Kultura wysoka-co to takiego??

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.05.02, 00:51
:()??
    • Gość: Mar Re: Kultura wysoka-co to takiego?? IP: 213.25.197.* 22.05.02, 08:18
      To jest podobno Wajda, Zanussi, Górecki, Duda-Gracz, Abakanowicz i podobne
      "sławy"

      ta niższa to ma być Klan, biesiady, spotkania z balladą, Olga Lipińska,
      Wodecki, Ich Troje i cała reszta tałatajstwa
    • Gość: e. Re: Kultura wysoka-co to takiego?? IP: *.chello.pl 22.05.02, 09:37
      To taka, gdy nie śmiejsz się, tylko uśmiechasz, nie wzruszasz do łez, tylko
      unosisz lekko (lekko!) brwi, nie masz ochoty nikogo uściskać, tylko składasz
      wyrazy uznania, gdy nie biegniesz boso po ciepłej plaży krzycząc z radości,
      tylko kroczysz molo w markowych butach zastanawiajac się, czy dobrze wyglądasz.

      Inaczej na to patrząc, różnica jest taka, jak między urzekajacym bukietem
      kwiatów łąkowych i szklarniowych. I jeden i drugi ma swoje piękno; tyle, że w
      ten szklarniowy znacznie wiecej zainwestowano i zwykle dłużej stoi w wazonie.
      Czasem także dostaje Nobla.

      I tyle!
      • pan_laga Re: Kultura wysoka-co to takiego?? 23.05.02, 00:56
        Mar i e - dobre było to. mnie się spodobało.
        amen
        pan laga
    • ksywa Re: Kultura wysoka-co to takiego?? 23.05.02, 10:13
      To taka kultura, że jak z nią obcujesz, to ci się wydaje, ze możesz patrzeć Z
      WYSOKA na tych prostaczków, którzy obcują z kulturą niską.
    • Gość: trep Re: Kultura wysoka-co to takiego?? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.05.02, 14:51
      Wysoka kultura to to samo co brak kultury. Zazwyczaj ci co duzo rycza mało
      mleka daja. Jaki pozytek z takiej Abakanowicz lub innego Arkadiusa??? Czy ktoś
      by sobie w mieszkani u postawił 150 ciał bez głów lub zdechłego kota stojacego
      na zdechłym koniu a na tym wszystki jeszcze kogucik??? A może suknia slubna ze
      słomy ??? Który ksiadz was wposci do koscioła???
    • Gość: e. Re: Kultura wysoka-co to takiego?? IP: *.chello.pl 23.05.02, 15:07
      Czasami podejrzewam, że wysoka kultura niekiedy bierze sie stąd (i dobrze
      miewa), że ogromna ilość ludzi po prostu boi się panicznie
      powiedzieć: "Przepraszam, ale moim zdaniem to nie ma nic wspólnego ze sztuką!".
      Zamiast tego mlaszczą z udawanym zachwytem, kiwaja mądrze głowami, marszczą
      brew i od razu czują się lepsi, wtajemniczeni.
      Nie mam nic przeciw eksperymentom i rozrywkom typu kładzenie ludzi spać na
      wystawie, ustawianie piramidy ze zdechłych zwierząt, sukniom ślubnym ze słomy,
      ale jak odejmie się od tego całe zadęcie i cmokierstwo, zostaje sama słoma,
      wypchane truchła i nieświeży zapach zbiorowej sypialni. A sztuki jakoś nie
      widać...
      Nie dajmy sobie wmówić różnych rzeczy tego typu, bo sztuka i kultura nie jest
      tworzona przez to, w co każe nam wierzyć mądry pan krytyk (inaczej obwoła nas
      prostakami i chamami). Przeciwnie, tworzy ją to, co nas naprawdę porusza, co do
      nas powraca, co nas samych inspiruje i wpływa na nasze życie (wtedy to już
      naprawdę wielki format i sztuki, i kultury).
      A co, jeśli pan krytyk, którego opinii ślepo słucha tak wielu, jest nieukiem,
      łapownikiem, koniunkturalistą albo cynicznie się z nas nabija, pisząc jakieś
      brednie, w które tylu ludzi ślepo wierzy?
Pełna wersja