatnim zdaniu owszem jest "Czudak")
              • Gość: Lopez Re: profil Tłumaczki na linkedIn IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.13, 23:51
                Ok, racja, raz jest tak, raz inaczej, błąd autora tekstu. Niemniej, nadal nie wiadomo, jak ona się naprawdę nazywa (nie, Lopez to nie żadna Aneta, niestety, słaba retoryka ad hominem:) i czy ten profil to profil osoby cytowanej w tekście. No i na czym polegają te błędy w tym jej rzekomym opisie, też za bardzo nie wiadomo. Zresztą, co to ma wspólnego z ulotką, co ona ma w opisie? Ona sobie niech pisze co chce, ona tego za publiczną kasę nie robi. Stosując Twój poziom dyskusji (insynuacje, że jak się ktokolwiek z Tobą nie zgadza, to na pewno to musi być ta Aneta:)) też można zapytać: masz coś wspólnego z tworzeniem tej ulotki?:)
                • Gość: Piotr Re: profil Tłumaczki na linkedIn IP: *.dynamic.mm.pl 19.01.13, 23:59
                  "No i na czym polegają te błędy w tym jej rzekomym opisie, też za bardzo nie wiadomo"
                  To akurat wiadomo.
                  "masz coś wspólnego z tworzeniem tej ulotki?"
                  Nie, ale chyba "nie chce mi się z Tobą gadać" :)
            • jotembi Re: profil Tłumaczki na linkedIn 19.01.13, 23:44
              jednak Czuduk... w każdym razie na początku artykułu
          • tom.gorecki Re: profil Tłumaczki na linkedIn 21.01.13, 12:57
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Lopez, Aneta Czuduk, nie Czudak
            Profil nie istnieje

            A dzidzia-solarium upiera się, że "nie ma dostępu". ;-)
      • Gość: Piotrek Re: profil Tłumaczki na linkedIn IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.13, 23:45
        Faktycznie profil tłumaczki na Linkedin wcale nie świadczy o jej biegłości językowej. Np.:

        "My overall knowledge of what is happening around the world helps me cope on different fields." Bełkot, zupełnie nie wiadomo co autorka tej górnolotnej myśli ma na myśli.
        Czytajmy dalej: "Besides I am very well ogranised, responsible, outgoing and smart. The teachers and trainers in my companies are perfectly prepared,dedicated, charismatic and trained with regard to cultural differences and diplomatic protocole". Rażące błedy gramatyczne i semantyczne.

        Co również ciekawe w profilu na Goldenline przedstawia się jako "lektor języka angielskiego, native speaker" ...ciekawe jakiego języka, ale na pewno nie angielskiego, skoro pisze...."I try to be original" [mając zapewne na myśli: I try to be innovative]. Native speaker nigdy by tak nie powiedział, Pani Aneto.
        • tom.gorecki Re: profil Tłumaczki na linkedIn 21.01.13, 12:42
          Gość portalu: Piotrek napisał(a):

          > Faktycznie profil tłumaczki na Linkedin wcale nie świadczy o jej biegłości języ
          > kowej. Np.:

          Zazdrościsz. Pani jest "ogranised" a ty nie. :-P
          • Gość: Tłumacz Re: profil Tłumaczki na linkedIn IP: *.ip.netia.com.pl 21.01.13, 15:38
            Piotrek ma rację.
            • tom.gorecki Re: profil Tłumaczki na linkedIn 22.01.13, 11:41
              Gość portalu: Tłumacz napisał(a):

              > Piotrek ma rację.

              Piotrek ma rację a ty nie czaisz ironii.
              To symptomatyczne. Większość rozumie ją, jak nią dostaną po glowie.
            • Gość: Aneta Czuduk Re: profil Tłumaczki na linkedIn IP: *.centertel.pl 23.01.13, 10:33
              Nawet nie czytałam co Państwo pisali o moim profilu na LinkedIn,gdyż jak mówię,był sporządzony przez osobę,z która już nie współpracuje.Zostal przez nią rownież skasowany na moja prośbę(po ilosci Państwa negatywnych komentarzy przypomnialam sobie w ogóle o jego istnieniu),gdyż ani razu na nim nie byłam przez 2 lata i jak widać nie był mi do niczego potrzebny, tylko zaszkodził.Wstyd sie przyznac,ale nawet sama nie umialabym go zlikwidowac

              .Niektorzy nie muszą siedzieć całymi dniami w internecie i uaktualniac swoje miliony profilow,aby mieć prace i czuć się dowartosciowanymi.

