[wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskiego

22.05.05, 22:44
dzis na przejezdzie rowerowym, ok. 16.00 kierujący nissanem /na warszawskich
blachach!!!/ potrącił rowerzystę. podobno nie byl to jedyny taki wypadek w
tym miejscu w dniu dzisiejszym :(

k****, czy w tym miescie ludzie nie potrafią poruszac sie zgodnie z
przepisami i bezpiecznie dla otoczenia..?

głośno powtarzam >> stołeczin kierowcy to bezmózgie barany i chamy. Prowincja
najwiekszego formatu. banda morderców

brain_killerz >> trzymaj sie z dala od tego wątku
    • umfana Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg 22.05.05, 22:50
      Dlaczego warszawscy kierowcy mają w d*pie zielone światła dla przechodniów?
      • Gość: law Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 00:30
        umfana napisała:

        > Dlaczego warszawscy kierowcy mają w d*pie zielone światła dla przechodniów?


        Tam nie ma swiatel...
        • pan_pndzelek [...] 24.05.05, 05:31
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: k100r Re: stołeczni rowerzyści to bezmózgie barany i ch IP: 83.2.1.* 24.05.05, 14:48
            > I co powiecie "chodnikowi" rowerzyści?

            Ze ten bydlak to margines. I ma szczescie ze nie jezdze ta trasa i go nie
            widzialem bo asfalt zwiedzilby jak nic...

            I jeszcze to ze lata cale jezdze po chodnikach i nikogo nie potracilem i nikt
            specjalnie przede mna uciekac nie musial. Jak sie chce to mozna, tylko MYSLEC
            trzeba...

            PS. Ladny rym... rowerowy :)
    • Gość: rat Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.acn.waw.pl 22.05.05, 22:53
      mam pytanie:
      z jaką prędkością jechał ten rowerzysta?
      • Gość: apropos Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 00:33
        Gość portalu: rat napisał(a):

        > mam pytanie:
        > z jaką prędkością jechał ten rowerzysta?



        Widzialem - rowerzysta jechal jakies 250 km/h a kierowca samochodu stal, a
        wlasciwie juz cofal...
        • Gość: rat Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.acn.waw.pl 23.05.05, 08:45
          Gość portalu: apropos napisał(a):

          > Widzialem - rowerzysta jechal jakies 250 km/h a kierowca samochodu stal, a
          > wlasciwie juz cofal...

          Zdajesz sobie ciemniaku sprawę, że prędkość pieszego jest jest około 1 m/sek
          natomiast rowerem jeździ się ze średnią prędkością 5-6 m/sek. Twoja głupkowata
          odpowiedź wskazuje że nic nic nie kumasz.
          • Gość: kixx Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.acn.waw.pl 23.05.05, 08:49
            dobrze powiedziane:)))))))
            -"ciemniaku"
    • Gość: bassPL Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.aster.pl 22.05.05, 23:21
      Generalnie nie ma zwyczaju zatrzymania się przed przejściami po wykonaniu
      skrętu w lewo lub prawo. Zwłaszcza skręcający w lewo patrzą w prawo by nie
      oberwać od jadących w przeciwną stronę. Po prostu gaz i już. Pieszy się
      zatrzyma na nim łatwo wymusić. Rower pojawia się nagle i nie jest w stanie
      zatrzymać się w miejscu. Dodatkowo skandaliczna nieznajomość znaków poziomych.
      Większość nie wie jak wygląda oznaczenie przejazdu dla rowerów.
      Wiem to z autopsji bo co dzień ktoś mi wygraża i posyła wiązanki. W każdym
      sezonie mam podbramkowe sytuacje, mimo że przez lata nabrałem doświadczenia i
      ostrożności.
      Agresja wobec innych użytkowników drogi, niewiedza i w końcu głupota.
    • sloggi Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg 23.05.05, 00:49
      To na tym przejściu kiedyś stoczyłem wojnę z imbecylem w BMW, który mi
      tłumaczył, że jak jestem na pasach, a on pędzi to mam się wrócić na chodnik, bo
      samochód ma zawsze pierwszeństwo.
      • Gość: corgan im większy pojazd tym ma większe pierszeństwo IP: *.chello.pl 23.05.05, 04:16
        tir i czołg ma najpierszenstwo!

        Ja znam ten przejazd i dlatego wjeżdzam na niego zawsze od prawej strony.

        Czy coś się stało temu rowerzyście?
    • Gość: kixx Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.acn.waw.pl 23.05.05, 08:44


      > dwa dni temu na przejsciu dla pieszych Krakowskie przedmiscie przy Trebackiej
      ok. 12.00 jadac samochodem /na warszawskich
      > blachach!!!/ malo brakowalo abym potrącił rowerzystę. podobno nie byl to
      jedyny taki przypadek w
      > tym miejscu
      >
      > k****, czy w tym miescie ludzie nie potrafią poruszac sie zgodnie z
      > przepisami i bezpiecznie dla otoczenia..?
      >
      > głośno powtarzam >> stołeczni rowerzysci to bezmózgie barany i chamy. Pro
      > wincja
      > najwiekszego formatu. banda samobojcow

