tassman
10.07.02, 08:08
Wczoraj. Tramwaj nr 17, przejezdzający własnie koło SGGW w stronę Mokotowa,
pare minut po 17....W tramwaju niewiele osób, kilka wolnych miejsc. Nagle do
faceta siedzącego przede mna dzwoni komórka. Facet (na oko 100kg zywej wagi,
kulturalny, spokojny człowiek) odbiera ją, rozmawia. Nagle siedzący fotel przed
nim facecik (na oko jakies 45 kg wagi wzrost 1m50cm w kapeluszu-waga musza
delikatnie rzecz opisując) zrywa sie na równe nogi, macha czytaną własnie
gazetą i krzyczy na cały głos "Ty chamie !! Ty idoito !!" I tak w kółko -stoi
juz przy kabinie kierujacego tramwajem. Facet rozmawiajacy przez komórke
własnie konczy rozmowę, chowa telefon do teczki i pyta sie facecika ciagle
wydzierajacego się spokojnie "O co panu chodzi?". A tamten wrzeszczy: "Chamie
jeden, k**** gada przez komórkę a ja mam rozrusznik. Jak chcesz gadać prze te
p******** komórke to wynocha z tramwaju!! Mogłem zginąć przez Ciebie !!". Facet
ten od komórki mówi:"Nie wiedziałem ze ma pan rozrusznik. Przepraszam", a
tamtem: "K**** mogłeś mnie zabić, wszyscy teraz z tych cholernych komórek
gadają". Kulturalny na to: "Niech sie pan uspokoi, bardziej panu te nerwy
szkodza niż komórki". A facecik w odpowiedzi kazał mu wyp****** z tramwaju po
czym przy seriach bluzg opuscił wagon tramwaju.....
I tu moje pytanie które zrodziło sie w mojej głowie po tej akcji.
Czy rzeczywiście komórki są tak niebezpieczne dla rozruszników, dla ludzi
chorych na serce? Czy ludzie chorzy na serce nie mogą ich używać? Jak to jest...
Wiecie coś o tym? tylko powaznie....
Jak jest naprawdę?
PZDR
tassman:)