Gość: wac IP: *.coi.waw.pl 22.09.04, 10:42 "Dobre relacje sąsiedzkie kwitną w klasach upośledzonych" ciekawe spostrzeżenie Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
toja3003 bez przesady, czy autor mieszkal ostatnio w 22.09.04, 14:32 Paryzu, Londynie czy Berlinie? gdzie niby ci ludzie tam do centrow sciagaja zeby mieszkac?! W londynskim City z populacja w ciagu dnia 300000 i 3000 w nocy (sami stroze zostaja)? A w Berlinie to niby do jakiego centrum sie pchaja? Tego przy Alexanderplatz czy tego wokol placu 17-go czerwca? A moze centrum to Charlottenburg czy Pankow? Bo padne ze smiechu. W Paryzu podobnie. Kto tam mieszka przy takim placu Pigalle? tamtejsi metropolitalni w centrach pracuja albo moga posjc do opery. Zgoda. Ale mieszkaja zupelnie gdzei indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Automobilista Re: Rozmowa o mieszkańcach strzeżonych osiedli IP: 62.233.175.* 22.09.04, 14:36 > "Dobre relacje sąsiedzkie kwitną w klasach upośledzonych" > > ciekawe spostrzeżenie No i trafne - klasy upośledzone wychodzą sobie przed blok albo w bramę i pijąc tanie wino umacniają więzy sąsiedzkie, a ja musze jechać do pracy :) Odpowiedz Link Zgłoś
pan_pndzelek Re: Rozmowa o mieszkańcach strzeżonych osiedli 22.09.04, 14:39 Gość portalu: Automobilista napisał(a): > No i trafne Tym bardziej, że znajomych dobierałem zawsze sam i NIGDY nie byli nimi sąsiedzi z istoty swojej przecież zupełnie przypadkowi... ba, ja właściwie nie wiem nawet jak ci sąsiedzi z różnych okresów mojego życia wyglądali... Odpowiedz Link Zgłoś
chaladia Co za bzdury... 22.09.04, 14:53 Żyjemy w kraju, w którym w każdej próbce 1000 osobników, nawet poddanych wstępnej selekcji, będzie kilkudziesięciu sk... synów, z którtymi "żyć się nie da". Czy to w bloku, czy w zamkniętym osiedlu. Wiem to z autopsji. Zaletą zamkniętych osiedli tworzonych przez developerów jest to, że takie osiedle ma regulamin, który gość podpisuje przed zakupieniem domu czy mieszkania i zaobowiązuje się akceptować jego postanowienia. A i tak zdziwiłem się niemało, gdy się dowiedziałem że w takim ekskluzywnym gronie znajdują się ludzie kradnący prąd elektryczny lub (o zgrozo!) gaz - tak jakby to były "karne" bloki kwaterunkowe gdzieś pod Hutą... o niepłaceniu za ochronę lub administrację nie wspominam. W Polsce sankcji na takie rzeczy praktycznie nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
varsava Re: Co za bzdury... 22.09.04, 15:12 taaa... Niestety, lata komuny zrobiły swoje. Kłócę się często z ludźmi mieszkającymi w Anglii, którzy patrzą z góry na Polskę - bo tam chamstwo i grubiaństwo, a klasa polityczna do niczego. Zawsze im mówię, że gdyby u nich była komuna przez 50 lat, to sytuacja byłaby podobna - vide Wschodnie Niemcy, gdzie marazm społeczny, cwaniactwo itd. nie ustepują polskim. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 masz sluszna racje, wlasnie wracam z wycieczki do 22.09.04, 15:21 Berlina. Bylem we wschodnim i zachodnim. Niby to samo miasto ale jaka roznica! Tam tez widac jak na dloni te mentalne roznice miedzy wschodem a zachodem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator Re: Rozmowa o mieszkańcach strzeżonych osiedli IP: *.170-200-80.adsl.skynet.be 27.09.04, 20:48 stek bzdur..... czy to faktycznie jest poparte jakimis badaniami? Moze wiecej szczegolow? Jaka proba byla poddana badaniu? Mieszkam na zamknietym warszawskim osiedlu, uwaznie obserwuje to, co wokol sie dzieje, do tego jestem socjologiem. Zastanawiam sie tylko, w jakim swiecie zyje pan profesor. Wizja o metropolitalnych jest doprawdy przednia...Moze czasem warto wyjsc zza biurka i zobaczyc realny swiat a nie karmic ludzi jakimis wizjami z gabinetowego sufitu. A moze ciekawiej jest dostosowac badania do wlasnej wizji? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zabezpieczona Re: Rozmowa o mieszkańcach strzeżonych osiedli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 23:04 Na moim mieszkaja ludzie starsi, ktorzy chca miec spokoj na stare lata. Zeby nikt im klucza czy torby nie wyrwal, gdy wchodza na klatke. Zeby narkomani nie spali na klatkach schodowych. A mlode malzenstwa - zeby mogly dziecko samo w piaskownicy zostawic. Teraz takie czasy. Pan profesor mieszka, jak sam przyznal, w bezpiecznej okolicy, gdzie policja sie stara. Ale na tym energia i mozliwosci policji sie koncza. Juz im nie starcza czasu na patrolowanie zwyklych uliczek. I nie dziwie sie, za 1200 zl mają ryzykowac zycie i miec klopot, gdy sie bandziorowi reke zlamie w szamotaninie? Odpowiedz Link Zgłoś