Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walczy ...

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.03.05, 20:42
Jak dyrektor to Ćwirek, to nie dziwne, że pomysły ćwierkające... Co to za
bzdura aby w ten sposób walczyć z narkotykami w szkole - szkoła to nie mityng
lekkoatletyczny, na którym walcząc z dopingiem nalezy wykryć środki zażywane
poza nią. Jeśli ktoś sobie jara po zajęciach to analiza to wykarze, a
przecież nie palił zioła w szkole...
    • otawszczyk Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz 07.03.05, 20:59
      Co dalej ?
      Czy Polacy musza koniecznie wprowadzac faszyzm na miare Ameryki ?
      • pavle Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz 07.03.05, 21:20
        jaki faszyzm!? na tym wic polega, że pomysł jest przyjęty wspólnie (co jest
        zresztą opisane w artykule), a nie wprowadzony odgórnie. uczeń ma prawo, by
        odmówić badania, i nic nie napisano o konsekwencjach karnych, jakie miałby za
        taką odmowę ponieść.

        każda okazja by ulżyć swojej amerykofobii dobra, prawda?
        • Gość: Automobilista Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 21:30
          Nie znam procedury głosowania w tym "sejmie", ale mam jakieś przeczucie,
          że "stan" uczniowski ma tu najmniej do gadania i albo jest przegłosowywany,
          albo klepnie to, co zdecydują starsi.

          Pomysł - durny. Szkoła powinna rozliczać za wyniki w nauce a nie za to, co kto
          robi po lekcjach. Od tego są rodzice. Szkoła ma UCZYĆ, a nie wychowywać. To nie
          jest kołchoz ani kibuc.
          • Gość: xxx222 Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.05, 23:56
            To szkola spoleczna - widocznie rodzice tych dzieci zycza sobie, aby takze
            wychowywala. O wychowaniu przez rodzicow najlepiej swiadczy fakt, ze dzieci w
            domu pala ziele...
            Zreszta nie dotyczy to tylko szkol spolecznych... Ja bym powiedzial, ze w
            dzisiejszych czasach szkola powinan w rownym stopniu uczyc, co wychowywac.

            Czytajac Twoja wypowiedz, mozna by pomyslec, ze pelnoletniosci to jeszcze nie
            osagnoles ;))))
            • Gość: Mar Bednarska i Ordynacka IP: *.skorosze.2a.pl 07.03.05, 23:59
              Tak się składa, że sporo pociech "stowarzyszenia Ordynacka" jest uczniami tego
              liceum....
            • Gość: Automobilista Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: 193.0.117.* 08.03.05, 09:20
              > To szkola spoleczna - widocznie rodzice tych dzieci zycza sobie, aby takze
              > wychowywala. O wychowaniu przez rodzicow najlepiej swiadczy fakt, ze dzieci w
              > domu pala ziele...

              O tak, wychowanie przez rodziców jest złe. Dlatego zgodnie z nauką Marksa i
              innych postepowców najlepiej zabrać dziecko rodzicom, aby się wychowywały w
              kolektywie.

              To chcesz nam przekazać?

              > Zreszta nie dotyczy to tylko szkol spolecznych... Ja bym powiedzial, ze w
              > dzisiejszych czasach szkola powinan w rownym stopniu uczyc, co wychowywac.

              Jak uzasadnisz powyższe stwierdzenie?

              > Czytajac Twoja wypowiedz, mozna by pomyslec, ze pelnoletniosci to jeszcze nie
              > osagnoles ;))))

              Masz problemy z myśleniem? Zgłoś się do lekarza, może on coś poradzi.
              • Gość: mkopek Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.ericsson.net 08.03.05, 09:48
                > O tak, wychowanie przez rodziców jest złe. Dlatego zgodnie z nauką Marksa i
                > innych postepowców najlepiej zabrać dziecko rodzicom, aby się wychowywały w
                > kolektywie.

                Nikt nie pisal, ze szkola ma zabierac wychowanie rodzicom. Szkola jednak
                powinna rodzicow wspomagac w wychowywaniu. Do szkoly nie chodzisz z dobrej woli
                tylko jest ona twoim obowiazkiem. Jezezli do pracy przyjdziesz pijany to Cie z
                niej wyrzuca, mimo ze piles poza praca. Dlaczego z narkotykami powinno byc
                inaczej? No i skoro rodzice nie radza sobie z wychowywaniem dzieci lub olewaja
                to, to szkola nie ma jak wplynac na postawe rodzicow. Zas uczniowie ktorzy pala
                ziolo nawet poza szkola maja negatywny wplyw na pozostalych uczniow, a szkola
                ma obowiazek ich chronic. Dlatego powinna wyrzucac uczniow, ktorzy pala
                marihuane.
                • Gość: Automobilista Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: 193.0.117.* 08.03.05, 10:25
                  > Nikt nie pisal, ze szkola ma zabierac wychowanie rodzicom. Szkola jednak
                  > powinna rodzicow wspomagac w wychowywaniu. Do szkoly nie chodzisz z dobrej
                  > woli tylko jest ona twoim obowiazkiem.

                  Nie ma obowiązku uczęśczania do szkoły średniej, jest tylko obowiązek
                  uczęszczania do podstawówki i gimnazjum.

                  > Jezezli do pracy przyjdziesz pijany to Cie z
                  > niej wyrzuca, mimo ze piles poza praca. Dlaczego z narkotykami powinno byc
                  > inaczej?

                  Takie badanie moczu według pomysłodawców ma wskazać, czy uczeń coś brał w ciągu
                  kilku ostatnich dni. A jakie ma znaczenie dla procesu edukacyjnego, że coś
                  przypalił w sobotę, skoro przyjedzie do skzoły w poniedziałek świeżutki i
                  wypoczęty?

                  Tak więc twoje porównanie z alkoholem i pracą jest nieetrafne, bo jeśli do
                  pracy przyjdę trzeźwy, to jakie ma znaczenie, że ileś godzin wcześniej coś
                  piłem? Czemu z narkotykami ma być inaczej?

                  > No i skoro rodzice nie radza sobie z wychowywaniem dzieci lub olewaja
                  > to, to szkola nie ma jak wplynac na postawe rodzicow. Zas uczniowie ktorzy
                  > pala ziolo nawet poza szkola maja negatywny wplyw na pozostalych uczniow, a
                  > szkola ma obowiazek ich chronic.

                  1. Jaki negatywny wpływ? Dobrze wychowane dziecko odmówi narkotyków.
                  2. Szkoła ma obowiżek chronić także poza czasem zajec szkolnych? Nie
                  przesadzasz czasem?
                  • Gość: Automobilista Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: 193.0.117.* 08.03.05, 10:26
                    > Dlatego powinna wyrzucac uczniow, ktorzy pala marihuane.

                    Czy taka stygmatyzacja odneisnie pozytywne skutki wychowawcze? Śmiem twierdzić,
                    że będzie odwrotnie.


                  • Gość: fama Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 11:01
                    1. To jest szkola specyficzna, ktora ma swoje zasady. Jedna z nich jest to, ze
                    potepia uzywanie narkotykow. I tyle. Jezeli ktos nie chce przeztrzegac regul w
                    niej rzadzacych moze zmienic szkole na inna. Zawsze jest wybor.
                    2. Co do opinii dotyczacych szkodliwosci marihuany - zgadzam sie z twierdzeniem,
                    ze sama w sobie nie jest bardziej szkodliwa niz nikotyna, czy alkohol -
                    potwierdza to wiele badan. Niestety rzadko mozna kupic czysta marihuane. Czesto
                    dodawane sa do niej narkotyki uzalezniajace fizycznie. I dlatego nalezy walczyc
                    z paleniem przez mlodziez
                    • Gość: Automobilista Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: 193.0.117.* 08.03.05, 12:51
                      > 1. To jest szkola specyficzna, ktora ma swoje zasady. Jedna z nich jest to, ze
                      > potepia uzywanie narkotykow. I tyle. Jezeli ktos nie chce przeztrzegac regul w
                      > niej rzadzacych moze zmienic szkole na inna. Zawsze jest wybor.

                      OK, zasady zasadami i szkoła ma prawa takie zasady ustanawiać, ale sprawdzanie,
                      czy ktoś ich przestrzega takimi metodami budzi mój sprzeciw.

                      > Niestety rzadko mozna kupic czysta marihuane. Czesto
                      > dodawane sa do niej narkotyki uzalezniajace fizycznie.

                      I tak oto niechcacy podałas ważny argument za legalizacją marihuany - marihuana
                      z legalnego źródła sprzedawana w legalnym sklepie byłaby czysta, a więc mniej
                      szkodliwa.
                  • korzewska Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz 08.03.05, 12:11
                    ja nie pojmuje jak w demokratycznym kraju ktokolwiek godzi sie z takimi
                    zasadami.jakim prawem wywiesza sie liste ludzi ktorzy kiedykolwiek zazielenili
                    swe pluco!dla mnie to porazka wychowawcza ,brak wydolnosci nauczycieli i
                    kompletne sredniowiecze.ziolo jest i bedzie jarane,owszem nie w szkole!tego
                    przestrzegajmy! ale co dzieciaki beda robily w wolnych chwilach czy wybiora
                    alkohol czy ziolo.to nie jest sprawa szkoly.A te listy!listy winnych!Przeciez to
                    jakies faszystowskie zwyczaje.dla mnie to jaki mutant psychologiczny - wynik
                    bezradnosci wobec uczniow!
              • Gość: xxx222 Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 21:03
                Gość portalu: Automobilista napisał(a):

                > O tak, wychowanie przez rodziców jest złe. Dlatego zgodnie z nauką Marksa i
                > innych postepowców najlepiej zabrać dziecko rodzicom, aby się wychowywały w
                > kolektywie.
                >
                > To chcesz nam przekazać?

                Nie, chce przekazec, ze jezeli rodzicom nie chce sie wychowywac dzieci lub z
                jakis przyczyn nie moga lub nie potrafia, to lepiej niech beda wychowywane w
                szole, niz mialy by sie same wychowywac sie na ulicy (jak to sie dzieje
                teraz).

                > > Zreszta nie dotyczy to tylko szkol spolecznych... Ja bym powiedzial, ze w
                > > dzisiejszych czasach szkola powinan w rownym stopniu uczyc, co wychowywac
                >
                > Jak uzasadnisz powyższe stwierdzenie?

                Jak wyzej.

                > > Czytajac Twoja wypowiedz, mozna by pomyslec, ze pelnoletniosci to jeszcze
                > > nie osagnoles ;))))
                > Masz problemy z myśleniem? Zgłoś się do lekarza, może on coś poradzi.

                A jednak! Zostales zdemaskowany - poprostu jestes uczniem szkoly
                sredniaj ;))))))))
            • Gość: ona z bednarskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 10:41
              wybacz, ale się z Toba nie zgodzę. Znam osoby, które pomimo świetnego
              wychowania i dobrej rodziny paliły. przyczyna? złe towarzystwo, słaby
              charakter...na które czasami ani rodzice ani szkoła nie mają wpływu.
          • Gość: kruanna Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.aster.pl 08.03.05, 10:03
            Akurat w TYM sejmie stan uczniowski ma najwiecej do powiedzenia - chocby z uwagi
            na to, że na posiedzenia sejmu przychodzi największa rerezentacja tego stanu. W
            praktyce uczniowie są w stanie przegłosować każda ustawę. KTÓRA JESTO POTEM
            STOSOWANA.
            PS. Szkoła ma także wychowywać. Czytaj prawo.
            • Gość: Automobilista Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: 193.0.117.* 08.03.05, 12:54
              > Akurat w TYM sejmie stan uczniowski ma najwiecej do powiedzenia - chocby z
              > uwagi
              > na to, że na posiedzenia sejmu przychodzi największa rerezentacja tego stanu.
              > W praktyce uczniowie są w stanie przegłosować każda ustawę. KTÓRA JESTO POTEM
              > STOSOWANA.

              Uczniowie są w stanie podległości względem nauczycieli, co winika z samej
              istoty szkoły jako takiej - ostrożny byłbym zatem ze stawianiem tezy o
              suwerenności decyzji uczniów. I nie musi być to skutkiem nakazów z zewnątrz -
              zwykłe samoograniczanie i autocenzura też są często praktykowane. Wyobraź
              sobie, że jakiś uczeń na forum owego parlamentu wypowiedziałby się przeciwko
              karaniu za narkotyki - nie sądzisz, że byłby potem na cenzurowanym do końca
              szkoły?

              > PS. Szkoła ma także wychowywać. Czytaj prawo.

              Jesteś w stanie przytoczyć odpowiedni przepis tegoż?
              • Gość: uczen Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 17:36
                No to zajrzyj, proponuję, na www.bednarszok.pl. W szkole dużo osób czesto staje
                w opozycji do starszych, tak też było w sprawie badan moczu. TO NAPRAWDE JEST
                INNE PODEJSCIE DO UCZNIA.
            • Gość: Bernard Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.uni.wroc.pl 08.03.05, 13:07
              A jak by przegłosowali, że wszyscy uczniowie muszą dostać promocję z ocenami
              celującymi niezależnie od wyników w nauce? Myślę, że bredzisz o tej ważności
              głosów stanu uczniowskiego.
          • Gość: luzakis POLSKA JEST CHORA IP: 193.195.200.* 08.03.05, 16:37
          • Gość: gosc Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 18:16
            Chodzę na Bednarską ich chciałbym was uswiadomić, że "w tym sejmie" uczniowie
            mają najwięcej do gadania jako, ze to własnie ich w szkole jest najwięcej
          • Gość: MK Re IP: *.chello.pl 09.03.05, 17:26
            drogi Automobilisto. jestem uczennica bednarskiej, i zaprzeczam, jakoby
            wszelkie decyzje podejmowali za nas nauczyciele. kazdy ze stanow ma takie samo
            prawo i nigdy nie zdaza sie by ktos zaglosowal pod czyjas presja lub by czyjs
            glos byl mniej wazny od inych. zreszta to przeczyloby idei naszej szkoly.
            strony www bednarskiej: www.bednarska.edu.pl; www.rasz.edu.pl (strona
            gimnazjum), www.bednarszok.prv.pl (niezalezna strona tworzona przez uczniow)
        • Gość: Poldek Nie wspólnie, tylko przez większość IP: 217.8.163.* 08.03.05, 09:22
          Jeżeli ktoś był przeciw "ustawie", to jakim prawem szkoła zmusza go do poddania
          się badaniu? Jakoś nie słyszałem, aby w polskim prawie był obowiązek poddania
          się jakiemukolwiek badaniu przez obywatela.
          • Gość: mkopek Re: Nie wspólnie, tylko przez większość IP: *.ericsson.net 08.03.05, 09:39
            A probowales kiedys odmowic policji badania na zawartosc alkocholu we krwi?
            • Gość: koko Re: Nie wspólnie, tylko przez większość IP: *.crowley.pl 08.03.05, 09:47
              Oczywiście, że masz prawo odmówić. W ewentualnym postępowaniu karnym
              niekorzystny może być wtedy dla Ciebie dowód z zeznań świadków - policjantów,
              ale sam fakt odmowy poddania się badaniu nie jest obwarowany sankcją karną.
              Oczywiście mówię tu o każdym badaniu - testowi krwi też możesz się nie poddać.
              Który lekarz będzie Ci ją pobierał na siłę? Nie spotkają Cię za to konsekwencję
              karne. Inna sprawa, że trudno będzie Ci przekonać sędziego, że jechałeś trzeźwy.
        • Gość: koko Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.crowley.pl 08.03.05, 09:40
          Cóż to za niezwykła konstrukcja:
          "pomysł jest przyjęty wspólnie" - I co z tego? Co to znaczy "wspólnie"? Wszyscy
          bez wyjątku go przyjęli, czy paru grzecznych kujonów z samorządu?
          "uczeń ma prawo, by odmówić badania, i nic nie napisano o konsekwencjach
          karnych, jakie miałby za taką odmowę ponieść." - A dlaczego zmuszać kogoś do
          odmawiania, nie można się na wstępie odpie..ć? Doprawdy wielkoduszne, że nie
          ma, jak piszesz "konsekwencji karnych", a przecież mogliby rozstrzeliwać.
          Idiotyzm.
        • Gość: LLL Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.p-s-inter.net 08.03.05, 17:44
          Pavle, czytaj uważnie. Uczeń odmawiając poniekąd przyznaje się.
          Pisanie o faszyzmie Ameryki to pewnie przesada, ale faktem jest, że takie
          prymitywne metody leczenia problemów za pomoca pały to w tej chwili domena
          Amerykanów.
          Co jest bardziej niemoralne - uczeń wyrzucany ze szkoły i znajdujący sie na
          ulicy, czy uczeń, który zapalił skręta? Na pewno ta pierwsza sytuacja łatwiej
          może doprowadzić do patologii. Szkoła ma wychowywac człowieka, a nie iśc na
          łatwiznę i usuwać z pola widzenia tak młodego człowieka. Takie postepowanie to
          dla pedagogów wstyd!
          Aby było jasne - jestem wrogiem używek (wszystkich, papierosów też), ale walka
          z nimi za pomocą pały jest oznaką prymitywizmu i ignorancji jeśli chodzi o
          znajomośc problemu. Z zawodu jestem nauczycielem. jak tylko w mojej szkole
          pojawi się taki pomysł, to zmieniam zawód. W czyms takim nie będe uczestniczył.
          Precz z Makarenką!
      • Gość: PELE Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.pl 09.03.05, 21:33
        Oczywiście EUTANAZJZA to CO to biologiczne zniszczenie narodu tojest
        testament hitlera /FASZYZM JEST JUŻ W NASZYM KRAJU/ZA HITLERA OBÓZ --PIEC--
        KOMIN,Obecnie choroba ,brak leków ,nedza ,bezrobocie ,śmietnik|, głód-brud
        iubustwo.CZY TO NNIEJEST OBÓZ KONCETRACYINY 21 wieku .CO PIEPSZĄ WŁADZE ŻE
        OK.ICH WYSŁAĆ NA SYBIR.
    • Gość: Mar taka szkoła już jest!!!!! IP: *.skorosze.2a.pl 07.03.05, 21:15
      www.twinkacademy.com POlecam sekcję "Guest"

      Tam badają też per rectum...
    • Gość: zmienny I zakwitnie handel czystym moczem IP: *.gorzow.mm.pl 07.03.05, 21:37
      I zaprawdę powiadam wam idźcie pod budkę z piwem, tam naleją wam do pełna. I
      noście przy sobie, bo nie znacie dnia, ani godziny.
      • Gość: Przemo Czysty mocz tanio sprzedam! IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 08.03.05, 16:17
        Uwaga, drodzy uczniowie ! Nigdy nie bralem narkotykow,nie palilem marihuany
        itd.wiec moj mocz jest idealny do testow antynarkotykowych. Tanio go
        sprzedam,jesli bedziecie potrzebowac. Zadzwoncie.
      • Gość: ICU RN Re: I zakwitnie handel czystym moczem IP: *.client.comcast.net 08.03.05, 18:55
        Pomylka. Mocz musi byc cieply, co natychmiast wskaze odpowiednik wskaznik w
        probowce, tudziez PRZED badaniem dodaje sie kolor do wody w spluczce i pacjent
        NIE MOZE spuscic wody. Kolor tegoz skladnika + moczu (reszty) wskazuje, ze
        wlasnie chwile przedtem mocz zostal pobrany w sposob prawidlowy.
    • Gość: Baan Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.aster.pl 07.03.05, 23:21
      typowy przykład pogwałcenia praw obwatelskich. Edukacja durniu!
    • mk72 Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz 07.03.05, 23:53
      >Badania przeprowadza się tylko za zgodą ucznia, zgoda rodziców nie jest już
      potrzebna. Raczej nie zdarza się, by ktoś odmówił.

      A jeśli ktoś odmówi ?

      >Kilkakrotnie zdarzyło się też, że wytypowani do badań sami przyznawali się, że
      palili marihuanę.

      A na jakiej podstawie byli "typowani" ?

      Obawiam się, że dobrowolnośc poddania się tym badaniom jest iluzoryczna. A to
      juz pachnie naruszeniem:
      1)nietykalności osobistej i wolności osobistej (art. 41 ust. 1 Konstytucji),
      2) prawa do życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do
      decydowania o swoim życiu osobistym (art. 47),
      3) zakazu wprowadzania, inaczej niż na podstawie ustawy, obowiązku ujawniania
      informacji dotyczących własnej osoby (art. 51 ust. 1).

      • Gość: hilevel Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.dacpol.com.pl / 213.25.206.* 08.03.05, 08:11
        no właśnie.
        dzieciaki nie dawać sie!!!!

        NIKT NIE MA PRAWA WAS KONTROLOWAĆ W TEN SPOSÓB I TO JEST WYSTARCZAJĄCY POWÓD
        ŻEBY ODMÓWIĆ PODDANIU SIĘ BADANIOM.
    • samjak A gdzie są prawa człowieka 08.03.05, 06:56
      A szkoła winna je wpajać. Jak widać z powyżego stosuje się zasadę faktów
      dokonanych. Jak konkordat!!!!!!
      • Gość: PW A gdzie poszanowanie prawa? IP: 195.245.217.* 08.03.05, 09:17
        Póki co w Polsce narkotyki sa nielegalne! I jeżeli jest podejrzenie popełnienia
        przestępstwa szkoła ma prawo (a nawet obowiązek) sprawdzać, czy nie zostało
        popełnione.
        A prawa człowieka mają do tego tyle, że każdy ma prawo do obrony i niezawisłego
        sądu.
        • Gość: Automobilista Re: A gdzie poszanowanie prawa? IP: 193.0.117.* 08.03.05, 09:23
          > Póki co w Polsce narkotyki sa nielegalne! I jeżeli jest podejrzenie
          > popełnienia
          > przestępstwa szkoła ma prawo (a nawet obowiązek) sprawdzać, czy nie zostało
          > popełnione.

          Z jakich przepisów wywodzisz prawo szkoły do takiego sprawdzania? A czy według
          ciebie przeciętny Kowalski też ma prawo sprawdzać w ten sposób, czy nie zostało
          popełnione przestępstwo? Czy ja mam prawo podejśc do jakiegoś człowieka na
          ulicy i zmusić go, zeby nasiusiał do butelki i wylegitymował się, bo
          podejrzewam go o coś?

          Wytłumacz mi to.
        • Gość: koko Re: A gdzie poszanowanie prawa? IP: *.crowley.pl 08.03.05, 09:51
          Ale głupota jest niestety legalna.
          Skoro każdy ma prawo do obrony i niezawisłego sądu, to słucham, jak się to
          realizuje w tym konkretnym przypadku?
        • Gość: RoaK Re: A gdzie poszanowanie prawa? IP: 195.136.44.* 08.03.05, 14:43
          Poki co narkotyki sa nielegalne... Zgodze sie z tym - ale nikt nie moze mi
          zrobic za to ze mam we krwii czy moczu THC!
          Posiadanie narkotykow jest nielegalne.
          • Gość: Uncle Re: A gdzie poszanowanie prawa? IP: *.nys.biz.rr.com 08.03.05, 15:25
            Nie moze zrobic... a swinia by byl gdybt zrobil - prawda ? :)))
            • Gość: RoaK Re: A gdzie poszanowanie prawa? IP: 195.136.44.* 08.03.05, 15:51
              Ale co moze zrobic?
            • Gość: Ista A CO SĄDZICIE O BADANIU ALKOMATEM UCZNIÓW W PAŃSTE IP: 83.168.75.* 08.03.05, 18:22
              PROSZĘ NAPISAĆ CO SĄDZICIE O BADANIU ALKOMATEM UCZNIÓW W PAŃSTWOWYM GIMNAZJUM
              PRZEZ OSOBĘ BEZ ŻADNYCH UPRAWNIEŃ NA DODATEK BEZ USTNIKA TYLKO PRZEZ ZWYKŁĄ
              SŁOMKĘ??? O ILE SIĘ ORIENTUJĘ W PROCEDURZE POSTĘPOWANIA SZKOŁA MAJĄC PODEJRZENIA
              LUB INFORMACJE O PICIU ALKOHOLU PRZEZ UCZNIÓW POWINNA ZAWIADOMIĆ RODZICÓW I
              PRZEPROWADZIĆ WSPÓLNĄ ROZMOWĘ, W SYTUACJI ZATRUCIA CZY ZŁEGO STANU ZDROWIA
              UCZNIA WEZWAĆ LEKARZA EWENTUALNIE POLICJĘ, JEŻELI UCZEŃ ZACHOWUJE SIĘ AGRESYWNIE...
    • Gość: PW Brawo dla szkoły za odwagę! IP: 195.245.217.* 08.03.05, 09:14
      Brawo dla dyrekcji i uczniów! Tak trzymać!
      Prawo jest prawem (a póki co narkotyki są w polsce nielegalne) i szkoła powinna
      być pierwszym miejscem, gdzie się uczy poszanowania prawa.
      Jeżeli wytrwacie jeszcze parę lat, to do tej szkoły poślę moje dzieci (na razie
      są za małe).
      • Gość: Automobilista Re: Brawo dla szkoły za odwagę! IP: 193.0.117.* 08.03.05, 09:24
        To sam ich nie potrafisz tak wychować, aby były odporne na narkotykowe pokusy.
        że cedujesz ten obowiązek na szkołę?
        • Gość: Mądrala Re: Brawo dla szkoły za odwagę! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 09:31
          Drogi automobilisto,
          aby działania wychowawcze były skuteczne, muszą być spójne, tzn. i rodzice i
          szkoła, i społeczeństwo powinno przekazywać młodej osobie te same wartości. To
          oczywiście ideał, ale rolą szkoły jest wychowywanie i oświata. Jeśli uważasz,
          że szkoła nie ma praw wychowawczych (a tak powyżej napisałeś), to się grubo
          mylisz. Dodaję, że belfrem nie jestem.
          • Gość: Automobilista Re: Brawo dla szkoły za odwagę! IP: 193.0.117.* 08.03.05, 09:33
            Ja uważam, ze szkoła może jedynie poinformować rodziców o zauważonyc u
            niepełnoletnich problemach wychowawczych, ale takim dochodzeniom na właśną ręke
            jestem przeciwny. Podejrzewają kogoś o narkotyki? To niech powiadomią rodziców
            i neich oni reagują.
          • Gość: Mar złe wychowanie Mara IP: *.skorosze.2a.pl 08.03.05, 09:41
            Ja pochodzę z tzw. dopbrego domu, pełnej rodziny itp. CHodziłem do porzadnego
            liceum. Mimo to, popalam to i owo, lubię się napić dobrego alkoholu, a od 17
            roku życia uprawiam intensywne życie seksualne z przygodnymi partnerami (tzn.
            rżnę się z kim popadnie). I znowu mimo to - skończyłem dobre studia na dwóch
            kierunkach w prestiżowych państowych uczelniach. Więc ani mnie szkoła nie
            naprawiła ani dom nie popsuł itp. A siusianie do butelki uważam za
            upokarzajace. Gdybym miał dziecko, zabrałbym je z takiej szkoły od razu, albo
            opie..ł tego Wróbla tak, żeby mu się jaja schowały do żołądka.
      • Gość: emerytka Re: Brawo dla szkoły za odwagę! IP: *.renenka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 10:21
        Wyobrażam sobie, jak czują się te dzieciaki, które muszą sikać pod nadzorem. Ciekawa też jestem, czy rodzice tych uczniów zdają sobie do końca sprawę z tego, co w tym momencie one czują i jakie ostatecznie piętno powstanie w ich psychice. Czynność sikania jest jedną z tych, które traktuje się wyjątkowo intymnie. A w ich wieku jest się wyjątkowo wrażliwym na upublicznianie ich intymności. Jestem zdecydowanie za tym, by walczyć z narkotykami, ale nie w taki sposób, bo żywcem jest to wzięte z metod kubańsko-chińsko-północnokoreańskich, czyli tam gdzie godność człowieka jest niczym.
        Głupie mówienie o tym, że jak uczeń nie wyrazi zgody, to nie musi poddawać się tej procedurze jest obłudą, bo wiadomo, że ulega takim naciskom otoczenia, że tylko wyjątkowo silna osobowość może temu sprostać, a szkoła chce mieć dobre statystyki.
        Uważam, że w tej szkole łamane jest prawo i sprawą tą powinno zainteresować się kuratorium oświaty.
        A rodzice niech dogadają się z własnymi dziećmi i poświęcą im więcej czasu i serca, wtedy narkotyki nie będą im zagrażać.
        • Gość: Mar mądrze gada emerytka! (n/t) IP: *.skorosze.2a.pl 08.03.05, 10:31
        • Gość: loghos Re: Brawo dla szkoły za odwagę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 16:33
          Słusznie Pani mówi :)
        • Gość: Ona z bednarskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 10:47
          możesz sobie wyobrażać ile chesz...ale prawda jest taka ze Twoje wyobrażenia
          nie mają ani trochę prawdy o tym co dzieje się w tej szkole. Nie ma żadnego
          piętna, nikt nas nie katuje psychicznie!! aaa! my sami zadecydowaliśmy o tym!
          czy wy nie możecie zrozumieć? Wszycy myślą że jestesmty w tej szkole pod
          kluczem i najchętniej byśmy pouciekali. A to nie jest prawda! Np. nasze
          stosunki z nauczycielami są chyba najbardziej koleżeńskimi jakie zdażyło mi się
          spotkać i śmiem powiedziec jedyne takie w polsce. Nasza szkoła nie jest
          straszna!
    • ilirian I słusznie jak ktoś chce się truć to może zmienić 08.03.05, 09:29
      szkołę. Nie ma przymusu chodzenia akurat do tej szkoły.
      • Gość: Automobilista Re: I słusznie jak ktoś chce się truć to może zmi IP: 193.0.117.* 08.03.05, 09:31
        A jest przymus zdrowego życia?

