Warszawianki rodzą coraz mniej dzieci

IP: *.outsourcing.atman.pl 26.01.05, 07:44
Trzeba jeszcze poskracać urlopy macierzyńskie to napewno chętniej będa
rodzić. Po stokroć , dziekujemy Ci Lesiu.
    • Gość: Adam Re: Warszawianki rodzą coraz mniej dzieci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.05, 08:34
      A czy ktoś badał, które to są warszawianki - czy te spod znaku Syrenki czy też
      zza miedzy?
    • Gość: oki Re: Warszawianki rodzą coraz mniej dzieci IP: *.itc.pw.edu.pl 26.01.05, 08:49
      Kiedy wreszcie skończy się gadanie bzdur o utrzymywaniu emerytów przez
      pracujących???
      W każdym normalnym (a nie złodziejskim) systemie emerytury powstają z obrotu
      oszczędnościami wypracowanymi wcześniej. A wypadki losowe finansowane są z
      ubezpieczeń.
      Powtarzanie bzdur służy jedynie akceptacji społeczeństwa dla okradania ZUS-ów i
      innych funduszy przez politykierów i ich kolesi.

      Oszczędzać - systematycznie, mało, ale OSZCZĘDZAĆ.

      I uczyć się - a w szczególności dziennikarze!
    • Gość: 100krotka nic dodać nic ująć IP: 213.17.170.* 26.01.05, 09:04
      ciekawe kiedy wreszcie się obudzimy i zaczniemy te prognozy traktować poważnie.
      a może życie w tzw. niżu demograficznym to luksus? ktoś wie czy jakieś kraje
      przerobiły już ten scenariusz??? bo ja się obawiam, że to życie nie będzie
      takie słodkie...
    • Gość: Ija Ijewna Mniej liczna Warszawa? I dobrze. IP: *.mps.gov.pl 26.01.05, 09:09
      To i pracy będzie więcej, i mieszkań... I wahadełko odbije w drugą stronę.

      A propos, niedawno doszłam do dość upiornego wniosku: najlepiej mieć młode w
      wieku 16 lat (pod warunkiem, że ma się normalnych, życzliwych rodziców, którzy
      pomogą). Trzylatek już spokojnie pójdzie do przedszkola, my wtedy na studia i w
      wieku 23/24 lat będziemy mogły spokojnie rzucić się w karierę zawodową, bo małe
      będzie już ośmioletnie. ;-)

      Owszem, trochę żartuję, ale właśnie zastanawiałam się, w jakim wieku powinna
      być mama po studiach, żeby mieć jakiekolwiek szanse na dobrze płatną pracę.
      Wyszło mi, że albo powinna rodzić w połowie liceum, albo w wieku 33-35 lat.
      • warszawianka_jedna Re: Mniej liczna Warszawa? I dobrze. 26.01.05, 10:52
        niestety młode matki się starzeją, kiedyś rodziły do 25 roku życia, często
        będąc na studiach teraz mając 30 uważają że, mają jeszcze czas.
        Wydaje mi się że, teraz wychowanie dziecka drożej kosztuje, trzeba sprostać
        większym wymaganiom. Kobietom trudniej jest zdobyć dobrą, stałą pracę.

        Prawda jest taka że, fajnie być w kwiecie wieku i mieć odchowane dzieci.
        • Gość: bee Re: Mniej liczna Warszawa? I dobrze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 11:20
          powiedzmy sobie szczerze-teraz dzieci rodzą STARE BABy po30 roku życia!biedne te
          dzieciaki-mamusi juz się nie chce wychowywac dziecka-jest na to za stara i tym
          samym za wygodna .robi to zintegrowany system babć i opiekunek.i wychodzą
          emocjonalne potworki ,nie umiejące nawiazać więzi międzyludzkich iwychowac
          wlasnych dzieciakow.....
          • warzaw_bike_killerz Re: Mniej liczna Warszawa? I dobrze. 26.01.05, 11:32
            ość portalu: bee napisał(a):

            > powiedzmy sobie szczerze-teraz dzieci rodzą STARE BABy po30 roku życia!biedne t
            > e
            > dzieciaki-mamusi juz się nie chce wychowywac dziecka-jest na to za stara i tym
            > samym za wygodna .robi to zintegrowany system babć i opiekunek.i wychodzą
            > emocjonalne potworki ,nie umiejące nawiazać więzi międzyludzkich iwychowac
            > wlasnych dzieciakow.....


