Pierwsze telefony komórkowe w stolicy

18.06.02, 15:51
Własnie mija 10 lat od momentu, kiedy na polskim rynku pojawiły się pierwsze komórki. Pamiętacie te czasy?
A może ktos z Was miał taki kilkukilogramowy telefon? Może szczęsliwym posiadaczem tej nowosci był Wasz
szef, albo ktos ze znajomych? Jak wspominacie pierwsze komórki?
    • Gość: Warschau Re: Pierwsze telefony komórkowe w stolicy IP: *.matrix.pl 18.06.02, 16:13
      stolek napisał(a):

      > Własnie mija 10 lat od momentu, kiedy na polskim rynku pojawiły się pierwsze ko
      > mórki. Pamiętacie te czasy?
      > A może ktos z Was miał taki kilkukilogramowy telefon? Może szczęsliwym posiadac
      > zem tej nowosci był Wasz
      > szef, albo ktos ze znajomych? Jak wspominacie pierwsze komórki?

      Mój ojciec miał taką służbową cegłę Motorolli. Cały telefon wielkości kartki A4,
      grubości z 10-2 cm., z rączką i słuchawka na kablu. A ciężkie to, to było...A
      działał rzecz jasna w Centertelu...
      Póxniej miałem też smieszna przygodę z Centertelami własnie...Posiadłem w drodze
      wygrania konkursu w radiu, radiobudzik Philipsa z sekretarką na kasety
      magnetofonowe. Ale nie ta sekretarka najważniejsz...radio. Tak na tym radiu przez
      przypadek łapałem rozmowy sąsiadów przez Centertele...a juz padłem jak sąsiad -
      szanowana głowa rodziny po wysłaniu zony z dziećmi na wczasy
      zamawia "dziewczynki" przez komórkę Centertela, zeby w bilingu z TPSA nie było
      obcych numerów...
      • Gość: Warschau Re: Pierwsze telefony komórkowe w stolicy IP: *.matrix.pl 18.06.02, 16:14
        Gość portalu: Warschau napisał(a):

        > Tak na tym radiu prz
        > ez
        > przypadek łapałem rozmowy sąsiadów przez Centertele...a juz padłem jak sąsiad -
        >
        > szanowana głowa rodziny po wysłaniu zony z dziećmi na wczasy
        > zamawia "dziewczynki" przez komórkę Centertela, zeby w bilingu z TPSA nie było
        > obcych numerów...

        P.S. Oczywiście wszystko to zachowałem dla siebie...
    • eela Re: Pierwsze telefony komórkowe w stolicy 18.06.02, 16:15
      Taki telefon miała moja kuzynka. Przychodziła z nim uginając się pod ciężarem :-
      ), jakby niosła akumulator. Telefon był drogi jak diabli, rozmowy równiez,
      chyba 5 zł minuta i w dodatku płaciły obie strony i ona, i telefonujący.
      • tassman Re: Pierwsze telefony komórkowe w stolicy 19.06.02, 13:14
        Pamietam taką cegłę Nokii. Słuzbową miał mój tata. Cholerstwo cięzkie,
        niezgrabnie wygladajace z taką anteną i nagrzewało sie przy ciut dłuższej
        rozmowie jak stare żelazko tesciowej;)...Mój szwagier tez miał jako jeden z
        pierwszych "cegłę komórkową". Ale to był telefon "na pasek". Tylko że jakby
        tę "malutką poręczną" komórkę powiesił sobie na pasku to jego spodnie po
        sekundzie byłyby na kostkach......
        To były czasy ;))))))))Nie to co teraz - komórka waży nic, przypomina raczej
        kolorową zapalniczkę. No i promocje !!!!

