pancerne place zabaw

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.05, 07:38
Wyraznie autor upadl na takim podworku na glowe i teraz bzdury wygaduje, ale to teraz modne i pewnie nawet w redakcji obowiazkowe. Wiele rzeczy, za ktore obwinia sie PRL bylo wynikiem wojny, a jeszcze wiecej czasow, a pozniej solidarniosci. Ale w kraju gdzie 95% tzw katolikow wierzy, ze ukrzyzowanie i zamordowanie wlasnego syna jest aktem milosierdzia i wspanialym czynem, a okrwawione i zmaltretowane zwloki na krzyzu obnosi sie i pokazuje dzieciom (bez ograniczen wiekowych), w zasadzie nic nie powinno dziwic.
    • Gość: pp plac zabaw na zdjęciu wcale nie jest bezpieczny! IP: *.ippt.gov.pl 30.05.05, 09:01
      wszystko jest krzywe i przechylone, nawet bloki w tle :)
    • Gość: Mary Jane Re: pancerne place zabaw IP: *.k.mcnet.pl 30.05.05, 11:32
      Niech pani architekt tak nie dramatyzuje! "Zabijały i kaleczyły"?? Wszyscy się
      na nich bawiliśmy i jakoś dożyliśmy wielku dorosłego.
      MJ
    • rudy102_t_34_85 Inne czasy,inne obyczaje... 30.05.05, 13:36
      Dziwnie się czyta te opinie o miejscach zabaw z przed 30 lat.Kiedyśmy się tam
      bawili nikt nie uważał ich za "okropne" czy "niebezpieczne" a teraz...Zaczynamy
      się czuć jak kombatanci wspominający wojnę polsko-bolszewicką.Ale pamiętajmy że
      wszystko jest względne...Pamiętam jak ojciec opowiadał mi o PRAWDZIWYM
      PANCERNYM PLACU ZABAW jaki miały chłopaki z okolicznych wsi po przejściu frontu
      w 1944.Pola zasłane rozbitymi wrakami pojazdów wojskowych,porzucona
      broń,niewypały,niewybuchy no i trupy żołnierzy (Niemcy & Sowieci do wyboru) a
      raczej to co z nich zostało...Dla obywatela UE XXI wieku miejsce koszmarne i
      makabryczne ale dla mojego ojca i jego kumpli to był po prostu raj! Buszowali
      po spalonych czołgach i opuszczonych okopach,zbierali rozmaite "fanty" i
      urządzali pokazy strzelecko-pirotechniczne.Strzelali z ostrej broni,robili
      petardy z niewypałów i rzucali niemieckimi granatami typu "tłuczek do kartofli"
      które robiły piękne BUM.Miewali śmieszne przygody: a to jeden poszedł za
      potrzebą w krzaki i niechcący (za przeproszeniem) nasrał na głowę jakiegoś
      Niemca (trup był zagrzebany w śniegu tylko włosy wystawały a on myślał że to
      zeschła trawa) a to inny dla jaj rzucił granatem w grupę kolegów (wcześniej
      udawał że wyciąga zawleczkę) a tamci niemal umarli ze strachu-ubaw był po pachy!
      Komuś tam urwało palce,coś się tam zapaliło ale ogólnie wszyscy jakoś przeżyli
      i byli bardzo zadowoleni.Kiedy saperzy zaczęli to wszystko uprzątać a broń
      kazali oddać zapanował ogromny smutek...Dla nich był to NAJWSPANIALSZY plac
      zabaw na świecie.Dla nas byłby to widok budzący grozę.Wszystko jest kwestią
      uwarunkowań środowiska.My z kolei bawiliśmy się na rozbabranych placach
      budów,na śmietnikach (z kontenera na kółkach był świetny czołg-RUDY 102
      oczywiście- a w samych śmieciach trafiały się ciekawe rzeczy) w stertach złomu
      (pamiętam rozgraconą WARSZAWĘ bez kół co robiła za pojazd kosmiczny EAGLE z
      KOSMOSU 1999) i było cudownie...chociaż do dziś robi mi się zimno na
      wspomnienie pręta zbrojeniowego co omal nie wybił mi oka.Dla nas także to było
      WSPANIAŁE a dziś te chmm...place zabaw wydają się koszmarne i niebezpieczne.
      Cóż,czasy się zmieniają.
      To co było normalne dla dzieci wojny jest obce dla dzieci pokoju.To co było
      normalne dla dzieci siermiężnego PRL-u będzie niezrozumiałe dla dzieci
      rozwiniętego kraju UE jakim będziemy za 15-20 lat.One z niedowierzaniem przyjmą
      nasze wspomnienia jak my wspomnienia naszych dziadków.
    • Gość: xxx222 Re: pancerne place zabaw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.05, 14:56
      Mnie się place zabaw z lat '70 podobały. IMHO były bezpieczne. Natomiast nikt
      o nie niedbał. Karuzele były zapiaszczone, bo pierwszy i ostatni raz
      nasmarowano je w zakładzie, który je wytworzył. Zjeżdżalnie kaleczyły, bo były
      wyeksploatowane do końca (wytarte do tego stopnia, że blacha się rozrywała).
      To nawet nie była wina korozji.

      Fakt, że nadal można spotkać urządzenia z tej epoki świadczy o tym, że były
      takie jak trzeba. Odporne i na dzieci i na wandali.

      Jak 15 lat temu, na Ursynowie pobudowano nowoczesne, bezpieczne place zabaw z
      drewna, to nie przetrawy nawet 5 lat. Część wyposażenia została połamana, a
      część zgniła.

      Rozumiem, że to artykuł na zaliczenie praktyk? Dla mnie pała - przyczepianie
      się do czegoś z czego tak naprawdę się nie korzystało, brak odniesienia do
      epoki i innych rozrywek dla dzieci z tej epoki, niekonstruktywne
      krytykanctwo ;) , brak analizy współczesnych rozwiązań (poza ogólnym
      stwierdzeniem, że teraz to jest bezpiecznie, różnorodnie i kolorowo).

      A pamiętacie przedszkolne place zabaw? Samochody z rurek (jak się zebrała
      ekipa 4 osób, to naprawdę "jeździła" ;) ), statki... Najfajnieszy był zawsze
      duży wóz strażacki - zawsze się na nim bawiliśmy w łódź podwodną :)
    • jorn Re: pancerne place zabaw 30.05.05, 15:25
      A tobie to towarzysze z Moskwy mózg wypalili. Tak się składa, że Polska nie
      była jedynym państwem, które ucierpiało na wojnie. Taki np. Rotterdam był
      zbombardowany dokładnie wzdłuż i wszerz, zniszczony w nie mniejszym stopniu niż
      Warszawa, ale jakoś w Holandii zniszczenia usunieto szybciej, a mieszkańcy
      jakby trochę bogatsi niz my, którzy mielismy to szczęście żyć w ustroju
      powszechnej szczęśliwości.

      A co artykułu - też wychowywałem sięw PRL, ale nie mieszkałam koło wielkiego
      parku i w piłkę nie było gdzie grać.
    • Gość: Kasia Re: pancerne place zabaw IP: *.aster.pl 30.05.05, 20:00
      Chcecie zobaczyć plac zabaw rodem ze stalinowskiej epoki. Zapraszam na podwórka
      przy blokach na Żeromskiego/Przybyszewskiego/Fukierów. Koszmar. Moze redaktorzy
      Cazety zajęliby się niedbalstwem samorządowców, którzy ze swojego pobliskiego
      urzędu niestety nie dostrzegają problemu. Co do bezpieczeństwa, jest w sumie
      OK. Dzieci na tych podwórkach oprócz jednej starej zasiusianej przez psy i koty
      piaskownicy nie mają nic. Więc upadek z huśtawki lub karuzeli im nie grozi :(
    • Gość: Wincenty Kadłubek Nie wiem kto to pisał IP: *.konstancin.net 30.05.05, 22:30
      Co za debil pisał ten komentarz na temat "95% tzw katolików" To było bardzo nie
      w porządku i kompletny brak tolerancji. Mam jeszcze jedną uwagę: co do tego
      placu zabaw na pobojowisku... no coment! I zgadzam się z tym że dzisiejsze
      ogródki jordanowskie są badziewiem. Drewno+towarzystwo blokerskie=2 tygodnie
      istnienia placu zabaw :-((
Pełna wersja