tassman
22.03.02, 08:48
Ostatnio mam ciekawy fart. Przedwczoraj byłem w spożywczym, zrobiłem jakieś
małowazne zakupy po podliczeniu których musiałem za nie zapłacić 17 zł. dałem
100zł - młoda kasjerka wydała mi resztę (wczesnie zapuściwszy mi zurawia do
portfela.....ale tassman czujny jest)po podliczeniu której stwierdziłem że
zapłaciłem nie 17zł a 7zł. Oczywiście nie protestowałem.....
Wczoraj byłem w perfumerii, kupiłem Eau de toalette (nazwe pominę bo mnie
jeszcze ktos wyniucha...;)), cena była dobrze ponad 2 stówy. Babka nabiła to na
kasę - (naklejka z ceną była na pudełku!!!)i na wyświetlaczu kasowym wyskoczyło
60zł. Bez oporów zapłaciłem:))). Wyszedłem z perfumerii, rozpakowałem pudełko w
srodku była woda toaletowa, spojrzałem na paragon, a na nim było dezodorant:)
Fuks trwa, do trzech razy sztuka? A moze dzis uderzę do salonu mercedesa??;))
Powiedzcie czy wy tez mieliście kiedyś (ostatnio) podobne 'miłe' sytuacje? Co
to było? I na ile (zł)???
Pozdrawiam
tassman:)