sloggi
12.04.02, 15:34
Ponieważ jestem z zamiłowania varsavianistą chcę powiedzieć, że w historii
Warszawy zawsze Żydzi byli postrzegani jako rdzenni mieszkańcy tego miasta.
Gdy podczas likwidacji getta wypędzono Korczaka i jego dzieci z domu przy
Krochmalnej 92, on bez słowa ustawił dzieci czórkami w kolumnę i wyruszył z
nimi pieszo na Umschlagplatz. Szły Chłodną dziewczynki z misiami pod pachą i
chłopcy w czapeczkach, szły po warszawskim bruku wesoło śpiewając. Korczak
wiedział, że jadą do Treblinki, a mimo tego choć mógł dużo wcześniej ukryć
się - nie zrobił tego. Nie wiadomo co powiedział dzieciom, ale szły spokojne.
To były żydowskie dzieci Warszawy idące na rzeź. Stary Doktor szedł na czele z
dwójką dzieci na rękach i widział jak ludzie w bramach klękali i płacząc
robili znak krzyża. Tak prości mieszkańcy robotniczej Woli żegnali warszawskie
sieroty wyznania mojżeszowego. Wiecie czemu to piszę, bo to nie wiara świadczy
o człowieku, a to na jakim korzeniu owoc wyrasta.
Więc nie chrzańcie o Żydach i gojach, bo w każdej sytauacji; i tam na Chłodnej
i dziś w Tel Avivie trzeba być człowiekiem, a zawsze kanalie się znajdą.
Nie osądzajmy, aby nas kiedyś nie osądzono