jotembi 08.04.13, 18:12 pełna zgoda Panie Krzysztofie bardzo dziękuję za ten list Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: gosc Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.13, 18:18 Ja tez popieram. W cywilizowanych krajach jak Niemcy czy Szwajcaria ludzie zachowuja sie do tego stopnia cicho w *swoich* mieszkaniach, ze nawet korzystanie z pralki czy prysznica jest zakazane po 22. To ciekawe, ze tam nie jest to odbierane jako zamach na swobody "obywatelskie" tylko raczej jako oznaka dobrego wychowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tj2001 Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.ip.netia.com.pl 08.04.13, 18:40 z zycia znajomego w Szwajcarii: organizując spotkanie towarzyskie w mieszkaniu, przeszedł po całej klatce schodowej, przeprosił za ewentualne hałasy i zaprosił sąsiadów. Przyszła jedna sąsiadka, impreza bardzo udana, wszyscy goście razem z nią dobrze się bawią. Dochodzi 22, sąsiadka bardzo dziękuje za miły wieczór, wychodzi. O 22.10 do drzwi dzwoni policja wezwana przez tę samą sąsiadkę w związku z zakłócaniem ciszy nocnej. Czy naprawdę warto z tego kraju brać przykład? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amx Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.dynamic.chello.pl 08.04.13, 18:48 wiesz, może jest to dosyć drastyczne ale patrząc na to co wyprawiają moi niektórzy sąsiedzi chyba jednak wolałbym tak jak w Szwajcarii... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: papierowka Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.13, 18:59 "... wszyscy goscie (...) sie dobrze bawia..." A wszyscy pozostali mieszkancy "blogoslawia" pod nosem super impreze, ktora im zakloca prawo do spokoju w nocy we wlasnym domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xawery W końcu głos rozsądku. Brawo! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.04.13, 19:51 I nikt tu nie fetyszyzuje ciszy. Prawo do niej i odpoczynku jest niezbywalnym prawem każdego człowieka. I nie pisać mi tu o wolności i prawie do zabawy, bo ona kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność i prawo do ciszy i odpoczynku drugiego człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczupak Re: W końcu głos rozsądku. Brawo! IP: *.adsl.inetia.pl 09.04.13, 08:12 święte słowa Odpowiedz Link Zgłoś
tpepe Re: W końcu głos rozsądku. Brawo! 09.04.13, 09:05 Mieszkańcy chyba w jakimś innym świecie. Od sporadycznych imprez zawsze w tym mieście bardziej mi przeszkadzały tramwaje i autobusy, mknące o piątej rano ulicami i skrzynki zrzucane świtem przed spożywczym. No tak.. Ale przyzwoity obywatel przecież idzie spać o 22 i wstaje o 6. Cala reszta to przecież degeneracji z klubów i mordowani. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wawiak Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.13, 22:36 I dlatego pewnie przez tych "opresyjnych Szwajcarów" Zurich jest oceniany w rankingach jako najlepsze miasto do mieszkania. Ciekawostką jest, że Zurichu wyznaczono strefę klubową... na terenach postindustrialnych, gdzie nikt nie mieszka. U nas - żyjemy w końcu w republice kartoflanej - musi być oczywiście na odwrót, by kilku cwaniaczków mogło zarobić Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.adsl.inetia.pl 10.04.13, 09:34 Tak, zdecydowanie warto brać przykład z Szwajcarii. Sąsiadka zachowała się jak najbardziej prawidłowo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bartłomiej "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultury... IP: *.dynamic.mm.pl 08.04.13, 18:18 W takich Niemczech właściciel lokalu odpowiada też za to co się dzieje wokół. On ma dbać o to by bywalcy zachowywali się spokojnie i nie darli japy i nie napieprzali się pod drzwiami lokalu. Ochrona ma dbać nie tylko o spokój wewnątrz ale i na zewnątrz. Odpowiedz Link Zgłoś
