Centrum Zdrowia Dziecka: Przecież pomogliśmy ma...

IP: 91.195.236.* 24.05.13, 16:30
Odpowiedzi godne rzecznika prasowego. Dyplomatycznie, grzecznie, ale bez konkretnych informacji dotyczących zaplanowanych działań mających na celu uniknięcie takich skarg.
    • xavia Centrum Zdrowia Dziecka: Przecież pomogliśmy ma... 24.05.13, 17:51
      Dwa miesiące temu byłam z niemowlęciem w CZD. Warunki dla rodziców faktycznie dość spartańskie i korytarze obdrapane ale to naprawdę jest mało ważne bo lekarze kompetentni, pielęgniarki i pielęgniarze sympatyczni i znający się na rzeczy, sprzęt wyglądający na dość nowy i nawet stażystki pomocne. Naprawdę byłam mile zaskoczona. Byłam z dzieckiem w szpitalu 24h na dobe wiec miałam okazje wielu rzeczom się przyjrzeć.
    • Gość: małgosia Centrum Zdrowia Dziecka: Przecież pomogliśmy ma... IP: *.blokowe.pl 27.05.13, 11:05
      Żaden remont nic nie zmieni dopóki nie zmieni się nastawienie ludzi do pracy ...bo z tego co pisze mama Ci ludzie popadli w rutynę i po prostu nie chce im się pracować ... Zapomnieli gdzie i dla kogo zostali tam zatrudnieni...!! ..jest ogrom młodych ..chętnych do pracy ...ze świeżymi pomysłami ludzi bez pracy -więc zamiast pisać wymijające odpowiedzi co do cudownej opieki personelu i nie brania odpowiedzialności co do zarzutów rodzica..może należy rozważyć jego zarzuty ..i wyciągąć konsekwencję co do ludzi którym się już nie chce pracować ...Tak się składa że też mam ciężko chore dziecko ..i też lata temu rehabilitowałam je w CZD ..i moje odczucia są identyczne jak matki która napisała ten artykuł ...syf był tam zawsze ..brudno ,rehabilitant podpierający ścianę ..jedynie krzyczący na opiekuna co on ma robić ..wirówka którą miało moje dziecko wcale nie była dezynfekowana - i ja sama musiałam ją w niej trzymać przez 30 minut w jednej pozycji ...Niech ktoś spróbuje sam to zrobić przez 30 min zapewniam że lekko nie będzie ...Teraz nie pozwoliłabym się tak traktować ...ale wtedy ..młoda...zagubiona...robili co chcieli ...oni brali kasę za pracę...ja byłam ich murzynem od czarne roboty...Pani rzecznik ..no cóż ...w końcu pracownik CZD ..nie wypada jej powiedzieć nic innego ...
    • polawiesak Centrum Zdrowia Dziecka: Przecież pomogliśmy ma... 29.05.13, 14:49
      To może jednak ja się wypowiem. Co do rehabilitacji: Pola zostawała sama ze studentami, pan dr.rehabilitant wychodził z zajęć wielokrotnie, nie ćwiczył z Polą!!!! Szkoda że ktoś z naukowym tytułem doktora nie rozumie definicji : rehabilitacji indywidualnej. I szkoda że rzecznik prasowy nie rozumie, że obowiązkiem pana rehabilitanta wynikającym w wykonywanej pracy jest rehabilitacja indywidualna z dzieckiem w wymiarze 30 minut dziennie dla każdego dziecko osobno! Dzieci nie powinny ćwiczyć same, nie wszystkie razem w tym samym czasie, nie ze studentami. I tak jak pisałam, sytuacje z rehabilitacji zgłaszam pani dr. kierownik oddziału rehabilitacji dwukrotnie. Żadna rozmowa nie przyniosła skutku. Rehabilitacja jaką została objęta Pola odbywała się w ramach PROJEKTU BADAWCZEGO!!!! Za który również (jak sądzę) odpowiedzialne osoby (dr.rehabilitant oraz pani dr.kierownik oddziału) dostają profity lub kosztem pacjentów i badań na nich podniosą swoje kwalifikacje zawodowe. A całe te badania - jeśli tak wygląda rehabilitacja jak u Poli - są bezsensowne... Oby statystyki się zgadzały i badania do analizy porównawczej były... Co do mojej obecności na zajęciach - NIKT NIGDY NIE PROSIŁ MNIE O OBECNOŚĆ PRZY POLI - szczególnie w pokoju do zajęć indywidualnych, gdzie nie było miejsca do stania, siedzenia i oddychania, bo w małym pokoiku było w tym samym czasie dwoje ćwiczących dzieci, studenci, sprzęty do pomiarów, rehabilitacji i Pola. I nie wiem w sumie w jakim celu miała bym być na rehabilitacji z czteroletnim dzieckiem, skoro nie jestem rehabilitantką, a moja obecność rozprasza Polę i odwraca jej uwagę od ćwiczeń. Dodam tylko że będąc z Polą w Centym byłam na przełomie 8-9 miesiąca ciąży... Tym większy wstyd dla pani rzecznik że mówi takie głupoty, jakoby miałam być z Polą na rehabilitacji i co więcej byłam o to proszona przez terapeutów. Śmiech.
      Na koniec chciałam jeszcze napisać, że nie pomogliście Poli, ale zapewne udało się wam jej nie zaszkodzić... Bo nie wiem co by pani rzecznik powiedziała i jakich elokwentnych argumentów by użyła, gdyby Poli pod nieobecność rehabilitanta stało się coś z winy studentów, albo nawet całkiem niechcący... Mam nadzieje że do takiej sytuacji nie dojdzie.
    • polawiesak Centrum Zdrowia Dziecka: Przecież pomogliśmy ma... 29.05.13, 14:55
      I jeszcze z ogromną radością przedstawię komentarz jednej ze studentek pana rehabilitanta, pod artykułem z innej strony: Tekst linka komentarz nr:23
      Ja jestem absolwentką fizjoterapii. Doskonale pamiętam wszystkie tragiczne praktyki, miedzy innymi u wspomnianego w artykule doktora fizjoterapeuty! Wyglądały dokładnie tak jak jest to opisane w artykule. "Macie tu dziecko, tu piłkę, ćwiczcie". NIkt nie miał pojęcia co ma robić bo od pierwszego roku na każdych praktykach jestesmy pozostawiani sami sobie z pacjentami. Opiekunowie wymagają od nas wiedzy i są zdziwieni, że nic nie umiemy. Ale kiedy mieliśmy się nauczyć? Na wykładach poznajemy bardzo szczegółowo anatomię oraz operacje! Wiemy jakie śruby w jakim zespoleniu należy użyć (wykłady najczęściej prowadzą lekarze), ale nie znamy praktyki. W centrum zdrowia dziecka na praktykach byłam u kresu wytrzymałości i się popłakałam, kiedy doktor krzyczał na mnie, że nie wiem co mam zrobić z dzieckiem z chorobą której nie znam i nie rozumiem. Wstyd nam, że nie umiemy dobrać ćwiczeń- wstyd przed rodzicami dzieci, przed dziećmi i pracownikami, ale naprawdę ciężko wpaść na to samemu kiedy nie ma się prawdziwego nauczyciela. I tak po całej tej 5 letniej frustracji, zrezygnowałam z zawodu!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja