cryptography
09.09.14, 22:10
Lubię swoje życie, aż tu nagle hokus pokus - mąż oświadcza, że kandyduje na radnego. Ma historyczne nazwisko (jest taka ulica w Warszawie), które otwiera przed nim wszystkie drzwi, przeświadczenie o konieczności działania na rzecz dobra wspólnego (ewangelik), wszechstronne wykształcenie (doktor) i wytrwałość - znane z baśni "jako rzekł tak i zrobił" definiuje go w każdej, a zwłaszcza trudnej sytuacji. Jest towarzyski i kontaktowy - ponad dwa tysiące znajomych na fb.
Ale... żyje nam się tak słodko. I wygrana i przegrana może to zburzyć. Radźcie - CO ROBIĆ?