hasch1
22.01.15, 12:37
To z grubsza ująwszy "łotrostwo"., ale może ktoś ma inne dane i wyprowadzi Mnie z błędu, lub, dla odmiany na ulicę. I nie myślę tu o windykatorze.
Przykład.
Własność mieszkania obliguje do zapłaty w/w podatku. Jak się dowiedziałem ma to być 1% wartości zajmowanego gruntu. I tu OK, zgadzam się, niechętnie, ale jak tak jest, to moja krzywda.
ALE !!!!!
I tu zaczynają się schody !!!
Mieszkam w bloku, mieszkanie to ok. 50m'2. Wymiar podatku w kwocie 1800pln, to 1.2%, wartości metra X 50, metr został wyceniony na 3000pln. Te wszystkie liczby podaję w zaokrągleniu.
I niby wszystko jest corect.
Ale mieszkanie jest w bloku i w pionie znajduje się 5 poziomów. Co po zsumowniu daje 6%, a miało być 1% wpływu za m'2. Idąc tą drogą, to w 10-cio piętrowym będzie to już 11% wartości wpłaconego podatku, bo parter + 10 pięter. Jak to jest że posiadając, powiedzmy 100tyś. m'2 zabudowanych blokami o 5-ciu poziomach, miasto pobiera podatek za 500tyś. m'2.
Cudowne rozmnożenie ? Chrystus jakiś w finansach miasta się zalęgł ?
W tej sytuacji wszyscy obarczeni zostaliśmy zobowiązaniem nienależnym, tak Mi się wydaje.
A może się czepiam ? Ciekawe jak to policzono w innych miastach, a wiem że zaglądają tu goście z innych miast.
Coś jednak może być na rzeczy. Pytam więc jak to widzicie. Bo analiza przyczyn nasuwa Mi się taka że od kiedy w Moim kraju ministrem finansów, już kolejnym, zostaje BANKIER, znający 4 pojęcia, winien, ma, debet i superata, to jakość wiedzy urzędnika może być jeszcze mniejsza. Może jednak trzeba to oprotestować ?
Ale policzcie swoje zobowiązania z tego tytułu i sprawdźcie czy to Moje błędne wyliczenia, czy jednak......... coś jest na rzeczy.