Gość: stolicznyj
IP: *.acn.pl
18.07.04, 09:34
Wiadomość z potralu Interia:
"Niemiecki Związek Wypędzonych (BdV) zapowiedział na najbliższy poniedziałek
w jednym z berlińskich kościołów spotkanie pod hasłem "Empatia - droga do
współżycia". Oprócz szefowej BdV Eriki Steinbach głos zabiorą przewodniczący
episkopatu niemieckiego Kościoła katolickiego, kardynał Karl Lehmann, oraz
niemiecki pisarz żydowskiego pochodzenia, Ralph Giordano.
Współorganizatorem uroczystości jest finansowany z niemieckiego budżetu
Federalny Ośrodek Kształcenia Politycznego.
Uzasadniając decyzję o zorganizowaniu kontrowersyjnego spotkania Steinbach
oświadczyła, że Polakom i Niemcom potrzebna jest większa wiedza o przeszłości
tak, aby mogli lepiej współpracować we wspólnej Europie. "Tylko w ten sposób
może powstać współczucie i zrozumienie" - podkreśliła.
Zdaniem renomowanego niemieckiego tygodnika "Die Zeit", szefowa BdV chce w
ten sposób pozbawić argumentów przeciwników forsowanego przez nią
projektu "Centrum Przeciwko Wypędzeniom"."
TYPOWO TEUTOŃSKI CYNIZM, TUPET I BEZCZELNOŚĆ.
Cel Frau Steinbach ("wypędzonej" z okupowanej Polski córy niemieckiego
żołnierza-okupanta, urodzonej w bazie Wehrmachtu w Rumi k/Gdyni), jest jasny
jak słońce: chodzi o postawienie znaku równości między losem wysiedlonych po
wojnie z naszych ziem zachodnich Niemców, a tragedią Warszawiaków, masowo
gwałconych, mordowanych i palonych podczas Powstania przez rodaków Frau
Steinbach. A to w celu 'moralnego uzasadnienia' budowy jej
niewydarzonego "Muzeum Wypędzeń" (Niemców, naturalnie) w Berlinie.
Użycie przez Steinbach słowa "empatia" dla nazwania swojej "współczującej"
berlińskiej farsy, jest SZYDERSTWEM I OBELGĄ, RZUCONĄ WARSZAWIAKOM PROSTO W
TWARZE.
Nie ma dla Steinbach i jej organizacji (finansowanej przez rząd RFN), żadnej
polskiej świętości, wobec której potrafiłaby wykazać minimum szacunku - i po
prostu ZAMILCZEĆ. Warto zauważyć, że szef tegoż rządu który daje sowitą kasę
na jej rewizjonistyczną działalność, Herr Bundeskanzler Schroeder (zresztą
syn Wehrmachtowca, "bohatersko" poległego na froncie rumuńskim), już 1
sierpnia będzie w Warszawie współuczestniczyć w obchodach 60. rocznicy
Powstania.
Zapewne będzie wtedy na okrągło nawijał o "pojednaniu" między Niemcami a
Polską. W kontekście tego co ma się jutro wydarzyć w Berlinie, zabrzmi to jak
jakiś niesmaczny dowcip.
Ciekawe, czy przy okazji pomyli mu się Powstanie Warszawskie 1944 roku z
powstaniem w getcie warszawskim z roku 1943 (tak jak w 1994 roku pomyliło się
ówczesnemu prezydentowi RFN, Herzogowi, gdy uczestniczył w obchodach 50.
rocznicy Powstania, zaproszony przez prezydenta Wałęsę).