Gość: user
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
14.01.05, 18:47
Rzucił mi się dziś w "Wybiórczej" artykuł o tym, że klasy w szkołach liczą po
30 dzieci.
Jako osoba urodzona w okresie wyżu demograficznego, kiedy to klasy szkoły
podstawowej liczyły po 42 uczniów z przyjemnością przyjąłem informację, że
teraz mają jedynie po 30. Jednak gdy zagłębiłem się w tekst, okazało się, że
to wszystko to skandal, albowiem klasy 30-uczniowe uważa się w dzisiejszych
czasach za przepełnione! Aż usiadłem z wrażenia...
Ludzie, opanujcie się! Klasa 30-osobowa, była uważana za klasę wyludnioną!
Pamiętam, że nasza 42 osobowa grupa bardzo fajnie czuła się w tak dużym
towarzystwie, a nie mogę jednoczesnie powiedzieć, że nauka sprawiała nam
specjalne problemy ze względu ilość dzieci w jednej sali! Moja mama jest
nauczycielką i też nie uważa, aby "zapanowanie" nad 42 osobową grupką było
trudniejsze niż nad 30-osobową rozwrzeszczaną gawiedzią. W czym problem? Sale
do nauki skurczyły się, czy szkoła wyprzedała w międzyczasie zbędne ławki?
Nic tylko pokiwać głową...