mk72
15.04.13, 20:46
Autor ma w pełni rację. W Warszawie aż się prosi, by zrobić strefę nocnego życia od ronda de Gaulle`a przez Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście, Stare Miasto po Nowe Miasto. Druga taka strefa powinna być nad Wisłą. Ale zaraz pojawia się liberum veto mieszkańców. Nie pozwalam! Bo przyjęło się, że mieszkaniec jest tu panem i władcą. I tu nie chodzi o pijackie wybryki, które niektórzy autorzy wypowiedzi na tym forum opisują z widoczną przesadą jako wręcz monstrum, ale nawet o takie imprezy, jak Jazz na Starówce. Przypomnę, że te koncerty, przyciągające kilkutysięczną widownię, bynajmniej nie pijacką, odbywające się w letnie sobotnie wieczory, mające kilkunastoletnią tradycję, muszą się kończyć do godz. 21. I organizatorzy drżą, jeśli któryś z koncertów przeciągnie się o nawet kilka minut, pod wpływem publiczności domagającej się bisów. To jest terroryzowanie większości turystów, warszawiaków chcących spędzić fajnie wieczór, organizatorów imprez - przez zdecydowaną, ale wpływową mniejszość mieszkańców, którzy najchętniej z Warszawy uczyniliby skansen.