50% miejsc dla KOBIET na listach WYBORCZYCH

02.04.02, 20:42
--------------------------------------------------------------------------------
Dobrze by bylo,aby na listach w WYBORACH SAMORZADOWYCH znalazlo sie 50 % miejsc
dla kobiet.Jest pelne ROWNOUPRWNIENIE,a wiec nie widze najmniejszych przeszkod -
by tak sie stalo.Do tej pory rzadzili w wiekszosci mezczyzni.Jak widac z bardzo
marnym skutkiem.Wojny,rozboje,mafie,oszustwa na wielka skale.Alkoholizm tak
powszechnie panujacy,przynoszacy ogromne tragedie rodzinne.Znieczulica
i obojetnosc.Moda na "twardzieli" dokonujac z zimna krwia machlojki i
oszukiwanie obywateli.Klotnie i rzucanie obelg.Krotkowzrocznosc polegajaca na
tym,ze ludzie cierpia ogromna biede i nedze.Panowie politycy-przepraszam
"pseudo-politycy",walcza o zyski i stanowiska.Pytam sie kto doprowadzil ten
kraj-jakim jest Polska do takiej nedzy ???

Dlatego moj apel jest,aby wladze przejmowaly powoli,lecz skutecznie KOBIETY.
Tylko kobieta potrafi w pelni zrozumiec dziecko glodne i nawet gleboko zaplakac
nad losem wielu matek i dzieci.Kobiety maja wieksza wrazliwosc spoleczna
i serce.Kobieta potrafi przeciwstawic sie ZLU-czego nie potrafia tego
dokonac "panowie-politycy".Wielu pseudo-politykow - to poprostu TCHORZE !
Przemawia przez nich tylko PRYWATA.

Moj APEL - stworzyc takie LISTY WYBORCZE,aby dac rowne szanse DEMOKRACJI dla
kobiet.50 % kobiet na liscie.

radca
    • radca Re:Jak to rozumiec ? 02.04.02, 23:14
      Dzisiejszy SUPEREXPRESS DONOSI
      cytuje:

      "Kobiety, bierzcie władzę!
      SLD, UP i UW zapewnią kobietom minimum 30 proc. miejsc na swoich listach w
      wyborach samorządowych.


      Warszawa.
      Pozostałe partie nie planują wprowadzenia takich zasad, choć zapewniają, że
      chcą, by reprezentowało je jak najwięcej pań.

      Tymczasem Parlamentarna Grupa Kobiet przygotowuje projekt ustawy o równym
      statusie kobiet i mężczyzn, w którym ma być zapis o 50-procentowych parytetach
      dla obydwu płci, m.in. na listach wyborczych.

      Proponuje się w nim, by kandydaci obu płci byli umieszczani na listach
      zamiennie.

      Do Sejmu obecnej kadencji najwięcej - bo 55 posłanek wprowadziła koalicja SLD-
      UP.

      radca

      ps. jaki to gest i 30 % uznania ze strony politykow i partii?
      Ciekawe jak to wyliczono ?
      • cubic Re:Jak to rozumiec ? 03.04.02, 08:18
        Oj, oj, oj czuję tu feministkę.
        A teraz odp.
        Z mojego doświadczenia wynika, że kobiety mają mniejszą szansę w wyborach, czy
        to samorządowych, czy parlamenternych. Wynika to z tego, iż mężczyźni chyba
        wolą głosować za mężczyznami. Tylko, że również kobiety w większości popierają
        mężczyzn. Wpuszczenie większej liczby kobiet na listy wyborcze nie zmieni tej
        sytuacji, może wpuści max jedną kobietę więcej.
        Feministki się szarpią, a to nie tędy droga!!!!!
        Pzdr wszystkie feministki
        :))))))))))))))))))
        Cubic
    • indris Seksistowskie bzdury 03.04.02, 10:37
      Właśnie dlatego, że uznaję równowartościowość płci uważam za seksistowskie
      brednie wszelkie odgórne narzucanie parytetów. Seksistowską bzdurą jest
      oczekiwanie, że z płci wynika wartość człowieka. A jako empiryczny dowód, że
      kobieta też potrafi być do d..y i wygadywać głupoty, wystarczy przypomnieć p.
      Blidę, autorkę ustawy o eksmisjach na bruk i pomysłu, że w rządzie powinnny być
      proporcjonalnie reprezentowane regiony, posłankę Nowinę-Konopczynę, autorkę
      powiedzenia o "przypadkowym społeczeństwie", i Annę Knysok, Buzkową harpię od
      reformy zdrowia. Do władzy należy powoływać odpowiednich LUDZI, BEZ względu na
      ich płeć.
      Czytałem kiedyś posty radcy i wyglądały sensownie... Czy osłabienie wiosenne
      dotyczy też intelektu ? W takim razie życzę powrotu do formy.
      • Gość: Raffix Re: Masz rację, ale... IP: *.braun.de 03.04.02, 12:14
        indris napisał:
        > Właśnie dlatego, że uznaję równowartościowość płci uważam za seksistowskie
        > brednie wszelkie odgórne narzucanie parytetów. Seksistowską bzdurą jest
        > oczekiwanie, że z płci wynika wartość człowieka.
        Tu się zgadzamy. Feministki(przynajmniej te , z którymi dyskutowałem) nie
        twierdzą jednak, że z płci wynika wartość człowieka. Twierdzą, że obecne
        mechanizmy utrudniają kobietom udział w życiu publicznym, toteż trzeba szukać
        mechanizmów (sztucznych, to prawda) je wspierających. To tak jak z PRL-wskimi
        punktami za pochodzenie (które uważam za niezbyt sensowne ale jest to podobny
        rodzaj argumentacji) - argumentowano nie tyle, że ci ze wsi są lepsi, co że mieli
        mniejsze szanse na uzyskanie podobnego poziomu przygotowania toteż należy im to
        (sztucznie) zrównoważyć.
        Czy to słuszne, nie wiem (być może nie). Ale polemizujmy z rzeczywistymi
        argumentami feministek a nie z naszymi o nich wyobrażeniami.
        • indris Masz rację, ale... 03.04.02, 15:28
          Piszesz: "(...)polemizujmy z rzeczywistymi argumentami feministek a nie z
          naszymi o nich wyobrażeniami"
          I z tym się zgadzam bez żadnych ale. Tylko, że ja nie polemizowałem z
          argumentami feministek, tylko z argumentami radcy.
          A co do argumentów feministek przez Ciebie zacytowanych:
          Twierdzenie:
          "(...)obecne mechanizmy utrudniają kobietom udział w życiu publicznym, toteż
          trzeba szukać mechanizmów (sztucznych, to prawda) je wspierających"
          ma niejasną przesłankę i wątpliwą konkluzję.
          Jakie to "mechanizmy" utrudniają ? Ja ich nie widzę, ale jeżeli feministki
          widzą, to powinny je wskazać i domagać się ich zniesienia. A dopóki nie wiadomo
          (przynajmniej mnie) o co chodzi, to nie można dyskutować.
          Natomiast konkluzja jest równie wątpliwa jak osławione punkty za pochodzenie.
          Szanse młodzieży o gorszym - a nie z jej winy - przygotowaniu można było
          wyrównywać np. przez specjalne bezpłatne kursy wyrównujące PRZED egzaminami.
          • Gość: Raffix Re: Feministki, pomocy! IP: *.braun.de 03.04.02, 15:51
            indris napisał:
            " Jakie to "mechanizmy" utrudniają ? Ja ich nie widzę, ale jeżeli feministki
            widzą, to powinny je wskazać i domagać się ich zniesienia. A dopóki nie wiadomo
            (przynajmniej mnie) o co chodzi, to nie można dyskutować."

