Gość: stolicznyj
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
24.05.05, 11:57
Polski Związek Działkowców (PZD), zajmujący pod swoje "ogródki" gigantyczne,
bardzo cenne tereny niemal w samym centrum Warszawy (w większości wypadków
należące właśnie do miasta), nie ma najmniejszego zamiaru przestrzegać prawa
i podpisać z miastem umów użytkowania tychże terenów, ani co za tym idzie,
wnosić opłaty z tego tytułu do miejskiej kasy. A administracja Lecha
Kaczyńskiego jest w tej sprawie (jak i w wielu innych ważnych dla miasta
kwestiach) całkowicie bezradna, i toleruje samowolę i anarchię.
Weźmy przykład tej grupki osiwiałych pieniaczy, całkowicie bezprawnie
zajmujących tereny pod swoje ogródki działkowe np. przy ul. Wawelskiej. Teren
należy do miasta, więc Ratusz niby "zażądał" podpisania umów użyczenia terenu
przez PZD. Wczoraj jakiś drugorzędny urzędnik pojechał tam, pokornie
wysłuchał wrzasków działkowiczów, i zmył się jak niepyszny. Nic to, że władze
wyznaczyły "ultimatum" wzywające do przekazania tych terenów miastu, do
godziny 11 w poniedziałek (wczoraj). Czysta farsa.
A pan Antoni Kostrzewa, prezes PZD na Mazowszu, stwierdził ni mniej, ni
więcej:
"Nie podpiszemy jej [umowy], bo wtedy musielibyśmy płacić podatki za grunt.
Poza tym stracilibyśmy wiele przywilejów, które daje nam ustawa o ogródkach
działkowych."
Grunt to szczerość... Bezczelność pana Kostrzewy przekracza wszelkie granice.
Ale czy można mu się dziwić, skoro taka postawa jest ciągle tolerowana?
A co na Kaczy Ratusz? Pani Lidia Tobera z ochockiej delegatury biura pana
Bajki (Kaczego dyrektora ds. nieruchomości miejskich) rzekła, co następuje:
"W ŻADNEJ SYTUACJI miasto NIE powiesi kłódek na bramach ogrodów."
A dziennikarz nawet jej nie zapytał: a właściwie DLACZEGO NIE???
Przecież to jawne tolerowanie samowoli i bezprawia! Sprokurowanych notabene,
przez skandaliczną sejmową ustawę o działkach PZD, nadającą mu sprzeczne z
Konstytucją przywileje.
Tak oto olbrzymie tereny w środku Warszawy są dalej zajęte i użytkowane przez
uprzywilejowaną grupę działkowiczów. Reszta społeczeństwa i ogół mieszkańców
Warszawy nie ma do nich dostępu, lub ma dostęp bardzo ograniczony. Mimo, że
NIE SĄ TO TERENY PRYWATNE!
Jest to całkowicie BEZPRAWNE, ponieważ tereny działek NIE SĄ WŁASNOŚCIĄ PZD
ANI DZIAŁKOWICZÓW, A STATUS PRAWNY KORZYSTANIA PRZEZ PZD Z MIEJSKICH TERENÓW
NIE JEST UREGULOWANY, A PZD NIE PONOSI Z TEGO TYTUŁU ŻADNYCH OPŁAT, KTÓRE
POWINIEN PŁACIĆ DO KASY MIASTA!
To ewenement na skalę światową. W sensie pośrednim jest to zwyczajne
złodziejstwo.
I to wszystko toleruje partia, zwąca się "Prawo i Sprawiedliwość".
Ta nazwa brzmi jak jawne szyderstwo w odniesieniu do pana Lecha Kaczyńskiego
i jego kolegów partyjnych.