asperamanka Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu 08.04.13, 18:51 I właśnie o to w tym całym sporze o "działalność kulturalna" chodzi. O kasę, która trzeba by przeznaczyć na utrzymanie porządku wokół lokalu i jego należytej wyciszenie. To by kosztowało sporo, i obniżyło rentowność "klubu". Taniej wychodzi postawienie darmowych drinkow osobom, które zrobią odpowiedni PR w mediach, i odpowiednio zainteresować urzędników, którzy bedą wprowadzać "strefy bez ciszy nocnej" w dzielnicach mieszkaniowych - tylko broń Boże nie w tych dzielnicach, w których mieszkają ci nawigacyjne się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultury... IP: *.free.aero2.net.pl 08.04.13, 18:27 Nie wiem kto GW pisze te listy, ale to nie jest sprawa pomiędzy prof. Kuryłowicz a władzami Śródmieścia. Ten problem dotyczy większości mieszkańców ścisłego Śródmieścia. Cały czas się zapomina, że w tym rejonie jest bardzo dużo budynków stricte mieszkalnych, choćby zasoby mieszkalne spółdzielni Powiśle, Torwar, Śródmieście, tam mieszkają zwykli ludzie, którzy pracują, mają małe dzieci, chcą po pracy odpocząć albo są starsi i też chcą w nocy spokojnie spać. Na okrągło jesteśmy karmieni odwoływaniem się do innych miast w Europie. Niby tam w centrum miast jest takie bezhołowie... Ja mogę przywołać przykład Zurichu sprzed kilku lat - centrum miasta, pub po meczu Belgia-Szwajcaria. Zabawa na całego, muzyka na full, dużo alkoholu. Punkt 22 - okna są zamykane a muzyka ściszona. Bo dookoła mieszkają ludzie, którzy mają prawo do odpoczynku. I ich prawo jest równie ważne jak nasze, do zabawy. Bawiliśmy się równie dobrze dalej. Chciałabym, żebyśmy do takich standardów dążyli, a nie do logiki (chyba ze schyłkowego PRLu) - jak się komuś nie podoba, to zawsze można wyjechać. Do zabawy naprawdę nie trzeba ogłuszającego ryku głośników, chlania do oporu i rzygania gdzie popadnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuercher Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.13, 00:04 Byłaś w Zurichu parę chwil, a ja tam spędziłem wiele lat. Nie masz prawa oceniać, nie widziałaś Zueri Street Parade gdzie basami nawala się do rana, nie widziałaś Caliente gdzie stada latynosów imprezują pod wpływem i przy głośnej muzyce do rana. Nie widziałaś Mascotte, nie widziałaś Langstrasse i stad prostytutek łapiących za rekawy ludzi tamtędy przechodzących. Nie widziałaś tajskich burdeli gdzie panienki siedzą w oknach zamieszkanych przez ludzi kamienic. W ogóle mało widziałaś. Różnica z Polską jest jedna: w Zurychu picie alkoholu w miejscach publicznych nie jest wykroczeniem i dotyczy to zarówno tramwaju jak i placu przed katedrą. Idealizuj dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sasker Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.13, 00:26 To skoro tam mieszkałeś to poinformuj z łaski swojej czytelników jaki jest standard tych sąsiedztw (Langstrasse) na tle całego miasta i jaka jest ich struktura społeczna. Znam jednak dzielnice w Zurichu (i ty pewnie też), gdzie otwartej flaszki na trawniku nie wyciągniesz. Oczywiście wszystko zależy od gustu, aspiracji społecznych i tego, czy wolimy iść w kierunku modelu emigranckich dzielnic (ze wszystkimi konsekwencjami bujnego życia nocnego nie tylko w postaci klubów ale również narkotyków, przestępczości, etc.) czy zamożnych i mieszczańskich? Nie rozumiem jednak dlaczego życzysz sobie by centrum Warszawy przypominało biedne i emigranckie okolice torów kolejowych w Zurichu... PS A parada w Zurichu nie przechodzi przez środek gęsto zaludnionej dzielnicy mieszkaniowej, którą jest Powiśle :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuercher Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.13, 00:41 Przestań tu lobbowac za jedynie słuszną w twoim mniemaniu wizją urbanistyczną. Zueri Street Parade przechodzi ŚCISŁYM centrum miasta i to pokazuje, że nie masz pojęcia ani o tym mieście ani o tym co piszesz. Dla ścisłości: Zueri Street Parade przechodzi Bahnhofstrasse (najdroższa ulica miasta), wzdłuż jeziora, przez Paradeplatz środkiem starego miasta. Więc nie chrzań mi tu, widziałem nawet sikających na mury kamienic przebierańców. I w tym miejscu pryska twoja wizja wyidealizowanego miejsca na ziemi. Co do Langstrasse to tak samo chrzanisz bowiem to nie jest okolica emigrancka tylko zamieszkana przez młodych ludzi, którzy nie mają ochoty chodzić spać o 22. A okolice torów kolejowych już w ogóle cię ośmieszają - tory kolejowe w Zurychu są wszędzie. Mentalnie (fizycznie pewnie również) jesteś stetryczałym prykiem, któremu przeszkadza to, że młodzież siada sobie z piwem w klubokawiarniach na odludziu w sąsiedztwie rzeki. Tak się składa, że takiego rodzaju miejsca w Zurychu znajdują się właśnie nad Limatem. Siedzi się do późna, życie towarzyskie