Gość: stolicznyj
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
27.12.04, 11:39
60 lat temu Niemcy kończyli dzieło zniszczenia opustoszałej Warszawy.
Specjalne oddziały burzycieli podpalały i wysadzały w powietrze dotychczas
ocalałe warszawskie domy, kościoły, pałace, budynki publiczne, infrastrukturę
miejską. Rabowano lub palono ostatnie archiwa, dokumentacje, dzieła sztuki,
majątek ruchomy. "Uwieńczeniem" tej barbarzyńskiej akcji było wysadzenie w
powietrze Pałacu Saskiego na pl. Piłsudskiego. Pozostawiono tylko te obiekty,
które uznano za konieczne dla celów militarnych. Sam Hitler w przemówieniu do
Reichstagu pod koniec 1944 roku stwierdził z satysfakcją, że likwidacja
stolicy Polski została dokonana.
Tymczasem, zgodnie z rozkazem Fuhrera o przekształceniu Warszawy w twierdzę
(niem. Festung Warschau), jej dowództwo gorączkowo przygotowywało zburzone
miasto do obrony przed spodziewanym natarciem sowieckim.
Po upadku Powstania Warszawskiego, dowódcą Festung Warschau został gen.
Helmut Eisenstuck. Jednak najwyższe dowództwo nie oceniało postępu rozbudowy
twierdzy pozytywnie. Budowa schronów bojowych, okopów i bunkrów do obrony
okrężnej, opóźniała się. W związku z tym, 20 grudnia 1944 roku dowództwo
przejął gen. por. Friedrich Weber. Jak się wkrótce okaże, miał on być
ostatnim dowódcą niemieckich wojsk okupacyjnych w mieście.
Jednak przygotowania do obrony w dalszym ciągu nie szły pomyślnie. Przede
wszystkim brakowało sił i środków, oraz możliwości logistycznych. Nie
wykonano planu budowy umocnień, a bunkrów i okopów nie zdołano połączyć w
zwarty system obronny. W dodatku ogromna akcja wyburzeń utrudniała zadanie
Wehrmachtu: miasto zamieniono w gigantyczne rumowisko, pozbawione możliwości
przygotowania do obrony umocnionych kwartałów zabudowań. Mało tego, przy
okazji odsłonięto część własnych pozycji obronnych, wystawiając je na ostrzał.
Sytuację Festung Warschau pogarszało także to, że pod koniec 1944 roku uwaga
Hitlera i dowództwa Wehrmachtu była skupiona na innych frontach. Trwały
zacięte walki z nacierającą armią sowiecką na Węgrzech, a od 16 grudnia
Niemcy próbowali kontrofensywy na froncie zachodnim. Jednak Wehrmacht
odczuwał coraz dotkliwsze braki odwodów. Trzeba było je ściągać z chwilowo
spokojnych sektorów frontu. Ucierpiał na tym także odcinek warszawski. M.in.
w dniach 25-26 grudnia 1944 roku wycofano z rejonu Warszawy silny IV Korpus
Pancerny SS, kierując go na Węgry. Był to błąd operacyjny, o poważnych
konsekwencjach.
Stałemu osłabieniu ulegał także garnizon Festung Warschau. Pod koniec roku
1944 składał się on już tylko z oddziału inżynieryjnego i czterech batalionów
fortecznych. Jeden z nich nazywano "batalionem głuchych", gdyż składał się z
żołnierzy, którzy... utracili słuch podczas działań bojowych i zostali
skierowani z powrotem do służby liniowej (!).
Źle wyglądało morale żołnierzy. Czasy siły i triumfu niemieckiego oręża
podczas Powstania Warszawskiego, w grudniu 1944 roku były już tylko odległym
wspomnieniem. Żołnierze garnizonu w Warszawie, od wielu tygodni tkwiący
bezczynnie w ruinach w pełnym napięcia oczekiwaniu na sowiecki atak na
miasto, nie byli psychicznie gotowi do "walki do ostatniego żołnierza", czego
żądał od nich Hitler. Wielu z nich dopiero ze zrzucanych przez samoloty
ulotek, po raz pierwszy dowiadywało się o fatalnej sytuacji wojennej Rzeszy.
Zarówno wśród żołnierzy jak i oficerów, z upływem czasu nasilały się nastroje
rezygnacji, fatalizmu, powtarzały się wypadki pijaństwa, a nawet dezercji.
Chwilowy spokój panujący na warszawskim odcinku frontu był tylko ciszą przed
burzą, a obrona miasta nie miała żadnych perspektyw, o czym co bardziej
trzeźwo myślący niemieccy oficerowie doskonale wiedzieli (świadczy o tym np.
zachowanie kpt. Wilma Hosenfelda, postaci znanej z książki Wł.
Szpilmana "Pianista" i filmu R. Polańskiego pod tym samym tytułem).
Takimi oto bardzo słabymi, o niskiej wartości bojowej jednostkami, dysponował
gen. Weber. Zadanie prowadzenia długotrwałej walki w mieście było w praktyce –
niewykonalne.
Załoga Festung Warschau nie miała żadnych szans skutecznej obrony przed
generalną ofensywą sowiecką. Wymyślona przez Hitlera, potężna rzekomo
Twierdza Warszawa-Festung Warschau, nigdy nie przestała być bytem, jak byśmy
dziś powiedzieli, wirtualnym. Istniała ona głównie w bogatej wyobraźni
Fuhrera. Była kompletnym fiaskiem, a Niemcy przegrali z kretesem ostateczną
bitwę o Warszawę, jeszcze zanim się rozpoczęła.