Pomnik Pomordowanych na Woli.

IP: *.acn.pl 15.07.04, 09:49
Informacja z "Rzeczpospolitej":

"Pomnik stanie na rozwidleniu al. Solidarności z ul. Leszno

Fragment starej kamienicy, na murze wyrzeźbione sylwetki 10 osób, ślady po
kulach. Tak będzie wyglądał pomnik Pamięci Ludności Woli Wymordowanej w
Czasie Powstania Warszawskiego 1944 r. Praca jest już prawie skończona.

- Chcielibyśmy, aby odsłonięcie nastąpiło 5 sierpnia, w 60. rocznicę
największej rzezi dokonanej na ludności Woli - mówi Lechosław Olejnicki,
prezes Komitetu Budowy Pomnika.

Autorem rzeźby jest profesor Ryszard Stryjecki z warszawskiej ASP.

- Po wojnie widziałem wiele takich ruin. Nosiły znamiona dramatów, które się
tam wydarzyły. Paliły się przy nich znicze. Ludzie zostawiali listy, szukali
swoich bliskich. Tego widoku nie można zapomnieć. Stąd taki pomysł na rzeźbę -
opowiada prof. Stryjecki. Z drugiej strony pomnika znajduje się wykaz ok.
200 miejsc, gdzie odbywały się egzekucje. Obok informacja, ile osób zostało
zamordowanych w tym miejscu. Wszystkie dane skonsultowano z Instytutem
Pamięci Narodowej.

W czasie powstania z rąk Niemców zginęło na Woli ok. 50 tys. cywilów. Byli
masowo rozstrzeliwani, ciała układano w stosy na skrzyżowaniach i palono. -
Przy Górczewskiej Niemcy jednego dnia otoczyli i spalili żywcem w domach 3
tys. mieszkańców. Mordowano chorych w szpitalach, skazanych w więzieniach.
Harcerki, które próbowały się schronić w kościele św. Wojciecha, zrzucono z
wieży - opowiada Lechosław Olejnicki.

Pomnik powstaje w Orońsku k. Radomia, wkrótce stanie na rozwidleniu al.
Solidarności z ul. Leszno. Koszt całego przedsięwzięcia to ok. 1,3 mln zł.
Nadal brakuje 320 tys. zł. - Projekt wsparły finansowo tylko firmy polskie.
Najhojniejsze z nich to MarcPol i Bakoma. Zwróciliśmy się również do
koncernów niemieckich, które mają swoje siedziby na Woli. Wszystkie odmówiły -
mówi z goryczą prezes komitetu.

Teraz liczy na pomoc zarządu miasta. Niestety, formalności trwają bardzo
długo. - Złożyliśmy odpowiednie dokumenty przed 15 września ub.r. Nie
dostaliśmy dotacji. Jestem przekonany, że można te 320 tys. "przesunąć" z
tegorocznej puli na budowę Muzeum Powstania Warszawskiego - mówi Lechosław
Olejnicki.

Joanna Cabaj"


BOGATE NIEMIECKIE FIRMY NIE CHCIAŁY DOŁOŻYĆ PARUSET TYSIĘCY ZŁOTYCH DO
POMNIKA 50 TYSIĘCY MIESZKAŃCÓW WOLI, KTÓRYCH ONI I ICH KOLABORANCI
ZAMORDOWALI I SPALILI PODCZAS POWSTANIA. MIMO, ŻE TE FIRMY DZIAŁAJĄ W TEJ
SAMEJ DZIELNICY, KTÓREJ ZIEMIA JEST PRZESIĄKNIĘTA POPIOŁAMI OFIAR.

Tak oto wygląda "pojednanie" Niemiec z Polską - w teutońskim wydaniu. Puste
słowa, które dziś zapewne będzie w kółko powtarzał podczas swej wizyty w
Polsce prezydent RFN, Koehler.
    • Gość: stolicznyj Re: Pomnik Pomordowanych na Woli. IP: *.acn.pl 15.07.04, 09:54
      Pisząc ONI, oczywiście mam na myśli Niemców z 1944 roku - niewykluczone, że
      byli wśród nich tatusiowie lub dziadkowie niektórych z tych, co obecnie
      zarabiają kasę w Warszawie, w koncernach ulokowanych na Woli, a którzy mają w
      d..... Pomnik Pomordowanych na Woli.
      • j_karolak Re: Pomnik Pomordowanych na Woli. 15.07.04, 11:33
        Winy nie przechodzą z ojca na syna pragnę przytomnie zauważyć.
        • Gość: stolicznyj Szanowny kolego karolak. IP: *.acn.pl 15.07.04, 12:42
          Ja pragnę zauważyć jeszcze przytomniej, że narody ponoszą odpowiedzialność za
          swoje historyczne dziedzictwo. Nie tylko za to, co było dobre. Także za to, co
          było złe.

          Jeśli ty nie widzisz związku między brakiem wiedzy historycznej u wielu Niemców
          (skąd mają ją posiadać, skoro nawet my Polacy wstydzimy się mówić, jak było?),
          co tworzy korzystny grunt do szerzenia wśród nich poglądów relatywizujących
          niemiecką winę, w logicznym następnym etapie do uznania Niemców za tak samo
          pokrzywdzonych przez wojnę jak ich ofiary, co z kolei tworzy korzystną
          atmosferę do stopniowego wysuwania coraz dalej idących roszczeń, np. o
          odszkodowania za "wypędzenie" - to jest to twój problem, problem twojej ślepoty.

          Mogę cię jednak "pocieszyć" - nie jesteś sam, u nas jest coraz więcej takich
          jak ty "rozsądnych", pałających tak obecnie modnymi i politycznie poprawnymi
          uczuciami do naszych zachodnich sąsiadów. Dotyczy to zwłaszcza części
          młodzieży, która historii ojczystej nie zna. A nie zna, ponieważ nikt im jej
          nie przekazuje, w szczególności nie robią tego media, nie robią tego artyści.
          Znamienne jest to, że do tej pory w Polsce nie powstał choćby jeden film
          fabularny, którego głównym i jasno wyrażonym tematem byłby los masakrowanych
          podczas Powstania cywilów-warszawiaków. Wątpię, aby znalazł się reżyser, który
          miałby odwagę pokazać w takim filmie np. sceny palenia przez Niemców na
          wolskich skrzyżowaniach stosów ciał pomordowanych mężczyzn, kobiet i dzieci,
          albo scen masowych gwałtów, popełnianych przez jednostke kryminalistów
          Dirlewangera, a to wszystko pod dowództwem SS-Gruppenfuehrera Heinza
          Reinefartha, człowieka, który w powojennej RFN przez długie lata był posłem do
          landtagu i szanowanym burmistrzem miasta Westerland na wyspie Sylt, gdzie w
          spokoju dokonał żywota w roku 1979, nigdy nie ponosząc żadnej odpowiedzialności
          za wymordowanie 50 tys. warszawskich cywilów przez podległe sobie jednostki.

          Efekt tej całej historycznej ciszy? Ano jest on taki, że młodzież nie ma
          pojęcia, jak to w sierpiniu-wrześniu 1944 było. Nawet wielu młodych
          mieszkających tutaj, w Warszawie!

          I to właśnie dlatego, sam pomysł postawienia pomnika pomordowanym na Woli
          wzbudził wśród tak wielu internautów takie szczere i ogromne zdumienie, które
          błyskawicznie przerodziło się w zajadłą agresję i wściekłość na tę inicjatywę,
          negujące w ogóle potrzebę i sens upamiętniania martyrologii Warszawiaków! Aby
          to ujrzeć, wystarczy poczytać niektóre haniebne, obelżywe i przepojone
          wściekłością komentarze o pomniku na Woli, zamieszczone dziś na forum
          www.skyscrapercity.com. Negują np. wyjątkowość i tragizm losu Warszawy, użalają
          się za to nad losem Drezna (oczywiście chodzi o aliancki nalot z 1945 roku),
          posuwając się nawet do wypisywania kłamstw o wielkości niemieckich strat (ktoś
          twierdził z sufitu, że w rejonie Drezna zginęło 400 tys. Niemców). Ktoś inny
          napisał, że szkoda terenu inwestycyjnego na pomnik (mimo, że ten pomnik ma
          powstać na trawniku między jezdniami). inni jęczą, że szkoda pieniędzy (mimo,
          że pochodzą od sponsorów, a nie z kieszeni podatnika). Ohydne te komentarze,
          żałosne. Trudno uwierzyć, że piszą je Polacy... a jeszcze trudniej, że być może
          są wśród nich jacyś Warszawiacy...

          Motywacja takich jak ty 'mądrych', 'nowocześnie myślących', jest inna. Nie
          oskarżam cię o ignorancję i nieznajomość historii - tacy jak ty w
          imię "nowoczesności", "europejskości" i źle pojętej "poprawności politycznej"
          uważają, że my, Polacy, nie powinniśmy przypominać o naszych krzywdach tym, co
          mają najwięcej do powiedzenia we 'wspólnej' Europie, bo to jest jakiegoś
          rodzaju 'faux pas', bo tak po prostu 'nie wypada'.

          A ja jestem innego zdania - uważam, że narody które tracą pamięć o swojej
          historii, skazane są (prędzej czy później) na jej powtórkę.
          • Gość: wnuczka-powstańca Re: Szanowny kolego karolak. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 13:10
            Tak jest .Podpisuję się pod tym co napisał stolicznyj .Część mojej rodziny
            mieszkała przed wojną na Woli i wiem z opowiadań między innymi mojej mamy o
            masakrze jaką urządzili niemcy mieszkancom tej dzielnicy! I bardzo to przykre
            że nie potrafiliśmy tego przekazać dzisiejszej młodzieży. Obecnie w dobrym
            tonie jest nie wiedzieć lub bagatelizować to co zrobili niemcy z ludnością
            Warszawy i z naszym miastem. To jest "bardzo postępowa" postawa.
          • j_karolak Re: Szanowny kolego karolak. 15.07.04, 14:00
            Gość portalu: stolicznyj napisał(a):

            >
            > Mogę cię jednak "pocieszyć" - nie jesteś sam, u nas jest coraz więcej takich
            > jak ty "rozsądnych", pałających tak obecnie modnymi i politycznie poprawnymi
            > uczuciami do naszych zachodnich sąsiadów. Dotyczy to zwłaszcza części
            > młodzieży, która historii ojczystej nie zna.


            A to łajdaki!!! Zamiast pluć w twarz Niemcom, oni są zdolni do tego, by podać
            takiemu napiętnowanemu zbrodnią Niemcowi rękę podać? Oto i cała nasza młodzież.
            Wstyd!

            > A nie zna, ponieważ nikt im jej
            > nie przekazuje, w szczególności nie robią tego media, nie robią tego artyści.

            A przecież rolą artystów jest przekazywanie wiedzy historycznej!!!

            > Wątpię, aby znalazł się reżyser, który
            > miałby odwagę pokazać w takim filmie np. sceny palenia przez Niemców na
            > wolskich skrzyżowaniach stosów ciał pomordowanych mężczyzn, kobiet i dzieci,
            > albo scen masowych gwałtów, popełnianych przez jednostke kryminalistów
            > Dirlewangera...

            No tak, to byłby nie zły film. Naprawdę szkoda, że taki nie powstał. Szkoda
            też, że nie łyknąłeś obowiązkowej w takich chorobach jak Twoja szklanki wody.


            > Efekt tej całej historycznej ciszy? Ano jest on taki, że młodzież nie ma
            > pojęcia, jak to w sierpiniu-wrześniu 1944 było. Nawet wielu młodych
            > mieszkających tutaj, w Warszawie!
            >

            Ale pierdzielisz. Aż się mdło robi.


            > I to właśnie dlatego, sam pomysł postawienia pomnika pomordowanym na Woli
            > wzbudził wśród tak wielu internautów takie szczere i ogromne zdumienie, które
            > błyskawicznie przerodziło się w zajadłą agresję i wściekłość na tę
            inicjatywę...

            To na podstawie głosu grupki furiatów doszedłeś do wniosku, że nikt nic nie iwe
            o Powstaniu?

            > ...Trudno uwierzyć, że piszą je Polacy... a jeszcze trudniej, że być może
            > są wśród nich jacyś Warszawiacy...
            >

            A tego to nie rozumiem. Sugerujesz, że Powstanie było bardziej sprawą Warszawy
            niż Polski?


            > Motywacja takich jak ty 'mądrych', 'nowocześnie myślących', jest inna. Nie
            > oskarżam cię o ignorancję i nieznajomość historii - tacy jak ty w
            > imię "nowoczesności", "europejskości" i źle pojętej "poprawności politycznej"
            > uważają, że my, Polacy, nie powinniśmy przypominać o naszych krzywdach tym,
            co
            > mają najwięcej do powiedzenia we 'wspólnej' Europie, bo to jest jakiegoś
            > rodzaju 'faux pas', bo tak po prostu 'nie wypada'.
            >

            No miło wiedzieć, co myślę. Wreszcie ktoś mnie przejrzał na wylot.


            A tak generalnie, to uważam po prostu, że jest bezczelnościąwypominać firmom
            tego, że nie wsparły tej inicjatywy. Jest świętym prawem każdego podmiotu
            odmówić jakiejkolwiek dobrowolnej zbiórce pieniędzy. Wysuwanie tak dalece
            idących wniosków z tego, że jakaś niemiecka firma nie wsparła budowy pomnika
            jest po prostu nieprzyzwoite.
            • alex.4 Re: Szanowny kolego karolak. 15.07.04, 14:48
              Gdyby tych mieszkańcó Woli pomordowali sowieci już dawno stanąłby pomnik. Ale
              zamordowali ich tylko hitlerowcy, więc włądze warszawy mają ten pomnik w dupie
              pozdr
              • j_karolak Re: Szanowny kolego karolak. 15.07.04, 15:55
                Przecież pomnik wlaśnie powstaje.
            • Gość: stolicznyj Re: Szanowny kolego karolak. IP: *.acn.pl 16.07.04, 09:14
              Kolego karolak, ja w zasadzie nie mam w zwyczaju odpowiadania na polemiki takie
              jak twoje, czyli staczające się do poziomu rynsztoka, prymitywne, agresywne i
              obelżywe, zastępujące dyskusję merytoryczną - inwektywami i obelgami pod
              adresem osoby, z którą się rozmawia. Fakt, że nie mogłeś się powstrzymać przed
              zastosowaniem tego typu "argumentów", świadczy wystarczająco o twojej
              merytorycznej bezradności, a co za tym idzie - tylko mnie utwierdza w
              słuszności mojego stanowiska.

              Jednak tym razem, mimo że forma twojej enuncjacji sprawia, że zasadniczo nie
              zasługuje ona na odpowiedź, powiem jednak kilka rzeczy, ze względu na wagę
              tematu a także dlatego, żeby umożliwić wielu Czytelnikom tego forum spoza
              Warszawy zrozumienia stanowiska takiego Warszawiaka jak ja, mocno związanego
              emocjonalnie ze swoim miastem (czego wcale się nie wstydzę).

              Ad rem:

              > A to łajdaki!!! Zamiast pluć w twarz Niemcom, oni są zdolni do tego, by podać
              > takiemu napiętnowanemu zbrodnią Niemcowi rękę podać? Oto i cała nasza
              młodzież.

              Kolego karolak: ja nigdy w życiu do tej pory nie splunąłem w twarz żadnemu
              Niemcowi, i nie zamierzam tego robić, choć miewam kontakty z nimi, a więc i
              okazje, aby to uczynić. Pewnie strasznie się zdziwisz, jeśli ci powiem, że są
              wśród Niemców tacy, co podzielają moją opinię o szczególnej niemieckiej
              odpowiedzialności wobec Polski i Warszawy. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że
              ci ludzie poparliby moje stanowisko w kwestii wyłożenia przez niemieckie firmy
              działające na Woli, nieznacznych (dla nich) kwot, aby wesprzeć pomnik ku czci
              pomordowanym mieszkańcom Woli. Właśnie w imię prawdziwego pojednania między
              naszymi narodami. Co do naszej młodzieży: jest jednak wielu młodych, którzy
              pamiętają o historii, znają ją i szanują, i zdają sobie sprawę, że przeszłość
              ma wpływ na teraźniejszość. Twoje stanowisko nie jest powszechne, na szczęście.

              > A przecież rolą artystów jest przekazywanie wiedzy historycznej!!!

              Kolego karolak: w przeciwieństwie do ciebie, ja nie uważam, aby rolą
              kinematografii było tylko i wyłącznie dostarczanie publice łatwej rozrywki.
              Wielkie wydarzenia historii (także te tragiczne) są od początku dziejów kina
              jednym z najważniejszych tematów, które ono podejmuje. To twoje prawo, jeśli
              gardzisz takimi filmami jak "Najdłuższy dzień", "Wróg u
              bram", "Stalingrad", "Pianista", "Anzio", "O jeden most za daleko", "Most na
              rzece Kwai", "Kanał" i setki innych dzieł o podobnym charakterze, i
              konsekwentnie je ignorujesz, omijając kina lub wyłączając ze wstrętem
              telewizor, gdy są nadawane. Zapewniam cię jednak, że miliony innych widzów,
              także całkiem młodych, chce takie filmy oglądać i na myślenie wielu ludzi
              wywierają one ważny wpływ.

              > No tak, to byłby nie zły film [o tragedii cywilnych Warszawiaków podczas
              Powstania]. Naprawdę szkoda, że taki nie powstał. Szkoda
              > też, że nie łyknąłeś obowiązkowej w takich chorobach jak Twoja szklanki wody.

              Myślę, że to byłby bardzo wstrząsający film, gdyby zrobili go wybitni twórcy.
              Co najmniej tak poruszający jak "Kanał", "Idź i patrz", "Pasażerka", "Stara
              strzelba", i mnóstwo podobnych. I zapewniam cię, Szanowny Zdrowy-Jak-Ryba
              kolego karolak, że mnóstwo takich jak ja "chorych" poszłoby obejrzeć taki film.
              Mało tego - sądzę, że znalazłby on widzów także w Niemczech, co być może
              wpłynęłoby na zmianę postawy i zachowania przynajmniej niektórych z tych z
              nich, co lekceważą niemiecką rolę w tragedii Warszawy, a to dlatego, że mało
              albo nic o tym nie wiedzą (i to dlatego pewnie załowali paru tysięcy złotych na
              pomnik mieszkańców Woli).

              > Ale pierdzielisz. Aż się mdło robi.

              Bez komentarza.

              > To na podstawie głosu grupki furiatów doszedłeś do wniosku, że nikt nic nie
              iwe o Powstaniu?

              Nie, nie tylko na tej podstawie. Także na podstawie bardzo wielu innych
              dyskusji prowadzonych na różnych forach, a także różnorakich innych rozmów i
              kontaktów. Notabene, ja nigdzie nie napisałem, że NIKT NIC nie wie o Powstaniu.
              Na szczęście, wiele ludzi dużo o tym wie. Uważam jednak, że takich młodych, co
              nie znają dziejów ojczystych (także tak niedawnych i tragicznych), jest zbyt
              wielu.

              > Sugerujesz, że Powstanie było bardziej sprawą Warszawy
              > niż Polski?

              A ty jesteś innego zdania? Owszem, uważam, że Powstanie jest sprawą całej
              Polski, jednak Warszawy - szczególnie. Uważam tak z następujących powodów:

              1) Powstanie miało miejsce właśnie w Warszawie. Reszta kraju nie brała w nim
              udziału.
              2) W Powstaniu walczyli i ginęli (po polskiej stronie) prawie wyłącznie -
              Warszawiacy.
              3) W tym samym czasie, gdy Warszawa walczyła i krwawiła za wolność swoją i
              całego kraju, co się działo w innych wielkich miastach? Np. w Krakowie: tzw.
              Generalny Gubernator, dr Hans Frank, urządzał sobie w swojej siedzibie na
              Wawelu liczne bankiety, rauty, juble itp. (jeden z największych urządził z
              okazji... zwycięstwa w Warszawie). Mógł sobie pozwolić na luz, bo w grodzie
              Kraka nikt go specjalnie nie niepokoił. W Łodzi - Niemcy spokojnie likwidowali
              ostatnie na ziemiach polskich getto żydowskie. Jeśli chodzi o Poznań, to można
              by powiedzieć, że faktycznie "uczestniczył" w Powstaniu Warszawskim, a to w ten
              sposób, że składające się z tamtejszych Niemców i volksdeutschów pułki
              policyjne brały udział w tłumieniu Powstania (wyróżniając się przy tym
              szczególnym okrucieństwem). A Śląsk? W pocie czoła wspierał wysiłek wojenny
              Rzeszy, fedrując swój węgiel, a wielu synów tego regionu walczyło na froncie,
              owszem, tyle, że... w szeregach Wehrmachtu (zapewne byli też tacy Ślązacy, co
              walczyli przeciwko powstańcom warszawskim). Wiem oczywiście, że wielu z nich
              służyło w niemieckim wojsku pod przymusem, ale to już inna kwestia.

