bimbalimba 16.06.05, 00:54 biedne dzieci ... po prostu nie ma na to slow ... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: peppe Re: Kobieta zginęła od uderzenia pioruna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.05, 15:15 du arschloch. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... piorun w lipcu 2001 IP: *.home.local / *.telkab.pl 16.06.05, 08:10 tragedia w lipcu 2001: drzewo było jednym z najniższych elementów krajobrazu w tej okolicy, obok (3-5m) stoi dwa razy wyższa, metalowa latarnia uliczna, budynek renault kiljańczyk, budynek basf itp. piorun musnął tylko drzewo (które straciło trochę liści - w zasadzie drzewo nie ucierpiało) i uderzył bezpośrednio w kobietę - miała włączoną komórkę (nie rozmawiała). już wtedy mówiło się o o tym jak zachować się podczas burzy, mówiono też, że wiata przystanku autobusowego mogłaby ich uratować.. nadal jej tam nie ma - są znicze pod drzewem.. do salonu renault jest może 10m, w oknie wystawowym stał pracownik i dziwił się (ja też nie moge tego pojąć), że ci ludzie stoją pod drzewem, gdy kilkadziesiąt sekund wcześniej pierwszy piorun uderzył w okolicach CH Reduta.. z bliska uderzenie pioruna słychać, jak głośny niespotykany trzask, a potem echo.. po drugiej stronie ulicy grzmot było słychać w dolby i surround, echo przetoczyło się wzdłuż alej, jak w najlepszym zestawie kina domowego po kanałach stereo.. groteskowa śmierć, której można było uniknąć.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaa pioruny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 08:48 aby skomentować to co sie stało na[isze co sam nie dawno widziałem 2 rzędy domków szeregowych 1piętro + strych odalonych od siebie o jakeś 15m a między nimi metalony płot wys 1,5m sam widziałem jak piorun wszedł między te domy i walnoł w płot ..............wniosek stego taki ludzie chowajcie sie podżewa mamy przeludnienie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stef Re: piorun w lipcu 2001 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 20:22 szkoda że tam nie byłeś gambolcie. Do nabliższej latarni było około 10 metrów a do renault 20 a do tego budynki renault są niższe naukowcu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: w. Re: Kobieta zginęła od uderzenia pioruna IP: *.aster.pl 16.06.05, 09:05 Straszna tragedia dla bliskich tej pani. Szczerzę współczuję zwłaszcza dzieciom i mężowi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jolka Re: Kobieta zginęła od uderzenia pioruna IP: *.pool.mediaWays.net 16.06.05, 09:27 Dlaczego nie trafia takich, którzy na to zasłużyli? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: myslacy Re: Kobieta zginęła od uderzenia pioruna IP: 217.149.246.* 16.06.05, 09:49 Zapytaj o to Pana Boga. W przypadku braku komunikacji - ksiedza. Odpowiedz Link Zgłoś
uasiczka Re: Kobieta zginęła od uderzenia pioruna 16.06.05, 10:01 a skąd wiesz co to za kobieta była? Odpowiedz Link Zgłoś
und3rt4k3r Re: Kobieta zginęła od uderzenia pioruna 16.06.05, 09:47 zlego diabli nie biora ;( szczere wspolczucia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enterek Re: Gdzie było pogotowie??? IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.05, 12:02 Zatrzymanie akcji serca nie jest dziś żadnym problemem, (dzięki defibrylatorom). Problemem jest tylko szybki dojazd do takiego przypadku. Stąd pytanie: DLACZEGO POGOTOWIE JECHAŁO TAK DŁUGO ??? Przecież są podstacje pogotowia rozmieszczone w mieście i tzw. punkty wyczekiwania!!! Czemu nie dojechali na czas??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: micha Re: Gdzie było pogotowie??? IP: *.mir.gdynia.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.05, 12:26 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: micha Re: Gdzie było pogotowie??? IP: *.mir.gdynia.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.05, 12:26 szpital na Banacha jest kilkaset metrów od tej szkoly ... Odpowiedz Link Zgłoś
el_la Re: Gdzie było pogotowie??? 16.06.05, 13:14 Akurat szpital na Banacha to nie, ale pogotowie to tak - właściwie naprzeciwko. Odpowiedz Link Zgłoś
wydra10 Re: Gdzie było pogotowie??? 16.06.05, 13:56 el_la napisała: > Akurat szpital na Banacha to nie, ale pogotowie to tak - właściwie naprzeciwko. El_lu - tam pogotowie było całe życie ale chyba co najmniej od roku jest zlikwidowane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lucek Re: Pogotowie na Asnyka, nie dłużej niż 1 minuta IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 16.06.05, 20:24 Ale zostało przeniesione bardzo niedaleko, bo na tyły szpitala przy Barskiej, a dokładnie na Asnyka. Dojazd nie dłuższy na Niemcewicza niż 1 minuta. lucek Odpowiedz Link Zgłoś
wydra10 Re: Pogotowie na Asnyka, nie dłużej niż 1 minuta 16.06.05, 22:04 Nie na Asnyka tylko na Joteyki. Ale to rzeczywiście blisko. Wracając do meritum - podobno ludzie stali bezradnie i gapili się. Nikt nie próbował udzielić pierwszej pomocy. Pewnie nie umieli, bali się, że coś im się stanie itp Ja też nie umiem... W innych krajach chociaż w telewizji co chwilę trąbią co robić w różnych nagłych wypadkach. Takie krótkie spoty. Może by się coś zapamiętało między vizirem i królewskim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lucek Re: Pogotowie na Asnyka, nie dłużej niż 1 minuta IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 17.06.05, 15:07 Oczywiście, że na Joteyki. Przepraszam za pomyłkę. lucek Odpowiedz Link Zgłoś
el_la Re: Gdzie było pogotowie??? 28.06.05, 13:40 Faktycznie było tam całe życie ... Chodziłam do tej podstawówki, moi rodzice tam niedaleko mieszkają - nieraz wizytowałam ten lokal bo byłam dzieckiem wyjątkowo "urazowym". Odpowiedz Link Zgłoś
wj_2000 Re: Gdzie było pogotowie??? 16.06.05, 13:40 Gość portalu: Enterek napisał(a): > Zatrzymanie akcji serca nie jest dziś żadnym problemem, (dzięki > defibrylatorom). Problemem jest tylko szybki dojazd do takiego przypadku. Stąd > pytanie: DLACZEGO POGOTOWIE JECHAŁO TAK DŁUGO ??? Zapytany przez dziennikarza ekspert od zjawisk atmosferycznych, powiedział ogólnikowo, iż do zatrzymania pracy serca wystarczy niewiele. Ale nigdzie nie napisano, iż kobieta zginęła z takiego powodu! Możliwe, że przepłynął przez nią dużo większy prąd i uszkodził głęboko a nieodwracalnie inne narządy wewnetrzne. Nie jest też nigdzie napisane, że pogotowie długo jechało!! Poziom artykułu i poziom komentarza - bardzo niskie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enterek Re: Gdzie było pogotowie??? IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.05, 20:44 Zgadza się - nie było napisane, jaki prąd przepłynął przez tą kobietę. Jak już jesteś taki dociekliwy, to nie wiadomo też, ile czasu upłynęło od czasu porażenia do czasu telefonu na pogotowie. Jednak znam pracę pogotowia od środka i wiem, że nie w każdym przypadku dostatecznie szybko reagują na pilną prośbę o pomoc. Zdarza się, że na miejsce o wiele szybciej dociera policja. Jak było w tym przypadku nie zaszkodzi sprawdzić. A sprawdzenie (np. po bilingu szkoły), czasu przyjazdu karetki, napewno nikomu nie zaszkodzi. Skoro przypuszczasz, że pogotowie jest w porządku, to nie masz się czym martwić. Nieprawdaż????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pytajnik Re: Kobieta zginęła od uderzenia pioruna IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.06.05, 16:27 mnie zastanawia jedno...czemu nie przeszła tych kilkunastu metrów szybko i nie weszła do szkoły gdy zaczęła się burza?! czemu czekała pod drzewem?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miki Re: Kobieta zginęła od uderzenia pioruna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 17:41 bo czekała na swoje dziecko, które jeszcze było na boisku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miki Re: Kobieta zginęła od uderzenia pioruna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 17:42 przeczytaj dzisiejsze Życie Warszawy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czytelnik ŻW Re: Kobieta zginęła od uderzenia pioruna IP: *.acn.waw.pl 16.06.05, 17:48 Piorun zabrał im matkę Monika K. zginęła przy szkole podstawowej na Ochocie. Czekała na synka. W tej samej szkole uczyła się też jej starsza córka. Chłopiec aż do wieczora nie wiedział, że jego mama nie żyje. Ośmioletni Piotruś siedział przerażony w sekretariacie szkoły. Długo płakałi modlił się. To był straszny huk. Przestraszyłam się. Nie wiedziałam, co się dzieje – mówi Emilka Mielech. – Panie kazały nam biec do świetlicy. Dopiero później zorientowałam się, że coś się stało i ktoś nie żyje. Dziewczynka uczy się w Szkole Podstawowej nr 97 im. Leona Kruczkowskiego przy ul. Spiskiej na Ochocie. To tam, na boisku szkolnym, doszło wczoraj o godz. 15.30 do tragedii. Dzieci, które po zajęciach spędzają czas w świetlicy, bawiły się przed szkołą. Po jednego z chłopców, 8-letniego Piotrusia, przyszła mama. Pozwoliła synkowi jeszcze trochę się pobawić, a sama czekała pod drzewem. Trafił w jego mamę – W pewnym momencie zaczął padać deszcz, więc zaczęliśmy się chować. W końcu panie kazały nam wejść do świetlicy – opowiada Emilka. – I wtedy był ten grzmot. Inne dzieci zaczęły strasznie krzyczeć i płakać. Piorun uderzył w 35-letnią Monikę K. Kobieta osunęła się na ziemię. Zmarła na miejscu. Po chwili podbiegł do niej synek. Szarpał ją i krzyczał: „Mamo”. Od ciała odciągnęły go pracownice szkoły. Nie powiedziały mu, że jego mama zginęła. – Panie kazały nam iść do świetlicy i czekać na rodziców, bo zaczęły do nich dzwonić, żeby nas odebrali – mówi Agatka Hitnarowicz, uczennica klasy III a. – Ja poszłam do łazienki na drugie piętro i stamtąd widziałam, co się działo z tą panią. W łazience było wiele dzieci. Maluchy widziały, jak ciało Moniki K. oglądał lekarz, prokurator, a potem pakowano je do foliowego worka. Dzieci siedzące w świetlicy płakały. Opiekunki uspokajały je i tłumaczyły całą sytuację. Piotruś nie rozumiał, co się stało. Siedział w sekretariacie, płakał i modlił się. – Wezwaliśmy psychologa z Komendy Stołecznej Policji, żeby razem z ojcem powiedział chłopcu, że jego mama nie żyje – mówi mł. insp. Zbigniew Skrzypczak, zastępca komendanta na Ochocie. Po półtorej godziny ciało kobiety zabrał spod szkoły karawan. Piotruś wciąż siedział w sekretariacie i czekał na tatę. Zadzwoniła koleżanka Do tej samej szkoły, co 8-letni chłopiec, chodzi także drugie dziecko Moniki K. – 13-letnia Kinga. Dziewczynka podczas całego zdarzenia była w szkole. Też nie wiedziała, co się stało. – O śmierci matki Kinga dowiedziała się w najgorszy z możliwych sposobów – mówi jeden z policjantów. – Na jej telefon komórkowy zadzwoniła koleżanka i opowiedziała o całym zdarzeniu – dodaje zdenerwowany funkcjonariusz. Kinga nie mogła uwierzyć w tę informację. Zaczęła histerycznie płakać, nie mogła się uspokoić, dlatego dyrekcja szkoły wezwała pogotowie, żeby dziewczynką zajął się lekarz. Terapia dla dziećmi – Małym dzieciom nie można mówić o śmierci bliskich osób od razu – tłumaczy dr Elżbieta Supryn, psycholog dziecięcy. – Informacje trzeba podawać stopniowo. Łatwiej jest, kiedy problem dotyczy rodziny wierzącej. Można wtedy powiedzieć, że rodzic odszedł, ale na przykład obserwuje nas. Dziecko dopiero po pewnym czasie zrozumie, że już nigdy nie zobaczy bliskiej osoby, ale nie będzie to dla niego tak wielkim szokiem. – W sytuacji, która przydażyła się 13-letniej Kindze, niezbędna będzie specjalistyczna terapia – dodaje Supryn. – Krzywda została jej już wyrządzona. Teraz dziewczynka powinna spotykać się z psychologiem. W stolicy działają specjalistyczne poradnie zajmujące się takimi przypadkami. Data: 2005-06-16 Odpowiedz Link Zgłoś
travel_wawa Pracownicy szkoły, policja i prokurator... 16.06.05, 17:57 NIE POPISALI SIĘ... > Od > ciała odciągnęły go pracownice szkoły. Nie powiedziały mu, że jego mama > zginęła. > – Panie kazały nam iść do świetlicy i czekać na rodziców, bo zaczęły do n > ich > dzwonić, żeby nas odebrali – mówi Agatka Hitnarowicz, uczennica klasy III > a. – > Ja poszłam do łazienki na drugie piętro i stamtąd widziałam, co się działo z tą > > panią. > > W łazience było wiele dzieci. Maluchy widziały, jak ciało Moniki K. oglądał > lekarz, prokurator, a potem pakowano je do foliowego worka. Dzieci siedzące w > świetlicy płakały. Opiekunki uspokajały je i tłumaczyły całą sytuację. Piotruś > nie rozumiał, co się stało. Siedział w sekretariacie, płakał i modlił się. > > – Wezwaliśmy psychologa z Komendy Stołecznej Policji, żeby razem z ojcem > powiedział chłopcu, że jego mama nie żyje – mówi mł. insp. Zbigniew Skrzy > pczak, > zastępca komendanta na Ochocie. Po półtorej godziny ciało kobiety zabrał spod > szkoły karawan. Piotruś wciąż siedział w sekretariacie i czekał na tatę. Z opisu wynika, że zarówno szkoła, jak tez policja i te wszystkie organy NIE POTRAFIŁY SIĘ ZNALEŹĆ W TEJ SYTUACJI. Ciało kobiety należało NATYCHMIAST po stwierdzeniu zgonu przetransportować w inne miejsce, aby dzieci ze szkoły nie mogły obserwować tego wszystkiego... Nie znajduję słów, aby to skomentować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: St Re: Pracownicy szkoły, policja i prokurator... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 20:26 zapisz się do policji to napewno w przyszłości pomożesz lub zmienisz co najmniej procedury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kala Re: Kobieta zginęła od uderzenia pioruna IP: 212.33.86.* 16.06.05, 21:35 Bardzo przykra sprawa :( ntb Każda gazeta podaje inną wersję wydarzeń. A ŻW powinno się wstydzić. Przydarzyć pisze się przez "ż"! Odpowiedz Link Zgłoś
rosebud68 Re: Kobieta zginęła od uderzenia pioruna 16.06.05, 23:00 Gość portalu: pytajnik napisał(a): > mnie zastanawia jedno...czemu nie przeszła tych kilkunastu metrów szybko i nie > weszła do szkoły gdy zaczęła się burza?! czemu czekała pod drzewem?! bo zabil ja pierwszy piorun po kilku chwilach naglego deszczu moze przeznaczenie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lucek Re: Nie uwierzycie... IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 16.06.05, 20:22 ... ale 15 minut wcześniej stałem z żoną prawie pod tym samym drzewem i przytomnie mając w pamięci tragedię pod Redutą kilka lat temu, uciekliśmy spod drzewa pod balkon w kamienicy na Spiskiej. Los nad nami czuwa. Żal jednak tej kobiety, bardzo żal. lucek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: Kobieta zginęła od uderzenia pioruna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 20:24 Tylko największe szmatławce zamieściły zdjęcie z tej tragedii. Gazeta Wyborcza też. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: neptun Re: Kobieta zginęła od uderzenia pioruna IP: *.u.wavenet.pl 16.06.05, 20:38 szlag by to trafił! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bogusław Haman Re: Kobieta zginęła od uderzenia pioruna IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.05, 21:23 Śmierć 35-letniej kobiety od uderzenia pioruna jest wielką tragedią. Opinia prof. Krzysztofa Hamana o nieprzewidywalności piorunów (zbieżność nazwisk przypadkowa!)potwierdza moje doświadczenie z moją żaglówką Foka na Zalewie Zegrzyńskim 7 lat temu. W gorący dzień Bożego Ciała piorun uderzył w metalowy maszt którego top jest 8 metrów nad lustrem wody. Metalowe części nie mają żadnego połączenia z wodą! Piorun przedostał się do zamkniętej kabiny jachtu,, eksplodował i spalił instalację elektryczną 12V i wywołał pożar wewnątrz zamkniętej kabiny. Pod moją niebecność (to uratowało mi życie!)obecni na przystani żeglarze włamali się do kabiny i ugasili pożar. Gdyby to był dzień powszedni, pod nieobecność ludzi spłonęłoby wiele jachtów. Zastanawiające jest dlaczego piorun uderzył w 8-metrowy maszt, gdy obok maszty miały po 10 i więcej metrów wysokości. Ba, 25 m. dalej na skarpie za metalowym ogrodzeniem jest budynek hangaru a jeszcze 20 m. dalej jest 7-kondygnacyjny gmach z obszerną instalacją odgromową. Między tym jest wiele wysokich drzew. Mam tylko jedno wytłumaczenie: na moim maszcie był metalowy wimpelek (wskaźnik wiatru) z ostrymi krawędziami. Metalowa rozpórka między skrzydełkami wyparowała! Słucham opinii mojego imiennika i pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
pbd2 Dlaczego nie uciekła do szkoły??? 17.06.05, 14:11 Ja też nie rozumiem: przecież zaraz jak zaczęło padać, dzieciaki z nauczycielami weszły do szkoły. Czy ta kobieta nie mogła wejść za nimi? No chyba, że w tej szkole jest kategoryczny zakaz przychodzenia po dzieci do samej świetlicy (jak byłem w zerówce, to nauczyciele coś takiego wymyślili, "żeby się dzieci usamodzielniały"), może jest zakaz wstępu bez identyfikatorów? Ale to raczej mało prawdopodobne. Ja w czasie burzy, jeżeli to tylko możliwe, chowam się do najbliższego budynku i przeczekuję, a już nie wypobrażam sobie stawania pod drzewami! Szkoda życia. Inna sprawa, że nie wszyscy swoje życie cenią: jednoi pakują się pod drzewa w czasie burzy, inni jeżdżą 150 na godzinę na motocyklach... Być może jednak kobieta nie wiedziała, że zacznie się błyskać, w końcu na początku burzy jest ten pierwszy piorun, to jest w zasadzie nieprzewidywalne... Odpowiedz Link Zgłoś