kwitnie. Warszawa to miasto wymarłe w przeciwieństwie do Poznania czy Wrocławia, gdzie w ogródkach na starym mieście siedzi się do 4 nad ranem. Żal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sasker Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.13, 01:18 Uuuuu... nerwy puściły. Ile razy w roku parada przechodzi przez Zurich? Jak dużo ludzi mieszka przy Bahnhofstrasse i na wybrzeżu? Owszem, na Langstrasse mieszka sporo młodych ludzi ale głownie z krajów trzeciego świata (OK można do nich zaliczyć Polaków). Jeżeli nie zauważyłeś gigantycznych dojazdów do Hauptbahnhof (a nie pojedynczych torów, przechodzących przez poszczególne dzielnice) i dosyć nieprzyjemnego otoczenia, to gratuluję poczucia estetyki a przede wszystkim zdolności obserwacji. Nie wiem tylko dlaczego Saska Kępa i Powiśle mają przypominać tę okolicę skoro zawsze były zielonymi dzielnicami mieszkalnymi? Czy Śródmieście (a więc wizytówka) ma być jak Limaten? Czy sugerujesz, że mamy przeprowadzić się by zrobić miejsce "młodym, prężnym i imprezowym"? Tylko powiedz mi proszę drogi Karolu Marksie, kto będzie temu bankrutującemu miastu będzie płacił podatki skoro "młodzi, prężni i imprezowi" głownie na śmieciówkach z żałośnie niskim wynagrodzeniem odprowadzają grosze do wspólnej kasy a w "przybytkach Apolla" raczej nie uświadczysz paragonu fiskalnego (zresztą VAT nie trafia do miasta)? PS Wiesz co jest największym zmartwieniem nielicznych Polaków w Zermatt? Pomimo wakacyjnego charakteru o 20-giej kończą się imprezy plenerowe a 22-giej w knajpach robi się ciszej. Kilka istniejących klubów jest tak wyciszonych jak żaden w Warszawie. A wiesz dlaczego? Bo obok stoją trzy hotele 5*-5*s i jak ich goście przestaną przyjeżdżać to Zermatt skończy jak Zakopane i Kraków... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gatsby Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.ghnet.pl 09.04.13, 15:41 a jak skończył Kraków? rekord turystyczny za rekordem:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sasker Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.13, 21:24 No i jakie wyborowe i nobliwe towarzystwo ci turyści w Krakowie, w dodatku z pełnym portfelem ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gatsby Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.ghnet.pl 11.04.13, 14:22 oczywiście wiesz swoje, nie ruszając tylnej części ciała... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ona Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.13, 11:18 To może, wzorem odzywek co poniektórych - wyjedź do Poznania albo Wrocławia? Tam się toczy bujne nocne życie, a my chcemy w nocy spać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: masy Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.13, 19:41 A kto to jest 'my' ? Kto ci dał prawo wypowiadania się w imieniu jakiegoś bliżej nieokreślonego ogółu ? A może 'tamtych' jest więcej niż tych podpisujących się 'my' ? Zdziwiłabyś się potężnie. Porady typu wyjedź tu czy tam zachowaj dla siebie, bo pod naciskiem większości pewnego dnia sama możesz wyjechać. Swoją drogą, musisz być strasznie nudną osobą jeśli odrobina życia społecznego dookoła wzbudza w tobie chęć zaprowadzania faszystowskich obyczajów. Albo babcia, która już nie pamięta jak się szlajała 50 lat wcześniej albo zestresowana szczurzyca, której priorytetem jest twardy sen przed porannym truchtem do biura na swoje wyznaczone w życiu miejsce. Jest też trzecia opcja: neurotyczka. Pewnie kombinacja A/B oraz C. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sasker Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.13, 21:26 Chciałem zwrócić uwagę, że w ostatnich wyborach municypalnych ugrupowanie lansujące pomysł stref (SLD) poniosło największą klęskę w historii... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sasker Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.13, 21:28 BTW Zdradź co bierzesz? :) To odwołanie do faszyzmu w kontekście ciszy nocnej całkowicie mnie rrozwaliło... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.adsl.inetia.pl 10.04.13, 09:38 człowieku, nie wierzę że Ty kiedykolwiek byłeś w Zurichu. Przestań już wypisywać te kosmiczne bzdury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jke Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.13, 09:01 To nie jest logika PRLu tylko fakt. Jeżeli ktoś chce mieć ciszę i spokój, to może mieszkać na Białołęce, Ursynowie, w Otwocku lub w Piasecznie, za te same pieniądze, a nawet mniejsze... Jeżeli ktoś ma pretensje o za duży gwar w śródmieściu stolicy to chyba nie rozumie podstawowych funkcji miasta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Viktor Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.13, 09:58 Cała ta kampania PR prowadzona przez lokale i Wiceprezydenta opiera się na nieprawdziwych argumentach. Po pierwsze: Klubokawiarnie nie są żadnymi ośrodkiami kulturotwórczym, tylko lokalami rozrywkowymi które funkcjonują dzięki sprzedaży alkoholu (jak zabierają im koncesję to upadają). Efektem tego jest ograniczenie ambicji kulturalnych dużej części młodych ludzi do bywania w "kulturotwórczych" klubokawiarniach zamiast w teatrze, filharmonii, operze, na wystawach i w muzeach. Wyjątkami są takie społeczne zrywy jak Noc Muzeów ale ma to bardziej formę uczestnictwa w wydarzeniu niż naprawdę wartościowego obcowania ze sztuką, bo cała atrakcja Nocy Muzeów polega na podróżowaniu z miejsca na miejsce i staniu w kolejkach do muzeum. Po drugie: We wszystkich cywilizowanych i nowoczesnych metropoliach, a do takich jak słyszę aspiruje Warszawa, regulacje dotyczące rozrywki działają od dawna. Puby w Wielkiej Brytanii otwarte są do godz. 23:00, potem można oczywiście przenieść się do klubu ale w zamkniętych lokalach. Podobnie jest w większości stolic europejskich. Oczywiście są imprezy okolicznościowe ale nie mają one miejsca codziennie. W Stanach Zjednoczonych, nawet w zamkniętych lokalach imprezy kończą się o 01:00 w nocy (w soboty do 02:00). Wyjątkiem są lokale gdzie nie ma sprzedaży alkoholu (diner, "after party" gdzie pije się tylko wodę ;) itd. Do miejsc gdzie sprzedawany jest alkohol nie mają wstępu osoby poniżej 21 roku życia. Nigdzie, oprócz slamsów nie ma takiej "wolności szlacheckiej" jak w Warszawie. Po trzecie: Wyrzucanie ludzi z miasta na zasadzie "jak Ci przeszkadza to się przeprowadź" jest myśleniem rodem z PRLu. Taki sposób myślenia wyrażony był w "dekrecie Bieruta". Miasta żyją dzięki temu że mieszkają w nich ludzi, którzy pracują, uczą się, wychowują dzieci, imprezują ale też odpoczywają. I musi w tym być harmonia a nie dyktat ogródków knajpianych z aspiracją do sprzedaży alkoholu przez całą noc. Konkluzja jest smutna, bo chyba ten gen "anarchii szlacheckiej" w kolejnych pokoleniach Polaków jest silniejszy od "genu europejskości". Obym się mylił. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lilka "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultury... IP: *.dynamic.chello.pl 08.04.13, 18:31 Obszary mieszkaniowe na zachodzie to świętość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amx dokładnie - ZABAWA nie musi oznaczać HAŁASU IP: *.dynamic.chello.pl 08.04.13, 18:46 czy nieodłącznym elementem taki miejsc jak bulwary nas Wisłą musi być wszechobecny hałas? piwo czy winko równie dobrze a nawet lepiej można wypić w towarzystwie delikatnego brzdąkania w tle - a jak ktoś lubi głośną muzę i taniec to proszę bardzo ale nie na wolnym powietrzu tylko w zamkniętym odpowiednio wyciszonym klubie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek ale esbek IP: *.dynamic.chello.pl 08.04.13, 19:22 Niech ten pan autor listu powie jeszcze, w którym mieście europejskim na jego starówce mieszkają emerytowani funkcjonariusze aparatu terroru poprzedniego ustroju? tak w kwestii porównania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cheops Piramidalna teoria społeczna IP: *.dynamic.chello.pl 08.04.13, 19:33 w obrazowy sposób pokazuje proporcje pomiędzy ludźmi kulturalnymi a hołotą. Niestety, kulturalnych ludzi jest niewielu, dlatego zajmują oni szczyt piramidy. Tymczasem u jej podstawy znajduje się hołota, i tej jest mnóstwo. I teraz zagadka - do kogo powinien się umizgiwać polityk, jeżeli chce być wybrany? Ciekawe, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
ilanek A w Moskwie 08.04.13, 19:51 A w Moskwie można pić po 22 i jakoś nikomu hałas nie przeszkadza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dfgd A kogo obchodzi to co jest w Moskie towarzyszu? IP: *.warszawa.vectranet.pl 09.04.13, 07:14 A kogo obchodzi to co jest w Moskwie? Chyba tylko towarzyszy-emerytów.To miasto i pijący tam ludzie nie są żadnym dla nas wyznacznikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joter Łapówkę wziął to teraz nie może się wycofać IP: *.dynamic.chello.pl 08.04.13, 20:11 Pan wice prezydent zapewne przyjął sporą sumkę do kieszeni i teraz nie może się wycofać "umowy" jaką zawarł z "biznesem"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frankenstain tu była,jest i będzie prowincja... IP: 31.179.100.* 08.04.13, 20:35 >Nie znam miasta, gdzie gęsto zaludnione okolice mieszkalne narażone są na podobny hałas, a zwiedziłem niemało< czy pan Wiśniewski uważa że nadwislańskie bulwary gdzie znajdował się cud nad Wisłą,to "gęsto zaludnione obszary "??? to ja bardzo przepraszam,gdzie w takim razie mają znajdowac się kluby i imprezownie jak nie nad rzeką? najbliższe zabudowania to oddalone o 300 metrów wstrętne budynki osiedla Nowe Powiśle udające miasto i zamieszkałe tylko w 30%! tam właśnie kupiła apartament jaśnie pani architekt, i jak mniemam kupując go liczyła na ciszę jak na Mazurach? centrum miasta to nie podmiejskie senne osiedla,tu ludzie mają prawo się bawic i słuchac koncertów na świeżym powietrzu! Polska to taki kraj gdzie wszystko wszystkim przeszkadza... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karol Re: tu była,jest i będzie prowincja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.13, 20:55 jest roznica miedzy halaslem miasta a halasem stada najebanych wsiokow, ktorzy mysla, ze jak dopiero 300 metrow dalej sa zabudowania to mozna napie...c basami przez cala noc. bo niby im wolno, a w imie czego im wolno? sorry za bluzgi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hate Re: tu była,jest i będzie prowincja... IP: *.tyszkiewicza-gw.supermedia.pl 09.04.13, 10:40 nie ma sprawy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarhead Jakie to ma znacznie? IP: *.dynamic.chello.pl 08.04.13, 22:07 Są mieszkania? Są. Hałaśliwe kluby powinny się uciszyć. Nie oznacza to likwidacji, ale dostosowanie do warunków i tyle. Kosztowne? Pewnie. I to cholernie kosztowne. Odpowiedz Link Zgłoś
balbin79 Re: Jakie to ma znacznie? 09.04.13, 07:16 Gość portalu: jarhead napisał(a): > Są mieszkania? Są. > Hałaśliwe kluby powinny się uciszyć. Nie oznacza to likwidacji, ale dostosowani > e do warunków i tyle. > Kosztowne? Pewnie. I to cholernie kosztowne. To ludzie swiadomie lub mniej swiadomie kupuja mieszkania w takich miejscach , przyklady: - 'zajezdnia metra' na Kabatach - byla troche wczesniej niz ludzie zaczeli sie wprowadzac a wiadomo ze z czasem zajezdnia musi sie rozbudowywac co generuje halas, a teraz biedni mieszkancy narzekaja.. - Tereny wokol Pol Mokotowskich - powstaja tam Villa parki czy inne cuda, Zobaczysz przyjdzie sezon, zaczna sie imprezy plenerowe na Polach - to mieszkancy beda plakac ze za glosno.. - Teryny wlasnie przy Wisle- na co liczyli ci co kupowali tam mieszkania, ze Wisla zawsze bedzie skansenem ze bulwary beda oznaczaly ponury pas betonu z przycumowanymi paroma statkami, gdzie nic nigdy sie nie dzieje? - Terny przy podejsciu do ladowania lotniska Chopina - ludzie sie buduja a pozniej placz ze za duzy halas, naprawde nie maja mozgu takie osoby aby zorientowac sie jakie sasiedztwo beda miec?? takich przykladow sa dziesiatki, tyle ze jak wspomnialem, ludziom brak rozumu aby za wczasu sprawdzic swoje sasiedztwo- a pozniej biegaja ze skargami do gazety:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gostka Re: Jakie to ma znacznie? IP: 78.133.200.* 09.04.13, 07:53 "na co liczyli ci co kupowali tam mieszkania, ze Wisla zawsze bedzie skansenem ze bulwary beda oznaczaly ponury pas betonu z przycumowanymi paroma statkami, gdzie nic nigdy sie nie dzieje?" No ci ludzie właśnie na to liczyli, a jak nie to się urządzi protest. To samo jest z blokami, budowanymi przy planowanej od 30 lat autostradzie/ekspresówce. Przecież skoro nie wybudowali to nie nigdy nie wybudują. A jak zaczynają budować to protest, że jak to, przecież tu ludzie mieszkają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Makak Re: Jakie to ma znacznie? IP: *.home.aster.pl 09.04.13, 09:37 no wybacz, ale jak ktoś kupuje mieszkanie przy parku to ma prawo oczekiwać, że będzie cisza i śpiew ptaków... Czy park kojarzy się z hałasem??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Jakie to ma znacznie? IP: 78.133.200.* 09.04.13, 10:07 "no wybacz, ale jak ktoś kupuje mieszkanie przy parku to ma prawo oczekiwać, że będzie cisza i śpiew ptaków... Czy park kojarzy się z hałasem??? " nie ma prawa oczekiwać, dopóki nie sprawdzi czy czegoś w takim parku się nie planuje. W parkach lubią pojawiać się kościoły, do tego ludzie w parkach biegają, psy szczekają, a i imprezy plenerowe się odbywają (patrz pole mokotowskie). Odpowiedz Link Zgłoś