      €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€

      to co napisalem zdarzylo sie naprawde
      idiota na MTB przy pelnej szybkosci zjechal z chodnika na przejscie dla
      pieszych nie zwracajac uwagi na to czy moze to zrobic(mniejsza o przepisy-czy
      moze to zrobic bezpiecznie dla SIEBIE)
      Tylko dzieki temu,ze rowerzystow ,podobnie jak male dzieci , uwazam za
      najbardziej nieobliczalna i nieswiadoma (mozna by napisac uposledzona,ale
      dzieci to okreslenie nie moze dotyczyc)grupe naszego spoleczenstwa i widzac
      kogokolwiek z tej grupy spodziewam sie wszystkiego ,ale nie racjonalnego
      zachowania,ten czlowiek byc moze jeszcze nie lezy w szpitalu
      Pisze "byc moze" ,gdyz z taka jazda na pewno predzej czy pozniej tam trafi

      • pan_pndzelek [...] 23.05.05, 08:58
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: Roberto Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.05, 09:28

        > idiota na MTB przy pelnej szybkosci zjechal z chodnika na przejscie dla
        > pieszych nie zwracajac uwagi na to czy moze to zrobic(mniejsza o przepisy-czy
        > moze to zrobic bezpiecznie dla SIEBIE)

        I tu nie masz racji bo gdy jest zielone dla rowerzysty to on ma zawsze
        pirszenstwo i psim obowiazkiem kierowcow jest zatrzymanie na czerownym ( a
        zwlaszcza przed zielona strzalka) i nie interpretowanie jej jako drogi wolnej.


        > Tylko dzieki temu,ze rowerzystow ,podobnie jak male dzieci , uwazam za
        > najbardziej nieobliczalna i nieswiadoma

        I tu znowu sie mylisz. Rowerzysta jest jak najbardziej swiadomym uzytkownikiem
        ruchu drogowego i to wlasnie on ma wyobrazenie co sie moze stac gdy
        NIEOBLICZALNY kierowca wyprzedza na trzeciego wowczas gdy z przeciwka jedzie
        wlasnie rowerzysta.

        A jesli nadal uwazasz, ze wlasnie ty KIXX masz racje to mozemy razem sie
        przejechac na rowerze wzdluz al. Jerozolimskich pomiedzy Pruszkowem a
        Lopuszanska. Tam nie ma utwardzonego pobocza ani drogi lokalnej ani sciezki
        rowerowej wiec nasza jazda rowerem po jezdni bedzie jak najbardziej legalna.
        Legalna bedzie ale czy bedzie bezpieczna?
        • Gość: kixx Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.acn.waw.pl 23.05.05, 09:35
          a gdzie chlopcze masz swiatla na tym skrzyzowaniu??!!!!!!!!!
          mam wrazenie ze nie rozumiesz slowa pisanego,ale u sztandarowego rowerzysty
          tego forum specjalnie mnie to nie zdziwilo

          pomine litosciwie twoj wywod na temat pierwszenstwa dla rowerzysty
          przejezdzajacego przez przejscie
          • Gość: rowerzysta Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 10:39
            Rowerzysta ma pierwszeństwo ale tylko na przejeździe dla rowerów.
            Przejście dla pieszych jak nazwa wskazuje przeznaczone jest dla pieszych.
            Ja zsiadam z roweru przed przejściem dla pieszych.
            Czynię to nie tylko dlatego że takie są przepisy, ale przede wszystkim dlatego
            że będąc także zmotoryzowanym, zdaję sobie sprawę z konsekwencji spotkania się
            rowerzysty z samochodem. Robię to mimo że wzbudza to pełne politowania
            spojrzenia innych rowerzystów, ale życie ponoć ma sie jedne.
            • shp80 Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg 23.05.05, 14:28
              > Ja zsiadam z roweru przed przejściem dla pieszych.

              Ja nie zsiadam i zazwyczaj przejeżdżam przez przejścia (a w zasadzie obok nich,
              by nie przeszkadzać pieszym - jadę wówczas ich tempem). Nie zauważyłem
              zbytniej różnicy w traktowaniu mnie przez kierowców, gdy przechodzę lub
              przejeżdżam, dlatego wybieram drugą opcję, by mieć ewentualnie możliwość
              depnięcia przed rozpędzonym ćwokiem.
              A jak ktoś jest upierdliwy i wystawia głowę z puszki, wrzeszcząc, że rower się
              prowadzi, to zsiadam z niego - czas przedostania się przez jezdnię wzrasta 3-4
              krotnie (demonstracyjnie).

              Ale ogólnie po chodnikach nie jeżdżę. Wolę szosę.
          • Gość: KapitanVon sw. Krowa & co IP: *.eranet.pl 23.05.05, 10:56
            Z jakiegos powodu rowerzysci warszawscy zyją w przekonaniu, że wolno im
            wszystko, o każdej porze i wszędzie. Dlatego zachowują się jak święte krowy,
            szaleją po chodnikach, mają w de i w ce znaki pionowe, poziome i dowolne. Co
            tam znaki, przepisy. Kierowco, przechodniu, ty MASZ ZA ROWEROWCA MYŚLEĆ, on
            jest zbyt zajęty pedałowaniem i utrzymywaniem równowagi na rowerku. Na trzech
            pasach Sikorskiego zasuwa na rowerkach rodzina z dwójką 7 letnich dzieci -
            nikogo to nie dziwi, przecież to czysty, bezpieczny relaks! Rowerzysta
            wymijający samochody stojące w korku skopał ci samochód, bo nie mógł
            przejechać - no przecież się biedaczysko spieszy! Rowerzysta przejeżdża przez
            przejście dla pieszych z prędkością światła - normalka - przecież wszyscy mają
            go widzieć.

