Rdzenni kontra przyjezdni

    • Gość: przyjezdny gość Re: Rdzenni kontra przyjezdni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 12:02
      Jestem przyjezdnym warszawiakiem od paru lat. Tylko się potwierdza to do czego
      mnie warszafka przyzwyczaiła - "jesteśmy najnowocześniejszym miastem w Polsce!,
      a niedługo i w europie!!!". Lęgnie się buractwo tutaj wszeteczne i nie może
      znieść swej małomiasteczkowości.SIC! Proponuję warszawe wyzwolić od okrutnego
      polskiego okupanta i szczelnie odgrodzić od reszty państwa. Aha, i żeby w drugą
      stronę też to działało i nie wypuszczali mi się na kraj te tumoki.
      • Gość: ** i tak wszyscy pochodzicie od malpy IP: 217.8.161.* 03.02.05, 12:04
        sztuczne problemy w kraju pasterskim?
        nikogo nie powinno obchodzic skad jestem
        mieszkam tu gdzie chce i jak mi sie odechce to wyjade lub nie
        a jak sie komus nie podoba, to juz tego kogos zmartwienie - rownie dobrze
        mozecie sobie ponarzekac ze zimą jest zimno
    • muszek0 Re: Rdzenni kontra przyjezdni 03.02.05, 12:04
      nie wiem po co toczy się taka idiotyczna dyskusja.
      o ile mi wiadomo, to chyba w Polsce mamy wolność przemieszczania się, wolność
      wyboru miejsca pracy, wolność wyboru miejsca zamieszkania.
      chyba, że wrócimy do znajomych czasów, kiedy obowiązywała godzina milicyjna, a
      na rogatkach miast stały czołgi i patrole milicji.
      przecież ci co narzekają na duże koszty egzystencji i na napływ nowych
      psujacych rynek pracy, mogą przecież przeprowadzić się na tak zwany 'wypierdek
      dolny'. tam koszty są mniejsze. czy ktoś im tego zabrania?
      nie ma sensu tworzyć sztucznych problemów.
      • neuroup Re: Rdzenni kontra przyjezdni 03.02.05, 12:13
        Skoro sadisz ze mamy taka wolnosc i ze ograniczanie rynku pracy przed
        przyjezdnymi to moze kupisz sobie bilet i pojedziesz pracowac do Niemiec
        (legalnie) lub tez do Francji napewno czekaja tam z otwartymi rekoma na Ciebie,
        albo jak sam sadisz moze na rogatkach stoja czolgi ??
        • muszek0 Re: Rdzenni kontra przyjezdni 03.02.05, 12:32
          drobna różnica, kolego.
          mówimy tutaj o Polsce. A ja jako Polak nie życzę sobie, aby ktoś ograniczał
          moje prawa w moim kraju.
          idąc dalej, może stworzymy przepis, aby mieszkaniec danej dzielnicy miał
          pierszeństwo zatrudnienia w swojej dzielnicy, aby miał blisko do domu.
          a poza tym, jestesmy w unii europejskiej. nie wiem, bo wyjazd do pracy za
          granicę nie jest mi w obecnej chwili potrzebny, ale wydaje mi się, że tutaj też