        PZDR
        tassman:)
    • Gość: Jarek Re: Pierwsze telefony komórkowe w stolicy IP: WAWZZ* / *.siemens.pl 18.06.02, 16:31
      Kupil takie cudo ojciec kolezanki, chyba w 94 roku. Telefon byl specjalnie
      przystosowany do trudnych warunkow radiowych, byla to ciezka walizka wielkosci
      przecietnego tornistra, mialo rozkladana antene i sluchawke na normalnym
      sprezystym kablu. Kosztowalo jakies strrrraszne pieniadze i bylo obiektem
      zazdrosci wszystkich naokolo.

      J.
    • Gość: ann.k Re: Pierwsze telefony komórkowe w stolicy IP: *.tsmail.pl / 192.168.0.* 18.06.02, 16:33
      kuzyn posiadal takowy, byl czarny i rozmiarem przypominal taka troche wieksza
      cegle; dzialal oczywiscie w Centertelu; pamietam jak kuzyn chcial sie pochwalic
      nabytkiem przed cala rodzina i na jakims przyjeciu urodzinowym ciotki wyjal
      walizeczke, a z walizeczki telefon; testowanie przypadlo mi w udziale,
      zadzwonilam do kolegi; pozniej to juz nie telefon byl wazny, ale ten kolega:
      kto on, z kim on, skad on, ile ma lat, imiona rodzicow i inne takie rodzinne
      podpytywanki, ech...
      • tassman Re: Pierwsze telefony komórkowe w stolicy 19.06.02, 13:16
        Gość portalu: ann.k napisał(a):

        > kuzyn posiadal takowy, byl czarny i rozmiarem przypominal taka troche wieksza
        > cegle; dzialal oczywiscie w Centertelu; pamietam jak kuzyn chcial sie pochwalic
        >
        > nabytkiem przed cala rodzina i na jakims przyjeciu urodzinowym ciotki wyjal
        > walizeczke, a z walizeczki telefon; testowanie przypadlo mi w udziale,
        > zadzwonilam do kolegi; pozniej to juz nie telefon byl wazny, ale ten kolega:
        > kto on, z kim on, skad on, ile ma lat, imiona rodzicow i inne takie rodzinne
        > podpytywanki, ech...

        ***************
        Za 10, 15 lat wróci znów moda na takie poręczne 'cegiełki'. Kto ma niech wiec
        trzyma........
        Pozdrawiam
        tassman:)

    • Gość: Piotrek Re: Pierwsze telefony komórkowe w stolicy IP: *.batory.org.pl / 192.168.30.* 18.06.02, 16:38
      W naszej firmie posiadał taki aparacik jeden z dyrektorów, ale używał go jako
      stacjonarny, bo mieszkał w Górze Kalwarii. Ciężkie to było jak cholera i
      kosztował coś ze 45 mln złotych - to był rok 93 chyba. Potem kupiliśmy Nokię
      720. To był postęp - wystarczył jeden człowiek, żeby go przenieść, no i można
      było gadać z samochodu nawet bez żadnej dodatkowej anteny.
    • Gość: lo Re: Pierwsze telefony komórkowe w stolicy IP: *.acn.waw.pl 18.06.02, 19:24
      Nie zapomnę widoku mojego kolegi wracającego z pracy. Idzie zmęczony - w jednej
      ręce teczka, w drugiej ta cegłówkowa motorolla, a za nim po chodniku ciągnie
      się słuchawka. Nawet nie słyszał lekkiego hurgotu, jaki wydawała...
      • miedz_brzeczaca Re: Pierwsze telefony komórkowe w stolicy 18.06.02, 19:47
        Przez krótki okres pozycja Centertela była tak mocna w tej dziedzinie
        (pamiętacie reklamę: "pierwszy raz szef pożyczył mi centertela? Bracie,
        awansujesz!") że moim zdaniem było o włos od przyjęcia w potocznej polszczyźnie
        nazwy "centertel" na wszystkie komórki. Tak jak pieluszki jednorazowe określa
        się potocznie jako pampersy, niezależnie od tego która firma je wyprodukowała.
    • Gość: Bor'ka Re: Pierwsze telefony komórkowe w stolicy IP: *.umultowo.sdi.tpnet.pl 18.06.02, 19:45
      Mialem jeden z pierwszych - trzycyfrowy numer umowy.
      Dzialal tylko w centrum W-wy.
      Bylo i tak wspaniale.
      Mieszkalem jeszcze daleko...daleko i kiedy przyjezdzalem do Polski to rozmowy
      zamawialo sie na poczcie.
      To byly dziwne czasy.
      • d.z Re: Pierwsze telefony komórkowe w stolicy 19.06.02, 07:49
        Kiedyś (oj dawno!) cós takiego mielismy w pracy. Potocznie było to zwane
        kaloryfer i dostawał go każdy, kto gdzieś musiał jechać w delegacje. To
        wyjątkowo podnosiło rangę osoby. Ciężar też był nie mały.
        Kiedyś ojcu postanowiłem zrobić prezent na urodziny. Akurat u jednego z
        operatorów była "promocja". Aparat (już tylko słuchawka - ale wielka) z
        aktwacją w tej "promocji" kosztował ówczesne 10 mln zł (tak obecne 1.000,- zł).
        Baterii nie można było ładować dopóki się nie wyładowała. Za rozmowy płaciło
        się jak za zboże. Za wszelkie dodatkowe usługi (typu clip - wyświetlanie numeru
        dzwoniącego) trzeba było płacić dodatkowo. Zasięg był "dziurawy" i nawet na
        drodze do Krakowa zdarzały się wielkie, dłuotrwające zaniki sygnału. Jednak ten
        telefon (zgodnie z ówczesną reklamą) "zarobił na siebie" bo ojcu był
        rzeczywiście potrzebny do własnej pracy.
    • algirdas Re: Pierwsze telefony komórkowe w stolicy 19.06.02, 10:31
      W 1993 roku byłem na targach telefonicznych organizowanych w Zegrzu przez
      Wojskową Szkołe Łączności (czy jakoś tak). Niezapomnianym widokiem z tej
      imprezy był następujący obraz : przed wejściem do budynku, w którym owe targi
      się odbywały, parunastu panów w garniturach trzymając w jednej ręce wszelkiej
      maści ówczesne komórki o wymiarach mniejszych lub większych neseserów
      podróznych, w drugiej słuchawki - "tańczyło" dziwny taniec, aby znaleźć
      miejsce, w którym połączenie było najlepszej jakości. Ich skupine miny i ciągły
      ruch, i na wszystkich ustach jedno pytanie - "słychać mnie, słychać, słyszysz ?"
      Po prostu scena z "sanatorium pod klepsydrą"
      • Gość: naim Re: Pierwsze telefony komórkowe w stolicy IP: *.telan.pl 19.06.02, 15:16
        Pamiętam oczywiście pierwsze telefony centertela: ich wielkość i zasięg.
        W pierwszym okresie "działalności" sieci, zasięg obejmował chyba centrum
        stolicy. W tych czasach często kursowałem do Wa-wy i widziałem w pociagu takie
        oto obrazki: siedzi sobie gościu w warsie i prowadzi rozmowę. Podróżni słyszeli
        o "takich" telefonach, więc otwierali paszcze ze zdumienia. Nie zadałem sobie
        trudu, aby poprosić ceglastego o możliwośc skorzystania z aparatu w tzw. pilnej
        sprawie.
        Ale, w 90 roku po raz pierwszy zetknąłem się z "komórą" w Skandynawii - był już
        popularna i mała. Szef po prostu dał mi telefon żeby mieć ze mną kontakt. Ponoć
        wszystkie narody w pierwszym okresie reagowały podobnie na to cacko, jak nasi
        bohaterowie.
        Dzisiaj chyba nietaktem nazywamy niemożliwość wylegitymowania się numerem tel.
        kom....
Pełna wersja