        Nasz wiceminister zdorwia powiedział czystą prawdę, że niektózy nie chcą żyć
        zdrowo, to go zwolnili - niesłusznie.
    • Gość: koko Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.crowley.pl 08.03.05, 09:35
      Nóż się w kieszeni otwiera, co za bolszewizm!
      Po pierwsze jakim prawem dyrektor uzurpuje sobie takie prawo, by zmuszać
      uczniów do badań i to bez zgody rodziców?
      Po wtóre, na jakiej podstawie dyrektor zmusza do podpisania "kontraktu" bądź
      wyrzuca ze szkoły? Palenie marihuany nie stanowi przestępstwa ani wykroczenia!
      Po trzecie, jakim prawem dyrektor kontroluje prywatne, pozaszkolne życie, w
      znacznej mierze pełnoletnich uczniów? Test ma wykazywać, czy badany palił w
      ciągu 2 dni poprzedzających jego wykonanie. Gó.. belfrowi do tego, co dorosły
      licealista robił w weekend. A jeśli sam pan dyrektor bawił w sobotę na wiejskim
      weselu i ryja schlał, to co?!!!
      Popie..ło ich z tą marihuaną. Lepiej niech dzieciaki gorzałkę walą do
      porzygania, będzie jak za dziada pradziada, po mordach se fajnie dać, zamiast z
      głupawym uśmieszkiem się przy smętnej muzyce bujać.
      • Gość: mr_kacy Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 11:06
        Przede wszystkim, abstrahując od prawa RP, w Regulaminie Szkoły I SLO widnieje
        wyraźny zakaz używania narkotyków przez uczniów. Samo to daje podstawę do
        takiego badania - gdy ktoś łamie regulamin, powinien być usunięty ze szkoły.
        • rafal_koko Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz 08.03.05, 11:21
          Widać, że znasz się na prawie jak świnia na niebie. Dlaczego to chcesz
          abstrahować od prawa RP? Czyżby Regulamin Szkoły był wg Ciebie aktem wyższego
          rzędu?
          A jeśli nawet zgodzilibyśmy się, że to coś daje prawo do badania, to powiedz mi
          komu to prawo przysługuje? Dyrektorowi? Ciekawa byłaby to konstrukcja. Nadanie
          tego typu uprawnień w cywilizowanym systemie prawodawstwa wymaga aktu rangi
          ustawy, no może rozporządzenia. A co to jest regulamin szkoły? I kto dokonuje
          wykładni jego postanowień?
          Pisz proszę o czymś, o czym masz w miarę przyzwoite pojęcie.
          • Gość: SiTY Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 12:44
            A ta szkoła to państwowa? bo jeśli nie to: Jak przychodzisz to sie umawiasz na
            pewne rzeczy.
            Jeśli tak to: Szkoła jest tzw. zakładem administracyjnym (tak to sie nazywa
            fachowo) a uzytkownicy zakładu (czyli uczniowie) mają obowiązek stosowania sie
            do regulaminu zakładu. Podobnie jak zakładem jest szpital (jak w regulaminie
            stoi, że masz nie łazić to nie łaź albo spieprzaj) czy też uniwerek albo
            biblioteka. Inna sprawa, że regulamin nie może ingerować w pewne sprawy. I z
            tym mamy do czynienia tutaj
            • Gość: Automobilista Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: 193.0.117.* 08.03.05, 12:57
              Same zasady nie budza mojego psrzeciwu - społeczna szkoła ma prawo takowe
              ustanawiać i nie są one niezgodne z polskim ustawodawstwem. Ale już metody
              egzekwowania tych zasad (czyli siusianie do butelki) jako ingerujące choćby w
              prawo człoweika do godnosci (zapisane w konstytucji RP) budzą mój najwyższy
              sprzeciw.

              Jeśli szkoła pojejrzewa kogoś o branie narkotyków, to niech po prostu powiadomi
              o tym fakcie rodziców delikwenta i niech oni rozwiązują sprawę we własnym
              zakresie mocą swej władzy rodzicielskiej - szkoła nie jest od tego.
          • Gość: mr_kacy Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 17:29
            Po pierwsze: chyba nie do końca wiesz co oznacza słowo "abstrahować".

            Po drugie: sam powinieneś pisać tylko o czymś, o czym masz pojęcie. Nie masz z
            pewnością pojęcia, jakimi zasadami rządzi się ta szkoła. Uczniowie, nauczyciele
            i rodzice (oraz abslowenci) WSPÓLNIE podejmują takie decyzje, to nie było
            odgórne zarządzenie dyrekcji. I żeby nie było wątpliwości, uczniowie bardzo
            mocno przyłożyli rękę do postanowienia o takich badaniach. Natomiast część
            nauczycieli, solidaryzując się z nimi, sama postanowiła poddać się dobrowolnie
            badaniom.

            Co do kwestii, czym jest Regulamin Szkoły, i kto dokonuje jego wykładni, polecam
            głębsze poznanie ustroju panującego w I SLO.

            I jeszcze jedno - jest to szkoła społeczna. Osoba, która decyduje się do niej
            chodzić, deklaruje chęć przestrzegania zasad w niej panujących, w ramach pewnej
            umowy. I jeżeli taka osoba przestaje przestrzegać tych zasad, szkoła ma prawo
            uznać to za wypowiedzenie tej umowy.
            • Gość: koko Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.crowley.pl 09.03.05, 10:45
              Nie wdając się w dywagacje na temat pojmowania słów używanych w języku polskim,
              ograniczę się do stwierdzenia, że nadal nie rozumiesz o czym mówisz.
              Fakt, że szkoła jest społeczna niewiele tu zmienia. Zadałem Ci już to pytanie,
              ale powtórzę je w formie uproszczonej, takiej "na chłopski rozum", bo widzę, że
              inaczej nie pojmiesz:
              Czy uważasz, że sytuacja, w której dyrektor, na mocy samemu sobie nadanych i
              wywiedzionych z regulaminu szkoły uprawnień, ciągnie do kibla uczniów i zmusza
              ich do szczania w probówki spełnia standardy cywilizowanego państwa prawa?
              • Gość: mr_kacy Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 14:33
                Nie, absolutnie nie. Ale na szczęście na Bednarskiej do tego nie dochodzi ponieważ:

                a) uprawnienia te nie wynikają z Regulaminu Szkoły, tylko są sposobem
                doprowadzenia do jego przestrzegania. A nawet jeśli wynikałyby z Regulaminu, to
                nic by nie zmieniło, ponieważ Regulamin uchwaliła reprezentacja 20 uczniów, 20
                rodziców i 20 nauczycieli + 3 absolwentów, czyli tzw. Sejm Szkolny

                b) dyrektor nie nadał sobie sam tych uprawnień, uczynił to Sejm (patrz wyżej),
                uchwalając odpowiednią ustawę wraz z rezolucją, by uczniowie poddali się
                badaniu. Od razu uprzedzę Twoje stwierdzenie, iż do Sejmu trafiają same "kujonki
                i lizusy". Nie jest tak, ponieważ uczniów do Sejmu wybeirają wszyscy uczniowie
                (i tylko oni), czego skutkiem jest fakt, że posłami zostają osoby (głównie)
                najpopularniejsze. Z tego co wiem, tzw. "kujoństwo i lizusostwo" nie wpływa
                korzystnie na popularność wśród uczniów. Dodam tylko, iż ww. ustawa była
                przyjęta ogromną większością głosów, a więcej sprzeciwu było wśród rodziców niż
                wśród uczniów.
    • Gość: Ewa Re: Słowo o narkotykach............... IP: *.chello.pl 08.03.05, 09:44
      Jestem lekarzem. Z cała odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że nie ma
      narkotyków "miękkich" i "twardych", "mało szkodliwych"
      lub "nieuzależniających". WSZYSTKIE, ale to dokładnie wszystkie szkodzą,
      niszczą zdrowie i uzalezniają. Jedne robią to wczesniej, inne później, jedne
      robią wrażenie niewinnych, inne natychmiast powodują "odlot", ale wszystkie
      pozostawiaja szkody w organiźmie i psychice.
      Zobaczcie co dzieje się w Izbach Przyjęć dowolnego szpitala, szczególnie po
      sobotnich imprach! Ile młodych ludzi po takich czy innych narkoykach wyrządza
      krzywdę sobie lub innym!
      Licealiści ( zresztą także studenci i gimnazjaliści) to ludzie młodzi, którzy
      często nie zdają sobie sprawy z tego do czego prowadzi zażywanie JAKICHKOLWIEK
      narkotyków. Biorą, bo doraźnie jest fajnie, są na luzie, a świat stoi otworem.
      Stoi, ale na chwilę.
      Uważam, że w przypadku zapobiegania narkomanii każdy sposób jest dobry.
      Kontrole na Bednarskiej mają sens, jeśli choć jedna osoba uchroni się od
      narkotyków. I nie jest prawdą, że szkoła nie powinna interesować się tym co
      uczeń czyni po lekcjach - p o w i n n a. Narkotyki utrzymują się dość długo (
      vide testy) i szkoła ma prawo nie życzyć sobie, aby na jej terenie znajdowała
      sie osoba pod ich wpływem.
      Jako matka zastosowałam wobec mojego syna ( człowieka w podobnym wieku) jeszcze
      bardziej kontrowersyjna metodę. Pokazałam mu agonię narkomana, ze wszystkimi
      towarzyszącymi jej "atrakcjami". Syn, choć z medycyną obyty, był w szkoku. Po
      tej poglądowej lekcji wyszedł z imprezy, gdy ktoś zapalił trawkę. Walczyć z
      narkotykami trzeba - wszystkimi metodami!
      • Gość: Mar to może jeszcze zakazać jedzenia batoników IP: *.skorosze.2a.pl 08.03.05, 10:01
        bo się zęby psuja od tego. I pokazać seans u stomatologa w charakterze
        odstraszania. No i jeszcze pan dyrektor powinien osobiście sprawdzać, czy
        uczniowie w ziemie noszą ciepłe majtki.
        • Gość: Ewa Re: to może jeszcze zakazać jedzenia batoników IP: *.chello.pl 08.03.05, 10:03
          Jeżeli nie widzisz różnicy, to pozostaje mi jedynie Ci współczuć. Natomiast
          uświadomienie temu lub owemu o konieczności mycia zębów po zjedzeniu slodyczy
          nie jest takie głupie. Jednak jesli zastanowisz się chociaż przez chwilę
          zrozumiesz różnicę między dziurą w zębach, zapaleniem pęcherza moczowego a
          uzależnieniem od narkotyków.
          • Gość: Mar dziura w zębach-> IP: *.skorosze.2a.pl 08.03.05, 10:20
            -> choroby serca i mózgu spowodowne bakteriami w jamie ustnej, cukrzyca,
            nadwaga i otyłość, zaburzenia hormonalne, zanik narżadów płciowych i
            ginekomastia (jak u Niecha).... do tego może prowadzić zżeranie nadmiernych
            ilości batoników.

            Jeden batonik jest równie (nie)szkodliwy jak jeden papierosek lub skręt z
            marihuany. Chodzi o UMIAR, a nie o zakaz.
          • Gość: Poldek Trzeba spenalizować masturbację. IP: 217.8.163.* 08.03.05, 13:05
            Z batonikami to był tylko przykład.
            Dorosły człowiek, który wie jakie są skutki palenia SAM PODEJMUJE DECYZJę, czy
            chce to robić, czy nie.
            Decyzjami admistracyjnymi w tej sprawie nic się nie zmieni. Można się za to
            skompromitować. Tak jak kompromituje się Policja łapiąca 40 paroletnich ludzi,
            którzy posiadają przy sobie 0,5 grama marihuany i obwieszczająca swe sukcesy.

            Profesor Wiktor Osiatyński, wybitny prawnik, niepijący alkoholik napisał bardzo
            celnie, że przestępstwo posiadania narkotyku jest wyjątkowym przypadkiem
            przestępstwa, w którym nie ma poszkodowanego, który mógłby zgłosić do organów
            ścigania fakt takiego przestępstwa i domagać się ujęcia i ukarania sprawcy. Bo
            chyba trudno oczekiwać, że posiadać jointa zaraz po jego skręceniu poleci na
            komendę...

            Ja się pytam: jakim prawem państwo dyktuje dorosłemu obywatelowi co ma robić sam
            ze sobą? Jeżeli państwo może zakazać posiadania marihuany, to może też zakazać
            uprawiania masturbacji pod karą pozbawienia wolności?

            Co do jasnej cholery państwu do tego, co dorosły obywatel robi we własnym domu
            sam ze sobą?!
      • Gość: koko Re: Słowo o narkotykach............... IP: *.crowley.pl 08.03.05, 10:11
        To "Jestem lekarzem" miało przydać autorytetu zdaje Ci się? Ale mniejsza z tym.
        Skoro jak mówisz jesteś lekarzem, to sięgnij może do badań prof. Vetulaniego i
        powiedz mi, gdzie nie ma racji, zaliczając do narkotyków alkohol i nikotynę?
        Bo każdy człowiek, który potrafi choć do pewnego stopnia logicznie rozumować
        zgodzi się, że język jest czasem instrumentem zbyt ubogim, a czasem bardzo
        upraszcza pojęcia. I w ten sposób mówimy "narkotyk", a myślimy, co? No właśnie
        co? Marihuana, amfetamina, kokaina, opium, heroina, extasy, lsd, butapren,
        grzybki, relanium z wódą, czaj w pierdlu etc. etc. Mało tego, prócz wyżej
        wymienionych uzależniać mogą też: internet, telewizja, gry hazardowe, sex,
        praca, jedzenie, nikotyna, prozac, kupowanie, złodziejstwo etc. etc.
        Czy wobec tego walka z jednym tylko zjawiskiem nie wygląda dosyć śmiesznie? I
        czy nie sprawia wrażenia prób usuwania skutków zamiast przyczyn? Dlaczego
        akurat marihuana jest tak zwalczana? A co z wszechobecną w starszych
        pokoleniach wódzią?
        Teza, że każdy kto zapali gandzię skończy w rynsztoku jest warta tyle ile
        stwierdzenie, że każdy konsument piwa zostanie nałogowym alkoholikiem.
        A młodzi wybierają marihuanę, bo najwidoczniej mają na tyle rozsądku, żeby
        wiedzieć, że ta im przy odrobinie samokontroli żadnej krzywdy nie wyrządzi.
        Jakoś nie słyszę, żeby wszyscy sobie amfą noski pudrowali.
        I jeszcze jedno, co do stwierdzenia "Uważam, że w przypadku zapobiegania
        narkomanii każdy sposób jest dobry." Cel nie uświęca środków, bo w ferworze
        walki możemy zapomnieć o celu i co zostanie? No co?
        • Gość: jotabe Re: Słowo o narkotykach............... IP: 217.153.61.* 08.03.05, 10:31
          PT miłośnicy i wielbiciele zakazywania wszystkiego wszystkim i to dla ich
          dobra! Najlepiej zakazać życia w ogóle - doświadczenie uczy, że jest ono w
          najwyższym stopniu szkodliwe...
        • Gość: Automobilista Re: Słowo o narkotykach............... IP: 193.0.117.* 08.03.05, 10:31
          Dla wielu marihuana to pewne novum, szok kulturowy, dlatego tak alergiczne
          reagują - sami całe życie grzali wódę po bożemu, więc nie rozumieja, że można
          inaczej.

          PS. Sam nie popalam (co nie znaczy, że nigdy nie spróbowałem), ale rozumiem
          ludzi, którzy wolą marihuanę od wódki.

        • Gość: jotabe Re: Słowo o narkotykach............... IP: 217.153.61.* 08.03.05, 10:33
          PT miłośnicy i wielbiciele zakazywania wszystkiego wszystkim i to dla ich
          dobra! Najlepiej zakazac życia w ogóle - doświadczenie uczy, że jest ono w
          najwyzszym stopniu szkodliwe...
        • Gość: Ewa Re: Słowo o narkotykach............... IP: *.chello.pl 08.03.05, 10:50
          Uważam, że szkoła powinna walczyć także z jakakolwiek forma picia alkoholu,
          palenia "zwykłych" papierosów. Czy znasz przysłowie o skorupce, która za młodu
          tym lub owym nasiąka?
          To własnie w szkole zwykle zaczynaja palić ludzie, którzy umieraja na raka
          płuc, albo duszą sie z powodu POCHOP. Szkoda, że nie widzisz ich twarzy, nie
          patrzysz na ich cierpienie, moze wtedy więcej byś zrozumiał.
          P.S. Internet czy zakupy to osobny temat. Raczej nie zrobisz nikomu krzywdy
          biegając po sklepach i wydając własne pieniądze, siadając za kierownicą
          samochodu po narkotykach - raczej jest to prawdopodobne.
          • rafal_koko Re: Słowo o narkotykach............... 08.03.05, 11:33
            Nawet jeśli się zgodzimy, że szkoła powinna coś zwalczać, to pozostaje kwestia
            metod i o nich właśnie dyskutujemy.
            I proszę nie posługiwać się przykładem siadania za kierownicą pod wpływem
            środków odurzających, bo to nie na temat. Ci uczniowie chyba po klasie
            samochodami nie jeżdżą. Jak sobie w weekend zapalili, to w poniedziałek też już
            odurzeni nie są. Proszę się trzymać tematu, zamiast pisać tego, co pasuje do
            poparcia wątpliwych argumentów.
            A co do wyrządzania krzywdy, to myślałem, że pani doktor leży na sercu każdy,
            również ten kto sam wyrządza sobie krzywdę. Każde uzależnienie może wyrządzić
            krzywdę uzależnionemu.
      • Gość: Kat Re: Słowo o narkotykach............... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 10:33
        Masz racje.Wiele krzyku podnosi sie o falszywie pojeta wolnosc.Wolnosc -to nie
        dowolnosc.Ja mialem "przyjemnosc" pracowac w szpitalu na oddziale chorob
        wewnetrznych,czesto dyzurujacym "na ostro" .To o czym wspominasz -imprezy
        sobotnie,do dzis chodza za mna jak koszmar.Wszechobecnosc narkotykow,tych
        miekkich i twardych ,wymiksowanych i dodatkowo zapitych alkoholem powodowala
        to ,ze 50-60% pacjentow stanowila poimprezowa mlodziez.Naturalnie trzeba ich
        bylo doprowadzic do stanu uzywalnosci --aby jak najszybciej mogly "pojsc do
        szkoly".Kazde narkotyki sa zle,tak i alkohol rowniez.I trudno jest znalezc
        granice "sportowego" brania lub picia.I wielu osobom w Polsce granica ta sie
        zaciera.Wracajac do "ostrych dyzurow" wiele osob zwyczajnie chorych nie moglo
        liczyc na solidna opieke z racji ciagle przybywajacych zatrutych
        ostro "imprezowiczow".W szkole uwazam jest niezbedne kontrolowanie mlodych
        ludzi.To rowniez wstep do respektowania prawa i odpowiedzialnosci.Nie zycze
        sobie aby moje dziecko bylo nawet nagabywane do wspolnego pojarania ziola,czy
        tez zabawiania sie innymi uzywkami.I pozostawiajac dziecko w szkole przez
        wieksza czesc dnia ,chcialbym ufac i miec pewnosc ,ze jest bezpieczne.Sadzac po
        postach wielu zwolennikow "wolnosci-dowolnosci ",elit intelektualnych szkoly
        bardzo liberalne nie dochowaja sie.Szkola od wiekow i na calym Swiecie pomagala
        i brala czesciowa odpowiedzialnosc za powierzonego jej mlodego czlowieka.Ja w
        takiej szkole sie uczylem i jestem jej za to dzis wdzieczny.Moje wlasne dzieci
        maja dzis mniejsze szczescie ,lecz z przejawami checi do eksperymentowania
        i "zlymi instruktorami" rozprawilem sie wlasnymi metodami.Skutecznie.Nie zawsze
        zgodnie z obowiazujacym "rozmydlonym-metnym" prawem.Ale skutecznie.Tak wiec
        popieram kazdy rodzaj dzialan szkoly zmierzajacy do wyeliminowania z niej
        narkotykow.A "obroncow praw" zachecam do spojrzenia na dzieciaki,o ile je
        macie.W co watpie.Kat
        • Gość: Automobilista Re: Słowo o narkotykach............... IP: 193.0.117.* 08.03.05, 10:36
          "Narkotyki zapite alkoholem..." - przyjmujemy a priori, że zawiniła marihuana
          czy inny narkotyk. Ale można przecież równie dobrze przyjąć, że to ALKOHOL
          zawinił, czyż nie?
        • Gość: Poldek o odpowiedzialności IP: 217.8.163.* 08.03.05, 10:54
          ".W szkole uwazam jest niezbedne kontrolowanie mlodych
          ludzi.To rowniez wstep do respektowania prawa i odpowiedzialnosci."

          "lecz z przejawami checi do eksperymentowania
          i "zlymi instruktorami" rozprawilem sie wlasnymi metodami.Skutecznie.Nie zawsze
          zgodnie z obowiazujacym "rozmydlonym-metnym" prawem.Ale skutecznie."

          Moralność Kalego?

          A co do nauki odpowiedzialności: jakoś nie wierzą, że można kogokolwiek nauczyć
          odpowiedzialności stosując przymus i kontrolę.
          Mam dziwną pewność, że w ten sposób można raczej nauczyć braku odpowiedzialności.

          Być może Twoje dziecko nie pali trawy, bo jest ciągle monitorowane i w przypadku
          przekroczenia linii dostałoby pasem w dupę.

          Ja wolę, żeby moje dziecko nie paliło, nie dlatego, że się boi, tylko dlatego,
          że nie ma potrzeby/ochoty i samo dokonało takiego wyboru.
          Szczególnie jeżeli jest pełnoletnie.
        • rafal_koko Re: Słowo o narkotykach............... 08.03.05, 11:02
          Śmieszą mnie ci lekarze, którzy próbują tu robić za autorytety, nie wiedzieć z
          jakiego powodu. Z punktu widzenia pracownika żłobka na Kolskiej kultura picia
          wszystkich Polaków też musi wyglądać tak, że każdy się porzyga, usra i uśnie.
          Co do tematu, o którym piszemy, to ten totalitarysta dyrektor bada, czy ktoś z
          uczniów nie palił do dwóch dni wstecz, więc bądź uprzejmy trzymać się tych
          faktów i nie pisać o paleniu na terenie szkoły w czasie lekcji, bo nie
          zauważyłem, by ktokolwiek pochwalił takie zachowanie.
          Co do "rozmydlonego-mętnego prawa", to byli tacy, którzy nie przejmowali się
          szczególnie jego zapisami. Stalin na przykład, bo musisz wiedzieć, że
          konstytucja ZSRR jako taka dawała ludziom wiele demokratycznych swobód.
          Mam dzieci i będę się starał poprzez proces wychowawczy uksztatować w nich na
          tyle mocny kręgosłup, by za bardzo nie zboczyły w złą stronę. Nie będę robił
          tragedii, jeśli moje dziecko spróbuje tego czy owego (o ile się w ogóle o tym
          dowiem), bo i tak przed złem świata go nie obronię. Mogę tylko postarać się, by
          nauczyć swe dzieci odróżniać to co dobre, od tego co złe i dokonywać właściwego
          wyboru. Uzależnić można się od wielu rzeczy, od internetu także. Dlaczego
          marihuana akurat miałaby być diabłem rogatym?
      • Gość: Poldek Re: Słowo o lekarzach IP: 217.8.163.* 08.03.05, 10:34
        Jeżeli Ty naprawdę jesteś lekarzem, to nie chciałbym być przez Ciebie leczony,
        bo bredzisz jak radio Maryja ideologicznie, wbrew temu co jest w literaturze
        naukowej.
        • Gość: Ewa Re: Słowo o lekarzach IP: *.chello.pl 08.03.05, 10:45
          Do radia Maryja mi daleko ( nie ta strona sceny politycznej), natomiast na co
          dzień widzę skutki zażywania narkotyków. Widzi to również Kat ( przeczytaj jego
          post). Czy chciałbys aby ktos z Twoich bliskich w ciężkim stanie musiał czekać
          na pomoc, bo lekarz zajmuje się odtruwaniem , nawet jednorazowego, narkomana?
          Albo respirator jest zajęty przez imprezowicza?
          • Gość: Poldek Re: Słowo o lekarzach IP: 217.8.163.* 08.03.05, 10:56
            Odtruwaniem po zażyciu marihuany?
            Czy nadal twierdzisz, że jesteś lekarzem?
            • rafal_koko Re: Słowo o lekarzach 08.03.05, 11:10
              To jest właśnie to o czym pisałem parę postów wyżej. Język tu straszliwie
              upraszcza pojęcia. Co to jest narkotyk? Jeśli tym samym mianem określa się
              zarówno marihuanę, jak i amfetaminę na przykład, to prości ludzie (okazuje się,
              że i wśród lekarzy takich nie brakuje) stawiają na równi skutki ich działania.
              A tak po prostu nie jest. To są pewne związki chemiczne, które w różny sposób
              wpływają na naszą świadomość i powodują różne skutki uboczne. O ile umiem
              czytać, to ten artykuł jest o marihuanie, więc powiedz proszę, jakim środkiem
              można kogoś odtruć po THC i jak szybko by zmarł, gdyby tego nie zrobić? Możesz
              odpowiedzić, bo twierdzisz, że to robiłaś?
              • Gość: Ewa Re: Słowo o lekarzach IP: *.chello.pl 08.03.05, 11:28
                Zwykle trafiają do nas tacy, którzy zaczynaja od trawki, potem jest alkohol i
                wszelkie możliwe "zajzajery". Leczymy objawowo.Życzę Ci, abyś znalazł się na
                jednej sali szpitalnej z trzeźwiejącym narkomanem .
                P.S. Jesli Twoim zdaniem "trawka" jest nieszkodliwa, to dlaczego jest
                nielegalna?
                • rafal_koko Re: Słowo o lekarzach 08.03.05, 11:50
                  "Jesli Twoim zdaniem "trawka" jest nieszkodliwa, to dlaczego jest nielegalna?"

