Sezon na krojenie: Kopać, krzyczeć, czy uciekać?

01.10.04, 01:25
Kiedyś stałam na schodach w zatłoczonym autobusie i miałam oczy akurat na
wysokości zapracowanych rąk paru oprychów. Jeden z nich się zorientował i
przystawił mi nóż do szyi. Pewnie by mnie nie zarżnął, ale to paraliżuje -
wysiadłam grzecznie na najbliższym przystanku z poczuciem bezsilnej
wściekłości. Od tej pory reaguję zawsze - krzyczę, kopię, podcinam nogi.
Robię to dla siebie, dla psychicznego komfortu, dla przekonania, że nie żyję
w świecie, którym rządzą pustołbe mięśniaki.
Mój prywatny sposób to gaz pieprzowy - wiem, że nikomu nie zrobię krzywdy,
ale daje mi poczucie pewności, a to zniechęca. Miesiąc temu na Modlińskiej
(przystanek w godzinach szczytu) stałam z mamą i psem - dużym, ale nie
obronnym, kiedy podeszło czterech drechów z rotweilerem (luzem i bez kagańca -
rzecz jasna). Autorytarnie stwierdzili, że na pewno kocham mamę i psa i nie
chciałabym ich stracić, a to kosztuje. Poprosiłam mamę, żeby zabrała psa i
odeszła, następnie powymieniałam z panami uprzejmości, aż w końcu zniechęcili
się i odeszli. Dopiero wtedy poczułam, jak się trzęsę, kiedy z nimi
rozmawiałam, byłam niesamowicie opanowana i pewna siebie. Wiem, że jedna 50-
kilowa kobieta z gazem pieprzowym kontra 4 pakero oprychów z
pakerorotweilerem to tragifarsa, a jednak się udało. To działa!
    • Gość: STRAZNIK TEXASU Re: Sezon na krojenie: Kopać, krzyczeć, czy uciek IP: *.acn.waw.pl 01.10.04, 04:46
      Ludzie do cholery ktos kogos "wyrozbojowal" czyli okradl ale jest jedno pytanie
      jak osoba poszkodowana ma zglaszac sprawe gdy przychodzac do Komendy Policji
      zapytaja o adres zameldowania a czlowiek ktory dokonal tego czynu ma wglad do
      akt sprawy czyli moze zapisac, zapamietac nasz adres zamieszkania i co wtedy
      .......wpier... na maxa to co robic !!odpowiedz! nic czas zapomniec co bylo i
      juz albo zapier..........przeciwnika ale tu trzeba sie zastanowic bo prawo w
      Polsce nie pozwala bronic sie przed napastnikiem mamy demokracje i powodzenia
      zycze........!!
      • paczula64 Re: Sezon na krojenie: Kopać, krzyczeć, czy uciek 01.10.04, 11:04
        Najbardziej dziwi i boli zarazem to, że z jednej strony mamy małych bohaterki i
        bohaterów a z drugiej policjantów, którzy boją się bardziej niż my okradani.
        Policjanci, ludzie robią sobie z Was jaja na każdym kroku, poziom opowiadanych
        kawałów o Was sięga dna. Nie przeszkadza Wam to? Tłumaczenie że mało zarabiacie
        g..no mnie obchodzi, bierzesz pieniądze to rób za co Ci płacą, jak uważasz że
        za mało zarabiasz to zmień pracę, jak nie możej znaleźć innej, lepszej dla
        siebie pracy to patrz punkt pierwszy.
        • nil739 Re: Sezon na krojenie: Kopać, krzyczeć, czy uciek 01.10.04, 17:01
          Dokładnie to samo powiedziałem pewnemu policjantowi przy jego przełożonym, ale
          i tak żadnego efektu.
          Pewnie padał deszcz...
          Dziesięć miesięcy, i żadnych postepów w sprawie.
      • Gość: kootchee-koo Re: Sezon na krojenie: Kopać, krzyczeć, czy uciek IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.10.04, 11:17
        A mnie jakiś czas temu złodziej na rowerze wyrwał telefon z ręki. Działo sie to
        w parku pełnym policji, na tyłach Sejmu. Znależli się świadkowie gotowi do
        współpracy, panowie policjanci zlokalizowali miejsce gdzie się gromadzą
        złodzieje, czyli wszystko wyglądało pięknie. Dopóki nie poszłam na komendę w
        celu zgłoszenia sprawy. Tam "urocza" pani poinformowała mnie że nie ma sensu
        zgłaszanie tego typu spraw, bo to i tak nic nie da, no ale jeśli się upieram to
        oczywiście mogę, ale to potrwa i muszę poczekać jakieś kilka godzin... Mam małe
        dziecko i jestem sama, więc czekanie tak długo nie wchodziło w rachubę, ale
        pani pozostała nieugięta...Wniosek? Nawet jeśli patrol ofiarnie rzuci się na
        pomoc, wszystko i tak ugrzężnie w czarnej dziurze bezmyślnej biurokracji i
        braku wyobrażni.
    • Gość: obywatel Re: Sezon na krojenie: Kopać, krzyczeć, czy uciek IP: *.dialup.telenergo.pl 01.10.04, 17:07
      a może by tak zacząć na własnym podwórku: jeżeli widzisz, że po podwórku
      szlajają sie gówniaże, podejrzyj czy przypadkiem nie popijają piwka i zadzwoń
      na straz miejską, widzisz że chodzą z pozakrywanymi głowami w kapturach,
      czapkach czy czymś takim to tez trzeba zadzwonić. A DLACZEGO?????????? Bo dla
      policji i straży liczą sie statystyki, a w statystykach niech bedzie że ludzie
      nagle zaczeli dzwonić i zgłaszać. Widziałeś grupke młodzieniaszków w
      krzaczkach? to trzeba zadzwonić i o tym powiedzieć, szczególnie jeżeli krzaczki
      sa połozone w pobliżu przystanku lub uczęszczanej ścieżki. A może oprócz gazu
      pieprzowego mała buteleczke sprayu z farbą, po takim oznakowaniu sie nie wymiga
      od odpowiedzialności. Ten cały dekalog jest OK, ale każe on tolerować tych
      drani i mówi jak sie z nimi współżyć, ale o ile wiem pasożyty to sie tepi, nie
      trzeba być bruceleem, masz komure, to zadzwoń, że stoisz na przystanku a w
      pobliżu kreci sie grupka młodzierzy w sportowej odziezy POŁĄCZENIA NA 112 I
      22986 SĄ BEZPŁATNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11
    • Gość: MAMA Re: Sezon na krojenie: Kopać, krzyczeć, czy uciek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 18:32
      Trzeba w miarę szybko ocenić sytuację i w zależności od naszej oceny:
      krzyczeć, uciekać lub cichutko oddać to, na czym zależy złodziejom.
      Najważniejsze dla Waszych Rodziców jest Wasze zdrowie, o życiu nie mówiąc,
      więc nie narażajcie go niepotrzebnie. A jeśli nie uda Wam się wybrnąć
      z jakiejś "nieciekawej" sytuacji, to potem zastanówcie się w grupie znajomych
      czy też w rodzinie - jak zareagować następnym razem. Ale nie życzę nikomu ani
      pierwszego razu, ani następnego. Wiem tylko jedno, że zawsze musicie mieć jakąś
      kwotę, by w przypadku "napotkania" większej grupy oddać ją, a następnie KONIE-
      CZNIE powiadomić o tym policję. Znam nawet taki przypadek, kiedy grupa kilku
      dresiarzy zabrała 12-latkowi 10 złotych, po czym kupili sobie papierosy i ...
      oddali resztę przestraszonemu chłopakowi. To się nazywa mieć dobry dzień!
    • Gość: LOL "Kiedy napastnicy mają nóż..." IP: *.aster.pl 05.10.04, 16:56
      To nawet lepiej. Zwykle jest ostry, więc dobrze kroi, wystarczy go im zabrać i
      mamy nowy nabytek w zastawie stołowej. A jesli ktoś nie umie tego zrobić, to
      niech lepiej wyprowadzi się do kraju, w którym prawo nie chroni przestępców, bo
      tu ma przesrane...
      • Gość: kill im!!! 3 HISTORIE IP: *.cplus.com.pl 06.10.04, 16:51
        Śledzę uwaznie temat w GW, bo pamiętam jak byłem młodszy i mnie spotykały takie
        rzeczy. Nigdy nie odniosłem poważnych obrażeń i nie straciłem nic bardzo
        cennego, ale zawsze miałem "mini traumę" przez jakiś czas po wszyskim.
        W każdym razie dla mnie złodziej to debil, powinna zostać przeprowadzona akcja
        społeczną pt. "Wpierdolić Złodziejom".
        Ale, żeby nie zanudzać, przejdę do historii.

