Coś co mnie "wkurza" maksymalnie...

03.06.02, 10:39
Mamy w Warszawie juz sporo sygnalizacji świetlnej tzw. "wzbudzeniowej" na
przejściach dla pieszych. Proste to i ułatwiające życie, a poprawiające
bezpieczeństwo zarazem. Pieszy wciska sobie guziczek i za jakiś czas zapala się
zielone umożliwiające bezpieczne przejście na drugą stronę jezdni. No i tu jest
problem. Nie wiem skąd ale zwsze znajdzie się jakieś "niskie czółko", które
musi ten przycisk dla pieszych zniszczyć. Ta nieodparta chęć destrukcji owocuje
potem tym, że zdesperowani oczekiwaniem ludzie zaczynają na czerwonym
(lawirując wśród samochodów) przebiegać.
Czy rzeczywiście tak musi być? Czy takiemu idiocie nie przyjdzie do jego
ograniczonej mózgownicy myśl, że kiedyś być może jego matka albo babka znajdą
sie w takiej sytuacji i przejść na drugą stronę zgodnie z prawem nie będą
mogły. Czy nie jest to też jakieś zmuszanie innych do łamania przepisów - bo co
ja mogę zrobić? Czekać "na Godota"? Czy przebiec na czerwonym?
    • Gość: b Chłosta IP: 212.244.106.* 03.06.02, 10:49
      Trzeba przywrócić karę publicznej chłosty i pręgierza. Z doświadczenia wynika,
      że osobnicy typu "niskie czółko" uczą się tylko w trybie tresury.
    • Gość: e. Re: Coś co mnie IP: *.chello.pl 03.06.02, 10:51
      d.z. napisał(a):

      >Czy takiemu idiocie nie przyjdzie do jego
      > ograniczonej mózgownicy myśl, że kiedyś być może jego matka albo babka ...

      Nie ma obaw. Nie przyjdzie. Te mózgownice są tak małe, że matka z babką się nie
      zmieści.

      I dopóki my, zwykli przechodnie, bedziemy się bali natychmiast reagować na
      chamskie dewastacje itp zachowania, nic się nie zmieni. Mamy to jak w banku.
    • jhbsk Re: Coś co mnie 03.06.02, 12:17
      Obawiam się, że niestety "niskich czółek" jest coraz więcej i żadne urządzenie tego typu długo się nie
      ostanie. Inna sprawa, że w paru miejscach nie zauważyłam wpływu naciskania guzika na
      częstotliwość zmiany świateł. Czasem mam wrażenie, że urządzenie swoje a światła swoje.
    • zdzicha Re: Coś co mnie 03.06.02, 22:00
      Pamiętaj, że zyjemy w Polsce.
      Tu jest tak, ze jak coś jest nowe albo jeszcze w całkiem dobrym stanie, to
      trzeba to zniszczyć, tak, zeby inni nie mogli z tego korzystać. Przygłupawy
      młotek bez szyi nie wie, do czego służy ten wichajster na słupie, więc zakłada,
      ze nie jest mu potrzebny i niszczy.
      W cywilizowanych krajach nie dośc, że nikt nie wpadłby na pomysł zniszczenia
      mienia publicznego, to jeszcze wiedziałby, jak z tego korzystać dla dobra i
      wygody własnej.
      Wnisek i rozwiązanie problemu:
      należy obowiązkowo kierowac obywateli poniżej 16 roku zycia na wycieczki do
      cywilizowanych krajów. Tam się napatrzą na to, jak się funkcjonuje w
      społeczeństwie, zrobią notatki i będa z nich odpytywani w szkole.

      zdrv
      zdzicha
    • Gość: KK Re: Coś co mnie IP: *.dip.t-dialin.net 04.06.02, 01:06
      Ja w tej chwili jestem w Berlinie i tu osobnicy typu niskie czolko nie maja
      szans.
      Nie dosc, ze co 5 min. przejezdza policja, to jeszcze nie ma guzikow na
      przejsciach. Po prostu, aby wzbudzic swiatli trzeba dotknac plytki, a nie
      naciskac urzadzenie mechaniczne (guzik). Jak by nie kombinowal, plytki sie nie
      da zniszczyc. Chociaz Polkak potrafi...

      pozdrawiam
      Krzysiek
Pełna wersja