                  To obrazuje "logikę", którą się posługujesz. Wg niej wódka szkodliwa nie jest,
                  bo jest legalna. Winszuję bystrości umysłu.
                • Gość: Poldek Re: Słowo o lekarzach IP: 217.8.163.* 08.03.05, 11:56
                  Zastanów się raczej dlaczego alkohol jest legalny. Przejdź się na Kolską.
                  Budujesz sobie obraz używania marihuany na podobnej zasadzie, jak można by sobie
                  stworzyć obraz alkoholu znając tylko pacjentów Kolskiej.

                  W swoim rozumowaniu stawiasz znak równości między paleniem trawy i narkomanią.
                  Jeżeli jesteś konsekwentna, to postaw znak równości między wypiciem szklanki
                  piwa i alkoholizmem.

                  Są ludzie którzy nadużywają alkoholu, jest dużo ludzi, którzy są uzależnieni od
                  alkoholu. Jest jeszcze znaaaacznie więcej ludzi, którzy po prostu nie są
                  abstynentami i nikt ich na przymusowe badania nie wysyła (jeżeli nie prowadzą
                  pojazdów mechanicznych).

                  Podobnie jest z marihuaną. Są ludzie, którzy sięgają najpierw po papierosa,
                  potem po marihuanę, następnie po kokainę, dalej wreszcie heroinę. Jednak jest
                  znacznie więcej ludzi, którzy popalają sobie trawkę. Gdybyś chciała tych
                  wszystkich, którzy raz w tygodniu spalą jointa nazwać narkomanami, to i księdza,
                  który pije 20 ml wina w czasie mszy (i to tego robi to codziennie) musisz nazwać
                  alkoholikiem. Bądź konsekwentna.

                  Pytam jeszcze raz: czy miałaś na oddziale do odtrucia człowieka po zażyciu
                  marihuany? Czy słyszałaś o przypadku zejścia z przedawkowania marihuany?
                  Bo wg. posiadanych przeze mnie informacji z literatury naukowej (a nie z broszur
                  dla dewotek) medycynie nie udało się dotąd ustalić jaka jest dawka śmiertelna
                  THC. Nie udało się to z tej prostej przyczyny, nawet przyjmowanie dawek
                  wielokrotnie większych niż normalne zażycie w celu odurzenia się marihuaną nie
                  dało efektu.
                  • Gość: RoaK Re: Słowo o lekarzach IP: 195.136.44.* 08.03.05, 15:42
                    Man niestety zla wiadomosc. Znana jest dawka smiertelna marihuany.
                    Moja kobieta studiuje na farmacji i na zjaeciach podawali ta dawke.
                    Ale! Dawki tej raczej nie osiagniesz zwyklym paleniem ;P nawet gdybys sie
                    staral.
                    A co do stwierdzenia przez lekarke Ewe ze ktos zaczynal narkomanie od trawki to
                    najwieksza glupota pod sloncem. Rownie dobrze mozna stwierdzic ze zaczeli
                    narkomanie przez to ze sie urodzili. Albo pierwszy raz zrobili siku...
                    Ludzie kochani!
                    Opierajmy sie na faktach a nie na mitach!
                    Nie stwierdzajmy glupot - ja pale marihuane ale nie znaczy ze biore heroine! i
                    nie zaczne brac nic mocniejszego.
                    Tak samo lsd czy amfetamina. Wiem ze wszyscy uwazaja ze te narkotyki
                    uzalenzniaja! Ale nie po jednym razie... Osobiscie uwazam ze jezeli by ktos
                    powiedzmy raz w miesiacu lyknal extase badz zazyl kwasa lub wciagnal kreche nic
                    mu sie nie stanie!
                    • Gość: koko Re: Słowo o lekarzach IP: *.crowley.pl 09.03.05, 11:03
                      No teraz, to Cię zabiją ;)
                • Gość: Bernard Logika IP: *.uni.wroc.pl 08.03.05, 14:06
                  > P.S. Jesli Twoim zdaniem "trawka" jest nieszkodliwa, to dlaczego jest
                  > nielegalna?

                  Skoro papierosy i alkohol są legalne, to niewątpliwie nie mogą być szkodliwe.
                  • Gość: koko Re: Logika IP: *.crowley.pl 09.03.05, 11:08
                    A tak w ogóle to ciekawa idea, by uważać fizjologię za wtórną w stosunku do
                    prawodawstwa. Szkodliwe, bo nielegalne... Doprawdy odkrywcze... Horyzonty
                    poszerza... To jak zalegalizujemy, to przestanie być szkodliwe. Czy doktor Ewa
                    dużo dziś bakała?
              • rafal_koko Re: Słowo o lekarzach 08.03.05, 11:35
                Przepraszam, oczywiście powinno być "robiłeś".
                • hycwcyc do KOKO 08.03.05, 12:16
                  Rafał, ja się może i zgodzę z Tobą, że po marysi jeszcze nie odnotowano
                  przypadków śmiertelnych. Że uzależnić się trudno albo własciwie się nie da. Są
                  jednak dwie rzeczy, któych, wydaje mi się, udajesz, że nie widzisz. Pierwsza.
                  Weź stuosobową grupę ludzi obiektywnie zdiagnozowanych jako uzależnieni
                  narkomani. Zrób badanie : jaki procent z nich jako pierwszą używkę ( wyłączając
                  tytoń i alkohol ) zapodał sobie marysię czy jakieś jej pochodne [swoją drogą,
                  ciekawy jest związek przyzwolenia na alkohol/nikotynę - jeśli ktoś nie stosuje
                  tych dwóch, to jak sądzisz, jakie jest prawdopodobieństwo sięgnięcia dalej?].
                  Wyjdzie Ci zapewne procent dosyć znaczny. Będzie on obrazował jak istotnym
                  CZYNNIKIEM RYZYKA dla wejścia głębiej "w branżę" jest jaranie zioła. I pomyśl,
                  czy rodzic, któremu zalezy na dobrym zyciu dziecka bedzie to akceptował.
                  Powiedz, czy powinien? A co z dyrektorem szkoły, któremu tez na tym zależy?
                  Powinien zamknąć oczy?
                  Druga. Znasz jakichś narkomanów, którzy wyszli z poważnego uzależnienia? Jeśli
                  tak, to zapytaj ich co to są czynniki aktywujące samo "branie". i również
                  zastanów się, czy poważny rodzic powinien dopuszczać swoje dziecko do kontaktu
                  z takimi czynnikami.
                  • Gość: Poldek Re: do KOKO IP: 217.8.163.* 08.03.05, 12:28
                    Bardzo dobre pytanie: jaki procent wśród uzależnionych od powiedzmy heroiny
                    palił wcześniej marihuanę? Zakładam, że wynik to ok. 70%.

                    Teraz robimy inne badanie statystyczne: jaki odsetek zabitych w wypadkach
                    samochodowych, korzystał wcześniej z komunikacji publicznej? Obstawiam, że wynik
                    będzie podobny - jakieś 75%, albo i więcej.

                    No i widać gołym okiem, że korzystanie z komunikacji publicznej prowadzi w
                    prostej linii do śmierci w wypadku samochodowym. Trzeba więc koniecznie zakazać
                    korzystania z autobusów, tramwajów i pociągów oraz metra. Trzeba nałożyć na
                    wszystkich pełnoletnich obywateli obowiązek poddania się badaniu na okoliczność,
                    czy nie korzystali w ciągu minionych 48 godzin z MPK.

                    Czy teraz widzisz błąd takiego prostego statystycznego wnioskowania?
                    • hycwcyc Re: do Poldka 08.03.05, 12:38
                      Nie Poldek. Po pierwsze nie, bo związek nie jest tu bezpośredni. Ryzyko wypadku
                      spowodowane jest przebywaniem w pobliżu miejsc o dużym ruchu samochodowym. Sama
                      komunikacja publiczna akurat jest o wiele bardziej bezkolizyjna niż "samochodo-
                      osobowa". Porównaj kto częściej na 10tys korzystających z a) samochodów i b)
                      komunikacji publicznej jest ofiara wypadku komunikayjnego. Po drugie zaś nie
                      dla tego, że z powodu obecnego kształtu życia społecznego korzystanie z
                      komunikacji - tak publicznej jak i "niepublicznej" jest niezbędne i po prostu
                      ryzyko jest konieczne. Natomiast jaranie niezbędne nie jest.
                      • Gość: Poldek Re: do Poldka IP: 217.8.163.* 08.03.05, 12:49
                        Wiesz, że nie ma bezpośredniego związku między korzystaniem w młodości z
                        transportu publicznego, a ryzykiem śmierci w wypadku samochodowym. Mimo tego, że
                        (pozornie) statystyka na to wskazuje.

                        Mimo to, że stosujesz tę samą (błędną) metodę wnioskowania do wykazania
                        rzekomego związku między zażywaniem marihuany, a nieuchronnym późniejszym
                        uzależnieniem od heroiny, to jednak w tym wypadku wiesz, że bezpośredni związek
                        przyczynowy tu istnieje...

                        Po prostu tam, gdzie chcesz widzieć związek przyczynowo-skutkowy, tam go
                        widzisz. Tam, gdzie nie chcesz - nie widzisz go. Tymczasem rozumowanie
                        "statystyczne" jest błędne. Jednak względy ideologiczne przemawiają za tym, aby
                        wbrew nieubłaganej logice wierzyć w to, że każdy kto zapalił jointa umrze z
                        przedawkowania heroiny.
                        • Gość: Poldek errata IP: 217.8.163.* 08.03.05, 12:52
                          Zamiast

                          "Po prostu tam, gdzie chcesz widzieć związek przyczynowo-skutkowy, tam go
                          widzisz. Tam, gdzie nie chcesz - nie widzisz go. Tymczasem rozumowanie
                          "statystyczne" jest błędne. Jednak względy ideologiczne przemawiają za tym, aby
                          wbrew nieubłaganej logice wierzyć w to, że każdy kto zapalił jointa umrze z
                          przedawkowania heroiny."

                          Powinno być:

                          Po prostu tam, gdzie chcesz widzieć związek przyczynowo-skutkowy, tam go
                          widzisz. Tam, gdzie nie chcesz - nie widzisz go. Tymczasem w obydwu przykładach
                          rozumowanie "statystyczne" jest błędne. Jednak względy ideologiczne przemawiają
                          za tym, aby wbrew nieubłaganej logice wierzyć w to, że każdy kto zapalił jointa
                          umrze z przedawkowania heroiny.
                        • hycwcyc Re: do Poldka 08.03.05, 13:04
                          Gość portalu: Poldek napisał(a):

                          > Wiesz, że nie ma bezpośredniego związku między korzystaniem w młodości z
                          > transportu publicznego, a ryzykiem śmierci w wypadku samochodowym. Mimo tego,
                          ż
                          > e
                          > (pozornie) statystyka na to wskazuje.
                          >
                          > Mimo to, że stosujesz tę samą (błędną) metodę wnioskowania do wykazania
                          > rzekomego związku między zażywaniem marihuany, a nieuchronnym późniejszym
                          > uzależnieniem od heroiny, to jednak w tym wypadku wiesz, że bezpośredni
                          związek
                          > przyczynowy tu istnieje...
                          1. Większośc wnioskowań (i większośc argumentów) można doprowadzic do absurdu.
                          Starasz się to uczynić. Niepotrzebnie.
                          Nie użyłem słowa NIEUCHRONNIE. Poruszamy się w kategoriach PRAWDOPODOBIEŃSTWA.
                          Sam zgodziłeś się, że ryzyko jest. Może nie 70% ( nie chodzi w końcu o to, ilu
                          uzależnionych zaczynało od trawy, a o prosty fakt, że wśród osób zapodających
                          zioło jest większy odsetek popadających później /i "na oko" z innych przyczyn/
                          w uzależnienie niż wśród niezapodających), ale jednak. Czy twierdzisz, że nie
                          jest tak? W życiu istnieją różne ryzyka. Niektóre musisz podejmować dla
                          normalnej egzystencji ( np. przechodzenie przez ulicę ), a niektórych nie ( np.
                          jaranie ). Jeżeli ktoś podejmuje ryzyka zbędne, to powszechnie uważa się, że ni
                          postepuje rozsądnie. Jeżeli osobą nierozsąnie postępującą jest ktoś, o czyje
                          dobro inna osoba powinna dbać, to chyb logicznym jest, że ta do dbania powołana
                          osoba to robi. nie? Tak.


                          > Po prostu tam, gdzie chcesz widzieć związek przyczynowo-skutkowy, tam go
                          > widzisz. Tam, gdzie nie chcesz - nie widzisz go. Tymczasem rozumowanie
                          > "statystyczne" jest błędne. Jednak względy ideologiczne przemawiają za tym,
                          aby
                          > wbrew nieubłaganej logice wierzyć w to, że każdy kto zapalił jointa umrze z
                          > przedawkowania heroiny.

                          Jeszcze raz: nie mówimy KAŻDY. Poza tym z heroiny tez ludziom na szczęście
                          zdaza się wyjść. Ale to nie znaczy, że nalezy w nią wchodzić. Ani się zbliżać.
                          • Gość: Automobilista Re: do Poldka IP: 193.0.117.* 08.03.05, 13:10
                            > Nie użyłem słowa NIEUCHRONNIE. Poruszamy się w kategoriach
                            > PRAWDOPODOBIEŃSTWA.
                            > Sam zgodziłeś się, że ryzyko jest. Może nie 70% ( nie chodzi w końcu o to,
                            > ilu uzależnionych zaczynało od trawy, a o prosty fakt, że wśród osób
                            > zapodających zioło jest większy odsetek popadających później /i "na oko" z
                            > innych przyczyn/ w uzależnienie niż wśród niezapodających), ale jednak.

                            Wśród osób popijających kufelek piwa jest większy odsetek popadajacych później
                            w alkoholizm, niż wśród niepopijajacych. Czy to znaczy, że należyu
                            zdelegalizować piwo i surowo tępić jego picie?
                            • hycwcyc Re: do Poldka 08.03.05, 13:16
                              Nie dyskutujemy tu o tym, co nalezy legalizować/delegalizować. [Generalnie
                              jestem z nurtu "legalise it!" własnie ze względu na hipokryzję naszego prawa (
                              nikotyna to twardy narkotyk ect.)] Pewien stan prawny mamy i w nim zyjemy.
                              Dyskusja tego nie dotyczy. Trzymajmy się tego: "Czy dobre jest to, ze wszkole
                              na bednarskiej sprawdza się fachowo, czy ktoś jara blanty, a jak za duzo jara,
                              to się go prosi, aby się rzeniósł gdzie indziej"
                          • Gość: Poldek Re: do Poldka IP: 217.8.163.* 08.03.05, 13:19
                            Wszystko pięknie, tylko jeżeli "każde rozumowanie można doprowadzić do
                            absurdu"*, to kto ma licencję na to, aby mi mówić co jest rozsądne, a co nie?
                            Mało, że mówić mi, to pod przymusem nie dopuszczać do tego, abym robił rzeczy,
                            które ON uważa za nierozsądne?

                            Argument, że "w grupie osób, które sięgnęły po marihuanę jest większy odsetek
                            osób, które sięgnęły też po heroinę niż w grupie osób, które nie sięgnęły po
                            marihuanę" jest już mocniejszy. Warto się jednak zastanowić, czy te osoby, które
                            sięgnęły po heroinę nie uczyniły by tego, gdyby marihuana w ogóle nie istniała?
                            No i bądźmy konsekwentni: dlaczego pomijamy papierosy i alkohol? Stawiam 5 zł na
                            to, że wśród palących papierosy jest większy odsetek tych, którzy sięgnęli po
                            marihuanę, niż wśród nigdy niepalących papierosów. Dlaczego w takim razie nie
                            badamy uczniów na obecność nikotyny w moczu i nie relegujemy ze szkoły tych,
                            którzy zostali przyłapani drugi raz? Mało tego - dorośli ludzie, nawet jeżeli
                            sami się nie utrzymują (tylko są np. na zasiłku) mogą sobie palić papierosów do
                            woli i to publicznie. Mogą też legalnie spożywać alkohol w miejscach publicznych
                            (bary itp).

                            Całe szczęście, że to tylko jedna szkoła prywatna i można sobie po prostu wybrać
                            inną.


                            * nie zgadzam się z tym i myślę, że każdy kto miał w szkole podstawy logiki też
                            się nie zgodzi.
                            • hycwcyc Re: do Poldka 08.03.05, 13:34
                              Zgadzam się, że przyzwolenie na nikotyne/alkohol a zakaz marysi to pewna
                              hipokryzja. Jednak papierosy się w szkołach tępi. I właśnie między innymi z
                              powodu, dla którego chcesz stawiać 5zł - słusznie. Ale żyjemy w państwie takim,
                              a nie innym. Wchodzimy w politykę, w której nie należy jedynie kierowac się
                              logiką i ideałami, a tym, co faktycznie można zrobić, żeby było lepiej, a nie
                              tracić czas i środki na walkę o rzecz może słuszną, ale której i tak nie
                              osiągniemy. Dochodzi tutaj tez oczywistość, jaka jest kultura, w której żyjemy.
                              Już pewne panstwo w przeszłości próbowało zakazac alkoholu - który trwale był
                              zakorzeniony w kulturze - i wiadomo , co z tego wyszło. W Peru i Chile na
                              przykład swobodnie rośnie koka. W Nepalu z kolei jest urzędowy zakaz palenia
                              papierosów (ale palacze tam to chyba mniej niż 2% społeczeństwa). Co kraj to
                              obyczaj. Nie dyskutujemy tu o poprawności obyczajów, (które - zgadzam się w
                              pełni - nie sa u nas najlepsze - np. wszechobecna wódzia...), ale o tym, czy
                              dobrze , że w szkole tępi się marysię takimi sposobami.

                              Moim zdaniem, z powodów przytoczonych wcześniej, oraz ze wzgledu, ze pomysł
                              wprowadzono w najdemokratczniejszy ze znanych mi w polskich szkołach sposób (
                              co oczywiście nie znaczy, idealny ) oraz, ze można się nie zgodzić, jest to
                              postepowanie o nibo lepsze niż nic nie robienie.

                              ps. co do logiki - nie miałem na myśli może klasycznego rachunku zdań, a raczej
                              szeroko pojętą erystykę

                              pozdro
                              • Gość: Poldek Re: do Poldka IP: 217.8.163.* 08.03.05, 13:51
                                Okej. Nasza kultura jest skąpana w wódce, a marihuana to dla starszej części
                                społeczeństwa wciąż ziele nieznane i dlatego budzi lęk.

                                Jednak nasza dzisiejsza (szeroko pojęta) kultura jest silnie opanowana ideami
                                liberalnymi. Pierwsza zasada liberalizmu brzmi: WOLNOść JEDNOSTKI KOńCZY SIę
                                TAM, GDZIE ZACZYNA SIę WOLNOść DRUGIEJ JEDNOSTKI. Ta wolność jest podwaliną
                                ideologii liberalnej i niezbywalnym prawem każdego. Tymczasem palenie tego, czy
                                innego po zajęciach przez ucznia, który ma ukończone 18 lat znajduje się w
                                sferze wolności osobistej tegoż ucznia - czyż nie? Natomiast zmuszanie do
                                poddania się badaniom na obecność tego, czy innego związku chemicznego w moczu
                                jest już ingerencją w wolność tegoż ucznia. Podnoszony był arugment, że "rada
                                szkoły demokratycznie" zadecydowała o tych badaniach. Ale co z tym uczniami,
                                którzy w tej demokracji stanowią mniejszość? Czy demokracja może metodami
                                demokratycznymi zabronić obywatelowi Janowi Kowalskiemu np. masturbować się?
                                Otórz zgodnie z tą podstawową liberalną zasadą, dopuki masturbacja Jana
                                Kowalskieho nikomu innemu nie ogranicza wolności, to jest jego świętym prawem.
                                Tak samo z trawą: dopuki uczeń Kowalski nie pali w szkole i nie namawia kolegów,
                                to jego prywatne, święte prawo palić co chce.

                                Oczywiście można powiedzieć, że jeżeli Kowalski chce koniecznie palić, to niech
                                zmieni szkołę, na taką, w której nie ma obowiązkowych badań. Na szczęście to
                                ciągle (tak mi się wydaje) większość szkół i taka możliwość istnieje. Obawiam
                                się jednak, że jeżeli zapomnimy o tej podstawowej liberalnej zasadzie
                                wyznaczania granic wolności jednostki (która konstytuuje naszą współczesną
                                kulturę), to wkrótce Kowalski palący po lekcjach będzie spychany na margines i
                                bez względu na wyniki w nauce będzie miał utrudniony dostęp do edukacji.
                                • hycwcyc Re: do Poldka 08.03.05, 14:13
                                  Zgadzamy się co do wolności kończącej się na. (ale sa watpliwości i tu - np
                                  prawo posiadania broni...) Jak pisałem, równiez popieram legalizację. Ale na
                                  pewno nie dla licealistów, którzy często z własciwym korzystaniem z wolności
                                  mają problemy. 21lat jak alkohol w usa? może 23, ale to pewnie lekka
                                  przesada... trudno powiedzieć. Na pewno - moim zdaniem - nie dla licealistów.
                                  To ogólnie.

                                  Jezeli zas chodzi o szkołę, to 1. Uczniowie będący w mniejszości mogą odmówić.
                                  A jak im brakuje odwagi cywilnej do odmowy - chociażby "w imię zasad s...synu" -
                                  to po prostu są bez jaj i niech nie marudzą. 2. Jak na razie marysia jest
                                  illegal, więc podkreslanie tego faktu przez szkole chyba zasługuje na - co
                                  najmniej - akceptację. 3. Wszystkie argumenty oparte na prawdopodobieństwach,
                                  które powyżej.

                                  konkluzja: rozwiazania ogólnie u nas nie są doskonałe, ale moim zdaniem po
                                  dyrektorze jeździć nie należy, bo kieruje on sprawę w miarę swoich możności na
                                  lepsze tory.

                                  tyle
                                  • Gość: Poldek Re: do Poldka IP: 217.8.163.* 08.03.05, 14:33
                                    Co do podwyższenia wieku, to jestem skłonny się zgodzić. Ale trzeba być
                                    konsekwentnym: jeżeli człowiek 18 letni jest dziś wg. prawa pełnoletni, czyli w
                                    pełni odpowiada prawnie za swoje czyny ma pełnię praw obywatelskich (głosowanie
                                    etc), to nie można mu odmówić tego, a na tamto pozwolić, "bo jeszcze za mały".
                                    Jeżeli podwyższamy wiek dostępu do alkoholu, to trzeba podwyższyć też wiek
                                    odpowiedzialności przed sądem za swoje czyny, prawa do głosowania w wyborach i
                                    wszystko ci się z tym wiąże (np. otrzymanie prawa jazdy).

                                    Co do mniejszości, "która nie ma jaj".
                                    Obawiam się, że ta mniejszość woli siedzieć cicho, wychodząc z założenia, że
                                    jeżeli ktoś otwarcie wystąpi przeciwko tym badaniom, to automatycznie jest
                                    wskazany palcem jako używający nielegalnych środków. Mało tego: jestem dziwnie
                                    przekonany, że spora część tych, którzy głosowali "za" pali blanty po lekcjach,
                                    albo chętnie by sobie czasem przypaliła. Ale woleli udawać, że są świętsi od
                                    papieża. Dlaczego nie potrafią walczyć o swoją wolność? Po prostu kalkulacja -
                                    za dużo mają do stracenia: relegowanie ze szkoły z etykietką narkomana,
                                    przekreślone szanse na studia, karierę, rodzinę, na zawsze przyklejona
                                    krzywdząca etykieta ćpuna. To są ich (słuszne lub nie) obawy. Tak właśnie działa
                                    pseudodemokracja, albo demokracja sterowana z góry.
                          • Gość: RoaK Re: do Poldka IP: 195.136.44.* 08.03.05, 15:50
                            Caly czas blednie myslisz!
                            Sprawdzasz jaki procent osob ktore trafili na odwyk dla uzaleznionych heroina
                            zaczelo od trawki.
                            A sprobujmy odpowiedziec na pytanie jaki procent zarzywajacych trawke zaczelo
                            brac heroine??
                            Moge was zapewnic ze znikomy ulamek!
                            Znam wiele osob ktore pala ganje ale nie siegaja po nic mocniejszego!
                            Rownie dobrze moglibysmy spytac osoby uzaleznione od heroiny czy wczesniej pily
                            alkohol! Moze wlasnie zaczely od alkoholu??
                            • Gość: A Opinia absolwentki IP: *.visp.energis.pl 09.03.05, 13:04
                              Zawsze szanowałam Jana Wróbla, dobrze się bawiłam na jego lekcjach. Pamiętam,
                              że jakoś na początku szkoły uczyliśmy się na historii z Wróblem, co to takiego
                              tyrania. Po co opowiadać o tym na lekcjach, nie ma to jak dać to odczuć uczniom
                              na własnej skórze. Bardzo jestem zaskoczona tą historią z moczem. Nie chce mi
                              się wierzyć, że to ta sama szkoła, którą skończyłam 5 lat temu! Kiedyś
                              skutecznie uczono tam zaufania do siebie nawzajem, teraz wprowadzono represje,
                              które są właśnie syndromem braku zaufania. Co takie postępowanie ma właściwie
                              dać? Jaki jest tego głębszy zamysł. Chyba pan Wróbel chcę pozbyć się problemu,
                              bo na pewno go w ten sposób nie rozwiąże. Jakaś mama pisze, że zgodziła się na
                              badanie swojego syna, bo mu ufa. Moja mama by się nie zgodziła, bo mi ufa!
                              Jeśli przyszłoby mi być uczennicą Bednarskiej teraz nie dopuściłabym, żeby tak
                              mnie poniżano. To jak rządy militarne, które tak krytykował pan Wróbel na
                              swoich zajęciach! Takie postępowanie na pewno nie uczy ani demokracji ani
                              odpowiedzialności człowieka za siebie.
                              A.