            To ciekawe. Czyli ty, ten trend zauwazyles przynajmniej 15 lat temu. Magicznym
            rokiem sa okolice roku 1990. Napisales jakies publikacje na ten temat?
          • Gość: stara baba Re: Mniej liczna Warszawa? I dobrze. IP: *.chello.pl 26.01.05, 13:32
            Urodziłam dziecko w wieku...........34 lat. Byłam dobrze po studiach, ustawiona
            zawodowo, finansowo i rodzinnie. Wiedziałam czego mogę się spodziewać po mężu a
            on po mnie. Sporo się wyjeżdziłam ( nawet jak na czasy przypadające na moje
            młode lata, kiedy paszporty nie leżały na dnie szuflady), sporo zobaczyła.
            Dziecko nie zabrało mi młodych- szalonych lat. Kiedy dorosłam do macierzyństwa -
            dziecko pojawiło się na świecie.
            Karmiłam piersią kilka lat.
            Przeczytałam taka ilośc wierszyków, książeczek, że nie jednej 20 latce by się
            nie chciało.
            Pokazałam świat - ten bliższy jak z pączka powstaje listek, i ten dalszy, bo
            było mnie na to stać.
            Odmłodnieliśmy z mężem o dobrych kilka lat.
            Dziś dziecko jest odchowane, my dojrzali i świadomi, że nic nam w życiu nie
            umknęło: ani z wczesnej młodości ani z rodzicielstwa.
            Nie oznacza to, że jest to jedyny model rodziny - my wybraliśmy taki świadomie.
            P.S. Mam 22 letnią sąsiadkę. Biedne te jej dziecko, gdy sfrustrowana mama
            wydziera się na nie wylewając żale. Biedne pod opieką babć, niań i cioć.
            • Gość: bee Re: Mniej liczna Warszawa? I dobrze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 14:34
              i to jest właśnie stara babo(jak sama sie określiłaś) kolejny sposób na chowanie
              potworka-zainwestowac WSZySTKO w dzieciątko aż do bólu i niech będzie
              JEDEN-sam,ten zadbany ,wypielęgnowany przez zrealizowane mamuśki.EGOISTA
              PRZEINWESTOWANY jedynaczek czy też jedynaczka,któremu póżniej w życiu nikt nie
              dogodzi-bo jemu(jej) należy się
              wszystko-czas,energia,zainteres owanie,kasa,pierwszy pączek na drzewie i
              najlepsze wypady w świat.i wszystko podane jak na tacy.Buziaki dla rozsądnej mamusi.
              A MOZE BY TAK SZCZYPTA ZDROWEGO ROZSADKU?nie stawiajmy jako przeciwwagi czegoś
              nienormalnego(22latka sfrustrowana),ale hodowla okazów to jest OK?.....
              • Gość: dżindżer Re: Mniej liczna Warszawa? I dobrze. IP: *.bakernet.com.pl 26.01.05, 15:29
                Ty chyba nie jesteś jedynaczką(jedynakiem) bo rodzice najwyraźniej nie mieli
                czasu Cię wychować. Wolę mieć do czynienia ze szczęśliwymi jedynakami niż z
                takimi jak Ty zawistnikami. Jestem pewna, że "stara baba" dobrze wychowała
                swoje dziecko bo to było dziecko chciane, a nie z przypadku. I nie wmawiaj mi,
                że to źle kiedy rodzice chcą dać dziecku wszystko co najlepsze.
                • Gość: bee Re: Mniej liczna Warszawa? I dobrze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 17:33
                  jestem jedynaczką(jedynakiem) nie z przypadku ,bardzo chcianym starych rodziców
                  po 30r.ż,którzy pokazywali pączki na drzewach i kawał świata..I co?WOW!
                  Te argumenty zagorzałych starszych lub kandydatek na starsze mamusie przemawiają
                  za jednym-kobiety naprawdę powinny siedzieć przy garach i nie odzywać się
                  publicznie.bo się do tego nie nadają.tchnie głupotą.po prostu.
              • Gość: przyszła mama Re: Mniej liczna Warszawa? I dobrze. IP: *.bg.pw.edu.pl 26.01.05, 15:30
                nie stawiajmy jako przeciwwagi czegoś nienormalnego...
                Sama tak właśnie to ustawiasz - dlaczego twierdzisz, że kobiety rodzące ciut
                później wychowują egoistyczne potworki? A te młode mamusie są tak
                zdroworozsądkowe? To nie zależy od statusu materialnego rodziny i wieku, tylko
                właśnie od rozsądku rodziców!!! A dziecko, któremu rodzice są w stanie
                poświęcić czas i uwagę są szczęśliwe i dzięki temu mogą być dobrymi ludźmi.
                Takie generalizowanie jest bez sensu w każdą stronę. Pozdrawiam
                • Gość: bee Re: Mniej liczna Warszawa? I dobrze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 17:36
                  słusznie zauważyłaś.generalizowanie jest bez sensu.więc lepiej szybko myśl o
                  dzidziusiu ,zanim zgorzkniejesz ,bo jeszcze teraz masz szansę wychować stabilną
                  jednostkę....:-)
            • Gość: m Re: Mniej liczna Warszawa? I dobrze. IP: *.chello.pl 26.01.05, 17:16
              > Karmiłam piersią kilka lat.