              Trudno w to uwierzyć,wiem,zaraz pojawia się komentarze ze "sciemniam",ale taka prawda i Państwa wybór czy w nią wierzyć.Mam swoją stronę internetowa AnetaCzuduk.pl,może tam warto sprawdzić zanim zacznie się chamsko komentować,ale widzę,ze tutaj to standard.A szkoda,nie spodziewałam się takiej inwigilacji i braku kultury w ocenach.Jak rownież dyskusji na 100 komentarzy czy rising czy uprising,bo nie taki był cel tego artykułu.Moze dziennikarz tak to sformułowal,ale chodziło o buble w tlumaczeniach,które niestety są powszechne i wszyscy o tym wiemy.Szkoda,ze osoba,która chciałaby to zmienić dostaje najbardziej po głowie,a nie osoby,które te buble tłumacza.
      • dres23 Re: profil Tłumaczki na linkedIn 20.01.13, 02:41
        Nie wiem, czy w ulotce sa bledy (pewnie sa, tak jak w regulaminach w jezykach obcych), ale jesli juz p. Aneta chce poprawiac, to najpierw niech poprawi swoj profil na LinkedIn, bo po prostu nie wypada sie przedstawiac jako specjalistka od angielskiego walac takie bledy w opisie, ktory ma byc WIZYTOWKA. Dwa pierwsze z brzegu:
        - "Diplomatic Protocole" zamiast "Diplomatic Protocol"
        - "What makes MT differ..." zamiast "What makes MT different"

        Sorry, ale jesli Pani Aneta jest takim kozakiem, zeby krytykowac innych, to sama musi sie liczyc z krytyka.
        • Gość: Piksel Re: profil Tłumaczki na linkedIn IP: *.hsd1.dc.comcast.net 20.01.13, 16:40
          No mi się osobiście nie podoba poprawka p. Anety w zdaniu opisującym Łazienki w ulotce:
          "It is the site of summerday concerts played by pianists" na "It is the site of summerday concerts ARE played by pianists"...
          Nie wiem też, co jest zdrożnego w przecinku pod koniec tekstu o zoo: "in the oldest house, the Chata Pod Strzechą, which was built in..." - dlaczego każe wyrzucać drugi przecinek?
      • Gość: Aneta Czuduk Re: profil Tłumaczki na linkedIn IP: *.be.jnj.com 21.01.13, 12:41
        Prosze Pana,nie ja zakładałam swój profil na LinkedIn.Zrobiła to kiedyś osoba, z którą już nie współpracuję. Nawet nie znam hasła. W celu weryfikacji, zapraszam na strone anetaczuduk.pl, zakładka referencje oraz tłumaczenia.
        • tom.gorecki Re: profil Tłumaczki na linkedIn 21.01.13, 12:48
          Gość portalu: Aneta Czuduk napisał(a):

          > Prosze Pana,nie ja zakładałam swój profil na LinkedIn.Zrobiła to kiedyś osoba,
          > z którą już nie współpracuję. Nawet nie znam hasła. W celu weryfikacji, zaprasz
          > am na strone anetaczuduk.pl, zakładka referencje oraz tłumaczenia.

          Seems legit.
          Tekst linka
        • tom.gorecki Re: profil Tłumaczki na linkedIn 21.01.13, 12:55
          Gość portalu: Aneta Czuduk napisał(a):

          > Prosze Pana,nie ja zakładałam swój profil na LinkedIn.Zrobiła to kiedyś osoba,
          > z którą już nie współpracuję. Nawet nie znam hasła. W celu weryfikacji, zaprasz
          > am na strone anetaczuduk.pl, zakładka referencje oraz tłumaczenia.