                            • Gość: absolwentka opinia IP: *.visp.energis.pl 09.03.05, 13:07
                              Zawsze szanowałam Jana Wróbla, dobrze się bawiłam na jego lekcjach. Pamiętam,
                              że jakoś na początku szkoły uczyliśmy się na historii z Wróblem, co to takiego
                              tyrania. Po co opowiadać o tym na lekcjach, nie ma to jak dać to odczuć uczniom
                              na własnej skórze. Bardzo jestem zaskoczona tą historią z moczem. Nie chce mi
                              się wierzyć, że to ta sama szkoła, którą skończyłam 5 lat temu! Kiedyś
                              skutecznie uczono tam zaufania do siebie nawzajem, teraz wprowadzono represje,
                              które są właśnie syndromem braku zaufania. Co takie postępowanie ma właściwie
                              dać? Jaki jest tego głębszy zamysł. Chyba pan Wróbel chcę pozbyć się problemu,
                              bo na pewno go w ten sposób nie rozwiąże. Jakaś mama pisze, że zgodziła się na
                              badanie swojego syna, bo mu ufa. Moja mama by się nie zgodziła, bo mi ufa!
                              Jeśli przyszłoby mi być uczennicą Bednarskiej teraz nie dopuściłabym, żeby tak
                              mnie poniżano. To jak rządy militarne, które tak krytykował pan Wróbel na
                              swoich zajęciach! Takie postępowanie na pewno nie uczy ani demokracji ani
                              odpowiedzialności człowieka za siebie.
                              A.
                  • Gość: koko Re: do KOKO IP: *.crowley.pl 09.03.05, 12:41
                    Widzę, że jestem spóźniony, bo przedyskutowaliście to sobie z Poldkiem, ale
                    pozwolę sobie odpowiedzieć.
                    Otóż niczego nie udaję. Ja tego naprawdę nie widzę. Nie przebadam stuosobowej
                    grupy ludzi, bo nie mam takich możliwości (a tak na marginesie Mark Twain
                    celnie to ujął, że są kłamstwa, cholerne kłamstwa i statystyki).
                    Znam za to masę ludzi, którzy od dawna, przypalali, przypalają i przypalać
                    będą, sam też to robię, ale nie znam żadnego heroinisty, amfetaministy bądź
                    uzależnionego od innego środka chemicznego zwanego narkotykiem (alkoholików za
                    to znam wielu). Owszem, wziąłem parę razy amfę, niektórzy z moich znajomych
                    także. I co? I nic. Może jeszcze kiedyś wezmę, jeśli będę potrzebował np.
                    przejechać 200km po nieprzespanej nocy, co tylko poprawi stan bezpieczeństwa na
                    drodze, ze mną jako uczestnikiem ruchu (żołnierze amerykańscy też fety używali
                    dawno temu, a polscy studenci legalnie w latach 60 jeszcze). A może po prostu
                    dla zabawy wezmę, nie wykluczam tego. We wszystkim trzeba mieć po prostu umiar,
                    naprawdę we wszystkim.
                    I tu rzeczywiście pojawia się problem nieletnich. Ogólnie rzecz ujmując
                    małolaty często bywają nieodpowiedzialne, nie znają umiaru w korzystaniu z
                    uciech życia i mogą sobie krzywdę wyrządzić (choć właśnie samą marihuaną
                    niekoniecznie). Nie zgadzam się po prostu na takie metody kontroli, jak
                    opisywane w artykule. To jest wylewanie dziecka z kąpielą.
                    Sam mam dzieci i oczywiście, że nie zaakceptuję sytuacji, kiedy będąc
                    nieletnimi zaczną przypalać (o ile się o tym dowiem w ogóle).
                    Ale czy to jest naprawdę jedyne zagrożenie? Przed złą drogą na siłę ich nie
                    uchronię. A jeśli zaczną w wieku 15 lat uprawiać seks, albo pić alkohol, albo
                    palić papierosy, albo uciekać z domu, albo kraść, albo się od internetu
                    uzależnią, albo, albo, albo... Dzieci trzeba wychowywać, a nie widzieć tylko
                    skutki i z nimi walczyć. Uważasz, że rodzic jest w ogóle w stanie nie dopuścić
                    dziecka do kontaktu z - jak to ująłeś - takimi czynnikami? Wiesz na jakiej
                    ulicy się wychowałem? Tylko ja i jeszcze jeden kumpel nie poszliśmy siedzieć z
                    całego rówieśniczego towarzystwa. Myślisz, że mój ojciec był w stanie zabronić
                    mi się z tym towarzystwem spotykać? Ale jakoś, mimo, że po paru błędach,
                    rozróżniłem, co dobre, a co złe.
                    Reasumując i wracając do meritum uważam, że ten koleś nie robi niczego
                    pożytecznego. To tylko nędzny populista, który niszczy w uczniach poczucie
                    godności i wiarę w system prawny, a do problemu narkomanii nie wnosi niczego,
                    ale to dokładnie niczego pożytecznego.
            • Gość: Ewa Re: Słowo o lekarzach IP: *.chello.pl 08.03.05, 11:30
              Owszem jestem, co więcej mam specjelizację z chorób wewnętrznych i spory staż.
              A Ty spróbuj czytac ze zrozumieniem - czy gdziekolwiek pisałam, że kogokolwiek
              odtruwałam po marihuanie ( jeśli tak to proszę o cytat), co nie oznacza, że nie
              jest ona groźna. Jest.
              • Gość: Poldek Re: Słowo o lekarzach IP: 217.8.163.* 08.03.05, 12:00
                A ja jestem chirurgiem. I dlatego uważam, że trzeba koniecznie zdelegalizować
                noże i ostre kanty. Czy widziałaś kiedyś pacjenta, który potknął się i upadł na
                nóż wbiając go sobie w oko? Wiesz ilu mam codzienne pacjentów z ranami kłutymi?
                Czy chciałabyś, aby Twoje dziecko odcięło sobie palec nożem?

                Mało tego: należy wprowadzić obowiązkowe badania obywateli pod kątem, czy nie
                używali ostrych narzędzi w ciągu ostatnich 48 godzin.
      • Gość: ecto Re: Słowo o narkotykach............... IP: *.metronet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 13:37
        > pozostawiaja szkody w organiźmie i psychice
        to pozostawiają. i co z tego? to jest problem osoby używającej ...

        > Ile młodych ludzi po takich czy innych narkoykach wyrządza
        > krzywdę sobie lub innym!
        jeśli wyrządza krzywdę sobie - to jest jego sprawa
        jeśli wyrządza krzywdę innym - to należy karać za te wyrządzone krzywdy

        > Jako matka zastosowałam wobec mojego syna ( człowieka w podobnym wieku) jeszcze
        > bardziej kontrowersyjna metodę Pokazałam mu agonię narkomana, ze wszystkimi
        > towarzyszącymi jej "atrakcjami". Syn, choć z medycyną obyty, był w szkoku. Po
        > tej poglądowej lekcji wyszedł z imprezy, gdy ktoś zapalił trawkę Walczyć z
        > narkotykami trzeba - wszystkimi metodami!

        edukcja - dobrze. ale wymuszanie siłowe - to już przesada.
    • Gość: uczeń A jak komuś nie chce się lać, to co? IP: *.erlm.siemens.de / *.erlm.siemens.de 08.03.05, 10:56
      :)
      • Gość: pz to daja browar do wypicia. IP: *.pwpw.pj / 217.168.193.* 08.03.05, 11:48
    • Gość: łodzianin Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.toya.net.pl 08.03.05, 11:05
      Masakra co to wogulema byc panstwo zamyka za palenie trawki bzdura i teraz
      jeszcze beda wyrzucac ze szkol za to ze ktos woli sobie spalic jointa niz
      nachlac wódą !!to państwo schodzi na psy!!jestem za legalizacja napewno
      przyniosło by to państwu ogromne korzysci finansowe pomyślcie nad tym ludzie co
      jest bardziej szkodliwe papierosy i wóda czy trawka!!
    • Gość: hmmmm Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.bg.am.poznan.pl 08.03.05, 11:25
      Widać, że w warszawce zaczyna się pojmowac demokrację czysto po amerykańsku. Im
      dardziej będziesz inwigilowany, tym bardziej możesz czuć się bezpieczny?!
    • golabek Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz 08.03.05, 11:39
      Każda forma walki z narkotykami w szkołach jest lepsza niż udawanie że mojej
      szkoły problem ten nie dotyczy. Zasada powinna być prosta jesteś na tyle
      dorosły ze swiadomie siegasz po narkotyki to weź pod uwagę że mozesz wylecieć
      ze szkoły. Dlaczego osoby ,które nie biorą mają byc narażone na codzienne
      obcowanie z bioracym???
      • Gość: RoaK Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: 195.136.44.* 08.03.05, 16:02
        Obcowanie z bioracym?
        Bioracym marihuane?
        Jestes katolikiem?
        "Obcowanie"... a gdzie tolerancja??
        O czym ty w ogole mowisz? "Obcowanie" - a szkola to zoo?
        Boze kochany! W ogole przepraszam ze musza Panstwo korzystac ze mna z
        komunnikacji miejskiej! Pale od czasu do czasu marihuane ale nie weidzialem
        ze "obcowanie" ze mna moze tak Panstwu byc nie na reke!
        Blagam o przebaczenie!
        Chce zyc jak wiekszosc katolikow w Polsce: pluc ludziom w twarz, byc
        nietolerancyjnym wobec innych religii...
        Tak o tym marze! O wielkiej silnej Polsce :P
    • Gość: MZ Re: Bardzo dobra akcja! IP: *.pwpw.pj / 217.168.193.* 08.03.05, 11:46
      Popieram! Trzeba walczyc z narkotykowym gownem. Jak sie komus nie podoba - w
      innych szkolach nie ma badan - moze sie wyniesc.
      • Gość: Bernard Re: Bardzo dobra akcja! IP: *.uni.wroc.pl 08.03.05, 13:34
        Skoro mają tam taki demokratyczny parlament, to ciekawe, czy kadra nauczycielska
        podlega podobnym badaniom?
    • Gość: kane a co jak mi się nie chce sikać IP: *.compower.pl 08.03.05, 12:04
    • Gość: zzzzzz Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 12:19
      kochani to jest jakas pomyłka
      1jestem oburzona i choc nie młoda jestem to nie moge się zgodzić z metodami
      wychowawczymi.to jakas lustracja.ludzie ocb?
    • Gość: nutka A mi się ten pomysł bardzo podoba. IP: *.wirba.net / 195.116.157.* 08.03.05, 12:30
      Sama bym się bez wahania poddała takim badanionm, w końcu nie mam nic do
      ukrycia a badanie moczu to najnormalniejsza sprawa. Mało to razy badałam mocz w
      przychodni?

      Bardzo dobry pomysł.
      • Gość: Bernard Re: A mi się ten pomysł bardzo podoba. IP: *.uni.wroc.pl 08.03.05, 14:40
      • Gość: Bernard Re: A mi się ten pomysł bardzo podoba. IP: *.uni.wroc.pl 08.03.05, 14:46
        Nie masz nic do ukrycia? ;) Ja tam wolałbym narząd do oddawania moczu trzymać
        ukryty. Ponadto nic nikomu do mojego moczu. Jest on dla mnie zbyt cenny aby go
        ot tak na zawołanie oddawać. A jak już mi się zachce siku, to staram się tą
        czynność wykonać tak, aby była ona jak najmniej upubliczniona.
    • Gość: zocha Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.bater.net.pl / 83.238.20.* 08.03.05, 12:35
      taki pomysł mógł wymyśleć tylko ktoś naćpany
      • Gość: Bernard Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.uni.wroc.pl 08.03.05, 14:50
        Otóż to, ciekaw jestem, czy personel szkolny też ma być badany.
    • Gość: Kompromitacja Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 08.03.05, 12:49
      Po pierwsze badanie wykonywane w ten sposób musi wprowadzać ciekawą atmosferę w
      tej szkolę-nie dziwię się,że uczniowie sięgają po narkotyki.
      po drugie to swietny pomysł złapać kogoś na paleniu blantów a potem wywalić ze
      szkoły. Faktycznie ma to wiele wspólnego z wychowywaniem młodzieży, z edukacją
      itp. Zamordyzm i malowanie nomen omen trawy jak szkołę odwiedza 1 sekretarz...
      U nas nie bedzie narkotyków!!!
      Po trzecie cały świat od dawna inaczej spogląda na marihuanę. Stawianie jej na
      jednej szali z heroiną, kokainą czy chociażby wódką jest dowodem na to jak
      daleko jesteśmy za państwami które się również rozwijają a nie tylko modlą.
      Oczywiście NIKT rozsądny nie twierdzi,że mary jane to mające tylko i wyłącznie
      zalety zioło zycia. What about vodka? chciałoby się zapytać. Papierosy są też
      zdrowe? Penalizujemy wszystko. Zakazy,penalizacja to domena ludzie bez
      wyobraźni, ludzie bezradnych, ludzi słabych. Sensownie stosowana marihunana nie
      prowadzi do niczego ekstremalnie złego. Tak samo jak wódka,piwo czy jazda
      samochodem .Można być narkomanem i zacząć od marihuany można być też
      alkoholikiem, można jeździć 190 km/h (czy oznacza to od górny zakaz uzywania
      przez wszystkich pojazdów ???). Prohibition!!!
      Po czwarte wreszcie do szału doprowadzają mnie na wskroś nieobiektywne
      wypowiedzi różnych przedstawicieli i pseudoekspertów z MONARU. Ludzie Ci mają
      do czynienia tylko i wyłącznie z ekstremą i na tej bazie budują swoje
      paranoiczne sądy. To tak jakby przed jazdą na nartach przestrzegał ortopeda w
      szczycie śnieżnej gorączki.Poza tym oni z tego żyją.
      Dajcie ludziom żyć ich życiem a nie mordujcie ich swoimi obsesjami!!!
      • Gość: Automobilista Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: 193.0.117.* 08.03.05, 13:01
        Trafne uwagi, 100% poparcia.
    • Gość: aaaa Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.renenka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 13:04
      I wyszło na to, że do szkoły przy Bednarskiej chodzą narkomani. Patrz komentarze.
      • Gość: Automobilista Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: 193.0.117.* 08.03.05, 13:06
        Człowiek, który co jakiś czas zajara trawkę, NIE JEST narkomantem.

        Tak samo, jak człowiek pijący raz na jakiś czas kufel piwa nie jest
        alkoholikiem.
    • Gość: jacek Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: 217.8.186.* 08.03.05, 13:15
      Szkole nie chodzi o fakt przyłapania, tyko stwierdzenia, czy ktoś używa
      narkotyków, lub nie. Ponieważ regulamin szkoły tego zabrania (również poza
      szkołą), jeśli ktoś go łamie - ponosi tego konekwencje.
      • Gość: Automobilista Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: 193.0.117.* 08.03.05, 13:18
        Nie każda metoda stwierdzania czegokolwiek jest dobra i zgodna z prawem.

        Jest zakaz kradzięży - czy to znaczy, że podejrzanego o kradziez policja ma
        prawo torturować, bo przecieśż chce stwierdzić, czy nie ukradł?
        • Gość: jacek Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: 217.8.186.* 08.03.05, 13:35
          W tej szkole, sposób przeprowadzenia akcji został zaakceptowany przez szkolny
          sejm. Czy to jest jasne ? Gdyby był to pomysł samej dyrekcji - sprawa byłaby
          bardziej kontrowersyjna.
          • Gość: Automobilista Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: 193.0.117.* 08.03.05, 14:28
            Sama istota szkoły jako takiej pociąga za sobą fakt podległości uczniów w
            stosunku do nauczycieli. Dlatego też teksty o "suwerennej decyzji" uczniów
            mozna śmiało między bajki włożyć. Skłaniałbym się raczej ku tezie, że ów "sejm"
            to grono figurantów mających firmować decyzje dyrekcji i stwarzac
            pozory "demokracji". Nie trzeba tu nawet żadnych nakazów czy nacisków ze strony
            dyrekcji - samoograniczanie i autocenzura tez nakomicie działają.

            Gdyby znalazł się taki odważny uczen, który na forum owego "sejmu" wypowiedzial
            się przeciwko karaniu za palenie marihunaty, to czyż nie byłby potem na
            cenzurowanym do końca szkoły? No sam pomyśl. Dlatego tenże "sejmik" przyklepuje
            wszystko to, co się spoodba dyrekcji. A potem powołują się tacy obłudnie
            na "demokratyczną decyzję uczniow".

            Czy to jest jasne?

            • hycwcyc Re: automo 08.03.05, 14:37
              życie to walka, wiesz to równie dobrze jak ja. Anonimowo wypowiadać się można
              tylko w necie albo tajnym głosowaniu. Jesli chcą jarać - niech o to mają odwagę
              zawalczyć z otwartą przyłbicą. Jesli nie chcą być badani - tez niech mają
              odwagę odmówić. Sejmu w tej szkole nie znam. Jezeli zaś jest on taki jak
              piszesz, to powinni zawalczyć z pseudodemokracją. Taka walka na pewno załatwi
              im "cenzurowane". Ale wyjdzie im na dobre.

          • Gość: Bernard Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.uni.wroc.pl 08.03.05, 14:53
            Ten szkolny sejm to taki teatrzyk. W PRL też był sejm i wybory.
      • Gość: absolwentka kontrola... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 13:51
        Jestem absolwentka tej szkoly i mam pare uwag:
        a - zawsze bylam dumna z tego, ze Bednarska traktuje swoich uczniow jak osoby
        dorosle, dojrzale, a przede wszystkim odpowiedzialne. Umowa byla taka, ze nie
        przychodzimy do szkoly po jakiejkolwiek dawce alkoholu (a narkotykach nie
        wspominajac) i jakos zdecydowana wiekszosc sie tego trzymala. Nie ze strachu,
        tylko dlatego, ze taka byla umowa. Szkola dawala nam mase luzu, ale w zamian
        oczekiwala uszanowania pewnych niezmiennych zasad.
        b - co oczywiscie nie oznacza, ze na imprezach sie nie pilo albo nie palilo.
        Tak, jak w kazdej innej szkole, choc musze szczerze przyznac, ze poziom
        zazywania narkotykow na Bednarskiej (z moich obserwacji) byl DUZO NIZSZY niz w
        pandstwowych liceach, do ktorych chodzili moi znajomi. Nigdy tez nie slyszalam,
        zeby ktos sie paral dilerka, choc pewnie zdarzylo sie sprzedanie grama trawy
        koledze, ale tez nie sadze, zeby na terenie szkoly...
        c - 99%, powatarzam, 99% moich znajomych pali trawe w mniejszych lub wiekszych
        dawkach. Niektorzy pala jej zbyt duzo, i po niektorych widac jej negatywne
        dzialanie. Ale to jest INDYWIDUALNY WYBOR kazdego czlowieka. NIGDY natomiast,
        powtarzam, NIGDY, nie zdarzylo mi sie, zeby ktokolwiek NAMAWIAL mnie do palenia,
        nigdy tez nie zdarzylo mi sie palic z kims, bo "wypada", bo "towarzystwo" - i
        tego nie nauczyla mnie szkola, tylko dom. Kazdy ponosi odpowiedzialnosc za
        siebie co prowadzi mnie do wniosku kolejnego...
        d - jesli ktos wierzy, ze testami lub nagonka uchroni kogos przed zlem to jest
        po prostu naiwny. Znam wokol siebie niezliczone przypadki dzieciakow
        sprawdzanych na kazdym kroku, ktore i tak popelniaja straszne bledy i mase ludzi
        niekontrolowanych w ogole, ktorzy zyja w miare rozsadnie (wydaje mi sie, ze moge
        siebie zaliczyc do tej drugiej grupy). Testowanie ludzi znienacka nie uchroni
        ich przed narkotykami - nie wszystkie narkotyki przeciez trzymaja sie az 2
        doby... :)
        jednak, co najwazniejsze...
        e - otoz sama poddalam siebie kiedys takiemu testowi, pomine juz dlaczego, bo to
        dluzsza historia. Zakupilam najdrozszy test w aptece. Nie palilam wtedy co
        najmniej dwa lata. Wynik byl pozytywny (znaczy sie, ze palilam w ciagu
        ostatniego tygodnia), co bylo oczywista bzdura. Dlatego nie wierze w te testy i
        ich zasadnosc. A osoba wyrzucona ze szkoly, ktora nie palila, a w tescie wyszlo
        ze palila - coz, latwo sobie wyobrazic, co mogla czuc.

        Panie dyrektorze, panstwo nauczyciele oraz sejmie - przykro mi, ze ta szkola tak
        sie zmienila...
    • Gość: facet paranoja IP: *.ca.pl.renault.com / *.crowley.pl 08.03.05, 14:04
      Bardzo to ciekawe, ale przytocze następującą opowieść. Ja oraz kilku moich
      kolegów i koleżanek skończyliśmy jedno z lepszych liceów w Poznaniu. Teraz
      studiujejmy na kierunkach takich jak Informatyka czy Ekonomia. Osoby o których
      mówię, były w szkole prymusami (jedna osoba miała indywidualny tok nauczania,
      reszta to finaliści olimpiad i konkursów przedmiotowych stopnia
      ogólnopolskiego, matura z wyróżnieniem). Na studiach kontynuujemy sukcesy -
      stypendium ministra lub przynajmniej nominacja do niego. Niektórzy studiują
      równolegle dwa kierunki studiów dzinny - wszystko z bardzo dobrymi wynikami.
      Teraz wszyscy juz pracujemy i jeteśmy raczej wartościowymi członkami
      społeczeństwa.

      Ale dlaczego o tym opowiadam? Dlatego, że gdyby nam takie badanie w liceum
      zrobili to byśmy wszyscy (WSZYSCY o któych tu piszę) wylecieli na zbity pysk
      (podobno najpierw wywalali wszystkich, dopiero potem troche zmądrzeli). I po
      co? Co by z tego komukolwiek przyszło? nie dość, że nasze kariery,
      jako "narkomanów", byłyby skończone, to szkoła straciłaby najlepszych uczniów,
      a teraz zamiast sami na siebie zarabić siedzielibyśmy na karku rodzicom lub
      naszemu państwu! (Niw wspominając o tym, że niektórzy po takiej zagrywce
      faktycznie mogli by stracić zapał i się stoczyć).

      Jaki jest cel badania któe może zniszczyć komuś życie, natomiast pomóc nikomu w
      żaden sposób nie może? Jeżeli już musicie walczyć z trawką (czemu jestem
      oczywiście i tak przeciw) to walczcie z tymi którzy ją rozprowadzają, a nie
      zupelnie porządnymi ludźmi którzy jej uzywają.
      • Gość: absol. do faceta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 14:23
        Jest dokladnie tak, jak piszesz. W naszej szkole bylo/jest mnostwo tzw. dobrych
        uczniow (matury z wyroznieniem, pierwsze lokaty na studiach, olimpiady, dwa albo
        trzy kierunki na raz, w miedzyczasie jeszcze dzialalnosc spoleczna), mysle, ze
        wielu z nich opusciloby te szkole duzo wczesniej, gdyby kiedys tez robiono takie
        testy...

        Narkotyki sa problemem, przed ktorym nie wolno uciekac i nie wolno przymykac
        oczu. Ale wszyscy doskonale wiedza, ze jesli ktos bedzie chcial - to zrobi
        wszystko, zeby cos wziasc. Wyrzucenie go ze szkoly na pewno nie pomoze mu w
        walce z "uzaleznieniem". Gdyby mnie wyrzucili z Bednarskiej i przenioslabym sie
        do jakiejs ponurej 1000 osobowej szkoly, gdzie nauczyciele wywolywali by mnie po
        nazwisku albo numerze w dzienniku (brr), jeszcze w tamtym, jak to sie mowi
        "burzliwym, nastoletnim" okresie zycia - pewnie nie pozostaloby mi wtedy nic
        innego do roboty, jak palenie :)
      • dziewczyna_z_pragi Re: paranoja 09.03.05, 22:33
        nie wywala sie po zrobieniu testu tylko ma sie potem kontrakt że wiecej sie nie
        bedzie palic! dopieru po zlamaniu kontraktu,wywalaja. Ale to juz jest swiadoma
        decyzja tego który pali, że chce być wyrzucony ze szkoly, poza tym nikt nie
        pisze o waznym fakcie, że szkola oferuje pomoc psychologa itp. tym, u których
        wykryje sie trawe, a obiecaja że juz nie zapalą, a maja z tym problem. Wyrzuca
        sie tylko tych którzy podpadna po raz drugi, odrzucą pomoc i stwierdzą że nie
        zrezygnują z palenia. Czy to nie jest wyrzucenie ze szkoly na wlasne życzenie
        ucznia? A byly przypadki że uczniowie sami sie zglaszali do wychowawcy ze maja
        z tym problem i chcą pomocy, ta akcja ich sprowokowala! Bo dyrekcja zapewnila
        że za takie przyznanie sie, skończenie z paleniem z pomocą lub bez nie bedzie
        sankcji! A pisanie że diler jest zly a ten co pali (i zaproponuje np mlodszemu
        koledze na imprezie) jest dobry, to dopiero paranoja!
    • Gość: adamo Re: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 14:23
      nie podoba mi sie taki a czy nauczyciele dmuchaja w balonik albo poddaja sie
      testom na predyspozycje do bycia alkoholikami?
Pełna wersja