pan_pndzelek
24.03.05, 05:54
Wyborcza w jednym ze swoich artykułów stara się doczernić pewną osobę (w tym
przypadku niejakiego Kobylańskiego), nie pierwszy to i nie ostatni zapewne
taki przypadek, ale tym razem rzecz wygląda wyjątkowo smakowicie. Celem
pognębienia przeciwnika cytuje się bowiem wypowiedzi niejakiego Gugały, który
onego Kobylańskiego poznał, Gugała mówi więc:
"Mało tego,[Kobylański] ma taki absolutnie paskudny zwyczaj, że nagrywa
rozmowy z nimi wszystkimi [swoimi gośćmi]. I teraz niech sobie każdy z panów
przypomni, co tam gadał, to będzie wiedział, co Kobylański na niego ma."
Mało tego panowie redaktorzy! Ja znam jeszcze jednego szuję co to ma
absolutnie paskudny zwyczaj nagrywania rozmów ze swoimi gośćmi. Ten jest
jednak jeszcze gorszy, on je potem upublicznia bez dania racji drąc się
wniebogłosy (bo Kobylański póki co swoje nagrania trzyma w sejfach na "w
razie co")...
Czy to za ten absolutnie paskudny obyczaj zesłaliście go do sanatorium? I
kiedy w końcu pojawi się jakiś turbośledczy i megazaangażowany materiał
dochodzeniowo-dziennikarski na temat AdasiaOZłychOczach oraz "chwalebnej"
przeszłości jego samego, jego mamusi, tatusia, braciszka (bo przy niejakim
Kobylańskim toście i po rodzinie pojechali)...