          panuje wolność zatrudnienia, chyba, że są okresy przejściowe.
          • neuroup Re: Rdzenni kontra przyjezdni 03.02.05, 12:37
            Przyjedz drogi kolega i sie sam przekonaj jaka panuje tutaj wolnosc
            zatrudnienia. Widze czarno ta wolnosc zatrudnienia. No chyba ze moze w
            panstwie "wielkiej demokracji jaka jest podobno" usa jest cos takiego. No
            niestety tam tez w tym "wolnym kraju" wladza pilnuje zeby zbyt wiele
            przyjezdnych sie nie pojawilo. Tylko jedno panstwo z strej unii nie ma okresow
            przejsciowych a swoja droga zobaczymy czy nie zostana przypadkiem wydluzone. A
            to ze jako Polan nie zyczysz sobie, aby ktos ograniczal moje prawa w moim kraju
            to ja mozesz rowniez dobrze powiedziec ze jako europejczyk mieszkajacy w UE nie
            zyczysz sobie zeby ktos ograniczal ci jakies prawa....
            uwierz mi ze trudno jest walczyc z tania naplywowa sila robocza i ten problem
            jest istotny jak widac na przykladzie Polski i UE.
    • Gość: Polak Do DRAGONA - Jesteś 100% warszawiakiem IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 03.02.05, 12:14
      Przejrzałem wszystkie twoje wypowiedzi DRAGON na tym forum i stwierdzam, że
      jesteś 100% warszawiakiem w pełnym tego słowa znaczeniu. Pozdrawiam i mam
      nadzieję, że nie do usłyszenia.
    • Gość: Warszawiak Re: Rdzenni kontra przyjezdni IP: 212.160.172.* 03.02.05, 12:25
      Właściwie nie mam nic przeciwko przyjezdnym, ale wkurza mnie nasze prawo
      podatkowe, które jest takie, że przyjezdni którzy pracują w Warszawie niestety
      nie płacą tu podatków bo najczęściej nie są w Warszawie zameldowani na stałe.
      Oni rozliczaja się u siebie. A w Warszawie pracują, psują rynek pracy bo godzą
      się pracować za grosze, korzystają z komunikacji miejskiej i całej
      infrastruktury miejskiej. A niestety ich podatki zasilają budżety ich wsi i
      miasteczek skąd pochodzą. I to jest draństwo. Niby w Warszawie jest dużo miejsc
      pracy i wpływy z podatków powinnyu zasilać stołeczną kasę ale tak nie jest bo
      te pieniądze w większości w Warszawie nie zostają. Dlatego nie ma pieniędzy na
      remonty ulic czy budowę metra. Przez Warszawę przewija się mnóstwo ludzi a
      tylko nieliczni bo tylko zmeldowani tu na stałe mieszkańcy płacą w Warszawie
      podatki. I to w pierwszej kolejności powinno się zmienić i to najbardziej mnie
      denerwuje.
      • Gość: XYZ Re: Rdzenni kontra przyjezdni IP: 213.17.170.* 03.02.05, 13:28
        Ty to jesteś dopiero na poziomie I klasy podstawówki.