            Szczerze mówiąc ja też nie jestem pewien jakie to mechanizmy (CZY BYWA NA TYM
            FORUM JAKAŚ FEMINISTKA, ŻEBY MNIE WESPRZEĆ??? :-)) ale podejrzewam, że chodzi
            głównie o uwarunkowania kulturowe. Te listy konstruują wszak obecni politycy i to
            ci najbardziej wpływowi - w większości mężczyźni. A Korwin Mikke twierdził
            otwarcie, że miejsce kobiety jest w kuchni, podobnie pewnie uważa LPR i im
            podobni. Zresztą również część kobiet przywykła do swojej odwiecznej roli
            społecznej i głosuje na polityków mężczyzn, uważając, że baby powinny zająć się
            rodziną a nie pętać się po sejmach. Stąd chyba mniejsze szanse aktywnych kobiet,
            które chciałyby uczestniczyć w polityce i mają (sądzę, że czasami rzeczywiście
            mają) ku temu predyspozycje.

            indris napisał:
            " Natomiast konkluzja jest równie wątpliwa jak osławione punkty za pochodzenie.
            Szanse młodzieży o gorszym - a nie z jej winy - przygotowaniu można było
            wyrównywać np. przez specjalne bezpłatne kursy wyrównujące PRZED egzaminami."

            Tu się zgadzam, chciałem tylko wskazać analogię, że chodzić ma o mechanizm
            sztucznego wyrównywania szans (czy dobry czy nie to inna sprawa) a nie o to,
            która płeć jest lepsza.
    • Gość: Alex Re: 50% miejsc dla KOBIET na listach WYBORCZYCH IP: 193.0.117.* 03.04.02, 12:05
      Na wsi mieszka 1/3 Polaków. A więc w Warszawie powinno być zarezerwoana dla
      nich 1/3 miejsc. Co piąty zawodowo czynny Polak jest bez pracy. Niech co piąty
      na liście będzie bezrobotnym. A za to prawnicy stanowią nikny procent.
      Obraniczyć liczbę prawników na listach do jednego. I wszyscy będą żyli pięknie
      i sprawiedliwie
    • Gość: b Dlaczego tylko 50%? IP: 212.244.106.* 03.04.02, 13:25
      Tak mnie poruszył ten wzlot myśli politycznej, że od dzisiaj będę głosował już
      tylko na kobiety. Dlatego nie może być 50% ograniczenia liczby kandydatów
      jednej płci.
      • Gość: Gosc Re: Dlaczego tylko 50%? IP: 62.233.175.* 03.04.02, 13:43
        Moim skromnym zdaniem nalezaloby taka decyzje pozostawic partiom czy
        stowarzyszeniom. Jesli w wyborach wystartuje komitet "Mezczyzni przeciw
        zenskiemu szowinizmowi", to czy i oni powinni miec 50% udzial kobiet? Poza tym
        wole kiedy daje sie komus szanse na uzyskanie miejsca niz samo miejsce. Mozna
        tez miec taki punkt widzenia ze 50% miejsc dla kobiet to tak jak proponowanie
        miejsca dla inwalidy osobie zdrowej - niektorzy moga sie obruszyc. Czy wszyscy
        znajda te 50% kandydatek? I jeszcze jedno - kto ma o tym zadecydowac - ci
        wybrani wedlug starych zasad?
        PS. Ukazala sie w Polsce cala ksiazka na ten temat: "Polityka plci", autorka to
        Sylviane Agacinski, z pochodzenie Polka, zona obecnego premiera Francji (i moze
        przyszla Pani Prezydentowa).
    • discopolo_to_fajna_muzyka He, he radca ty GŁUPKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 03.04.02, 20:36
      A pozostałe 50% rozparcelować na pedałów, inwalidów i dzieci poddane aborcji.
      Bo też potrafią "zapłakać nad losem skrzywdzonych"
      Buehehehehehehe, polityka GŁUPKU to nie jest umiejętność popłakiwania,
      smarkania i lania śloz nad czyimkolwiek losem!!!
      To sprawne zarządzanie PALANCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Pełna wersja