eizoo Re: Jakie to ma znacznie? 09.04.13, 11:25 Gość portalu: gość napisał(a): > nie ma prawa oczekiwać, dopóki nie sprawdzi czy czegoś w takim parku się nie pl > anuje. W parkach lubią pojawiać się kościoły, do tego ludzie w parkach biegają, > psy szczekają, a i imprezy plenerowe się odbywają (patrz pole mokotowskie). Park parkiem, ale jak Cud nad Wisłą odpalił swój sprzęt to łomot było słychać wyraźnie na Saskiej Kępie i to spory kawałek dalej bo za Trasą Ł. To chyba było głośno Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarhead Co za dyrdymały. IP: *.dynamic.chello.pl 09.04.13, 12:03 Sprawdzić można MPZP, wydane WZZT i PNB. Nie ma jak sprawdzić, czy w jakiejś lokalizacji będą organizowane imprezy plenerowe, bo ich organizacja opiera się na innych przepisach. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że organizowane po sąsiedzku imprezy nie będą naruszały ich praw. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wawiak Re: tu była,jest i będzie prowincja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.13, 22:39 Gdzie mają być kluby? Odpowiadam: forty, tereny poprzemysłowe, tereny biurowe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kaja Re: tu była,jest i będzie prowincja... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.13, 00:30 No nareszcie jakiś rozsądny głos, reszta to szanowni mieszkańcy inwestycji z widokiem na rzekę (ale nie las):) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r2d2 Re: tu była,jest i będzie prowincja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.13, 01:01 Faktycznie, na Śniegockiej, Okrąg, Wilanowskiej, Rozbrat, Czerniakowskiej i Ludnej zupełnie nikt nie mieszka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lewho Re: tu była,jest i będzie prowincja... IP: *.copernicus.pl 09.04.13, 11:27 Mieszkałem 4 lata na rozbrat (róg śniegockiej) i była cisza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r2d2 Re: tu była,jest i będzie prowincja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.13, 22:01 Ale wtedy nie było Syreniego Śpiewu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: tu była,jest i będzie prowincja... IP: *.bchsia.telus.net 09.04.13, 07:33 Zdefiniuj pojecie zabawy. Co do koncertow na swiezym powietrzu, to przeciez zbudowano Stadion Narodowy z rozsuwanym dachem. Idealne miejsce do tego typu glosnej rozrywki. I tez nad Wisla i tez blisko cntrum. Odpowiedz Link Zgłoś
nick4comments Re: tu była,jest i będzie prowincja... 09.04.13, 19:41 > to ja bardzo przepraszam,gdzie w takim razie mają znajdowac się kluby i imprezownie > jak nie nad rzeką? Na przykład ulica Gwarków i Kozia Górka - piękny teren przy bocznicach kolejowych. Chełmżyńska - tereny przemysłowe. Ul. Płochocińska - tereny przemysłowe, a po drugiej stronie Kanałek Żerański. Ulica Jagiellońska od Starzyniaka do mostu Grota - tereny przemysłowe. Ul. Odrowąża - ogródki działkowe i firmy, a po drugiej stronie cmentarz. Mało to takich miejsc? Trzeba koniecznie rypać basami ludziom pod oknami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kaja Re: Nie "Popieram prof. Kuryłowicz. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.13, 21:43 Mam wrażenie, że wypowiadają się sami mieszkańcy tego jednej inwestycji po 25 tyś z metra. Zapłacili dużo to myślą, ze im się należy. Najlepiej żeby posadzić tam dookoła las i wypuścić sarenki i nikogo nie wpuszczać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wawiak Re: Nie "Popieram prof. Kuryłowicz. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.13, 22:44 Z całą pewnością to jest "faszystowsko-burżuazyjny spisek" obejmujący liczne zastępy bogaczy z Chłodnej, Dobrej, Kruczkowskiego, Al. Wyzwolenia, Nowego Światu, Kopernika, Smolnej. Planujesz może jakieś trybunały, wywłaszczenia, etc.? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Makak Re: Nie "Popieram prof. Kuryłowicz. IP: *.home.aster.pl 08.04.13, 22:49 Wpuszczać, wpuszczać, tylko bawić się w zamkniętym i wyciszonym pomieszczeniu, żeby nie razić hukiem całej okolicy, a po wyjściu nie drzeć się na ulicy, tylko jak kulturalni ludzie oddalić się do domu, gdzie serdecznie Ci życzę, aby nikt się nie darł pod oknem ani nie puszczał głośnej muzy. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Makak "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultury... IP: *.home.aster.pl 08.04.13, 22:43 Brawo! Bardzo mądry list! Również popieram prof. Ewę Kuryłowicz i zgłaszam akces do wszelkich inicjatyw mających na celu przestrzeganie cywilizowanych standardów życia w naszym mieście, chroniących prawo każdego do odpowiadającego mu stylu życia, ale bez zatruwania życia innym! Hałas jest czynnikiem szkodliwym dla zdrowia podobnie jak zanieczyszczenie powietrza czy wody, a cywilizowane społeczeństwa dbają o zapewnienie jak najbardziej bezpiecznego dla zdrowia środowiska. I na deser wypowiedź jednego z warszawskich nocnych imprezowiczów pokazana kilka dni temu w Polsacie: "jak najbardziej jestem za wprowadzeniem stref bez ciszy nocnej, byleby to nie było wokół mojego bloku". No właśnie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lolo jak ktos pisze "pieniążki" IP: *.dynamic.chello.pl 09.04.13, 07:25 to już wystarczający dowód na to, że jest idiotą i nie warto czytać dalej Odpowiedz Link Zgłoś
zteofilowa "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultury... 09.04.13, 07:28 Alez o czywiście, że na tym się nie skończy. Takie skuteczne inicjatwy jak tej Pani za chwile odbiorą na Plac Zbawiciela i inne przyjemnie miejsca. Trzeba będzie jak przed laty jeździc do Łodzi. No cóż.... tam zakasują już pewnie rękawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: helmut.berlin Inne miasfa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.13, 08:58 Panie Wiśniewski, od zwiedzania takiej wiedzy się nie nabywa. Opowiada Pan głupoty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waw "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultury... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.13, 09:28 wg słownika: Klubokawiarnia » W PRL centrum kulturalne wsi. Odpowiedz Link Zgłoś
notremak "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultury... 09.04.13, 10:11 W umowie miasto powinno zobowiązać klub (oczywiście w elegantszej formie niż c.d. tego postu) do zadbania o to, aby tzw. imprezowicze: 1) nie rzygali, nie szczali i nie srali po krzakach i pod drzewami 2) nie darli ryjów wniebogłosy 3) w nocnych Polaków rozmowach używali innych przerywników zdania niż "k..." 4) butelki, puszki itp. śmieci były uprzątane na bieżąco z krzaków, trawników, chodników Wtedy dopiero będzie można mówiąc o kulturalnej zabawie. Jeśli klub nie spełni tych wymagań - zamknąć zgodnie z umową. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vona "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultury... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.13, 10:57 W pełni popieram zarówno prof. Kuryłowicz, jak i Pana zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.ip.netia.com.pl 09.04.13, 12:16 Również popieram prof. Kuryłowicz! Jak długo przepisy dyktują ciszę nocną 22-6, tak długo każdy ma prawo zakładać, że w tych godzinach będzie cisza, i w oparciu o to podejmować decyzje zakupowe odnośnie mieszkań. Gadanie, że mieszkając w centrum musimy pogodzić się z hałasem alby wyprowadzić, to bełkot. Przecież właśnie po to są przepisy o ciszy nocnej, żeby móc zwalczać hałas. Te przepisy stworzono właśnie na potrzeby centrów miast, bo na wsi i tak będzie cisza w nocy, więc żadne regulacje tam nie są potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cantorre Nie popieram. Nie zgadzam sie IP: *.pwpw.pl 09.04.13, 13:12 To nie jest ani miejskie, ani w ogole zyciowe podejscie. Jako przyklad podawane sa zagraniczne metropolie, gdzie rowniez probuje sie walczyc z halasem w centrum, ale brak jest szerszego spojrzenia. Prawda jest taka, ze teren scislego centrum wszedzie powoli wyludnia sie z mieszkancow, a swoja siedzibe maja tam biura, restauracje i kluby. Bo mieszkanie tam powoli staje sie za drogie. Inna sprawa to aspekt mieszkania w miescie. Nikt tu nikomu na sile nie