Noworodek porzucony na klatce

IP: *.ptp.waw.pl 29.03.05, 13:39
"Nie wiedziała, że córka jest w ciąży. Nic nie było po niej widać"
    • Gość: Buba W cywilizowanym kraju mlodociana matka IP: *.in-addr.btopenworld.com 29.03.05, 14:43
      a takze jej rodzicami zajelyby sie w pierwszym rzedzie sluzby socjalne i
      psycholog. I wszyscy probowaliby wypracowac jakies wyjscie, ktore pozwoliloby
      rodzinie i matce pogodzic sie z powstala sytuacja w imie przyszlych losow
      rodziny i dziecka. Policja bylaby poptrzebna wylacznie po to by podpisac
      oswiadczenie, ze dziecku nic sie nie stalo.
      Chwalic Boga, ze znalezli sie jacys madrzy lekarze, ktorzy nie dopuscili do
      mlodocianej matki policji, przynajmniej na pare dni. Wyobrazam sobie co sie
      bedzie dzialo, kiedy wyjdzie spod ich opieki.
      Ona nie jest przestepczynia. Jest skolowana nastolatka, ktora w rozpaczy
      zrobila blad. Nie jest to koniec swiata. W tej chwili najwazniejsze jest, aby
      wszystko zakonczylo sie pomyslnie - dziecko albo zostalo z matka, albo zostalo
      wydane komus, kto bardzo pragnalby stworzyc dlan rodzine.
      Ale w Polsce wkracza policja, zadna upustu krwi opinia publiczna (najczesciej
      ludzi, ktorzy nigdy zapewne w zyciu nie popelniali bledow i rozpaczliwych
      czynow), swietoszkowate, obludne media - slowem chodzi o to, aby jeden blad
      nastolatki poprawil samopoczycie zdemoralizowanego do cna spoleczenstwa.
      I to jest haniebne - w moich ksiazkakch.
      • Gość: Mar [...] IP: *.skorosze.2a.pl 29.03.05, 15:22
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: Norman [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.05, 13:24
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • archi-tect masz na mysli Singapur? 29.03.05, 16:59
        bo innego przykladu sobie nie potrafie wyobrazic

        amerykanskie, czy brytyjskie media tez pisza o podobnych przypadkach

        nie mowiac o strzelajacych do siebie na ulicach debilach
        • Gość: Buba Nie, nie Singapur, bo nie wiem jak jest IP: *.in-addr.btopenworld.com 29.03.05, 17:53
          w Singapurze.
          Przeczytaj co napisalam. Nie potepiam notatki prasowej - oczywiscie, ze o tym
          donosza gazety na calym swiecie. Mowie o powszechnej w Polsce praktyce aby na
          wypadki podobne do opisanego wysuwac natychmiast caly aparat represyjny.
          Zostawienie dziecka na klatce schodowej wymaga nieco delikatniejszych
          instrumentow - dla dobra matki i dziecka. Dziewczyna potrzebuje pomocy, a nie
          aresztu i wielogodzinnych przesluchan. POlicja powinna byc tylko w tle, a na
          pierwszym planie - sluzby socjalne i najblizsze otoczenie.
          Ona nie zrobila dziecku krzywdy. Ona je zostawila w miejscu, gdzie wiadomo
          bylo, ze w ciagu paru minut czy pol godziny zostanie znalezione.
          Boli mnie, ze ten "katolicki" kraj jest jednoczesnie tak nieludzki. Nie trzeba
          byc katolikiem, ani chrzescijaninem, zeby zachowac nieco czlowieczenstwa, ale
          skoro sie juz podkresla tak bardzo katolicyzm i postepuje w ten sposob z
          nastolatka i pisze sie o niej w tych slowach jakie mozna przeczytac na tym
          forum, to wyglada mi to na straszliwa oblude. A tobie nie?
    • Gość: gosc Re: Noworodek porzucony na klatce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.05, 15:10
      te. buhahaha. trzeba bylo na biologii uwazac, to bys wiedzial, ze jest to
      mozliwe. rzadki przypadek, a jednak mozliwy.
    • warszawianka_jedna Re: Noworodek porzucony na klatce 29.03.05, 15:10
      to naprawdę smutna historia że, dziewczyna nie mogła liczyć nawet na matkę.
      I tak dobrze że, się nie powiesiła lub nie usunęła ciąży na lewo, tracąc
      zdrowie lub życie.
      Powinna oddać dziecko do adopcji.
      • mhmmhm1 Re: Noworodek porzucony na klatce 29.03.05, 15:14
        wiesz c, to jest śmieszne... biedna skołowana nastolatka...
        ale taaaaaka dorosła żeby nogi rozkładać...
        • Gość: Buba [...] IP: *.in-addr.btopenworld.com 29.03.05, 16:09
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: Buba [...] IP: *.in-addr.btopenworld.com 29.03.05, 16:11
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: Mar ja jestem wulgarny, ale ja nie porzucam dzieci... IP: *.skorosze.2a.pl 29.03.05, 16:22
            ... na klatce schodowej ani nie robię bachorów bez opamiętania. A wulgarny
            jestem - to nikomu nie szkodzi.
            • Gość: Buba Re: ja jestem wulgarny, ale ja nie porzucam dziec IP: *.in-addr.btopenworld.com 29.03.05, 17:42
              Szkodzi to w pierwszym rzedzie twojej duszy, ale szkodzi to takze otoczeniu -
              wtedy kiedy mloda i nieszcesliwa dziewczyne, o ktorej nic nie wiesz, poza tym
              co przeczytales w gazecie, bez chwili namyslu i spontanicznie traktujesz po
              chamsku.
              Cieszy mnie, ze "nie plodzisz bachorow", bo nie sadze, zebys mogl im dac
              cokolwiek cennego - widzisz ja tez o tobie nic nie wiem, ale stac mnie na
              ocene ciebie tylko na podstawie tego, co napisales. Twoj jezyk mowi o tobie
              bardzo wiele, wiecej niz notatka prasowa o tej dziewczynie mowi o niej.
    • umfana Re: Noworodek porzucony na klatce 29.03.05, 15:21
      Potworny koszmar!Tej rodzinie potrzebna jest pomoc psychologiczna.
      Dziecko chyba powinno być oddane rodzinie zastepczej(nie mi to oceniać).
    • Gość: m'danko a co grozi ojcu dziecka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.05, 15:56
      Pan Komisarz policji
      jednym tchem wymienia,
      co grozi nieletniej mamie.
      A może komisarz zainteresowałby się
      ojcem dziecka. Szanowny tatuś, porzucając dziewczynę w ciąży,
      skrzywdził dwie osoby: mamę i dziecko.
      Może zamiast czatować pod szpitalną salą
      na dziewczynę, panowie policjanci, wespół z prokuratorem,
      zdobyliby się na wysiłek odszukania tatusia.
      Niech on też poczuje brzemię odpowiedzialności za dziecko.
      • Gość: Robal Re: a co grozi ojcu dziecka... IP: *.chello.pl 29.03.05, 17:06
        taaaaak najlepiej przerzucić feministycznie całą odpowiedzialność na paskudnego
        samca
        • sebpl Re: a co grozi ojcu dziecka... 29.03.05, 17:16
          Momencik, momencik... samiec może nawet nie wiedzieć o swoim ojcostwie.
          • Gość: m'danko Re: a co grozi ojcu dziecka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.05, 01:27
            Drogi sebpl,
            nie uważałeś na lekcji biologii,
            skoro nie wiesz jeszcze,
            że wkładając swój narząd kopulacyjny
            bez prezerwatywy,
            możesz zostać ojcem.
            Robisz wielkie oczy,
            że TAK robi się dzieci?
            Żałosne.
            Na wszelki wypadek, jak już
            uwierzysz, że bociany z prokreacją
            niewiele mają wspólnego,
            zadzwoń do swojej partnerki
            i spytaj o zdrowie.
            Pozdrawiam.
      • sebpl Re: a co grozi ojcu dziecka... 29.03.05, 17:15
        No to chyba najłatwiej ustalić ojca czatując na matkę, nieprawdaż Watsonie?
        A może znasz inny sposób - odpytać matkę, która nawet nie wie, że córka jest w
        ciąży, czy odpytać sąsiadki, ktore wiedzą wszystko?

