d.z.
04.06.02, 09:15
No i mamy! Dziś na pierwszej stronie Stołecznej dyrektor ZTM pan Prądzyński
super radę Warszawiakom tłoczącym się w autobusach (dzięki cięciom rozkładów
przez ZTM wprowadzonym) podał. Otóż wedle tego wysokiej klasy sepcjalisty od
nowoczesnych rozwiązań komunikacyjnych w miastach stołecznych typu Warszawa
brutalna prawda jest taka, że trzeba albo wcześniejszym albo późniejszym
autobusem jechać (zapewne wtedy będzie się można wcisnąć).
Otóż panie dyrektorze głupia ta pańska rada jest. Gdyby był pan choć trochę
sprytniejszy to doradziłby pan ludziom, zamiast czekania nie wiadomo ile na
jakiś autobus (do którego i tak nie da się wcisnąć), żeby sobie wsiedli w
autobus w kierunku przeciwnym pojechali na pętle i stamtąd już na siedząco
jechali we właściwym kierunku. Efekt ten sam - jedzie się dłużej ale jakie
samopoczucie, wszak na siedząco...
A swoją drogą nie myślał pan o tym aby tak np. podać się do dymisji, to też
jest jakiś "pomysł" i "rada"...
Szkoda tylko, że nadzorowani przez pana specjaliści nadal (oprócz cięcia) nic
innego z rozkładami zrobić nie potrafią i mamy takie sytuacje, że autobusy
jadące przez dłuższy czas tą samą ulicą zamiast w jakiś sensownych odstępach
pojawiają się stadami, a potem znów trzeba czekać. Czekać dzięki panu znacznie
dłużej...