              to znaczy ile? 5 lat? az dziecko powiedzialo ze nie chce?
              tak z ciekawosci pytam, bo dluzej niz rok to nie ma sensu(ani podstaw medycznych)
            • warszawianka_jedna Re: Mniej liczna Warszawa? I dobrze. 26.01.05, 17:53
              >Urodziłam dziecko w wieku...........34 lat.
              >Karmiłam piersią kilka lat.

              ile? do 40-stki i pewnie dziecko spało z wami w łóżku.

              >Przeczytałam taka ilośc wierszyków, książeczek, że nie jednej 20 latce by się
              nie chciało.

              a skąd ty to wiesz? myślisz że dopiero w twoim wieku można świadomie wychowywać
              dziecko.


              >Odmłodnieliśmy z mężem o dobrych kilka lat.

              no dzięki, odmłodnieć można jak ma się 50-tkę na karku lub więcej.

              >Dziś dziecko jest odchowane, my dojrzali i świadomi, że nic nam w życiu nie
              umknęło: ani z wczesnej młodości ani z rodzicielstwa.
              Nie oznacza to, że jest to jedyny model rodziny - my wybraliśmy taki świadomie.

              To dlaczego nie zdecydowałaś się na drugie dziecko skoro masz taką super
              świadomość i warunki bytowe. Sądzę że z wygodnictwa.

              >P.S. Mam 22 letnią sąsiadkę. Biedne te jej dziecko, gdy sfrustrowana mama
              wydziera się na nie wylewając żale. Biedne pod opieką babć, niań i cioć.

              skąd wiesz co jest powodem jej frustracji, czy aby napewno macierzyństwo?
              Skoro jesteś taką doskonałością to dlaczego nie starasz się jej pomóc tylko z
              wyższością się przyglądasz?
          • jhbsk Re: Mniej liczna Warszawa? I dobrze. 26.01.05, 16:55
            Gość portalu: bee napisał(a):

            > powiedzmy sobie szczerze-teraz dzieci rodzą STARE BABy po30 roku życia!biedne
            t
            > e
            > dzieciaki-mamusi juz się nie chce wychowywac dziecka-jest na to za stara i tym
            > samym za wygodna .robi to zintegrowany system babć i opiekunek.i wychodzą
            > emocjonalne potworki ,nie umiejące nawiazać więzi międzyludzkich iwychowac
            > wlasnych dzieciakow.....

            Dawno nie czytałam takich bredni. To właśnie starsze matki mają więcej czasu i
            cierpliwości dla dzieci. Poza tym o wiele częściej są to dzieci bardzo chciane.
            To raczej młode siksy zrzucają odpowiedzialność na innych.

            • Gość: bee Re: Mniej liczna Warszawa? I dobrze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 17:28
              Jasne-bardzo chciane,tylko,że mamusie nie moga ich spłodzić,bo są na to za
              stare.i jak im się uda takie jedno po latach zmagań z ivf lub z wielokrotnie
              powtarzanych inseminacji ,to pielęgnują jak bożka.
              panowie,dajcie sobie spokój ze starymi,zrealizowanymi babonami co pragną
              chcianych dzieci-strzelajcie dzieciaczki z młodymi,pełnymi sił witalnych i
              jeszcze nie zepsutymi wygodnictwem i nie przesiakniętymi
              pseudoideologią"najwłaściwszego "wychowania dziewczynami,bo inaczej LUDZKOŚĆ
              WYGINIE!
              A starsze PAnie niech się dalej realizują-w końcu ktoś musi pracować na PKB.
              • sebpl Re: Mniej liczna Warszawa? I dobrze. 26.01.05, 20:38
                Drogi bee, mniej samogwałtu, a życie jakoś samo się ułoży.
                Oby świadomie, bo w twoim przypadku nawet przeczytanie kolejnego twego postu
                może się okazać p o t w o r n o ś c i ą :/
    • Gość: zula a panowie? IP: 80.252.4.* 26.01.05, 12:19
      a nikomu nie przyszło do głowy, że w jakimś stopniu i panowie ponoszą
      odpowiedzialność za taki stan rzeczy?
      wśród moich znajomych to właśnie panowie odsuwają moment zostania tatusiem...
      moje środowisko to ludzie przed trzydziestką (konkretnie w okolicach 27 wiosen)
      a dzieci które się pojawiły pochodzą głównie z "wpadek"... planowanych dzieci
      nie ma wcale nie dlatego, że to kobieta chce zrobić karierę. a dlatego, że jej
      życiowy partner nie chce zostać tatusiem...
      • nauma Re: a panowie? 26.01.05, 13:20
        Panowie też chcą mieć dzieci, ale widzą, że jeszcze nie stać ich na
        utrzymywanie dziecka i żony na wychowawczym. Oboje z narzeczoną mamy po 31 lat,
        CHCEMY mieć dzieciaka, a najlepiej dwa, ale nas na to nie stać...
        • warszawianka_jedna Re: a panowie? 26.01.05, 13:38
          podchodząc w ten sposób do sprawy , nigdy nie będziesz mieć dość czasu,
          pieniędzy czy warunków do wychowania dziecka.Wiele rzeczy można zostawić na
          później ale nie macierzyństwo.
          30-stka to dzwonek alarmowy szczególnie dla kobiety.
    • Gość: chodełe Re: Warszawianki rodzą coraz mniej dzieci IP: *.skwer / 217.153.142.* 26.01.05, 16:39
      Ciekawe, kiedy wpadną na pomysł, ze tatusiowie powinni, wrazie choroby
      dzidziusia - przymusowo i rownie czesto zostawac w domu. ze Macierzynski urlop
      to powinno byc 2 miesiace dla mamusi, a potem przymusowo 2 miesiace dla tatusia
      (mama sciagnie pokarm rano i tatus sobie poradzi). Bo dopiero to wyrowna szanse
      na rynku pracy, skonczy sie dyskryminacja ze wzgledu na plec i plany ciazowe i
      moze ambitnym kobietom, da szanse na dziecko bez rezygnacji z kariery.
      No i zdecydowanie wszystie poza zywnosciowe wydatki na dziecko - powinny sie
      odejmowac od dochodu przed opodatkowaniem!
      • Gość: warszawianka jedna Re: Warszawianki rodzą coraz mniej dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 17:38
        No i zdecydowanie wszystie poza zywnosciowe wydatki na dziecko - powinny sie
        odejmowac od dochodu przed opodatkowaniem!


        to by było wyrównanie szans i zachęta do rodzenia dzieci. Państwo narzeka że,
        społeczeństwo się starzeje ale samo nie robi nic aby pomagać rodzicom,
        niekoniecznie najbiedniejszym.
        • Gość: bee Re: Warszawianki rodzą coraz mniej dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 17:46
          to gdzie są u licha te wszelkie feministki różnej maści,od równego statusu
          itd?te wszystkie przedstawicielki u władzy z napisami"mam okres ","geje to moi
          przyjaciele" itp. czy równouprawnienie ma się sprowadzać do wszczepienia
          kobiecie prącia?może właśnie powinno się zacząć od prozy życia-jak wspomniano w
          poprzednich postach-zwolnioenie od opodatkowania artykułów dla dzieci ,dłuższy i
          do podziału urlop macierzyński rodziców,elastyczny czas pracy rodziców małych
          dzieci itp itp itp-można zrobić mnóstwo ,żeby ułatwić im życie i zachęcić do
          prokreacji.ale u nas równy status oznacza ,że kobiety mają zahodować sobie brody
          i włosy na nogach.
          • appril Re: Warszawianki rodzą coraz mniej dzieci 26.01.05, 18:41
            Co za bee burak! Fuj! Jak czytam wypowiedzi takich zgorzknialych frustratow to
            ciesze sie, ze zyje wsrod normalnych, sympatycznych ludzi. Mozesz sobie
            wypisywac te swoje bezsensowne brednie w ramach darmowej psychoterapii
            beznadziejnego anonimowego czyt. tchorzliwego pajaca. Na odleglosc widac, ze Ci
            nic w zyciu nie wyszlo albo nie wychodzi i plujesz jadem na tych madrzejszych,
            sprytniejszych, ktorzy nie zuzywaja energii na zawisc i wrogosc a pracuja na
            przyszlosc swoja i dzieci. Nie uwazam, ze zapewniajac dziecku lepszy start w
            zyciu jednoczesnie spaczam mu charakter. Nad charakterem tez pracuje, daje
            przyklady, wymagam ale i rozpieszczam bo to moje dziecko i mam w nosie opinie
            takich jak Ty bee. Moje dziecko na pewno bee nie bedzie a juz na 100% z takim
            nie bedzie sie zadawac, no moze rozdeptywac po drodze bo nie warto sie z takimi
            cackac, dochodze do takiego wniosku jak czytam takie wrogie posty. Ciesze sie,
            ze nie mieszkam juz w tym kraju jadowitych ludzi co sami nic nie zrobia ale
            drugiemu zagladaja do portfela i jeszcze maja czelnosc rad udzielac albo
            idiotyczne komentarze pisac. Ja mam wlasnie te stare 31 lat i czekam na
            dzidziusia, miedzyczasie kupuje wyprawke, zabawki itp. i reka nie drzy mi przy
            wyjmowaniu visy. Czytam o dobrych szkolach i ich programach, zastanawiam sie
            jakie zainteresowania w dziecku rozwijac miedzy innymi dlatego aby nie mialo
            czasu na spotykanie takich oszolomow, by rozwijalo sie miedzy rownymi sobie ale
            z poszanowaniem kazdego czlowieka. Tobie najwyrazniej wychowania zabraklo a
            hodowla skutkuje czym skutkuje. Troche sie wkurzylam, przyznaje. Ale z uwagi,
            ze mam teraz wiecej czasu to zagladam na fora i zmieniam swoje zdanie na temat
            Polakow. Obrzucaja sie blotem przy byle okazji. Ludzie w ten sposob ciemnogrod
            z kraju zrobicie. Szkoda bo jeszcze niedawno tesknilam za Polska, myslalam o
            naklonieniu Meza do zamieszkania tam ale teraz chyba mi przechodzi. OK,
            pozdrawiam wszystkie Mamusie, bee olewam i z wieksza sympatia poprzygladam sie
            dzis zadowolonym, usmiechnietym ludziom na ulicach. Pa. A Ty bee komentarz
            mozesz sobie darowac bo ani mnie to ziebi ani grzeje co najwyzej przeczytam tu
            komus dla rozrywki :-) To sie zdziwia..
    • Gość: leszek Podoba mi sie głos "starej baby" IP: *.aster.pl 26.01.05, 18:24
      Postęp w medycynie jest tak duży, że właściwie przesąd, że kobieta powinna
      urodzić dziecko przed 30 jest nieuprawniony. Z powodzeniem w/g mnie może rodzić
      i okolo 35 lat,najwazniejsze, aby była zdrowa i dbała o ciążę. A po urodzeniu
      dziecka bardzo ważne są jednak warunki, jakie możemy stworzyć maleństwu. Na
      pewno dziecko "zaplanowane" bedzie miało lepiej, bo rodzice sie do tego
      przygotowali, pod względem materialnym także. Emocjonalnie też sa bardziej
      dojrzali do rodzicielstwa niz większość 20-latków. Czasem żal mi tych spoconych
      maluszków, które biegną za spieszącą się zdenerwowaną, często samotną, matką bo
      zamiast do pubu musi iść z maluchem do domu.
    • Gość: gosc Re: Warszawianki rodzą coraz mniej dzieci IP: *.acn.waw.pl 26.01.05, 18:35
      A niby czemu Warszawianki maja rodzic dzieci? Teraz jest lansowana moda na kreowanie siebie, korzystanie z zycia, clubbing, homeing itp. kto bedzie sie pakowal w pieluchy i odpowiedzialnosc, kiedy bycie "singlem" i czeste zmiany partnerow jest cool i trendy, niewazne kobieta czy mezczyzna.
    • chaladia Nie ilość, a jakość... 26.01.05, 18:36
      Nie ilość, a jakość się liczy. Także w prokreacji.
      Jakoś tak się skłąda, że (pomijając chlubne wyjątki) rodziny wielodzietne
      produkują niedouczonych kandydatów na bezrobotnych, do tego ze spaczonymi
      charakterami, a jedynakom jakoś się w życiu udaje, no bo rodzice mogą im
      poświęcić więcej czasu "per capita", nie wspominając o pieniądzach, które w
      naszej wolnej katolicko-solidarnościowej rzeczywistości stanowią o wszystkim.
      "Darmowe" przedszkole państwowe kosztuje blisko 400 zł na miesiąc.
      Opodatkowane "becikowe" starczyłoby na 20 takich wpłat. A co ze szkołą,
      zajęciami dodatkowymi, angielskim, niemieckim...
      • Gość: gosc Re: Nie ilość, a jakość... IP: *.acn.waw.pl 26.01.05, 20:21
        ... kursem komputerowym, lekcjami tenisa, jazda konna, tancem, stylista, plywalnia, prawem jazdy. Moze rodzice, ktorzy chca miec wiecej niz dwojke dzieci, powinni w USC przedstawiac zaswiadczenie o zarobkach, jak przy staraniu sie o kredyt w banku.
        • warszawianka_jedna Re: Nie ilość, a jakość... 26.01.05, 22:01
          kursami nie wychowasz dziecka, najważniejsza jest atmosfera w domu aby dziecko
          chciało do niego wracać a nie szwędać sie po ulicach.
          • chaladia Re: Nie ilość, a jakość... 27.01.05, 17:54
            warszawianka_jedna napisała:
            > kursami nie wychowasz dziecka, najważniejsza jest atmosfera w domu aby
            dziecko chciało do niego wracać a nie szwędać sie po ulicach.

            Dostatek czyni statek. Tak to w dawnej Rzeczypospolitej mówiono.
            Jak dom zasobny i spokojny, to i dziecko z niego uciekać nie będzie. Ani
            wściekła pogoń za pieniądzem i karierą któregokolwiek z rodziców, ani nerwowe
            liczenie kasy, czy starczy "do pierwszego" temu nie służą.
            Na koniec - dziecku trzeba poświęcić codziennie parę godzin czasu. Poczytać,
            odrobić lekcje, pobawić się, w weekend pojechać na rowerową wycieczkę, pójść na
            pływalnię, może wybrać się na żagle...
            • warszawianka_jedna Re: Nie ilość, a jakość... 27.01.05, 18:37
              znam takich rodziców dla, których wypełnienie dziecku całego dnia prywatną
              szkołą, kursem tańca, językowym itd. jest szczytem możliwości wychowawczych,
              sami jednak ograniczają się wyłącznie do wożenia dzieci na te zajęcia. Po całym
              dniu dziecko jest "padnięte" i marzy tylko o spaniu i o to chyba chodzi takim
              rodzicom. Płacą innym za wychowanie dziecka, sami w nim nie uczestnicząc a
              najgorsze że, są z tego dumni że, ich na to stać.
              • chaladia Re: Nie ilość, a jakość... 27.01.05, 20:50
                Niestety, ja też znam takich. Do tego zatrudniają opiekunki, żeby i w domu mieć
                spokój od dzieciaków. Mam pytanie: TO PO CO ONI SOBIE TE DZIECIAKI SPRAWIALI?!
    • adams_wawa Re: Warszawianki rodzą coraz mniej dzieci 27.01.05, 21:08
      > Trzeba jeszcze poskracać urlopy macierzyńskie to napewno chętniej będa

      --------------
      testy owulacyjne i ciążowe
      www.allegro.pl/show_item.php?it em=40763109
    • overpopulation Re: Warszawianki rodzą coraz mniej dzieci 27.01.05, 22:11
      Tak trzymać!
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=18125382&a=18125382
Pełna wersja