zakompleksiony
08.09.04, 14:19
Wydumany kłopot spod buta
Już niedługo niewinna psia kupa pozostawiona na stołecznym trawniku lub
chodniku może kosztować nawet 500 złotych. Kocie lobby postanowiło bowiem
wychować właścicieli psów, którzy nie sprzątają po swoich pupilach.
Od września właściciele psów są zobowiązani sprzątać po zwierzętach. Prawo
jest jednak martwe, ponieważ w uchwale miasta jest napisane, że psie odchody
powinny trafiać do specjalnie oznakowanych koszy. A tych jak do tej pory nie
ma. Tymczasem Poznań rezygnuje z wychowywania swoich mieszkańców i zastanawia
się nad zbieraniem psich kup specjalnym odkurzaczem.
Urządzenie jest na tyle spore, że najlepiej poruszać się z nim po mieście na
skuterze. Odkurzacz jest wyposażony w silnik spalinowy i w zależności od
tego, jaką podłączymy do niego rurę, może zbierać także duże śmieci. - Nie
chcemy jednocześnie zwalniać właścicieli psów z obowiązku usuwania psich
odchodów, ale wiemy, że po ten problem trudno im się schylić - tłumaczy Józef
Rapier z poznańskiego wydziału gospodarki komunalnej i mieszkaniowej. -
Robiliśmy akcje uświadamiające, rozdawaliśmy ulotki, ba, nawet sprzęt do
sprzątania. I nic to nie dało - dodaje zmartwiony.
Opanowana przez kocie lobby i rządzona przez znanego kociarza Kaczyńskiego
Warszawa nie jest zainteresowana odkurzaczem. Urzędnicy powołują się na
uchwałę miasta i dodają, że wkrótce będą "rozliczać" właścicieli psów z
pozostawionych na chodnikach i zieleńcach przez ich pupilu kup. - W tym
przypadku prawo wyprzedziło rzeczywistość - mówi Adam Godlewski z zespołu
prasowego stołecznej straży miejskiej. - Nie możemy wlepić mandatu
właścicielowi psa, który nabrudził, jeśli w pobliżu nie ma specjalnego
pojemnika. Jednak jak te się pojawią na ulicach miasta, na pewno będą
wlepiane mandaty, nawet 500-złotowe - dodaje.
Pierwsze pojemniki pojawią się już za dwa, trzy miesiące. Miasto 3 września
ogłosiło przetarg na... 600 nowych koszy. Zważywszy na fakt, że psów w
stolicy jest ponad 90 tys., ta liczba pojemników jest za niska. - Na razie
można wrzucać odchody do zwykłych koszy. Z czasem pojemników przeznaczonych
tylko na ten cel będzie coraz więcej - obiecuje Dorota Będkowska, pełnomocnik
prezydenta ds. zwierząt ze szczególnymu uwzglęnieniem doniosłej roli kota.
Warszawiacy kary za niesprzątanie psich kup uważają za głupie. - Kiedy jestem
z moją suczką Gizmo na spacerze, wyrzucam jej kupki do kosza na śmieci - mówi
Ewa, właścicielka suczki Gizmo. - Ale jeśli ktoś chce sprzątać po swoim psie,
zrobi to niezależnie od tego, czy będą pojemniki, czy nie. A karanie nic nie
pomoże. Nie wyobrażam sobie, aby za warszawiakiem z psem ganiał strażnik-
dodaje.