marchewa3
23.07.04, 21:53
Witam
Może przesadzam i naprawdę to był przypadek ale wolę na wszelki wypadek was
uprzedzić. Dziś robiłam zakupy w Smyku w Al.Jerozolimskich w Warszawie. Miałam
sporo zakupów (prawie pełen koszyk) i pani w kasie była bardzo miła. Podczas
płacenia zauważyłam, że mam strasznie duzo zapłacić. Jak już pisałam miałam
sporo zakupów ale w trakcie wkładania produktów do koszyka mniej więcej
liczyłam ile to będzie wynosić więc bardzo się zdziwiłam. Jestem osobą w miarę
miłą więc pomyślałam najpierw, ze to coś mi się pomyliło jednak cos mnie
tknęło i tak na wszelki wypadek sprawdziłam rachunek. Na samym początku była
pozycja "zestaw" 24,90 PLN. Przejżałam zakupy i nijak ten "zestaw" do
zawartości torebki nie pasował. Podeszłam do kasjerki, grzecznie przeprosiłam
za kłopot i poprosiłam o sprawdzenie w kasie (po kodzie z rachunku) czym jest
ten "zestaw". Kasjerka zasugerowała, iż lepiej będzie , jak najpierw porównamy
zawartość torebki z rachunkiem. W pewnym momencie powiedziała, iż zestaw jest
zabawką "kubek w kubek" którą kupiłam mojej Sylwuni. Powiedziałam, ze to nie
możliwe bo ten zestaw kosztuje 5,90 PLN i widnieje na rachunku. Wtedy Pani
mnie grzecznie przeprosiła i powiedziała, ze czasami tak się w tym sprzęcie
dzieje, ze nabija się towar poprzedniego klienta. Pieniadze zostały mi
zwrócone, ale niesmak został. Może naprawdę to był przypadek ale wolałam
uprzedzić. Nie boję się oskarżeń o zniesławienie bo rachunek z przekreśleniem
oraz drugi rachunek z korektą zachowałam.
Pozdrawiam.