Gość: Romek
IP: *.dynamic.mm.pl
07.05.13, 21:01
Jak to zwykle bywa - medal ma dwie strony.
Pierwsza jest taka, że reformy w oświacie i wychowaniu są chaotyczne, brak tu klarownego, przemyślanego, długofalowego konceptu i - co pogłębia frustrację rodziców - programu operacjonalizacji uwzględniającego możliwości budżetu państwa/samorządów.
Druga jest taka, i to się nie spodoba tym, którzy dali się nabrać obecnie rządzącym, że Polska pozostała krajem biednym, zaś procesy zachodzące w gospodarce i społeczeństwie zapowiadają raczej owej biedy pogłębienie. A jeśli tak, to nie ma wyjścia.
Podsumowując: W tych nielicznych szkołach, które nie zostaną zlikwidowane dzieci będą sardynkami i tyle.
Bo na radykalną sanację państwa, to przecież nie macie ochoty.
A tutaj tylko to może pomóc.
Inna sprawa, że nie wiem, kto mógłby być jej organizatorem, bo obecna opozycja (nawet w całości) nie wydaje się mieć takiego potencjału (o społecznym poparciu nie mówię).