kaze mieszkac. A realia sa takie, ze ludzie mieszkaja "na kupie" (mowa o centrum i dzielnicach przylegajacych). Takie sa uroki blokowisk. Moim zdaniem problem maja dwa typy ludzi. Jedni, to ci, ktorzy wychowali sie w domach jednorodzinnych i przyzwyczajeni sa do 100% prywatnosci. W miescie tego nie ma!! Drudzy to pechowcy (ale rowniez naiwni) z dziecmi, ktorzy mieszkaja nie tam gdzie powinni. Jak juz musicie w miescie, a chcecie ciszy, to proponuje wyniesc sie na peryferia. Ktos poruszyl temat komunikacji miejskiej (oraz motorow) w nocy i nad ranem - moim zdaniem to przeszkadza jeszcze bardziej, ale na to nie wiem dlaczego juz nikt nie narzeka. Miekszanie w miescie ma swoja cene. ZALETA mieszkania tutaj jest wlasnie bogate zycie socjalne. Mozliwosc rozrywki nocnej i powrotu do domu. Jeszcze dam przyklady (autor tekstu zapomnial). Londyn - kluby w centrum. Nowy Jork - kluby w centrum. Imprezy nie koncza sie o 22. Ale... W centrum NIKT NIE MIESZKA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: Nie popieram. Nie zgadzam sie IP: *.adsl.inetia.pl 10.04.13, 13:21 To nie o to chodzi, czy są kluby w centrum lecz o to, czy są one dokuczliwe dla otoczenia. W większości miast na świecie, funkcje rozrywkowe są strefowane i nie miesza się ich z funkcjami mieszkalnymi czy biurowymi. Ponadto, kluby są na ogół wyciszane wręcz perfekcyjnie, aby dostać się do sali klubowej przechodzi się przez specjalne śluzy itd. A także, co najważniejsze, na Zachodzie nikt nie gra głośnej muzyki w środku nocy w dzielnicy mieszkaniowej na wolnym powietrzu. Skończyłoby się to natychmiastową wizytą policji i zamknięciem lokalu. W Polsce natomiast panuje w tej dziedzinie totalne bezprawie i liczą się tylko i wyłącznie argumenty silniejszego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.adsl.inetia.pl 10.04.13, 09:32 Świetny list. Z całego serca popieram. Mieszkałem długie lata w Berlinie, Londynie i Nowym Jorku. W żadnym z tych miast nie ma imprezowni na wolnym powietrzu, które w sposób chamski i bezczelny puszczają głośną muzykę nie licząc się zupełnie z otoczeniem. Nasze nocne kluby i prawo zezwalające na ich bezkarne funkcjonowanie pokazują, jakim zaściankiem tak naprawdę jeszcze jesteśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: helena Re: "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultu IP: *.lo14.wroc.pl 10.04.13, 11:08 W zapędzie " krzewienia kultury" w nocnych klubach zapomina się o kulturze życia społecznego, bo czymże innym , niż niekulturalnym zachowaniem jest nieproszona obecność klubu nocnego w prywatnych mieszkaniach. Bywalcy klubów mają możliwość wyboru lokalu, godzin jego opuszczenia. Mieszkańcom nie pozostawia się prawa wyboru (i gdzie tu mowa o wolności, czyż nie o to chodzi admiratorom życia nocnego?). Padały propozycje, aby tubylców wysiedlić na peryferia. Tylko, że to nocny biznes powstaje w miejscach już od dawna zasiedlonych przez mieszkańców (niekoniecznie w Centrum miasta). Wystarczy, że obiekt ma zgodę na prowadzenie gastronomii i jazda otwieramy gdzie popadnie nocny klub. Koniecznie należy zadbać w nim o design , przecież zawsze można zaoszczędzić na wyciszeniu obiektu, jak to ma miejsce w przypadku Klubu Syreni Śpiew. Artykuły w GW , teksty na portalach często opatrzone są idyllicznym zdjęciem klientów klubu „Na lato”. Rozumiem, że do nastroju zdjęcia nie pasowało ujęcie kolumn wystawionych na zewnątrz, w dodatku skierowanych w kierunku szpitala. Wystawianie kolumn na zewnątrz, nie wytłumianie lokali, zerowa odpowiedzialność właścicieli za bajzel pozostawiony wokół klubów to w ich rozumieniu „światowy, wielkomiejski trend”. Chciałoby się powiedzieć: jaki właściciel taka światowość . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr "Popieram prof. Kuryłowicz. Znam realia kultury... IP: *.dynamic.chello.pl 13.04.13, 02:03 Chciałbym wreszcie przeczytać opinię przynajmniej jednego przeciwnika "Cudu", który był w tym siedlisku zła, albo przynajmniej nad wisłą, w nocy. Czytam o hordach zarzyganych, rozwrzeszczanych bezbożników i nie wiem już, czy mieszkam w tej samej Warszawie, bo byłem tam nie raz i nic takiego nie widziałem. Mało tego - muzyka nie przeszkadzała w rozmowie, co nie jest znowu takie oczywiste w warszawskich lokalach. I kim jest ten Wiśniewski? Odpowiedz Link Zgłoś