          Nie zakładała, ale ... usunęła. :-D
          Seems legit.
    • Gość: woow Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Trag... IP: *.centertel.pl 19.01.13, 21:30
      A pani Czudak nie ma większych problemów?
      Sama jest nieomylną tłumaczką?
      Nigdy nie popełniła błędu?
      • Gość: Lopez Re: Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Tr IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.13, 23:22
        O proszę, widać że urzędnicy z Ratusza są na posterunku i już się zaczęły insynuacje i odwracanie uwagi:) O tym, że P. Czudak nie wydaje - w odróżnieniu od Ratusza - pubilcznej kasy, jakoś "zapomniałeś" wspomnieć:)
      • Gość: Aneta Czuduk Re: Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Tr IP: *.centertel.pl 23.01.13, 10:19
        Mam problemy jak każdy,popelniam błędy,ale nie pobieram za to pieniędzy z budżetu.
        • dzielanski Re: Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Tr 23.01.13, 14:15
          No tak, ale jak wynika z Pani własnego, polecanego przez panią profilu, tłumaczyła Pani dla miasta Warszawy (druga linia metra) i dla posłów bądź eurposłów (z Solidarnej Polski lub PJN - nazwisk niestety nie pamiętam). Przypuszczam, że honoraria za te tłumaczenia pochodziły z pieniędzy podatników (to tylko domysł, ale przyzna Pani, że uzasadniony). Oczywiście nie mogę wykluczyć, że tłumaczenia te zostały wykonane w sposób nienaganny, ale biorąc pod uwagę to, co wyjaśniłem w komentarzu skierowanym do "Mike'a" (na pewno wie Pani, o którego Mike'a mi chodzi), mam podejrzenia, że po prostu tak nie jest. Nie potrafię sobie wyobrazić, że osoba usuwająca prawidłowo postawiony przecinek po nazwisku króla (ilu Pani zdaniem Władysławów Czwartych, czy Zygmuntów Trzecich rządziło Polską? Czy naprawdę widzi Pani potrzebę definiowania tych postaci za pomocą czynów, jakich dokonały one za swojego życia?) potrafi bezbłędnie przetłumaczyć skomplikowany tekst język angielski, zwłaszcza, że "bezbłędne" tłumaczenie (w przeciwieństwie do tłumaczenia dobrego bądź przyzwoitego) to chimera, której istnienie roić może sobie ktoś mający o pracy tłumacza stosunkowo niewielkie pojęcie. Lwia część moich tłumaczeń to przekłady na mój ojczysty, świetnie mi znany język polski. Mimo, że dokładam wszelkich starań, żeby każde z moich tłumaczeń było jak najlepsze i z reguły jestem wspierany przez dwie osoby (redaktora i korektora) dokładające podobnych starań ze swej strony, to niestety - czasem z mojej winy, czasem z winy np osoby łamiącej tekst - zdarza się, że przetłumaczone przeze mnie teksty zawierają błędy, a to, czy płaci za nie instytucja rządowa, czy prywatna nie ma tu nic do rzeczy.
    • Gość: super extra Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Trag... IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.13, 21:31
      A co z tekstami w gazeta.pl?!

      Też pełno byków!
      • Gość: orient Re: Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Tr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.13, 22:12
        Też odnoszę wrażenie, że powstanie ulotki byli zamieszani redaktorzy GW.
    • Gość: Egon Jak ktoś nie ogarnia... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.01.13, 21:57
      ... to niech się nie zajmuje "egotycznymi" językami.
    • belferxxx Pewnie tak jak MEN użyli tłumaczenia z googla..;-) 19.01.13, 22:05
      MEN tak swoją stronę internetową tłumaczył na obce języki. Wyszło, że ministerstwo mieści się w Alei Gestapo...;-)
    • Gość: JK Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Trag... IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.13, 22:44
      Pani 'tłumaczka' chyba sama nie zna angielskiego. Fakt, część 'błędów' jest może istotna, ale... Niektóre jej poprawki są zupełnie bezsensowne, bo poprawiła formy czy konstrukcje stosowane normalnie w jęz. ang. na codzień na takie typowo drętwe i sztuczne właśnie. Czepia się też rzeczy typu: 'according to legend', a jest to forma podana w zaawansowanych słownikach (np. Oxfordu) jako normalna i żadnego THE nie potrzeba. Nie widzę też powodu poprawiania 'area' na 'district' - czy to istotne w tym przypadku? Tego typu ulotka ma być napisana normalnym, w miarę prostym językiem, bo to ulotka dla turysty, który czasem język angielski zna dość pobieżnie, a nie dla anglistów.

      A przy okazji jak zwykle wychodzi głupota czytelników - sami się nie znają, ale dają sobą manipulować i do krytykowania innych są pierwsi. Ludzie, poczytajcie trochę oryginalnych angielskich materiałów tego typu i nie tylko, sprawdźcie w słownikach parę możliwości, a potem ewentualnie komentujcie.
      • Gość: jerry Re: Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Tr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.13, 23:06
        Cóż, ja z ciekawości przeczytałem. Do szkoły chodziłem od małego w USA, więc chyba ocenić mogę. "Tłumaczka" chyba rzeczywiście sama nie powinna się brać za tłumaczenia, masz rację, proponowanie zwrotu "according to THE legend" samo jest, w użytym kontekście, bykiem dyskwalifikującym. Większość Polaków uczących się języków takich jak angielski czy niemiecki w ogóle nie rozumie i nie czuje rozróżnienia na rodzajnik określony i nieokreślony, bo w polskim tego nie ma, więc np. nie rozumie reklamy: "VW. DAS Auto", "VW, THE Car", a nie "A Car" ;-)

        Natomiast sam tekst poprawny nie jest, zwłaszcza szyk sporej części zdań jest rozpaczliwy.
        • Gość: Lopez Re: Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Tr IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.13, 23:37
          Wszystko zależy od kontekstu całego zdania, a czasami więcej niż zdania.
          www.thefreedictionary.com/according+to
          Także twierdzenie, że użycie the to dyskwalifikujący błąd... to dyskwalifikujący błąd;)
          • Gość: jlb Re: Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Tr IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.13, 23:51
            Twój przedmówca właśnie pisze, że: "masz rację, proponowanie zwrotu "according to THE legend" samo jest, w użytym kontekście, bykiem dyskwalifikującym."

            Komentowanie tego, czego się nie dzoczytało, to też dyskwalifikujący błąd ;-)
        • Gość: eh Re: Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Tr IP: 62.233.246.* 21.01.13, 09:47
          Sympatycznie. Masz rację, ale. Amerykański angielski a brytyjski angielski to nie to samo i coraz bardziej te języki się od siebie oddalają. Więc zapewne to co może Yank`owi nie pasować może być proper.
        • tom.gorecki Re: Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Tr 21.01.13, 13:35
          Gość portalu: jerry napisał(a):

          > umaczenia, masz rację, proponowanie zwrotu "according to THE legend" samo jest,

          A ile jest tych legend, w sumie? Czasem pada się ofiarą skrótów myślowych. Nie mówię, że to nie błąd, ale z gatunku niezręczności...
    • Gość: Piotrek Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Trag... IP: *.dynamic.chello.pl 20.01.13, 00:04
      A pomijając kwestię egotycznej "korektorki", sam temat faktycznie jest ciekawy. Wystarczy przypomnieć jak rekalmowaliśmy się przed setkami tysięcy obcokrajowców w okazji Euro. Na każdym rogu witał ich napis: "Feel like at home", czyli w wolnym tłumaczeniu: Kali zapraszać do Polska ;-). A najbardziej rozbawiło mnie wtedy tłumaczenie odpowiedzialnej Pani Minister (chyba Muchy?), że ten zwrot, być może jest i błędny, ale w pełni zrozumiały dla obcokrajowców. :-))). Albo kampania reklamowa pt. "Study in Warsaw" w środkach komunikacji miejskiej. Wyjątkowa żenada pod każdym względem - realizacji językowej, graficznej, konceptualnej. Może by nasi Miszczowie zobaczyli np. jak wyglądają kampanie TFL [Transport for London] w Londynie - moim zdaniem jedne z najlepszych na świecie.

      Mam wrażenie, że te tłumaczenia odbywają się czasem na takiej zasadzie, że ktoś w danym urzędzie stwierdza: "no przecież córka Pani Krysi zna angielski..". No i później czytamy, to co czytamy.
      • Gość: Piotr Re: Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Tr IP: *.dynamic.mm.pl 20.01.13, 00:45
        > Mam wrażenie, że te tłumaczenia odbywają się czasem na takiej zasadzie, że ktoś
        > w danym urzędzie stwierdza: "no przecież córka Pani Krysi zna angielski.."
        I przecież teraz wszyscy młodzi po liceum znają dobrze angielski ;)
    • Gość: c..j Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Trag... IP: *.centertel.pl 20.01.13, 01:04
      Strasznie dużo nam się filologów angielskich ostatnio namnożyło. Na zmywaku w Oksfordzie tak się otrzaskaliście z tym językiem?
      • Gość: Matylda Re: Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Tr IP: *.dynamic.mm.pl 20.01.13, 01:51
        @c..j
        a ty nie zazdrość
      • Gość: eh Re: Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Tr IP: 62.233.246.* 21.01.13, 10:12
        Banda cebulaków co pozjadała rozumy. Pamiętam w pracy w UK przyjechały takie asy z anglistyki do pracy. Parę fraz wyartykułowanych wprost z kasety z Cambridge zakończone zwrotem "me want job". I tak to wygląda. Nadrabianie pewnością siebie ma znaczenie ale teraz to każdy jeden zna tyle języków co JP II. I nikt nie podskoczy. Ot i cała prawda.
    • Gość: fawrenhajt Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Trag... IP: *.centertel.pl 20.01.13, 01:06
      A Czuduk siedzi i zawija sreberka.
    • Gość: raf Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Trag... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.13, 01:08
      Nie dajcie się podpuścić. Kobieta czepia się głupot albo spraw mocno dyskusyjnych i dość dowolnych jak to czy postawić gdzieś "the" czy nie. Mam wrażenie że głównie chodziło o to by pokazać jakim to ona nie jest zajebistym lingwistą.
    • nienietak6 Byki w gazecie 20.01.13, 09:18
      A ile błędów jest w tej gazecie? Chyba nie ma już tekstów bez "byków".
    • Gość: Łukasz Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Trag... IP: *.warszawa.vectranet.pl 20.01.13, 11:54
      a propos słowa "rising" do osób, które tak stanowczo twierdzą, że jest ono błędne i dla czujnej i nieomylnej pani tłumaczki, której nie chciało się sprawdzić w słowniku: rising = an uprising, an insurrection
      dictionary.cambridge.org/dictionary/british/rising_1?q=rising
      www.merriam-webster.com/dictionary/rising
      • Gość: Matylda Re: Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Tr IP: *.dynamic.mm.pl 20.01.13, 14:14
        oczywiście:
        rising - situation in which a group of people protest against, and try to get rid of, a government, a leader, etc. SYN revolt, uprising
        Oxford Advanced Learner's Dictionary
    • korektor11 Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Trag... 21.01.13, 01:59
      Błędów jest więcej i to nawet całkiem poważnych. Np. nie było kogoś takiego jak „Polish king”, był natomiast „King of Poland”. Jeden mały Jasio napisał tekst po polsku, a drugi „wzioł i przetłumaczył”. W uwagach tłumaczki A.Cz. jest też sporo zwykłego czepiania się: w Warszawie mamy na pewno „the Markiewicz’ viaduct” a nie amerykański raczej „overpass”.
    • Gość: loop Re: Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Tr IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.13, 09:03
      Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku.

      To zdanie też jest niezbyt zgrabne...
    • ola11144 Byki w ulotkach o Warszawie po angielsku. "Trag... 21.01.13, 09:18
      Pracuje jako tlumacz angielskiego, wiele lat za granica. Pare bledow rzeczywiscie jest, tlumaczenie jest niezreczne, ale kobieta czepia sie okropnie. W ten sposob mozna skrytykowac wlasciwie kazde tlumacznie - na zasadzie 'ja w mojej madrosci uzylabym tego a tego slowa, i tyle'. Dla mnie taki rodzaj krytyki 'przyczepie sie' jest malo wiarygodny. Troche dystansu:)
    • zigzaur Wyjaśnienie tego jest bardzo proste: 21.01.13, 09:27
      W Polsce działa (w sensie zarejestrowania w bazie danych REGON) więcej podmiotów gospodarczych o nazwie "biuro tłumaczeń" niż istnieje tłumaczy, czyli osób potrafiących pisać z sensem w 2 lub więcej językach. Te "biura tłumaczeń" to pośrednicy konkurujący między sobą ceną oraz oferowanym szybkim terminem wykonania. Z reguły, aby szybko i tanio wykonać zlecenie, angażują kilkanaście tępych studentek, które robią po pół strony tekstu za kwotę 10 zł brutto. Potem te "tłumaczenia" skleja się do kupy i otrzymuje widoczny efekt.
      • polskirozlamacz Mało tych błędów. Sprawa rozdmuchana ponad miarę 21.01.13, 09:54
        Przejrzałem teksty i błędów wcale nie ma tak dużo. Większość to źle postawione przecinki.

        Nie rozumiem też dlaczego podkreślone zostało "World War II"?
        • dzielanski Re: Mało tych błędów. Sprawa rozdmuchana ponad mi 21.01.13, 10:16
          > Nie rozumiem też dlaczego podkreślone zostało "World War II"?
          A ja rozumiem: dlatego, że pani poprawiaczka zna angielski gorzej niż tłumacz tego tekstu, niestety. A "byków" popełnionych przez panią poprawiaczkę jest więcej (w tym także - być może zauważone przez Ciebie - skreślenia przecinków w non-defining relative clauses).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja