bebiak
27.09.14, 18:24
Znowu mnie tak dzisiaj naszło... - wywnętrzę się :)
Często (średnio trzy razy w roku) jeżdżę do Grecji i nader chętnie kiedy tylko mogę od lat chadzam w Atenach na laiki (lokalne bazarki): zabieram aparat i fotografuję gruszki, truskawki, brzoskwinie ...
Fotografuję ziemniaki, jeśli są ładnie poukładane (a Grecy potrafią się w układanie bawić, oj potrafią), marchewki, ogórki, cebulę...
Najczęściej oczywiście to czego nie mam tu w nadmiarze: melony, granaty, oliwki, liście winogron...
No i ryby, ośmiornice, inne takie :)
Grecy się uśmiechają, zezwalają oczywiście, czasem pozują z na przykład rozciągniętą ośmiornicą choć wiedzą (chyba), że nigdy tych zdjęć nie obejrzą, wdają się w rozmowę choć mój grecki na zbyt wiele nie pozwala ale daję radę ... :) O, jak 2 tygodnie temu: zapomniałam jak powiedzieć, że byłam 14 dni na Cykladach - powiedziałam, że byłam 12 dni i dwa :) Zrozumieli!
Wielbię chodzić na laiki, wielbię ich atmosferę, to przekrzykiwanie się: tylko u tego wszystko jest piękne, świeże, a jakie tanie!
"Ola ena jewro!" *) - słyszałam częstawo dwa tygodnie temu na laiki na Ambelokoipi w Atenach :)
Albo taka scenka z tegorocznych wrześniowych laiki dwa tygodnie temu: fotografowałam ryby.. Wciąż egzotyka dla mnie :) I starszy Grek:
- Czemu nie chcesz kupić gawros? [takie małe rybki]
- A co ja z tym zrobię? Ja turystką jestem :)
- Turystką? To dlaczego nie idziesz na Akropol, do muzeów, na plażę do Porto Rafti? Tam turyści chodzą!
- Bo na laiki jest tak pięknie!!! - odpowiadam i wszyscy się uśmiechają, jest miło, serdecznie, radośnie ...
Dziś u nas poszłam na mój bazarek (przy Uniwersamie). Wzięłam aparat bo ładny jesienny dzień i pomyślałam, że jak co roku spróbuję sfotografować jesień na bazarku, bo orzechy, pigwy, słoneczniki, dynie, kwiaty typu astry....
"Dlaczego pani robi zdjęcia?", "Proszę schować ten aparat" - rzucane w moją stronę takim tonem, że rzeczywiście schowałam... Dodam dla porządku, że nie chciałam fotografować ludzi tylko owoce, warzywa... Zrobiło mi się tak smutno, tak przykro choć przecież doświadczyłam tego tu u nas nie pierwszy raz ... Rok czy dwa lata temu chciałam dla Polek w Grecji, moich koleżanek, pigwy sfotografować. Na dany mi zakaz próbowałam tłumaczyć, że One daleko, że tęsknią za takim naszym codziennym życiem, że chętnie takie zdjęcia z bazarków oglądają...
- Wszystko jest w internecie, mogą sobie tam oglądać - usłyszałam...
Czy ktoś mi umie wytłumaczyć dlaczego w Grecji jest tak a u nas tak?
Czy ktoś wie skąd się taka różnica bierze? Nie rozumiem tego, doprawdy nie rozumiem tej niechęci z jaką spotykam się u nas.
*) - wszystko po jedno euro :)