            Rowerzyści nas terroryzuja.

            ps = po raz kolejny - znam ludzi jeżdżacych na rowerach z konieczności lub
            wyboru, którzy nie prowokują swoim zachowaniem innych uczestników ruchu i przez
            kilkanaście lat nie zdarzyła im się "podbramkowa sytuacja", o jakich panowie
            rowerowi czesto tutaj piszą.
            • Gość: kate Re: sw. Krowa & co IP: *.aster.pl 23.05.05, 11:46
              Każdy rowerzysta ma obowiązek przed przjściem dla pieszych zejść z roweru i
              dopiero po upewnieniu się, że może, przejść na druga stronę, w przeciwnym razie
              łamie przepisy i może dostac ,mandat (nie dotyczy przejścia ze światłami i
              ścieżką rowerową, wtedy według prawa może przejechać na rowerze).
              • Gość: Automobilista Re: sw. Krowa & co IP: *.bumar.com 23.05.05, 11:54
                Ciszej nad tą trumną - kierowca ma obowiązek jeździć 50 km/h po Warszawie, a
                pieszy ma zakaz przechodzenia na czerwonym, a też różnie z tym bywa :)
              • Gość: stefan Re: sw. Krowa & co IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 11:58
                I powyższy post powinien zakończyć dyskusję na temat jazdy rowerzystów po
                pasach. Nawiasem mówiąc wydaje mi się, że ci rowerzyści, którzy się stosuja do
                przepisów, robią to poza Warszawą.
              • Gość: Artur Re: sw. Krowa & co IP: *.net.icm.edu.pl 24.05.05, 14:59
                Ale można też przejechać rowerem tuż obok przejścia lub w ogóle poza przejściem czy przejazdem rowerowym. Tego nie zabrania żaden przepis. Tyle że rowerzysta wtedy ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa wszystkim, którzy poruszają się po jezdni.
            • Gość: bassPL Re: sw. Krowa & co IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 11:55
              Małolatów należy pominąc w tej dyskusji bo cierpią na wylew spermy do mózgu.
              Dorosli ludzie też jeżdżą, sam od marca do pracy jeżdżę bo mam takie możliwości
              i kaprys. W ciągu ulicy Górczewskiej mam takie trzy skrzyżowania że nie ma
              tygodnia by nie było scysji i machania rękami.
              Deotymy, Ciołka, Księcia Janusza. Jestem również kierowcą i mam 48 lat.
              Trudno posądzić mnie o brak wyobraźni.
              Wszyscy wiemy jak ludzie zjeżdżają ze skrzyżowań, jak celują między
              przechodniów by się nie zatrzymać przed przejściem. Rower jest niestety szybszy
              od przechodnia i wymaga by spojrzeć głębiej w lewo lub w prawo. Kierowcy
              niestety patrzą przed siebie, sprawdzając czy dalej mogą się już rozpędzić.
              Nie zatrzymują się wcale, no chyba że już ludzie są na przejściu.
              Dodatkowy niebezpieczny element to przejazd rowerowy umieszczony przed
              przejściem, od strony skrzyżowania (Lumumby-Górczewska). Kierowcy dojeżdżają do
              pasów nawet nie wiedząc że wjechali na ścieżkę.
              No bo ilu wie jak wygląda oznakowanie poziome ?
              Inna sytuacja z realu:
              Stoję i czekam na zielone, ale w tym samym momencie zapala się zielona strzałka
              kobiecie która ma wlepiony wzrok w górę,w sygnalizator, ona puszcza sprzęgło a
              ja ląduję na jej drzwiach.
              To wszystko to rutyna.
              A rutyna zabija.
            • Gość: Roberto Re: sw. Krowa & co IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.05, 14:53
              Bardzo jest to ciekawe co napisałeś lecz nijak to się ma z rzeczywistościa.
              Rowerzysta na ulicach naszego miasta nie byl, nie jest i dlugo nie bedzie
              zagrożeniem dla pieszych a tym bardziej dla kierowcow. Prawda jest zupelnie
              inna. To wlasnie rowerzysta jest najbardziej dyskryminowanym czlonkiem
              spoleczenstwa. Widac to zarowno w zachowaniu pieszych jak i kierowcow jak i
              infrastrukturze miejskiej. Oto dowod moich slow. W Warszawie ulic mamy mnostwo
              i podobnie duzo mamy chodnikow. Kazda ulica ma dojazd do ulicy glownej a
              chodniki maja ciaglosc w postaci przejscia dla pieszych. Tymczasem ilosc
              sciezek rowerowych, zwlaszcza wzdluz glownych ulic, jest symboliczna a do
              zadkosci sa sytuacje, w ktorych sciezka rowerowa ma ciaglosc w postaci pasu dla
              rowerow lub przejazdu dla rowerow. I dlatego wlaśnie rowerzysci chcac dojechac
              z pkt A do pkt B i wybierając jazdę po ścieżce rowerowej są ZMUSZENI do roznych
              dziwnych i niebezpiecznych sytuacji.
              Zatem jesli biedni kierowcy chca aby swiete krowy przestaly ich terroryzowac
              muszą wymoc na odpowiednich wladzach (administratorach) aby powstawaly sciezki
              rowerowe na kazdym kroku i aby przejazdy rowerowe byly na kazdym skrzyzowaniu.
              Dopiero wowczas rowerzysci beda jezdzili tylko i wylacznie po ich
              ifrastruktorze i nikt nikomu nie bedzie sie wcinal.

              Tylko aby taka infrastruktora powstala to zapewne musialoby sie znaczna ilosc
              miejsc parkingowych uszczuplic ale wowczas znowu bedzie lament ze strony
              biednych kierowcow.

              I jak tu im dogodzic.
              • Gość: KapitanVon Re: sw. Krowa & co IP: *.eranet.pl 24.05.05, 09:45
                wyżej było coś o spermie i mózgu.

                Pasuje na odpowiedz do Twojego posta, mnie sie nie chce pisać

                pozdrawiam wszystkich normalnych.

                Darz Bór
            • Gość: Artur Re: sw. Krowa & co IP: *.net.icm.edu.pl 24.05.05, 15:07
              Sikorskiego i Dolina Służewiecka (a jeszcze bardziej Sobieskiego) to przykłady kompromitujące zakaz jazdy po chodniku. Wzdłuż tych ulic są ścieżki rowerowe biegnące tuż przy przystankach autobusowych, gdzie rowerzyści mogą legalnie jeździć, a jest dużo bardziej niebezpiecznie, niż na niejednym chodniku, po którym rowerzysta nie ma prawa jeździć.
              Nie wiem, o co chodziło z tym skopaniem samochodu, ale jeśli kierowca złośliwie zajechał drogę rowerzyście, to co się dziwić, każemu czasem zdarza się zdenerwować (co nie oznacza, że pochwalam tego rowerzystę).
          • Gość: Roberto Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.05, 11:57
            Gość portalu: kixx napisał(a):

            > a gdzie chlopcze ...

            Jeslichcesz sie do mnie zwracac w ten sposob to masz do tego prawo ale pod
            warunkiem, ze dzieli nas roznica pokolen a wowczas musialbys miec ponad 65 lat.
            A jesli tyle lat masz to naturalne jest, ze twoj umysl juz nie jest w pelni
            sprawny wiec twoje rozumowanie...

            >...masz swiatla na tym skrzyzowaniu??!!!!!!!!!

            Piszac o swiatlach nie mialem na mysli tego skrzyzowania.



            • Gość: kixx Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.acn.waw.pl 23.05.05, 12:02
              aha
              twoja odpowiedz na moj post nie dotyczyla mojego postu
              rozumiem-jestes tylko rowerzysta
              • Gość: Roberto Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.05, 14:56
                Jestem nie tylko rowerzysta. Jestem takze pieszym ( sporadycznie), kierowca ( w
                dosc duzym stopniu), ojcem (nieustannie) a takze prawozadnym obywatelem
                szanujacego zycie i mienie (dokladnie w takiej kolejnosci) drugiego
                praworzadnego obywatela.
                • Gość: Joe Collins Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 20:17
                  > Jestem nie tylko rowerzysta. Jestem takze pieszym ( sporadycznie), kierowca ( w
                  >
                  > dosc duzym stopniu), ojcem (nieustannie) a takze prawozadnym obywatelem

                  Urzekła mnie twoja historia...

                  Nie wiem tylko, czy obywatelem jesteś prawozadnim, czy może prawożadnym?
        • pascalek Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg 23.05.05, 12:26
          >
          > > idiota na MTB przy pelnej szybkosci zjechal z chodnika na przejscie dla
          > > pieszych nie zwracajac uwagi na to czy moze to zrobic(mniejsza o przepisy
          > -czy
          > > moze to zrobic bezpiecznie dla SIEBIE)
          >
          > I tu nie masz racji bo gdy jest zielone dla rowerzysty to on ma zawsze
          > pirszenstwo i psim obowiazkiem kierowcow jest zatrzymanie na czerownym ( a
          > zwlaszcza przed zielona strzalka) i nie interpretowanie jej jako drogi wolnej.
          >

          Trzy linijki, dwie g... prawdy. Imponująca średnia.
          Po pierwsze, rowerzysta ma grzecznie zsiąść z roweru i przeprowadzić go przez pasy, o ile nie jest to przejazd dla rowerów.
          Po drugie, nawet na przejeździe PORD ZABRANIA rowerzyście wjeżdżania bezpośrednio przed nadjeżdząjący pojazd.

          Niektórzy rowerzyści może i są "świadomymi użytkownikami ruchu drogowego", cokolwiek to oznacza, ale ty się do nich nie zaliczasz.
          • Gość: bassPl Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 12:35
            Chyba nie jarzę:
            jestem na przejeździe dla rowerów, mam zielone i muszę auto przepuścić ?
            A może ja jestem nienormalny ?
            • Gość: nie bede logowac! Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.05.05, 12:50
              Gość portalu: bassPl napisał(a):

              > Chyba nie jarzę:
              > jestem na przejeździe dla rowerów, mam zielone i muszę auto przepuścić ?
              > A może ja jestem nienormalny ?