        "A w Warszawie pracują, psują rynek pracy bo godzą się pracować za grosze"
        To się zastanów jakie korzyści ma z tego firma która ich zatrudnia - jest
        bardziej konkurencyjna, bo taniej produkuje, z tego też i Ty korzystasz, bo
        możesz coś wtedy taniej kupić.

        "korzystają z komunikacji miejskiej i całej infrastruktury miejskiej"
        A co za darmo jeżdżą tramwajami?? A za wodę to nie płacą, bo się w rurkę
        wwiercili a za prąd też nie, bo zrobili obejście licznika??

        "A niestety ich podatki zasilają budżety ich wsi"
        O jakie podatki Ci chodzi? PIT - idzie do budżetu a inne płaci ten, który im
        chatę wynajmuje z ich zresztą pieniędzy.

        To jest wspólnota interesów - po to się produkcję przenosi do Chin bo jest tam
        taniej. Po to są przyjezdni, żeby Warszawka też coś z tego miała.
    • Gość: Kaszub RDZENNI - CZYLI "BOSO ALE W OSTROGACH" :) IP: *.spray.net.pl 03.02.05, 12:36
      Masowość i bylejakość wszędzie...

      > dużo dumy i szowinizmu - mało podstaw ku temu (ile można opierać się na
      powstaniach, wojnie, zaborach, cmentarzach i całej tej pompie ?!?!?)
      > "dynamiczna" jazda co niektorych (szczeglnie debilnie jeżdżą łysi + ci na rej.
      WPR, WB, WU) przedłużeniem ich macho statusu i intensiv życia (och jak miło :)
      > "manhattan" w centrum + gowniane rozwiązania komunikacyjne OD LAT
      > Okęcie Etiuda z barakami w tle.. Nowe lotnisko zapewne "obsunie się" o kilka
      latek :)
      > dużo kasy z podatkow = dużo na przekręty, łapowki, wille oficjeli
      > oklepana, bezpłciowa starowka + 2-3 parki zatłoczone jak shopping centre
      > dziesiątki ŚWIĄTYŃ HANDLOWYCH zamiast centrum rozrywkowo-kulturalnego miasta
      gdzie szanujący się warsiawiak spędza łykend delektując się wydawaniem swojej
      najwyższej w kraju pensyji :)
      > "upiększone" blokowiska powstające wszędzie na wzor komunistycznego Ursynowa
      zamiast niskiej zabudowy
      > syfiasta woda w kranach
      > szpanerskie przedszkola, szkoły, uczelnie

      • dem0kryt Re: RDZENNI - CZYLI "BOSO ALE W OSTROGACH" :) 03.02.05, 12:57
        Jestem warszawiakiem. Nie jest to powód, by wywyższać się nad innych, nawet nad
        kogoś, kto urodził się i mieszka w małej wsi. Ale nie jest to też powód do
        wstydu. Kiedy wyjeżdżam stąd nie ukrywam, kim jestem.

        Warszawa, wg rankingów europejskich, jest trzeciorzędną metropolią. Wiele jej
        mozna zarzucić, w tym także i bylejakość architektury, słabą bazę turystyczną,
        trudności z mieszkaniami, dziurawe drogi. Ale zapytaj Francuza, co sądzi o
        paryżanach (Paryż - miasto przecież piękne i uznawane za metropolię europejską
        pierwszego sortu). Pochwał raczej nie usłyszysz.

        Co do warszawskich szkół i uczelni - róznie bywa. Ale generalnie wszystkie
        polskie uczelnie klasyfikowane są w drugiej lub trzeciej setce uczelni
        światowych. Jagiellonka też, choć na jej korzyśc świadczy tradycja. Niemniej są
        u nas pewne kierunki trzymające światowy standard. Ostatnio pisano o
        informatyce. Ja dodałbym do tego np. historię i archeologię. Więc nie należy tak
        od razu wszystkiego postponować.

        Warszawa jest taka jak cały kraj. Architektoniczna bylejakość nie jest tylko
        cechą tego miasta. Chamstwo i nieuctwo spotykane jest wszędzie. Itd itp.

        Pozostaje problem stosunku do tzw. "przyjezdnych". Sądzę, że jest to problem
        nieco sztuczny, widoczny raczej na poziomie badań socjologicznych. Na co dzień,
        choć znam wielu takich przyjezdnych i pracuję z nimi, nie dostrzegam takiego
        antagonizmu.