        Dziewczyna skołowana, nie skołowana nie przyznała się przed rodziną do ciąży.
        To już kładzie długi cień na rodzinie, ale to małe piwo. To, że dziewczyna
        nikomu nie powiedziała: poradni rodzinnej, opiece społecznej to już rzuca na
        nią podejrzenie, że chciała swój stan zataić przed wszystkimi.

        Psychologowie ustalą, czy działała z premedytacją, czy nie.
        • Gość: stolatek Re: a co grozi ojcu dziecka... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 29.03.05, 18:02
          > Dziewczyna skołowana, nie skołowana nie przyznała się przed rodziną do ciąży.
          > To już kładzie długi cień na rodzinie, ale to małe piwo.

          Różnie bywa - ale rzeczywiście coś tu nie do końca jest w porządku. Co prawda
          takie nie w porządku jest w 9 na 10 rodzin. W pozostałych jest jeszcze gorzej...

          > To, że dziewczyna
          > nikomu nie powiedziała: poradni rodzinnej, opiece społecznej to już rzuca na
          > nią podejrzenie, że chciała swój stan zataić przed wszystkimi.

          Akurat, jeżeli chodzi o wymienione przez ciebie urzędy, to wcale mnie nie dziwi.
          Ostatnie to miejsca, gdzie można szukać rzeczywistej pomocy i zainteresowania.
          Równie dobrze można od razu zgłosić się do zakładu karnego o zaostrzonym rygorze...
          • sebpl Re: a co grozi ojcu dziecka... 29.03.05, 18:05
            Bez przesady. Są domy samotnych matek, są poradnie psychologiczne i społeczne.
            Zajście w ciążę to jeszcze nie przestępstwo.
        • Gość: m'danko Re: a co grozi ojcu dziecka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.05, 01:39
          Drogi sebpl,
          może cię zaskoczę,
          ale w XXI wieku znane są skuteczniejsze sposoby
          ustalania ojcostwa, niż przesłuchanie
          mamy przez spoconych policjantów.
          Nadal zarzucam ci niewiedzę
          z podstaw współczesnej genetyki!
          A wracając do twojego sposobu myślenia,
          chociaż mam wątpliwości, czy tak nazywać
          to, co w łepetynie ci się rodzi,
          należałoby zastanowić się, czy ów tatuś
          z premedytacją zataił swój "wyczyn".
          No bo powinien przecież teraz zgłosić sie
          do dziewczyny i otoczyć ją męską opieką.
          Chyba teraz nie może zasłaniać się,
          że o niczym nie wiedział?
          Z ciekawością poczekam na odważny ruch
          bohaterskiego samca, jak raczyłeś go nazwać.
          • Gość: robeen Re: a co grozi ojcu dziecka... IP: 212.160.172.* 30.03.05, 12:21
            I kogóż to tymi testami genetycznymi należy przebadać?
            Wszystkich mężczyzn w okolicy i poza nią (nie wiadomo przecież
            czy potencjalny ojciec to nie "gość przejazdem")?
            Czy może ja też jestem aż tak niedoedukowany "z podstaw współczesnej genetyki",
            że nie wiem, że dzisiaj wystarczy tylko w taki test wyjąć z pudełeczka,
            a on juz podaje imię, nazwisko, pesel i miejsce aktualnego pobytu ojca


            Życzę nieco zastanowienia przed wypisywaniem czego popadnie w zapale odpisania
            na wszystkie posty sebpl
          • sebpl Re: a co grozi ojcu dziecka... 30.03.05, 14:21
            >Z ciekawością poczekam na odważny ruch
            >bohaterskiego samca, jak raczyłeś go nazwać.