              Nie piszę tego wszystkiego dlatego, żebym zgłaszał do innych miast czy regionów
              Polski jakiekolwiek historyczne pretensje o cokolwiek, a tylko dlatego, żeby
              uświadomić ludziom takim jak ty (którzy nie czują z Warszawą żadnego związku
              emocjonalnego), że Powstanie 1944 roku jest jednak czymś szczególnym właśnie
              dla Warszawiaków (zwłaszcza tych mocno emocjonalnie związanych ze swoim
              miastem), a trudno nawet wymagać, żeby dla reszty kraju znaczyło aż tak dużo.
              Nie żądam tego, domagam się natomiast, aby sznowano odczucia moje i tych, co
              podzielają moje warszawskie emocje. Już miałeś okazję się przekonać, że nie
              jestem odosobniony.

              > No miło wiedzieć, co myślę. Wreszcie ktoś mnie przejrzał na wylot.

              Ależ nie, kolego karolak. Wcale nie udało mi się przejrzeć ciebie na wylot.
              Najlepiej świadczy o tym fakt, że absolutnie nie przewidziałem, do jakiego
              natężenia chamstwa, agresji i wulgarności potrafisz się posunąć.

              > A tak generalnie, to uważam po prostu, że jest bezczelnościąwypominać firmom
              > tego, że nie wsparły tej inicjatywy. Jest świętym prawem każdego podmiotu
              > odmówić jakiejkolwiek dobrowolnej zbiórce pieniędzy. Wysuwanie tak dalece
              > idących wniosków z tego, że jakaś niemiecka firma nie wsparła budowy pomnika
              > jest po prostu nieprzyzwoite.

              Ja nigdzie nie napisałem, że działające na Woli firmy niemieckie nie miały
              PRAWA odmówić drobnych (dla nich) sum na wsparcie Pomnika mieszkańców Woli,
              pomordowanych przez Niemców 60 lat temu. Oczywiście, że miały takie PRAWO.
              Dlatego też nie wzywam do wyciągania żadnych prawnych ani innych konsekwencji
              wobec żadnej z nich, oprócz - moralnego potępienia.

              Ale widzisz, kolego karolak, oprócz prawa i jego przepisów istnieje jeszcze coś
              takiego, jak PRZYZWOITOŚĆ. W każdym razie są jeszcze tacy "naiwniacy" na tym
              świecie, którzy wierzą, że coś takiego istnieje. Ja jestem jednym z nich.

              Pewnie za to też mnie zbluzgasz, ale jakoś to przeżyję.
              • j_karolak Re: Szanowny kolego stolicznyj. 16.07.04, 10:54
                Nie zamiaru bluzgać. Nie lubię uczestniczyć w pyskówkach. Po prostu
                zareagowalem emocjonalnie na poprzedni twoj post. Rzeczywiście przesadziłem -
                przepraszam. Faktem jest jednak, że zazwyczaj prowadzisz dyskusję w sposób
                bardzo agresywny, choć beż używania obelg. Ale darujmy sobie pogadanki o formie
                wypowiedzi. Do meritum. Różnica poglądow między nami jest prosta, ja uważam, że
                nie nalezy przedstawicieli jakiegokolwiek narodu obarczać winą za czyny ich
                przodków. Moim zdaniem, a wiem, że jest to zdanie stosunkowo mało popularne,
                odpowiedzialność narodowa - czy jakkolwiek by to nazwać, powinna obowiązywać w
                jak najmniejszym wymiarze. Mordują i gwałcą jednostki - nie narody. Taka jest
                moja opinia. Oczywiście inaczej sprawa powinna wyglądać w przypadku, gdy ktoś z
                dumą podkreśla własne pochodzenie i ogrzewa się w cieple szlachetnych czynów
                wlasnego narodu. Jeżeli ktoś chcebyć duchowym spadkobiercą chwalebnych dokonań
                własnego narodu winien również brać część odpowiedzialności za czyny najgorsze,
                ale na ile dana jednostka ma zamiar czuć się częścią wieloletniej historii
                narodu to już jej prywatna sprawa i nie należy czynić żadnych generalizacji. W
                tym punkcie nie dojdziemy najpewniej do porozumienia.

                Z jedną tylko rzeczą nie mogę się pogodzić, bo uważam, że upowszechnianie
                takich poglądów, to rzecz karygodna.


                Gość portalu: stolicznyj napisał(a):

                > > Sugerujesz, że Powstanie było bardziej sprawą Warszawy
                > > niż Polski?
                >
                > A ty jesteś innego zdania? Owszem, uważam, że Powstanie jest sprawą całej
                > Polski, jednak Warszawy - szczególnie. Uważam tak z następujących powodów:
                >
                > 1) Powstanie miało miejsce właśnie w Warszawie. Reszta kraju nie brała w nim
                > udziału.
                > 2) W Powstaniu walczyli i ginęli (po polskiej stronie) prawie wyłącznie -
                > Warszawiacy.
                > 3) W tym samym czasie, gdy Warszawa walczyła i krwawiła za wolność swoją i
                > całego kraju, co się działo w innych wielkich miastach? Np. w Krakowie: tzw.
                > Generalny Gubernator, dr Hans Frank, urządzał sobie w swojej siedzibie na
                > Wawelu liczne bankiety, rauty, juble itp. (jeden z największych urządził z
                > okazji... zwycięstwa w Warszawie). Mógł sobie pozwolić na luz, bo w grodzie
                > Kraka nikt go specjalnie nie niepokoił. W Łodzi - Niemcy spokojnie
                likwidowali
                > ostatnie na ziemiach polskich getto żydowskie. Jeśli chodzi o Poznań, to
                można
                > by powiedzieć, że faktycznie "uczestniczył" w Powstaniu Warszawskim, a to w
                ten
                >
                > sposób, że składające się z tamtejszych Niemców i volksdeutschów pułki
                > policyjne brały udział w tłumieniu Powstania (wyróżniając się przy tym
                > szczególnym okrucieństwem). A Śląsk? W pocie czoła wspierał wysiłek wojenny
                > Rzeszy, fedrując swój węgiel, a wielu synów tego regionu walczyło na froncie,
                > owszem, tyle, że... w szeregach Wehrmachtu (zapewne byli też tacy Ślązacy, co
                > walczyli przeciwko powstańcom warszawskim). Wiem oczywiście, że wielu z nich
                > służyło w niemieckim wojsku pod przymusem, ale to już inna kwestia.
                >
                > Nie piszę tego wszystkiego dlatego, żebym zgłaszał do innych miast czy
                regionów
                >
                > Polski jakiekolwiek historyczne pretensje o cokolwiek, a tylko dlatego, żeby
                > uświadomić ludziom takim jak ty (którzy nie czują z Warszawą żadnego związku
                > emocjonalnego), że Powstanie 1944 roku jest jednak czymś szczególnym właśnie
                > dla Warszawiaków (zwłaszcza tych mocno emocjonalnie związanych ze swoim
                > miastem), a trudno nawet wymagać, żeby dla reszty kraju znaczyło aż tak dużo.

                Ja też jestem mieszkańcem Warszawy i Warszawiakiem, ale uważam, że roszczenie
                sobie jakichkolwiek praw do chwalebnych czynów Powstańców, a tak odczytuję Twe
                poglądy, to śmiałość granicząca z tupetem, by nie wyrazić tego dosadniej. To
                także, wbrew temu co piszesz wyrażanie wobec innych częsci Polski wyraźnych
                roszczeń. - "My (w znaczeniu Warszawiacy - choć użycie drugiej osoby to brak
                przyzwoitości) walczyliśmy o Polskę, a Wy? Gdzie Wy byliście?"

                A jeszcze co do faktów:
                Powstanie miało miejsce w Warszawie. To fakt. Tylko czy na pewno ze względu na
                ponadprzeciętne przymioty ducha Warszawiaków? Nie wydaje mi się.

                W Powstaniu walczyli i ginęli (po polskiej stronie) prawie wyłącznie
                Warszawiacy.

                To już zwykłe oszczerstwo. Prawie wyłącznie jest uproszczeniem zbyt daleko
                idącym, a wstawka "po polskiej stronie" wyraźnym zarzutem wobec pozostałych
                regionów Polski. Przede wszystkim, w PW walczyło bardzo dużo osób ze wschodnich
                terenów RP. Zresztą walczyli nie tylko Polacy. Oczywiście, że Warszawiaków było
                najwięcej, ale to determinizm geograficzny. Nic więcej. W całej Polsce było
                mnóstwo ludzi gotowych oddać krew za ojczyznę. Fakt, że PW miało miejsce w
                Warszawie nie czyni z niej miasta lepszego niż inne. Ochota do walki i
                poświęcenia swego życia była prawie wszędzie.

                Ofiary nie mogą uwzniaślać przesłanek!

                Należy się ogromny szacunek Powstańców, i wlaśnie dlatego nie wolno z PW czynić
                argumentu w dyskusji o patriotyzmie lokalnym, bo Powstańcy walczyli o Polskę,
                nie o Warszawę.
                • Gość: stolicznyj Re: Szanowny kolego stolicznyj. IP: *.acn.pl 16.07.04, 12:08
                  Przeprosiny przyjmuję. Doceniam też to, że zauważasz różnicę między ostrym,
                  nawet agresywnym dyskutowaniem, a stosowaniem wobec adwersarzy słów czy
                  określeń, powszechnie uważanych za obelżywe.

                  W temacie, który tutaj omówiliśmy, nie mam w zasadzie nic więcej do
                  powiedzenia, z mojej strony to już chyba wszystko.

                  Jeszcze tylko następujące uwagi, gwoli wyjaśnienia:

                  1) Napisałem, że w Powstaniu walczyli PRAWIE wyłącznie Warszawiacy. Miałem na
                  mysli aspekt liczbowy, procentowy. Oczywiście byli też ludzie spoza Warszawy,
                  członkowie AK, którzy byli w mieście 1 sierpnia 1944 roku, i przystąpili do
                  walki razem z Warszawiakami.
                  Był także pluton słowacki dowodzony przez Mirosława Iringha, który okrył się
                  chwałą na ulicach Czerniakowa. Dobrze, że jest tam ładny kamień pamiątkowy ku
                  ich czci.
                  Byli także żołnierze 3. dywizji piechoty 1. Armii WP (tzw. berlingowcy), w
                  większości synowie chłopscy z dawnych Kresów, Lubelszczyzny i Podlasia, którzy
                  we wrześniu 1944 roku sforsowali Wisłę, niosąc pomoc powstańcom na
                  Czerniakowie. Większość z tych chłopskich synów po raz pierwszy w życiu
                  widziała Warszawę na oczy... Nieraz spacerując nad Wisłą, stawałem w zadumie
                  nad płytą pamiątkową przyczółka czerniakowskiego...
                  Wieczna pamięć im i chwała. Są oni takimi samymi bohaterami naszego miasta, jak
                  warszawscy powstańcy. Nam, Warszawiakom, nie wolno nigdy o nich zapomnieć. Mam
                  nadzieję, że znajdą swoje godne miejsce w Muzeum Powstania. Ani polityczne
                  uwarunkowania, ani fakt, że nosili na czapkach orły bez korony, moim zdaniem
                  nie mają najmniejszego znaczenia w ocenie ich patriotyzmu i bohaterstwa.

                  Ale jednak - Powstanie było sprawą przede wszystkim - warszawską. Zwłaszcza w
                  kontekście jego tragicznego przebiegu i końcowej klęski oraz strat, jakie
                  przyniosło.

                  2) Nigdzie nie napisałem, że poza Warszawą, reszta Polski nie walczyła.

                  3) Napisałem wyraźnie, że Warszawa walczyła nie tylko za swoją wolność, lecz
                  także całego kraju. Może tego nie doczytałeś.

                  To tyle, tytułem wyjaśnienia. We wszystkich pozostałych podniesionych
                  kwestiach, nie mam w tym miejscu nic więcej do dodania.

                  Myślę, że będzie najlepiej, jeśli Czytelnicy tego forum, których omawiana tu
                  tematyka interesuje, poczytali sobie uważnie całą naszą polemikę, i moje
                  komentarze i Twoje, i sami sobie wyrobili własne zdanie.
Pełna wersja