        Pozdrawiam Kaszuby
      • Gość: ppp Re: RDZENNI - CZYLI "BOSO ALE W OSTROGACH" :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 14:01
        O co Ci chodzi sledziu? Masz jakies kompleksy? Nam to nie przeszkadza to nasze
        miasto i dla nas jest i tak najpiekniejsze! Poza tym jest tu wiele miejsc,
        ktorych ty po prostu nie znasz! Ale madrzyc to sie potrafisz. Wez rozbujaj te
        twoje Kaszuby. Zrobcie tam cos aktywujcie przemysl, rozwijajcie rynek pracy i
        badzie wreszcie u siebie naprawde nikt nie chce byscie sie tutaj pchali...
    • Gość: Mirek Re: Rdzenni kontra przyjezdni IP: *.crowley.pl 03.02.05, 12:38
      Drodzy Warszawiacy nie jest Warszawa pępkiem świata, a twierdzenie że ktoś
      odbiera wam pracę i miejsca na uczelni to dowód ograniczenia umysłowego i obawa
      przed kimś lepszym od Was.Migracja to naturalny element tworzenia się wielkich
      aglomeracji i bez tego nie było by rozwoju i postępu!!!
    • Gość: MAC Re: Rdzenni kontra przyjezdni IP: *.coig.katowice.pl 03.02.05, 12:43
      Warszawa to typowe, ruskie miasto - do zaorania
    • Gość: wwa Re: Rdzenni kontra przyjezdni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 12:44
      Dobrze, że w Stolicy nie ma innych problemów. Swoją drogą takie same opinie
      istnieją w każdym innym mieście, np. w Poznaniu. Mimo to, troszkę nieswojo mi
      sie robi, czytając podobne wypowiedzi, w końcu moja rodzina pochodzi z
      Warszawy. A zatem co : wielka wymiana ludności? Swój do swego? Jakie to...
      prowincjonalne.
    • Gość: WAWIAK Re: Rdzenni kontra przyjezdni - Kuzyn dobroczyńca IP: *.outsourcing.atman.pl 03.02.05, 12:50
      To ja ci powiem dlaczego twój kuzyn zatrudnił ludzi ze wsi.
      Twój kuzyn to poprostu wyzyskiwacz i krwiopijca. Chciał by warszawiak pracował
      u niego za 7 zł/godz., bez ZUS'u, bez ubezpieczenia, bez podatku, a twój
      kuzynek brałby za niego 14 zł. Proste? 7 zł za każdą godzinę bierze sobie
      kuzynek do kieszonki. Na budowie pracuje się średnio 250 godzin miesięcznie co
      daje kuzynkowi 1750,00 zł od człowieka. Taki chłopak ze wsi, który ma
      gospodarkę nie przejmuje się ZUS'em więc jemu jest wszystko jedno. Warszawiak
      nie mający farmy myśli o emeryturze, ewentualnej rencie i o utrzymaniu w
      mieście, które nie jest tanie.
      • Gość: kokosz UWAGA Próba segregacji klasowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 12:58



        będąc zklasyfikowanym "rdzennym" muszę STANOWCZO ZAPROTESTOWAĆ przed próbą SEGREGACJI ZA
        POCHODZENIE.

        Przecież to KOMUNIZM, MARKSIZM I FASZYZM

        Jak można tak traktować ludzi ??????? Warszawa jest miejscem pomnikiem patriotyzmu WSZYSTKICH
        Polaków....

        Gazeto.....puściłaś Pani bąka........fuuuuuuuuuuuuuuuuuu uuu
    • Gość: obiadek Wiesniaki IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 03.02.05, 13:10
      a czy ci "rdzenni" warszawiacy zapomnieli juz jak im caly kraj stolice
      odbudowywal, czesto kosztem swojego rozwoju? Znam ludzi, ktorzy walczyli z
      niemcami w powstaniu warszawskim mieszkajacych dzisiaj w szczecinie, mowia
      calkiem co innego niz te dzisiejsze "pseudo warszawiaki". Wiekszosc przyjechala
      i tak do Warszawy z okolicznych wschodnich prowincji, a uwazaja siebie za nie
      wiem kogo. Wstydzcie sie! I tak tych prawdziwych rdzennych warszawiakow jest u
      was mniej niz prawdziwych rdzennych Krakusow w Krakowie...
    • Gość: Lili A ja kocham moją Warszawę IP: *.sun.com 03.02.05, 13:15
      Jestem rodowita - nie rdzenna. Widziałam kiedyś taką klasyfikację warszawiaków:
      rdzenny - od dziada pradziada
      rodowity - się tu urodził
      przeflancowany - przyjechał na studia, do pracy.
      I życzę wszystkim przyjezdnym powodzenia w poszukiwaniu lepszego życia.
      A wszystkim czytelnikom miłego dnia!
    • jerry.uk Warszawiakow zawsze beda denerwowali przyjezdni 03.02.05, 13:21
      bo ciezej pracuja, godza sie na nizsze place i gorsze mieszkania. Tak czy
      inaczej Warszawiak zawsze bedzie mial lepiej, bo czesto ktos z rodziny zostawia
      mu w spadku mieszkanie. a przyjezdny musi na swoje mieszkanie zarobic.
    • Gość: Pia Re: Rdzenni kontra przyjezdni IP: 213.77.8.* 03.02.05, 13:23
      ---
      To z tym zabieraniem miejsc pracy to krótko mówiąc pierdoły
      Mój kuzyn prowadzi w Wawie firmę budowlaną i szukał ludzi do pracy, i co się
      okazało, że rdzenni Warszawiacy wolą brać zasilek dla bezrobotnych niż
      pracowac na budowie musiał więc zatrudnić ludzi ze wsi.
      ---

      Jak im proponowal 640zl na reke to sie nie dziwie.
    • Gość: Slazaczka Re: Rdzenni kontra przyjezdni IP: *.speed.planet.nl 03.02.05, 13:24
      AAAAAAby nie brac udzialu w takich dyskusjach wyprowadzialm sie z Katowic do
      Amsterdamu. Katowice rules!!!!
    • Gość: wsiok Re: Rdzenni kontra przyjezdni IP: 210.23.160.* 03.02.05, 13:26
      A wyglada to tak.Im blizej centrum Warszawy,tym bardziej zblizamy sie do wsi,z
      jej przyzwyczajeniami i tradycjami.Warszawiacy to teraz tacy Warszawiacy jak
      Amerykanie byli Amerykanamy[!]200 lat temu.A najwiecej naszych polsko-wiejskich
      zachowan widac w Sejmie i Rzadzie.
    • Gość: wasz wróg Jestem PRZYJEZDNY, ale przyjechałem tu tylko dla IP: 195.85.249.* 03.02.05, 13:41
      kasy. Skończyłem tu studia, a teraz pracuję za 3 razy tyle, ile bym dostał u
      siebie (w Lublinie), jeśli oczywiście znalazłbym tam pracę. Warszawa jest
      brzydka, ale podoba mi się to, że szybko się rozwija, jest nowoczesna i wcale
      nie taka droga. Dużo świetnych knajpek, klubów, pubów itp. Największym minusem
      Warszawy są sami warszawiacy (nie uważam się za jednego z nich) - aroganccy,
      chamscy, podejrzliwi. Świetnie widać to w ich stylu prowadzenia samochodów -
      widziałem Radosława Pazurę pędzącego w swoim Subaru ze 120km/h przez Grzybowską
      tuż za karetką na sygnale... Moi koledzy ze studiów pochodzący z Warszawy byli
      nastawieni anty do integracji ze studentami spoza stolicy. Szczytem tego był
      tekst jaki usłyszała moja koleżanka na jednej z zamkniętych "warszawskich
      imprez" - Nie rozumiem dlaczego wy, satelici, wkręcacie się na nasze imprezy...
      Jeszcze 8-10 lat. Nabiorę doświadzenia, zarobię trochę kasy i do widzenia
      Warszawo.
      • Gość: Agga Pazura tez jest naplywowy z Niewiadowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 14:01
        Pozdrawiam wszystkich warszawiakow - lodzianka
      • Gość: peiper Re: Jestem PRZYJEZDNY, pomożemy Ci wcześniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 14:03
        wyjechac...Bedziesz mial nawet caly dzien na spakowanie...
      • Gość: monadina Re: Jestem PRZYJEZDNY, ale przyjechałem tu tylko IP: 212.160.138.* 03.02.05, 14:26
        Trochę z innego punktu widzenia co do tej integracji między "stołecznymi"
        a "Niestołecznymi" (tak pesymistycznym sądom przeczą skądinąd dziesiątki
        imprez, na których bywam, gdzie jedni mieszają się z drugimi na bardzo różne
        sposoby:)))

        . Muszę przyznać, że przez bardzo długo nigdy nawet nie przyszło mi na myśl,
        żeby odróżniać przyjezdnego od nieprzyjezdnego i chyba nie potrafiłbym nawet
        tego zrobić. Aż tu na studiach miałem takie doświadczenie: w mojej grupie
        ćwiczeniowej pojawiła się ekipa pewnych ludzi, płci męskiej + kilka panienek,
        które jednak z czasem zaczęły wyraźnie szukać innego, lepszego ich zdaniem
        towarzystwa. Wiele razy zagadywałem ich na korytarzu, przed budynkiem itd. o
        jakieś duperele typu która godzina, masz ogień itp...byli w ogóle zdziwieni, że
        z nimi rozmawiam...nie byli nieuprzejmi, ale prezentowali jakieś takie poczucie
        dystansu połączone z dziwnym poczuciem niższości, jakby zastanawiali się, czy
        się nie nabijam z nich albo coś w tym stylu. Zastanawiałem się o co k...chodzi.
        Aż wyjaśniło się, że ci panowie mieszkają wszyscy w domu studenckim i jakoś tak
        razem się trzymają...Nie widziałem ani przez moment, żeby ktoś ich w
        jakikolwiek sposób dyskryminował...Tyle że oni wyszli z góry z takiego
        założenia...setki tego typu dziwnych doświadczeń pojawiły się od tego
        czasu...Jeden z gości sam się wyraził per "w tej mojej wsi" po czym, jak
        okazało się miał na myśli...Szczecin! Zasłyszana rozmowa między dwiema
        znajomymi "przyjezdnymi" : "K...nie chce mi się jechać w weekend śmierdzącym
        pociągiem do tej dziury, wolałabym zostać i pójść na imprezę, ale już 3
        miesiące nie byłam u starych (to o Białymstoku).

        Ciekawe, że "przyjezdni" często lepiej rozróżniają "rodowitych" niż odwrotnie
        (jak to robią???) i przywiązują do tego większą wagę. Skąd zresztą ta niska
        samoocena swoich miast (której zaprzeczyli by o 180 stopni na forum takim jak
        to), nie przyjechali przecież do Nowego Jorku:))), tylko do takiej "dziury" jak
        ich tylko trochę większej, bogatszej, bardziej żywej.

        Zapewne od tego typu ludzi bierze się większość postów nt. tego jacy to
        warszawiacy są zarozumiali...Ci co potrafili się zaklimatyzować, nie
        narzekają...bo że W-wa ma wady, to każdy widzi - rodowity czy nie rodowity.

        Z drugiej strony - to naturalne i w pewnym sensie ludzkie, mogę pod wieloma
        względami to zrozumieć. Sam zastanawiałem się wiele razy co jest w tej w sumie
        prowincjonalnej Warszawie takiego, że budzi tak skrajne reakcje...aż boję się
        powiedzieć kompleksy niższości... (mówię o niektórych znam też dziesiątki
        przypadków "przyjezdnych" którzy się tak nie zachowują, z drugiej strony takich
        niekórych" poznałem na prawdę bardzo dużo). Myślę że to tak na prawdę jest na
        tyle irracjonalne, że nie zależy od istoty miasta. Akurat wiem, że podobne
        idiotyczne podziały są np. w Paryżu, ale spodziewam się, że również i w
        Republice Mołdowy podobny stosunek panuje do Kiszyniowa, który nawet w
        porównaniu z Warszawą bardzo niewiele ma do zaoferowania...Tak już jest, jakie
        z tego konkulzje - w sumie żadne poważne...


        P.S. Nie mów mi o przygłupach o nazwisku Pazura, działają na mnie jak płachta
        na byka:))))
    • Gość: ak Warszawa to miasto imigranów i ich dzieci IP: *.toya.net.pl 03.02.05, 13:44
      nie wiem zresztą co miałoby być w tym niestosownego. Nie dotyczy to zresztą
      tylko Warszawy - obok Krakowa wyrosła Nowa Huta, a w Łodzi całe Śródmieście
      zamieszkane jest przez przybyłą z okolic biedotę. W wielkich - 200 metrowych
      mieszkaniach przedwojennej, żydowskiej burżuazji gnieżdżą się po 2,3, 4 rodziny.
      O Wrocławiu była już wyżej mowa. O Szczecinie nie mówiąc.

      Jednak nigdzie,w żadnej spośród europejskich stolic, zmiany demograficzne nie
      były tak gwałtowne i tak zasadnicze. Fakty historyczne są powszechnie znane więc
      nie ma o czym dłużej się rozwodzić. Wojna, Holocaust, Powstanie Warszawskie i
      komunistyczna inżynieria społeczna spowodowała, że Warszawę trzeba było na nowo
      zasiedlać. Przede wszystkim ludnością z Mazowsza i Podlasia. Tutaj tkwią
      korzenie olbrzymiej większości dzisiejszych mieszkańców Warszawy i nie ma co się
      na fakty obrażać.(Zdecydowana większość dzisiejszych Polaków jest chłopskiego
      pochodzenia).
      Wielu spośród rodowitych Warszawian nigdy do swojego rodzinnego miasta już nie
      wróciło, a moja żartobliwa prowokacja, że większość rdzennych Warszawian
      mieszka w Łodzi, jest też w części prawdziwa.
      Nie rozumiem zatem, o co ten cały hałas - o różnice między imigrantami z czasów
      Bieruta i Gomułki, a tymi dzisiejszymi? Głupie to wszystko..

      Co do możlwiości ekonomicznych jakie daje dzisiejsza stolica i rzekomego
      "pozbawiania" pracy przez przyjezdnych - jak sobie przypominam, mniej więcej
      takie samo gderanie słychać było w bogatych krajach UE wobec wszystkich Polaków.
      Nadal zresztą je słychać. Jak widać bardzo jesteśmy do siebie w tej Europie podobni.
      Ale uciekłem w dygresje. Warszawa rzeczywiście daje nieporównywalne możliwości
      awansu cywilizacyjnego niż jakiekolwiek inne miejsce w kraju. Z opublikowanych
      jeszcze przed przystąpieniem do UE nbadań wynikało, że poziom życia aglomeracji
      warszawskiej jest równy średniej UE. Tego nie ma żadnym innym miejscu w Polsce!
      Dochodzimy w ten sposób do istoty rzeczy: możliwości jakie stwarza dzisiejsza
      Warszawa nie wynikają z jakiś szczególnych zalet ducha i umysłu jej mieszkańców
      tylko z centralizacji. W Warszawie, i tylko w Warszawie, mieszczą się centra
      decyzyjne - nie tylko władzy politycznej ale także biznesu i środków masowej
      komunikacji. Jest rzeczą naturalną, że obok tych ośrodków swoje siedziby mają
      największe polskie i międzynarodowe koncerny, banki, wydawcy najbardziej
      opiniotwórczych tytułów prasowych, stacji radiowych i TV (ile jest stacji poza
      Warszawą - RMF i co więcej?), siedziby fundacji, stowarzyszeń, korporacji
      zawodowych itp. Dzięki temu powstają miejsca pracy - żadne inne miasto w Polsce
      nie jest pod tym względem tak uprzywilejowane. W Polsce istnieje tylko jedne
      centrum - polityczne, finansowe i medialne. Stolica. Jej mieszkańcy korzystają z
      wielkiego przywileju mieszkając w takim mieście. Nie znają tragedii upadku
      całych gałęzi przemysłu jak Śląsk czy Łódź, nie wiedzą co to jest regres
      cywilizacyjny całych regionów. Znają tylko (mam na myśli skalę społeczną, nie
      prywatną) korzyści jakie przynoszą dzisiejsze zmiany. Nie znają ich ceny.
      Dlatego utyskiwanie nad tym, że przyjezdni pozbawiają ich miejsca pracy
      traktować należy po pierwsze, jako objaw egoizmu, po drugie, jako objaw
      nieudacznictwa.
      Nie dotyczy to wszystkich tylko tych marudzących.
    • Gość: Łodzianin Re: Rdzenni kontra przyjezdni IP: *.retsat1.com.pl / *.retsat1.com.pl 03.02.05, 13:49
      nie lubię warszawy i mam nadzieje że nigdy nie będę musiał tam mieszkać. jeśli
      jednak będę do tego zmuszony, nie do pomyślenia dla mnie jest to, żebym
      jako 'przyjezdny' czuł wyższość z tego powodu że mieszkam w stolicy - będę czuł
      co najwyżej wstyd.
    • Gość: ot co Płacił mało i molestował betoniarki IP: *.acn.waw.pl 03.02.05, 13:49
    • Gość: redkaz Re: Rdzenni kontra przyjezdni IP: *.crowley.pl 03.02.05, 13:51
      bo ludzie ze wsi nie muszą płacić tyle czynszu co rdzenni warszawiacy więc
      pracują za każdą kasę a potem u siebie na wsi są paniskami bo tam raczej kasy
      się mniej wydaje bo niby na co?
    • Gość: MK BO pewnie... IP: 195.154.167.* 03.02.05, 13:51
      Bo pewnie placil im tyle co zasilek.... Nie da rady stary, z WARSZAWIAKA
      frajera nie zrobisz!
    • Gość: iga Re: Rdzenni kontra przyjezdni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 13:53