            A gdzie tak go nazwałem?

            A pomyślałaś po co jest potrzebny wywiad z matką dziecka? Może ona się tak
            ku..ła, że nawet oficjalny chłopak nie łapie się na ojca? Pomyślałaś o tym?

            Ktokolwiek zrobił jej dziecko powinien płacić alimenty na dziecko!
    • wanda43 Re: Noworodek porzucony na klatce 29.03.05, 18:05
      to sa skutki braku edukacji seksualnej.Zal mi tej dziewczyny.
      • sebpl Re: Noworodek porzucony na klatce 29.03.05, 22:39
        wanda43 napisała:

        > to sa skutki braku edukacji seksualnej.Zal mi tej dziewczyny.

        Jak to Ci żal? To nie słyszałaś, że najlepsza jest aspiryna? Nie przed, nie po;
        trzeba włożyć między kolana i mocno zacisnąć! Działa. Sam słyszałem na
        katechezie.
        • Gość: m'danko Re: ostrzegam przed sebpl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.05, 01:46
          Drogi sebpl,
          poczytaj sobie wszystkie moje wpisy.
          Zdaje sie, że na lekcji religii
          wysłuchałeś części pogadanki,
          przeznaczonej dla panienek.
          Gdybyś odrobinę czasu przeznaczył
          na część dla "samców", prawdopodobnie
          trochę więcej byś zrozumiał.
          Nadal proponuję poczytać o prokreacji
          z podręcznika dla gimnazjalistów.
          Masz naprawdę kolosalne luki w biologii.
          • sebpl Re: ostrzegam przed sebpl 30.03.05, 14:13
            W książkach od biologii same świństwa piszą. Trzeba słuchac księdza, to nic
            złego się nie stanie!
            • totempotem Re: ostrzegam przed sebpl 06.04.05, 12:34

              :))))
    • Gość: gość Re: Noworodek porzucony na klatce IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.03.05, 01:09
      I wszyscy nieszczęśliwi-babka, matka i jej dziecko. W cywilizowanym kraju, do
      którego nam bardzo daleko, dziewczyna mogłaby zgłosić się do specjalnej poradni
      i poprosić o pomoc-przy rozmowie ze swoją matką, a gdyby ta nie zaakceptowała
      ciąży córki, dostałaby indywidualną pomoc i wsparcie psychiczne. A u nas
      skundlone kundelki rzuciły się ze swoimi ufajdanymi pazurami i ..najlepiej
      ukamienować.
      • Gość: lav Re: Noworodek porzucony na klatce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.05, 17:54
        Przeraża mnie fat,że mała nie przyznała się matce... pewnie gdyby nie tv kofana
        madre wywaliła by ją razem z dzieckiem z domu. Co by sąsiedzi nie gadali....
        ech, to drobnomieszczaństwo.... jedyne co myślę, to cieszę się że nie jestem na
        ich miejscu...

        lav
        • Gość: Kaja Re: Noworodek porzucony na klatce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 13:49
          Moim zdaniem dziewczyna powinna ponieść jakąś kare za to co zrobiła. Jak nie
          chciała tego dziecka to mogła nie zachodzić w ciążę(żeby pójść do łóżka miał
          jeszcze dużo czasu,a jak już było jej tak bardzo śpieszno to mogła przynajmiej
          się dobrze zabezpieczyć!!). Mogła też dziecko oddać do adopcji, a nie porzcać
          na klatce schodowej.
    • Gość: lav Re: Noworodek porzucony na klatce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.05, 17:52
      A propos padre, to pewnie już dawno ucieł na Madagaskar pierwszym wolnym
      promem ;-)))

      lav
    • Gość: mia Re: Noworodek porzucony na klatce IP: *.derbynet.waw.pl 31.03.05, 22:27
      kasa przewraca ludziom w głowach ,sąsiedzi mówili że się wyciera na klatce ze
      swoim chłopakiem ale mamuśka nie wierzyła teraz też nie widzi problemu
      zrobiła to z pełną premedytacją,imprezki,kasa to było super mamuśka wychowała
      potwora,dla córci nie liczy się nic prócz kasy mamusia ją tego nauczyła.
      Powinna iść siezieć razem z córcią!
      Nie wierzcie w żaden szok panna ma się dobrze jak matkę sąsiedzi uprzedzali że
      coś się święci to była oburzona "jak to moja Paulinka",teraz ma za swoje!
      • Gość: załamka Re: Noworodek porzucony na klatce IP: 195.94.201.* 06.04.05, 12:25
        Ciekawe skąd masz takie informacje, a swoja drogą to nie osądzaj innych żeby i
        Ciebie nie osądzali.
        • totempotem Re: Noworodek porzucony na klatce 06.04.05, 12:42

          Właśnie miałam to napisać...większość tutaj wypowiada się w taki sposób, jakby
          była materacem tej dziewczyny i dywanem w jej domu rodzinnym...skad Wy ludzie
          wiecie, że ona się łajdaczyła, skąd wiecie, że ojciec dziecka się nie
          interesuje, skąd wiecie jakie były układy w tej rodzinie, skąd wiecie ze to
          wina matki, skąd wiecie, że to wina córki...

          jak zwykle...stereotypy i domysły...

          mi ich po prostu szkoda,
          bo stało się coś, co spowodowało, że córka nie otworzyła się przed matką...
          a przyczyn mogło być wiele...

          Odkryta jest na tarchominie czy na Włochach ?
          • Gość: załamka Re: Noworodek porzucony na klatce IP: 195.94.201.* 06.04.05, 15:28
            Na Tarchominie :(
          • Gość: warszawianka Tarchomin enklawą nowobogackich!!!!!!!! IP: *.aster.pl 06.04.05, 17:14
            Tarchomin enklawą nowobogackich!!!!!!!!To co sie dziwić!!!!!!
            • Gość: załamka Re: Tarchomin enklawą nowobogackich!!!!!!!! IP: 195.94.201.* 06.04.05, 17:46
              Kolejny stereotyp...ludzie gdzie wasze rozumy....
          • vip_wielka8 Re: Noworodek porzucony na klatce 06.04.05, 18:01
            totempotem napisała:

            >
            > Właśnie miałam to napisać...większość tutaj wypowiada się w taki sposób,
            jakby
            > była materacem tej dziewczyny i dywanem w jej domu rodzinnym...skad Wy ludzie
            > wiecie, że ona się łajdaczyła, skąd wiecie, że ojciec dziecka się nie
            > interesuje, skąd wiecie jakie były układy w tej rodzinie, skąd wiecie ze to
            > wina matki, skąd wiecie, że to wina córki...
            >
            > jak zwykle...stereotypy i domysły...

            A nie przychodzi Ci do głowy, że co poniektórzy z piszących znają to dziewczę?
            Tak jak np. ja, z tym że swoją opinię zachowam dla siebie. Ale odnoszę
            nieodparte wrażenie, że gość mia też ją zna.
            • Gość: :) Re: Noworodek porzucony na klatce IP: 195.94.201.* 11.04.05, 11:28
              Oczywiście znają ją zapewne wszysycy forumowicze tutaj bo wysuwają tak smiałe
              opinie,że ciężko w to wątpić. Wszyscy jesteście święci, nigdy nie zrobiliście
              nic złego i macie prawo wypowiadać takie opinie na temat innych. To jest jej
              życie, jej decyzja lub jej brak, to ona poniesie konsekwencje. Spójrzcie
              czasami na siebie zanim pogrzebiecie innych.
    • Gość: Kaja Re: Noworodek porzucony na klatce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 13:41
Inne wątki na temat:
Pełna wersja