              Zachowales szczegolna ostroznosc przed wjazdem/wejsciem na przejscie dla
              pieszych? Dokonales wszystkich czynnosci majacych zapobiec ewentualnej kolizji
              z jakimkolwiek uczestnikiem ruchu popelniajacym blad/wykroczenie?
              Czy moze wychodziles z zalozenia, ze zielone swiatlo daje ci bezwzgledne
              pierwszenstwo, nawet za cene swojego zycia?
              Zielone swiatlo nie daje pierwszenstwa. Daje mozliwosc ruchu.
              • Gość: bassPL Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 13:08
                To chyba pytanie do kierowcy który rozgania mających pierwszeństwo.
                Gdybym o wszystkich myślał że się zachowają absurdalnie to nie mógłbym rano z
                domu wyjść, co dopiero przekraczać jezdnię.
                • Gość: nie bede logowac! Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.05.05, 13:21
                  Nic nie zrozumiales. Nie rozumiesz pojecia szczegolna ostroznosc. Widzisz tylko
                  zielone dajace ci urojone pierwszenstwo. Jak pies Pawlowa.
                  • Gość: bassPL Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 13:37
                    Mylisz się, nie wierzę nikomu na drodze jak psu, dlatego żyję.
                    Autem przejechałem w swoim życiu ze 300 tys km. Byłem sprawcą jednej małej
                    kolizji.
                    Znam za to grę nerwów: jak kierowca wie że go widzisz, a jest metr miejsca
                    przed tobą to śmignie ci przed nosem. Tak robi wielu niestety.
                    Robię taki eksperyment czasem że udaję iż nie patrzę w jego strone.
                    Mam czarne okulary, gość nie widzi mojego wzroku a ja sztywno głowa przed
                    siebie.
                    Ale widzę go kątem oka i powoli wjeżdżam gdy mam zielone.
                    Oczywiście się zatrzyma.
                    Ale gdy odwrócę głowę w jego strone i jest pewny że go widzę to próbuje byc
                    szybszy, albo straszy gwałtownie przyspieszając i hamując tuż przy mnie.
                    Wielu jest naprawdę wporządku ludzi, zawsze im dziękuję gdy mnie puszczą gdy
                    nie muszą, ja też macham by przejeżdżali jak nie muszę się zatrzymać. Gest nic
                    nie kosztuje.
                    Ale napalonych cwaniaków którzy kręcą autem pierwsze 10 tys km jest dużo.
                    • Gość: nie bede logowac! Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.05.05, 13:42
                      Gość portalu: bassPL napisał(a):

                      > Autem przejechałem w swoim życiu ze 300 tys km.

                      To dlaczego uwazasz, ze sygnaly swietlne kierujace ruchem daja komukolwiek
                      pierwszenstwo? Ja takiej definicji w kodeksie drogowym nie znalazlem.
              • Gość: Robert Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.05, 14:59
                Gość portalu: nie bede logowac! napisał(a):

                > Zielone swiatlo nie daje pierwszenstwa. Daje mozliwosc ruchu.

                A ta mozliwosc ruchu kierowca w jakze to czesto wykorzystuja przejezdzajac po
                palcach i pietach pieszego albo taranujac rowerzyste-zawalidroge.
                • pascalek Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg 23.05.05, 20:10
                  Uważaj, jak będziesz otwierał lodówkę...
            • pascalek Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg 23.05.05, 20:09
              Chyba faktycznie nie bardzo "jarzysz" ;)

              Ja pisałem o _wjeżdżaniu_ bezpośrednio przed jadący pojazd, i o tym mówi art. 33. ust. 4 pkt. 1:

              4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
              1. wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;

              Ty zdaje się piszesz o byciu na przejeździe i pierwszeństwie, a to już trochę inny kawałek PORD :)
          • Gość: Roberto Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 22:09
            pascalek napisał:
            > Po pierwsze, rowerzysta ma grzecznie zsiąść z roweru i przeprowadzić go przez
            p
            > asy,

            Tak mowi PORD ale juz niedlugo gdyz nowelizacja bedzie niebawem a przy okazji
            mam mala rade dla ciebie: w calej Europie rowerzysta ma prawo przejazdzania (
            nie przechodzenia) po przejsciu dla pieszych wiec uwazaj jak wyjedziez za
            granice ...no chyba, ze tam nie bywasz.

            > o ile nie jest to przejazd dla rowerów.

            No wlasnie. A jesli jest?

            > Po drugie, nawet na przejeździe PORD ZABRANIA rowerzyście wjeżdżania
            bezpośredn
            > io przed nadjeżdząjący pojazd.

            Beposrednio pod nadjezdzajacy pojazd to tylko idiota wjezdza wiec zaden
            rowerzysta tego swiadomie nie robi.

            >
            > Niektórzy rowerzyści może i są "świadomymi użytkownikami ruchu drogowego",
            coko
            > lwiek to oznacza, ale ty się do nich nie zaliczasz.

            To jakim cudem przetwalem 5 lat w wielkomiejskiej dzungli? Szczescie czy
            przypadek? To pierwsze wykluczam gdyz w lotka nie wygralem jeszcze 6-ki a gdyby
            opierac sie na przypadku to tych przypadkow jest duzo za duzo.
            • pascalek Re: [wypadek] rowerzysta, al.Wlanowska/Sobieskieg 24.05.05, 22:25
              > Tak mowi PORD ale juz niedlugo gdyz nowelizacja bedzie niebawem a przy okazji
              > mam mala rade dla ciebie: w calej Europie rowerzysta ma prawo przejazdzania (
              > nie przechodzenia) po przejsciu dla pieszych wiec uwazaj jak wyjedziez za
              > granice ...no chyba, ze tam nie bywasz.

              Jak znowelizują, to sobie będziesz wjeżdżał. A Europa to trochę więcej niż Niemcy, Holandia czy Skandynawia. Sugeruję udanie się do najbliższego sklepu z pomocami szkolnymi po odpowiednią mapę. Zapomniałeś też o tym, że w ww. krajach również rowerzystów obowiązuje ubezpieczenie OC.

              > Beposrednio pod nadjezdzajacy pojazd to tylko idiota wjezdza wiec zaden
              > rowerzysta tego swiadomie nie robi.

              Robi chociażby taki, któremu się wydaje że jest świętą krową i jak samochód już jest na przejeździe, to przez niego przeniknie, a jak jest tuż przed, to stanie w miejscu. Czyżbyś miał płonną nadzieję, że zbiory rowerzystów i idiotów są rozłączne?

              > To jakim cudem przetwalem 5 lat w wielkomiejskiej dzungli? Szczescie czy
              > przypadek? To pierwsze wykluczam gdyz w lotka nie wygralem jeszcze 6-ki a gdyby
              >
              > opierac sie na przypadku to tych przypadkow jest duzo za duzo.

              Widać moc jest z tobą. Albo Tester lubi się mieć z kogo pośmiać. Albo tak mówi ka.
    • Gość: Rysiek Największym zagrożeniem dla rowerowych pedałów są IP: *.aster.pl 24.05.05, 11:28
      one same. Bezmyślność na jezdni procentuje na ostrym dyżurze a spora część
      potrąceń to wypadkowa kultury jazdy miłośników dwóch kółek. Ostatnio mojemu
      znajomemu jeden taki pedał zaparkował pod samochodem i byłby świecie przekonany
      że to wina kierowcy gdyby nie drogówka.
      ROWERWE PEDAŁY APELUJE DO WAS!!!!!!!!!!!!!
      Jak chcesz się szwendać na bicyklu po mieście to jedź ścieżką, albo skrajem
      drogi. Apel ten nie wynika z mej niechęci do was, tylko z przepisów ruchu
      drogowego
      • Gość: Roberto Re: Największym zagrożeniem dla rowerowych pedałó IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.05, 13:35
        Gość portalu: Rysiek napisał(a):

        > Jak chcesz się szwendać ...

        Nie szwedac ale docierac do konkretnego miejsca w konkretnym celu. To
        nastoletni wlasciciele tuningowanych zlomow szwedaja sie by wzbudzac(?) zachwyt
        malolatek.

        >...na bicyklu po mieście to jedź ścieżką,

        Nasze warszawskie sciezki prowadza tylko do parkow a o ile sie nie myle to w
        parku nie ma jeszcze zadnego Banku.

        >.. albo skrajem
        > drogi.

        Czyli po krawezniku czy w kanaliku sciekowym? Wybacz ale ze mnie zaden akrobata
        wiec aby jechac bezpiecznie jade 1 m od kraweznika czyli niemalze srodkiem pasa
        ruchu.
        • Gość: Rysiek Przy krawężniku IP: *.aster.pl 24.05.05, 14:18
          Skoro decydujesz się na uczestnictwo w ruchu drogowym to musisz się stosować do
          przepisów o ruchu drogowym. Zajrzyj, czasmi warto przejrzeć.
          • Gość: Artur Re: Przy krawężniku IP: *.net.icm.edu.pl 24.05.05, 14:57
            To w jakiej odległości od krawężnika powinien jechać rowerzysta? Żaden przepis tego nie precyzuje dokładnie, więc nie ma żadnych podstaw, by twierdzić, że 1 m to za dużo. Ja miałem kilka niebezpiecznych sytuacji dlatego że jechałem za blisko krawężnika - kierowcy samochodów wjeżdżających tyłem na jezdnię mnie wtedy nie widzą, więc bywałem zmuszany do nagłego skrętu w lewo. Tak już jest, gdy trzeba wybierać między wygodą innych (jazda blisko krawężnika) a własnym bezpieczeństwem...
            • Gość: Rysiek Re: Przy krawężniku IP: *.aster.pl 24.05.05, 15:10
              To znaczy nie środkiem pasa. Jadąc w ten sposób zajmujesz cały pas ruchu i
              tamujesz drogę
              • Gość: Artur Re: Przy krawężniku IP: *.net.icm.edu.pl 24.05.05, 15:23
                Na niektórych fragmentach Puławskiej pasy ruchu są dość wąskie, a obok jezdni stoją zaparkowane tyłem samochody. Co ma robić rowerzysta jadący 35 km/h?
                A właściwie rowerzysta jadący 30 cm (a to chyba nie tak daleko?) i tak zajmuje ok. 2 metrów (30 cm + szerokość roweru ok. 60 cm + minimalna odległość, w jakiej można wyprzedzać rowerzystę 1m).
          • shp80 Re: Przy krawężniku 24.05.05, 15:09
            > Skoro decydujesz się na uczestnictwo w ruchu drogowym to musisz się stosować
            > do przepisów o ruchu drogowym. Zajrzyj, czasmi warto przejrzeć.

            Może przypomnieć, co to znaczy w mieście 50kmh? Czemu _nikt_ tego nie
            przestrzega? Chcesz sprzątać, zacznij od swojego podwórka...
            • Gość: Rysiek W centrum, w godzinach szczytu IP: *.aster.pl 24.05.05, 15:28
              największym problemem nie jest sama prędkość lecz zachowanie na drodze
              uczestników ruchu. Jeśli kierowca może jechać z prędkością większą od
              dozwolonej, oznacza to żę pozwalają mu na to warunki drogowe, a wówczas
              ominięcie rowerzysty jadącego prawym pasem nie stanowi większego problemu.
              Konflikty rowerzysta-kierowca rodzą się z reguły w momencie nasilenia ruchu.
              Spróbuj sobie wyobrazić że jedziesz zapchaną ulicą ze średnią prędkością 40-50
              km/h a przed tobą zjawia się rowerzysta mający wszystko i wszystkich w d, nie
              sygnalizujący o zmianie pasa ruchu bądź jadący jego lewym krańcem.
              Niejednokrotnie spotkanie z królem dwóch kółek może przyprawić o zawał serca

              Jeżeli ktoś decyduje się jeździć po mieście rowerem to musi jednak dysponować
              odrobiną zdrowego rozsądku i znajomością przepisów.

              Najlepszym rozwiązaniem jest rozbudowa tras rowerowych i zakaz jazdy bicyklami
              po ulicach o dużym nasileniu ruchu. Wówczas nie wchodząc sobie w drogę będziemy
              żyć w zgodzie.
              • Gość: Artur Re: W centrum, w godzinach szczytu IP: *.net.icm.edu.pl 24.05.05, 15:54
                Zgadzam się, że niektóre zachowania rowerzystów mogą być irytujące, ale...
                Rowerzysta jadący lewym skrajem pasa może się właśnie przymierzać do zmiany pasa (np. przed skrzyżowaniem). To mu przecież wolno zrobić. Oczywiście powinien zasygnalizować zamiar zmiany pasa, ale po pierwsze nie może mieć cały czas wyciągniętej ręki, bo to technicznie niewykonalne (lub co najmniej niebezpieczne - podczas hamowania mógłby wtedy skręcić w niekontrolowany sposób), po drugie sygnalizuje się zamiar zmiany pasa, a nie zamiar zamiaru... czyli gdy rowerzysta przymierza się do zmiany pasa, ale jeszcze nie w tym momencie, to może zjechać pod pewnymi warunkami na lewą stronę pasa. Te pewne warunki to głównie upewnienie się, że ktoś właśnie nie zaczął wyprzedzania go. A jeśli jakiś kierowca dopiero ma zamiar wyprzedzić rowerzystę, to przede wszystkim na nim spoczywa odpowiedzialność za upewnienie się, czy może bezpiecznie wykonać ten manewr. Oczywiście cały czas mowa o sytuacji w obrębie jednego pasa. Niestety, kierowcy traktują wyprzedzanie rowerzystów tak jakby to było omijanie nieruchomej przeszkody, a próbę zjechania przez rowerzystę na lewą stronę pasa tak jakby to była zmiana pasa (wyprzedzanie rowerzysty jest wyprzedzaniem takim jak każde inne i obowiązują te same reguły, a polskie przepisy stawiają więcej wymagań wobec wyprzedzających niż wobec wyprzedzanych).
            • Gość: Artur Re: Przy krawężniku IP: *.net.icm.edu.pl 24.05.05, 15:36
              Moim zdaniem sens ograniczenia prędkości do 50 km/h jest dużo głębszy, niż mogłoby się wydawać. Owszem, jest dużo miejsc, gdzie jazda 80 km/h nie sprawia jakiegoś szczególnego zagrożenia, ale to nie tylko o to chodzi. Gdyby wszyscy jeździli z prędkością ok. 50 km/h, to byłoby łatwiej: - włączyć się do ruchu, - wyjechać z podporządkowanej, - zmienić pas itp. Wydaje mi się (ale mogę się mylić), że generalnie ruch w mieście odbywałby się płynniej. Owszem, siadam czasem za kółkiem, owszem, nie zawsze przestrzegam dozwolonych prędkości, ale nie potrafię zbyt łatwo uspokoić swojego sumienia stwierdzeniem, że przecież nikomu nie zaszkodzi, jak pojadę trochę szybciej. Bo może właśnie zaszkodzi.
        • pascalek Re: Największym zagrożeniem dla rowerowych pedałó 24.05.05, 22:33
          > Nasze warszawskie sciezki prowadza tylko do parkow a o ile sie nie myle to w
          > parku nie ma jeszcze zadnego Banku.

          Kłamiesz, vide ścieżka rowerowa wdzłuż Sobieskiego. Millennium, PKO SA, tyle z pamięci. I parę innych przy KEN - tam też jest ścieżka.

          A może ty byś chciał rowerem do mBanku??
          • Gość: Robert Re: Największym zagrożeniem dla rowerowych pedałó IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.05, 10:07
            Nie pisze bzdur. Oto kilka przykladow:
            1. Sciezka rowerowa wzdluz Walu Miedzeszynskiego. Na odcinku od Fieldorfa do
            Trasy ł biegnie po stronie osiedla gdy tymczasem od strony Wisły jest sporo
            sklepow, klubow i innych obiektow do ktorych chcialbym dojechac.
            2. Sciezka rowerowa wzdluz Aninskiej omija szerokim lukiem kompleks handlowy:
            Media Markt, Promenada, Conforama, Geant. Czy rowerzysta nie ma prawa kupic
            telewizora, spodni, czy tez łózka?
            3. Sciezka rowerowa wzdlu Woloskiej nie ma powiazania z komleksem przy
            Domaniewskiej. I tu rowniez rodzi sie pytanie: czy ten kompleks nie jest dla
            rowerzystow tylko jest dla kierowcow?
            • pascalek Re: Największym zagrożeniem dla rowerowych pedałó 25.05.05, 12:32
              Taaa, przypomnij sobie co pisałeś wcześniej.

              "Nasze warszawskie sciezki prowadza tylko do parkow a o ile sie nie myle to w
              parku nie ma jeszcze zadnego Banku."

              Co do kompleksów handlowych - kolejny ZONK, ścieżka przebiega np. tuż pod Galerią Mokotów. Inną dojedziesz do TESCO na Kabatach. O co ci chodzi z tym kompleksem, zupełnie nie wiem. Jakieś zasieki z drutu kolczastego tam postawili czy zapory przeciwrowerowe?? Jeśli gdzieś ścieżki nie ma, to zamiast się wypłakiwać na forum, skorzystaj z innych możliwości poruszania się rowerem, które daje ci PORD. Jak ty sobie radzisz z wyprowadzeniem roweru z podwórka? Masz tam 3 metry czerwonej kostki z namalowanym białą farbą rowerkiem??
              • Gość: Roberto Re: Największym zagrożeniem dla rowerowych pedałó IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.05, 12:57
                Nie kolego, ja nie placze ja tylko pokazuje rozne anormalne sytuacje. Wiem, ze
                jest wiele sciezek rowerowych, ktore sa poprowadzone z glowa \, i chwala za to
                projektantom, ale i tak wiekszosc sciezek to parodja i wlasnie na nie
                najezdzam.
                Infrastruktora drogowa dla samochodow jest nieporownywalnie lepsza gdyz
                wszedzie gdzie mozesz dojechac samochodem bez koniecznosci wykonywania manewrow
                niedozwolonych. W Warszawie znam tylko jeden bubel czyli tunel na rondzie
                Zeslancow.

                PS A zeby ci uswiadomic to po miescie poruszam sie przede wszystkim jezdnia a
                sciezek unikam jak tylko mozna (z wiadomych wzgledow). Co innego gdy jade z
                synem to wowczas poruszam sie sciezkami rowerowymi a nie jezdnia ( z wiadomych
                wzgledow).

                PS 2. To jeszcze jakie masz mi dobre slowo do powiedzenia?
                • pascalek Re: Największym zagrożeniem dla rowerowych pedałó 25.05.05, 17:27
                  >Nasze warszawskie sciezki prowadza tylko do parkow a o ile sie nie myle to w
                  >parku nie ma jeszcze zadnego Banku.

                  > jest wiele sciezek rowerowych, ktore sa poprowadzone z glowa \, i chwala za to

                  > PS A zeby ci uswiadomic to po miescie poruszam sie przede wszystkim jezdnia a
                  > sciezek unikam jak tylko mozna (z wiadomych wzgledow).

                  > Jestem [...] takze prawozadnym obywatelem
                  > szanujacego zycie i mienie (dokladnie w takiej kolejnosci) drugiego
                  > praworzadnego obywatela.

                  > PS 2. To jeszcze jakie masz mi dobre slowo do powiedzenia?

                  bez komentarza...

                  PS. A jak z tym pierwszeństwem na przejściach dla pieszych w całej Europie, rzekomym brakiem banków przy ścieżkach, czy biednym rowerzystą, który nie może kupić spodni, bo rzekomo ścieżki omijają centra handlowe, kłamczuszku?
      • Gość: Artur Re: Największym zagrożeniem dla rowerowych pedałó IP: *.net.icm.edu.pl 24.05.05, 15:02
        Apelujesz o przestrzeganie przepisów - a czy sam ich przestrzegasz? Przestrzegasz ograniczeń prędkości, zatrzymujesz się zawsze przed sygnalizatorem z zieloną strzałką itp? Jeśli tak, to masz mój podziw i szacunek. Jeśli nie, to oczywiście nadal możesz apelować, ale Twoja wiarygodność nieco spada.
      • Gość: Michu Re: Największym zagrożeniem dla rowerowych pedałó IP: *.icpnet.pl 24.05.05, 18:46
        Jakby nie patrrzec wiecej pedalow mozna znalezc w samochodzie niz przy rowerze.
        Co do pozostalej czesci postu uwazam, ze indolencja intelektualna Ryska nie
        motywuje do rozmowy z nim.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja