Dodaj do ulubionych

Nie wywyższajmy się nad słoiki. Na nich Warszaw...

IP: *.warszawa.vectranet.pl 23.03.13, 15:27
słoje płacić tu podatki albo won
i nie psuc rynku pracy i nie zabierac pracy NAM
Obserwuj wątek
    • Gość: padupadupadu Re: Nie wywyższajmy się nad słoiki. Na nich Warsz IP: *.dynamic.chello.pl 23.03.13, 15:39
      "nie psuć rynku pracy"

      Wy, "WARSZAWIACY", macie przejebane. Centralnie, bez owijania w bawełnę. Rodzicie się w Warszawie, wielkiej stolicy, ogromnym mieście, z ogromnymi możliwościami. I na każdym kroku pojawia się ktoś lepszy. A to z Kielc, a to z Łomży, tudzież innego Sochaczewa. I WY musicie się wykazać. Bo oni - ci przyjezdni - oni wykazali się już wcześniej. Jeżeli nie umiejętnościami, to inicjatywą. Im zależało na tym, żeby poprawić swój los. A Wam? Wam się ku... należy! Tylko z jakiej racji?!
      • justine9 Niech tylko nie wybrzydzają! 23.03.13, 15:54
        Wiele rzeczy mogłoby mi przeszkadzać (np. wory ze śmieciami, a nawet buty na wycieraczce), ale to naprawdę drobiazgi, ot koloryt lokalny. Naprawdę wkurzam się, gdy słyszę w autobusie - "ale ta Warszawa paskudna", "jak tu beznadziejnie", "po co tu ta ruina" (to gdy mijają jakiś budynek przedwojenny) . Burzę się przeciw tym ocenom, choć obiektywnie Warszawa nie jest piękna. Czuję się, jakby zaproszony po raz pierwszy do mojego domu gość powiedział na dzień dobry "ale ohydne mieszkanie, jak można tu żyć". W kategoriach dobrego wychowania to chamstwo.
        Druga rzecz - ludność, która pojawiła się w Warszawie po wojnie, ma swój wkład w odbudowę miasta, rosła i rozwijała się razem z nim. Obecna fala imigrantów w większości żyje obok. Od poniedziałku do piątku pracuje, a w piątek po południu jedzie "do siebie" (tak, bo tu nie czuje się u siebie). Często po 10 latach pobytu znają tylko drogę praca-dom, dom-dworzec. Nic ich tu nie interesuje, nic nie znają. Niechby łyknęli jakieś minimum wiedzy, przecież jest teraz tyle możliwości.
        • Gość: pytanie? Re: Niech tylko nie wybrzydzają! IP: *.noblefunds.pl 25.03.13, 12:40
          justine9 napisała:

          > Wiele rzeczy mogłoby mi przeszkadzać (np. wory ze śmieciami, a nawet buty na wy
          > cieraczce), ale to naprawdę drobiazgi, ot koloryt lokalny. Naprawdę wkurzam si
          > ę, gdy słyszę w autobusie - "ale ta Warszawa paskudna", "jak tu beznadziejnie",
          > "po co tu ta ruina" (to gdy mijają jakiś budynek przedwojenny) . Burzę się prz
          > eciw tym ocenom, choć obiektywnie Warszawa nie jest piękna. Czuję się, jakby za
          > proszony po raz pierwszy do mojego domu gość powiedział na dzień dobry "ale ohy
          > dne mieszkanie, jak można tu żyć". W kategoriach dobrego wychowania to chamstwo
          > .
          > Druga rzecz - ludność, która pojawiła się w Warszawie po wojnie, ma swój wkład
          > w odbudowę miasta, rosła i rozwijała się razem z nim. Obecna fala imigrantów w
          > większości żyje obok. Od poniedziałku do piątku pracuje, a w piątek po południu
          > jedzie "do siebie" (tak, bo tu nie czuje się u siebie). Często po 10 latach po
          > bytu znają tylko drogę praca-dom, dom-dworzec. Nic ich tu nie interesuje, nic n
          > ie znają. Niechby łyknęli jakieś minimum wiedzy, przecież jest teraz tyle możli
          > wości.