        HISTORIA #1 "1 vs. 5"
        Kilka miesięcy temu (wiosna, ok 17:00)w okolicach Dw. Gdańskiego przechodził
        mój kolega (prawie 30 lat na karku, spokojny, normalnej budowy, ubrany zupełnie
        normalnie). Otoczyło go 6 kolesi i zaczęli mu pchać łapy do torby i kieszeni.
        Chciał iść dalej, ale nie dało rady. Kiedy dostał pierwszy strzał za odmowę
        współpracy, dostał szału, złapał kolesia przed sobą i zaczął napierd*** go
        pięścią w ryj. Cała banda nie pozostała mu dłużna - bili go, przewrócili (upadł
        razem z tym, którego walił w twarz) i kopali. A on cały cały czas tłukł tego
        jednego. Efekt: ukradli mu tylko telefon (miał w kieszeni spodni), dostał w
        miarę lekkie bęcki, ale miał zaje**** satysfakcję, że tego jednego gościa
        kolesie musieli prowadzić, bo ledwo stał na nogach.

        HISTORIA #2 "Dałem się zrobić"
        Kilka tygodni temu, wyszedłem z klubu ok. 2.00 w centrum. Byłem trochę
        wstawiony, ale do przystanku doszedłem bez problemu. Usiadłem na ławce, oparłem
        głowę na rękach, łokcie na kolanach i tak spędziłem kilka najbliższych minut:))
        przysypiając. Nagle usłuszałem odgłos rozsypywanych pod moimi nogami monet
        (byłem jeszcze na tyle kumaty, że zdziwiło mnie, ze to same miedziaki). Dwóch
        dresików zaczęło z troską w głosie informować mnie, że rozsypała mi się kasa i
        oni pomogą mi ją zebrać. Zaczęli mi wpychać je do kieszeni. Byłem w szoku,
        zdażyłem ze dwa razy wybąkać, że to nie moje. Cała akcja trwała może minutę i
        poszli dalej. Jakieś 15 min. później postanowiłem zadzwonić po taksówkę, ale
        telefon z etui przy pasku wyparował. Dobrze, że kasę miałem w kieszeni spodni
        na tyłku. Zrobili mnie właściwie na moje własne życzenie (alkohol szkodzi,
        hehe).

        HISTORIA #3 "Interwencja"
        Ostatni weekend, godz. 6:00 rano, wracam wstawiony do domu tramwajem z
        narzeczoną. Siedzimy w żółtym chorzowskim tramwaju na drugim i trzecim miejsu
        od końca (zwróconych do siebie przodem). Za moimi plecami siedzi koleś (X), do
        którego podchodzi inny (Y)i pyta: masz złotówkę? masz telefon? Tamten się
        wykręcił, a pytający przechodzi koło nas, gapi się bezczelnie i jakby nigdy nic
        siada na ostatnim fotelu. Przetrawiłem całą akcję w swoim pijanym umyśle,
        okazało się, że jestem chojrak (po pijaku oczywiście) i wystartowałem do gościa
        (Y) po kasę i telefon. Ten, który był zaczepiany (X) nagle pojawił się za moimi
        plecami (też chojrak?? też pijany??) i startowaliśmy już we dwóch. Tramwaj
        wjechał na przystanek, otworzył drzwi i nasza "ofiara" nam uciekła.
        Potwierdziła się teoria, że jednak zaskoczeni nieoczekiwaną zmianą akcji tracą
        przewagę i tupet.

        Dlatego proponuję ogłosić "Tydzień Bicia Złodzieji". Kiedy jesteśmy świadkami
        napadu, w autobusie, na przystanku, na ulicy, lejmy ich wszyscy całą gromadą,
        czym popadnie - pięściami, parasolkami, torbami z zakupami:)), itp.
        Pozdro



Pełna wersja