tassman
15.09.04, 07:51
Byłem w lecie nad morzem dwa razy ale nic mnie tak nie walnęło jak akcja
którą widziałem w drodze ze Słupska do Ustki. W autobusie. Autobus załadowany
dośc mocno, godziny popołudniowe. Jadzie młodziez ze szkół i dorosli z pracy
godzina cos koło 6 po południu. Po sprawdzeniu biletów prze kontrolera (który
nota bene jedzie cały czas w tym autobusie i dosadajacym sprawdza i sprzedaje
bilety, nie masz kasy nie wsiadasz- bilet 3,80 zł- więc gapowiczów nie ma jak
u nas w stolycy...pełna kultura), do kierowcy autobusu (biała czysta koszula,
spodnie w kant o rany!) podchodzi facet koło 40, cos szepcze i kierowca
hamuje i staje w szczerym polu. Trzeźwy facet wychodzi z autobusu, odchodzi
od niego jakies 5 metrów i zaczyna lać. Leje ze 2 minuty, po czym
niewzruszony wsiada do cichego autobusu, którego pasażerowie z napięciem
obserwują każdy ruch "olewacza". Olewacz mówi krótkie 'dziękuje' po czym
niewzruszony siada, autobus rusza i podróż kontynuujemy dalej.....
Koło mnie siedziało 4 chłopaków mocnio wyluzowanych. Jak zobaczyli tego
lejącego gościa to poleciały w tę cisze komentarze w stylu "O kurwa ale
lodzik z tego kolesia! Rozumiem jakby jechał z daleka...", a drugi "ja bym
się kurcze wstydził wsiąść spowrotem do tego autobusu po takiej akcji....".
Jak chyba też......
Akcja niczym z "Misia" Barei. Czy coś podobnego was spotkało?
tassman:)