          ale piszesz o WSZYSTKICH przyjezdnych? w sensie generalizujesz? bo znam przyjezdnych ktorzy nie wpisuja sie w Twoja wizję
      • Gość: boni7821 Re: Nie wywyższajmy się nad słoiki. Na nich Warsz IP: *.133.21.44.ekoline.net.pl 08.05.21, 11:10
        Słuchaj debilu ! Mi przede wszystkim chodzi że te słoiki szturmują Warszawę nazwalało się tego tu tonami i przez to w Warszawie i okolicach nie idzie się dostać do lekarzy ! Kilkuset metrowe a nawet kilometrowe korki na ulicach ! W końcu szczepionka przeciw COVID19 brak ku.....a miejsc Warszawa i okolice ! Urodziłam się w Warszawie wychowałam tu a teraz muszę umawiać się 100 km stąd na szczepienie w Radomiu bo tu nie ma miejsc !!!! Do lekarzy muszę chodzić prywatnie bo nie ma ku.....a miejsc !!!!!! ZROBIŁ SIĘ JEDEN WIELKI PEKIN W WARSZAWIE I OKOLICACH PRZEZ STADO SŁOIKÓW KTÓRZY TU ZAMIESZKALI !!!!!!! Wystarczy spojrzeć w byle święta czy majówkę jak jest luźno na ulicach owszem warszawiacy też mają bliskich którzy kupili domy na wsiach lub mieszkają tam np. w blokach ale nie na taką skale jak te słoiki tu w Warszawie i okolicach !!
    • Gość: wawa Kombinatorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.13, 16:17
      Przyjezdni mają to do siebie, że strasznie kombinują. Płacą podatki na swoich wioskach. Samochody rejestrują na swoich wioskach, a ich umiejętności kierowania pojazdami też poza te wioski nie wykraczają, co skutkuje licznymi stłuczkami i wypadkami (zawsze, gdy je widzę, to uczestnicy mają numery LLU, BSI itp). Przez to ubezpieczenia w Warszawie są drogie.
      Ale szczytem są długie weekendy, święta itp, które im się po prostu z urzędu należą, bo jadą na wioskę. I nie są w stanie zrozumieć, że nas, ludzis stąd, to wali.
      Aaa, i jeszcze jedna rzecz, często to kombinowanie to zwykłe złodziejstwo. Jeżdżą np. bez biletu. Znałam też przypadek gościa z wiochy pod Rzeszowem. Miał tu jakiegoś współbratymca z wioski i ten na lewo ładował mu karty ZTM. Gość był dumny ze swojego sprytu i nie mógł zrozumieć czemu nazywamy go złodziejem.
      • Gość: LUcek komentarz debila IP: *.jmdi.pl 23.03.13, 19:01
        Jeżeli to LLU był winien stłuczki, to jemu podniosą składkę OC, a nie Tobie, i to w jego regionie podnisą składki na OC. Chyba, że to Ty byłeś winien kolizji (policja zwykle zachowuje bezstronność w przypadku stłuczek). W takiej sytuacji proponuję Ci wzięcie paru godzin jazd doszkalających, zbiorkom albo taksówki. Wybór należy do Ciebie.
      • Gość: pytanie? Re: Kombinatorzy IP: *.noblefunds.pl 25.03.13, 12:46
        Gość portalu: wawa napisał(a):

        (...)
        > Ale szczytem są długie weekendy, święta itp, które im się po prostu z urzędu na
        > leżą, bo jadą na wioskę. I nie są w stanie zrozumieć, że nas, ludzis stąd, to w
        > ali.

        możesz rozwinąć? chodzi ci że w pracy oni zawsze chca mieć wolne w takich okresach?
        przecież to się sprawiedliwie rozdziela - ty miałes wolne w weeken majowy, to ja mam wolne w Boże Ciało. i tyle.
        bo nie rozumeim co Cie tu konkretne wali.
    • hrabia_piotr Nie każdy przyjezdny to "słój" 23.03.13, 16:28
      Nie każdy przyjezdny to "słój". Nie każdy warszawiak to urodzony tutaj i "posiadający" groby na Powązkach na x pokoleń wstecz.

      A czemu? Bo ludzie przebywający na co dzień w Warszawie ludzie dzielą się na 4 grupy:

      1. Warszawiacy - to ludzie, którzy tu mieszkają na stałe, pracują, płacą podatki, interesują się historią i rozwojem miasta, coś działąją w tym kierunku. Warszawa leży im na sercu, nie zamieniliby jej na inne miasto, a jeśli coś im nie pasuje w obecnym stanie, to wolą to zmienić tutaj, niż zmieniać miejsce zamieszkania. Obojętne, czy urodzili się w Warszawie (i ile pokoleń wstecz mają na Powązkach), czy tu przyjechali np. na studia i zostali (np. Bolesław Prus).

      2. Warszawianie - to ludzie, którzy tu mieszkają na stałe, pracują, płacą podatki. Historia i rozwój Warszawy obchodzi ich tyle, co zeszłoroczny śnieg. Są tu "u siebie", ale jeśli coś im za bardzo przeszkadza w codziennym życiu tutaj, a mogą się wyprowadzić, to zrobią to bez wielkiego żalu. Ale na razie tu mieszkają. Do tej grupy też należą i ci, którzy się tu urodzili i ci, co przyjechali tu na pewnym etapie swojego życia. To jest zdecydowana większość.

      3. Słoiki - ludzie, którzy przyjechali do Warszawy i tu studują/pracują, ale nic z siebie nie dają temu miastu. Podatki płacą "u siebie", przysłowiowe obiadki przywożą "od siebie". Jeśli mają samochód, to tankują i ubezpieczają "u siebie", bo tam taniej.

      Nie lubią Warszawy, źle się tu czują i wciąż na nią narzekają. "U siebie" rozpowiadają, jaka to Warszawa jest zła. Cały czas mentalnie są "w delegacji" i swoje życie sprowadzają do formy przetrwalnikowej we wrogim (według siebie) otoczeniu. Sami zatruwają sobie życie, a przy okazji i otoczeniu.

      Miasto Warszawa nie ma z takich ludzi NIC. Ani finansowo, ani kulturowo. W żaden sposób nie przyczyniają się do jej rozwoju.

      4. Kasta polityków i gwiazdeczek. O tych, to nawet nic nie będę pisał. Głównie przez nich Warszawa jest kojarzona z pasożytowaniem na reszcie Polski, blichtrem i lansiarstwem. Oczywiście większość z nich nie pochodzi z Warszawy, ale przyjechała tutaj, bo tylko tu mogą zbijać bąki i lansować się w mediach i tylko to potrafią.
    • Gość: zdziwiona Nie wywyższajmy się nad słoiki. Na nich Warszaw... IP: *.warszawa.vectranet.pl 23.03.13, 16:37
      Nieustannie nie mieści mi się w głowie, że w XXI wieku, gdy do Paryża czy Londynu można się dostać szybciej niż do Wrocławia czy Gdańska, gdy UE umożliwia swobodne podróżowanie po całym swoim terytorium (i nie tylko), gdy mogę swobodnie pracować I MIESZKAĆ w Europie, gdzie z setkami krajów mamy podpisane umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, gdy z własnego łóżka można się kontaktować z całym światem... w stolicy europejskiego kraju trwają dyskusje kto tu jest swój a kto nie, kto tu może a kto nie powinien mieszkać, i że każdemu mieszkającemu ma się dane miejsce podobać lub nie. Czytam i nadal nie wierzę.
      Gratuluje poglądów!
      Mnie na mojej wsi uczono, że ludzie się dzielą na mądrych i głupich. Pamiętam o tym zawsze, gdy widzę sąsiada (chwalącego się wszystkimi przodkami na Powązkach) plującego i rzucającego pety na klatce.
    • Gość: filut z Pragi szechterowka lubi napedzac takie dyskusje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.13, 18:03
      potem nadredachtor Aaron kaze przetlumaczyc garsc wycinkow i juz u swoich na 5th Avenue moze nadawac na nietolerancyjnych Polakow straszac tym ze "no zobaczcie jak to dzis na siebie ujadaja, a co by bylo gdybysmy to my znowu sie na Nalewkach pojawili, oj to by na drzwiach garazow tam prawowiernych krzyzowali jak to zreszta pokazali w tym dokumentalnym filmie Pasikoskiego"

      a ze ograniczony cep sloik wystawiajacy swoje brudne obuwie oraz smieci oraz wyssyjacy co sie da z Warszawy, to jest problem -to glosow nie zabraknie. Z tym ze szechterowce nic nie zalezy na rozwiazaniu- wrecz przeciwnie dolewa oliwy do ognia
    • Gość: rob Nie wywyższajmy się nad słoiki. Na nich Warszaw... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.13, 19:48
      Nie rozumiem tego ciągłego podnoszenia tematu "słoików".
      Do Warszawy przybyłem 2 lata temu. Wcześniej mieszkałem we Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku. Lubie to miasto i mam wrażenie, że właśnie tutaj, w końcu, znalazłem swoje miejsce do życia. Nigdzie indziej nie poznałem tak otwartych ludzi. Nigdy nie spotkałem się z dyskryminacją ze względu na to, że jestem przyjezdny. A gdyby nie Internet, to bym nawet nie wiedział o takim określeniu jak "słoik".
      Nie kreujmy na siłę konfliktów, których nie ma.
    • spacerolog-praski W-wa: wielu przyjezdnych od dawna-ale jest różnica 24.03.13, 01:35
      Wreszcie ktoś zauważył, co zawsze powtarzałem, że Warszawie procent przyjezdnych od wieków był o wiele wyższy niż w innych miastach, taka jest specyfika każdej stolicy. Jeśli stolica jest miastem zamkniętym to faktycznie przestaje być stolicą (niezależnie od tego, czy jest nią formalnie; popatrzcie zresztą na gwałtowne spadki ludności Warszawy po Potopie i na początku zaborów) Od połowy XIX w. do I wojny ludność Warszawy wzrosła czterokrotnie, głównie dzięki przyjezdnym, bo tego się nie dało inaczej osiągnąć, choćby nie wiem jak szybko dzieci robić. ;-) Podobny wzrost był po 1918, gdy do stolicy napływały z innych miast kadry dla centralnych instytucji gospodarki i państwa.
      Różnicę między przybyszami tamtych okresów, a tymi po 1945 i po 1989 można sobie uświadomić, gdy się np. przeczyta warszawskie wspomnienia wychowanego na Wileńszczyźnie Ignacego Balińskiego, prezesa warszawskiej Rady Miejskiej w latach dwudziestych. Pisał on, że każda kuchta przybyłą ze wsi w ciągu najdalej pół roku nabierała warszawskich obyczajów, akcentu, i stroju: przestawała wdziewać chustkę, a zaczynała nosić kapelusz i rękawiczki (w niedzielę na wychodne). Każdy student po przybyciu do Warszawy starał się równać w górę do miasta, które kochał. Natomiast spora część przybyłych po 1945 ani nie czuła potrzeby wzorowania się na kimkolwiek, ani nawet nie miała nawet na kim się wzorować, bo przedwojennych mieszkańców Warszawy było jak na lekarstwo (nie mieli do czego wracać i osiedlali się poza Warszawą, a komuna swymi przepisami meldunkowymi pilnowała, aby osiedlali się głównie ludzie jej spolegliwi, przedwojenni warszawiacy byli przez władzę niemile widziani; w 1948 na 800 tys mieszkańców Warszawy przedwojenni warszawiacy stanowili tylko kilkanaście procent). Po 1989 komunistyczne obostrzenia meldunkowe zniesiono, ale kolejna fala przybyszów miała jeszcze mniej warszawskich wzorców do naśladowania, niż ci którzy przybyli zaraz po wojnie. Co gorsza wśród przybyłych po 1989 bardzo liczni są tacy, którzy mieszkają tu nawet 20 lat i więcej: podatki tu płacą, auta rejestrują i ubezpieczają w Warszawie, mieszkania tu kupili i zameldowali się, dzieci do szkół warszawskich posłali, na weekendy na wieś nie jeżdżą i słoików nie wożą, bo ich stać na najdroższe delikatesy w mieście - ale co z tego, skoro Warszawy nie znają, nienawidzą jej i narzekają, że muszą tu mieszkać.
    • spacerolog-praski c.d. W-wa: wielu przyjezdnych od dawna-ale.... 24.03.13, 01:46
      P.S. Podoba mi się podział Hrabiego Piotra, wymiatacza forów wiedzy o Warszawie i Retroringu (szacun, kibicowałem Ci Hrabio z pierwszego rzędu, zajrzyj w końcu na POSUL!).
      Zgaszam się z Justine9, jeśli ktoś do Warszawy przyjechał i mu się tu nie podoba, może sobie wyjechać, ale skoro tu jednak siedzi, to niech nie obraża miasta w którym żyje, to minimum kultury.
      Notabene: znam ludzi w Warszawie urodzonych, uważających się Überwarszawiaków, którzy mimo to nie znają nawet nazw połowy mostów w Warszawie. Znam przyjezdnych nawet takich na kilkanaście miesięcy, nie tylko którzy wiedzą o Warszawie i miłością do niego, ale tym co dla miasta robią, zagoniliby w kąt niejednego miejscowego.
      Natrząsanie się ze słoików parę razy na ulicy słyszałem i przyjrzałem się narzekającym. To zwykłe dresiarstwo i trolle, nie ma się kim przejmować. Gorsi od nich są ci pseudowarszawiacy, którzy by tu chcieli wyburzyć wszystko (może oprócz Starego Miasta), co nie jest nowoczesnym blokiem ani wieżowcem, czyli zamienić chcieliby Warszawę w jakiś bloko-wieżowco-kołchoz bez przeszłości, bez zabytków i bez klimatu.
      Słowem mają sporo racji tu wypowiadający się: Rob i Zdziwiona:
      zamiast zajmować się pseudoproblemami występującymi głównie w internecie, zróbmy lepiej coś dla Warszawy, walczmy zajadle aż do zwycięstwa z obecną ekipą, która zmarnowała gigantyczne pieniądze na kiełbasę wyborczą, czyli na różne cuda, w większości dla Warszawy niekonieczne, wszelkie nadmiernie w dobie kryzysu rozbuchane inwestycje (np. najdroższe w Europie fontanny, wyświetlacze ciekłokrystaliczne z trasami i wi-fi w autobusach, dofinansowanie debilnych imprez, niepotrzebne dziesiątki sygnalizatorów na niektórzych węzłach itp). a to co robi potrzebnego, robi nieudolnie i za zbyt wielkie pieniądze. Teraz ta ekipa żąda od nas zapłacenia rachunku za swoją nieudolność i rozrzutność, podwyższając drastycznie ceny biletów komunikacji, wywozu śmieci, ceny parkowania, podatki od nierchomości, czynsze lolkali użytkowych, likwidując miejsca parkingowe i kursy metra oraz autobusów etc.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka