sebpl
18.03.05, 21:37
Są kupy, które zaraz znikają z warszawskiego trotuaru. Mówię o
pozostałościach po dorożkarskich koniach na Starym Mieście. Konik, stworzenie
boskie jak ma potrzebę, to się nie ogranicza. Koniki mają na szczęście
wyuczonych właścicieli, którzy zaraz zeskakują z "kozła", trzy ruchy i cała
zawartość ląduje w pobliskim śmietniku.
Kiedyś, dorożkarze wracali na miejsce "przestępstwa" po zakończonym kursie.
Teraz coraz częściej zatrzymują dorożkę w czasie trasy. Pasażerowie
cierpliwie czekają, nikt się obraża.
Można? Można!