      Nie spotykam się z tym problemem na codzień. Pracuję wśród ludzi z prawie
      całego kraju , nigdy nawet w luźnych rozmowach nie było problemu czy złośliwych
      uwag. Wręcz przeciwnie. Gdy wyjeżdżam w Polskę, ngdy nie spotkałam się ze złym
      traktowaniem ze strony miejscowych. Może dlatego że pierwsza mówię dzień
      dobry , dziękuję kiedy należy i okazuję szacunek miłym, mądrym ludziom. A jeśli
      nie podoba mi się coś czy ktoś , przemilczam i zachowuję to dla siebie.
      Staram się dzielić ludzi na mądrych i głupich. A jednych i drugich nie brakuje
      tak w stolicy jak i na prowincji.
      Wymyślacie problemy z dupy drodzy dziennikarze wyborczej.
      Jedno co mnie trochę zbiło z tropu to krytyka wyglądu warszawy przez ludzi
      przyjechanych. Spotkałam się z tym tylko na tym forum, nienajlepiej świadczy to
      osamym krytykującym.
      To już brak elementarnych zasad dobrego wychowania.
    • Gość: Paula Co to znaczy "u nas"? IP: 213.25.91.* 03.02.05, 13:56
      "Oni zostają u nas na stałe" - mawiają tzw. warszawiacy. Założę się, że tak
      mówią "warszawiacy", którzy przyjechali do Wawy 3-4 lata temu z Żuromina,
      Ciechanowa czy Zambrowa czy z jakiejś innej miejscowości za chlebem i starają
      się być bardziej warszawscy niż rdzenni warszawiacy. Gdyby wszyscy przyjezdni
      wyjechali ze stolicy, niebawem okazałoby się ,że w Wawie nie zostało więcej niż
      100-150 tys. ludzi. Bo rdzenni wyjechali podczas Powstania Warszawskiego - wiem
      o tym na pewno, bo sama mam w rodzinie byłych powstańców.
    • Gość: iwan Re: Rdzenni kontra przyjezdni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 13:57
      obawiam sie za "rdzenni warszawiacy" to w powstaniu wygineli...

      zrobmy jak za kopmuny - utrudnijmy uzyskanie meldunkow w warszawie, nie
      wpuszczajmy bez swiadectwa od ksiedza proboszcz (ew. I sekretarza, trzeba sie
      tylko dogadac czego) i niech sobie gnije warszawka we wlasnym sosie ;)

      za jakis czas im swiezej krwi zabraknie i zrobi sie krakowek. chow wsobny jest
      niebezpieczny, pamietajcie o tym... ;)
    • Gość: Krakowianka warszawa? a gdzie to jest? IP: *.tele2.pl 03.02.05, 13:58
      Szok!! A któż to niby z Krakowa tak tłumnie się do was sprowadza?? Śmiem
      twierdzić, że to do Krakowa przyjeżdża niestety więcej ludzi, głównie na
      studia, a potem niestety zostają, godzą się na gorzej płatną pracę, żeby tylko
      zostać - psują rynek (pracy oczwiście) i mieszkają latami w mieszkaniach
      zbiorczych. Plus jest taki, że można tu poznać fajnych ludzi z całego świata,
      którzy są oczarowani Krakowem (bo fajnie i jak dla nich tanio).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja