Rozmowa z socjologiem o biedadomach na siekierkach

16.08.05, 06:44
Ble, ble, ble... Jakaś pożal się Boże socjolożyna mówi o sprawach
mieszkaniowych??? Czy to primaaprilis jest?! To może teraz zapytamy oborowego
albo dojarkę co sądzą o kontynuowaniu misji wahadłowców kosmicznych... zdaje
się, że i tak więcej mądrego by powiedzieli niż ta "pani" o lokalach
socjalnych...

Warto zwrócić uwagę na jedno w tego typu "wypowiedziach" (cudzysłów jest
oczywisty, boć to nie wypowiedź a bełkot klasyczny)... "specjalistka" od
niczego skupia się na tym czego się robić rzekomo NIE POWINNO nie dając
żadnej ale to żadnej wskazówki co ROBIĆ NALEŻY... bo gadanie, że "należy
pozostawić", "należy dopłacać" itp. to tylko gadanie i to czcze...
    • Gość: basia Re: Rozmowa z socjologiem o biedadomach na siekie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 08:18
      może nie na temat,ale najpierw należy zmusić nierobów do pracy a potem pomagać
      im i dopłacać do wszystkiego z naszych pieniędzy.Znam takich .To poprostu
      pasożyty.
      • pan_pndzelek Re: Rozmowa z socjologiem o biedadomach na siekie 16.08.05, 08:23
        Gość portalu: basia napisał(a):
        > może nie na temat,ale najpierw należy zmusić nierobów do pracy

        To jest właśnie NA TEMAT! Bo to jest ISTOTĄ SPRAWY, a nie to w jakich warunkach
        nieroby będą mieszkały (na własne zresztą życzenie). Natomiast bełkot tej
        kobity "od socjologii" był kompletnie nie na temat...
        • jotembi ech, panie p... 16.08.05, 10:15
          ponownie witam ober-prowokatora ;)
          zmuszanie nierobów do pracy przy 20-procentowym bezrobociu to dość karkołomne
          zadanie
          "bełkot" pani socjolog wcale nie wydał mi się bełkotem - a że nie na temat?
          owszem, nie na temat jeśli tematem ma być zmuszanie nierobów itd (patrz wyzej)
          natomiast jak najbardziej na temat jeśli chodzi o kosztowną kolonię karną..
          to tyle off topic, a co do meritum to bardzo sie dziwię, że miasto może sobie
          pozwolić na taką "inwestycję"
          mam wrażenie że znalazłyby się bardziej palące sprawy, na które warto by wydać
          parę groszy z tej przedziwnie zarządzanej kasy miejskiej
          co pan na to, panie p?
          • Gość: Dyzio Pytanie nr 1 - kto ma za to płacić ?!? IP: *.starnettelecom.pl 16.08.05, 11:00
            Ja też uważam, że najłatwiej jest "bronić ludność" przed brzydkim kapitalistą /
            kamienicznikiem / sklepikarzem / wyzyskiem / itpd (niepotrzebne - skreślić)
            pokazując wszelkie złe i patologiczne "wystąpienia" w/w nie oferując w zamian
            nic poza hasłami. Ja też chciałbym być młody, zdrowy i bogaty - tyle, iż myślę,
            że miałbym w tym zakresie ogromną konkurencję. Wszelkiej maści obrońcy grzmia
            na tworzenie gett i wyrzucanie na margines ale faktycznie to nic nie mają dla
            spółdzielców i wszystkich innych głupich legalistów, którzy płacą czynsz
            niejednokrotnie "wbijając zęby w ścianę" podwyższony o kilka lub kilkanaście
            procent ze względu na to, iż ilus tam delikwentów nie płaci bo nie chce i/lub
            nie może. To "nie może" zaś często jest świadomym wyborem czego jaskrawym
            przykładem jest płacenie raty za samochód a nie płacenie czynszu (bo co mi tak
            naprawdę zrobią ...). I nawet najwięksi obrońcy "biednych" muszą przyznać, że w
            każdej spółdzielni czy wspólnocie bądź bloku komunalnym sporo zaległości w
            opłatach jest błyskawicznie uzupełnianych po spektakularnym wyeksmitowaniu.
            Taka prawda. Howgh !!!
            • jotembi howgh ;) 16.08.05, 11:11
              jasne, zgadza się
              ale z drugiej strony - dlaczego miasto ma finansować te slumsy...?
              sporo planują na to wydać, nie widziałbyś innego zastosowania dla tej kasy?
          • pan_pndzelek do Jotembi 16.08.05, 13:24
            jotembi napisała:
            > zmuszanie nierobów do pracy przy 20-procentowym bezrobociu to dość karkołomne
            > zadanie

            Miła moja! Gdzie jest te 20% bezrobocia? W Warszawie? Przypominam, iż jesteśmy
            tu i rozmawiamy o TUTEJSZYM problemie...

            > "bełkot" pani socjolog wcale nie wydał mi się bełkotem - a że nie na temat?
            > owszem, nie na temat jeśli tematem ma być zmuszanie nierobów itd (patrz wyzej)
            > natomiast jak najbardziej na temat jeśli chodzi o kosztowną kolonię karną..

            To jednak TYLKO bełkot był... pytać się trzeba przede wszystkim CO NALEŻY
            ZROBIĆ, ABY NIEPŁACĄCYCH WYSIEDLIĆ??? Bo to jest istota problemu zgrabnie
            omijana przez lewicowych "obrońców" socjalnej hołoty... nie jest natomiast
            istotą problemu, ba, w ogóle nie jest problemem to w jakich warunkach socjalny
            motłoch będzie mieszkał po wysiedleniu z porządnych domów... niech się cieszy,
            że w ogóle kąt łaskawie dostaje... To nie prowokacja Droga Jotembi, to widzenie
            PRAWDZIWYCH PROBLEMÓW a nie ersatzów...

            Fakt, że pomysł jest ździebko kosztowny ale to KROK W DOBRĄ STRONĘ i za to
            Kaczyńskiemu należy się duży plus... poprzednicy budowali hołocie normalne
            odrębne mieszkania (co z tego, że o niższym standardzie) zamiast wysłać tę
            hołotę precz do takich właśnie wspólnych baraków...
            • jotembi Re: do Jotembi 16.08.05, 17:41
              cóż, w wawie bezrobocie niby mniejsze ale jednak
              mnie osobiście trochę drażni mówienie o tych ludziach "nieroby" i (pana wersja,
              panie p) "hołota socjalna" ale trudno, mój problem
              pytanie "co zrobić, żeby wysiedlić niepłacących" to nie jest pytanie do
              socjologa więc jeśli tu kogokolwiek można krytykować to raczej gazetę za dobór
              osoby do wypytania niż tą socjolożkę (której nie bronię ani z powodów
              osobistych, ani z miłości do socjologów jako takich, tylko bardziej dla zasady
              w tym układzie kolonii karnej martwi mnie jednak brak dzieci, patrząc na to od
              strony kosztów jest to dodatkowy koszt dla miasta czyli dla nas - podatników:
              dzieci "hołoty" trafią do różnych domów dziecka itp czyli przejdą na nasze
              utrzymanie
              pana, panie p., raczej los tych dzieci za bardzo nie obchodzi jak pana znam ;),
              ja też za dziećmi nie przepadam ale trochę mi ich żal, wśród "hołoty" mogą być
              nawet całkiem fajni rodzice
              no i tak na koniec - kaczora nie lubię i nie polubię, więc mu plusa nie przyznam
              natomiast wynajmowanie tych baraków za sporą kasę uważam za rozrzutność
              niechby sobie ten "motłoch" sam pobudował baraki na gruntach miejskich, taniej
              by wyszło a przy okazji "motłoch" by się przyuczył do pracy... i stąd już tylko
              maleńki kawałek do podglądów sprzed 30-40-50 lat hehe
              a w sumie to ciekawa jestem jacy ludzie trafią do tej kolonii karnej - ilu
              będzie wśród nich takich, którzy się nie potrafili odnaleźć w tym nowym
              wspaniałym świecie
              trochę więcej tolerancji, panie p. (chociaż wiem że to apel bez sensu, do
              image'u by panu nie pasowała)
              • pan_pndzelek Re: do Jotembi po kolei 17.08.05, 07:25
                jotembi napisała:
                > cóż, w wawie bezrobocie niby mniejsze ale jednak

                "Niby" mniejsze? Wynosi ono ok. 3-5% a to oznacza, że nie pracują ci, którzy
                NIE CHCĄ...

                > mnie osobiście trochę drażni mówienie o tych ludziach "nieroby" i (pana
                > wersja, panie p) "hołota socjalna" ale trudno, mój problem

                Tu nie ma co drażnić, bądź nie drażnić... to jest po prostu właściwe
                zdefiniowanie istoty problemu, bo przypomnieć należy, że do baraków nie mają
                być przesiedlani jacyś wyimaginowani "biedni", "emeryci", "samotne matki" tylko
                uciążliwa dla otoczenia, dewastująca i niepłacąca za lokale hołota...

                > pana, panie p., raczej los tych dzieci za bardzo nie obchodzi jak pana
                znam ;),

                Faktycznie los CUDZYCH dzieci mnie nie obchodzi, nie ma to jednak nic do rzeczy
                (patrz poprzedni akapit)...

                > ja też za dziećmi nie przepadam ale trochę mi ich żal, wśród "hołoty" mogą
                być nawet całkiem fajni rodzice

                Brawo! (za pierwszą część zdania)... Czyżby? (do drugiej części zdania)...

                > no i tak na koniec - kaczora nie lubię i nie polubię, więc mu plusa nie
                przyznam

                Widzisz, ja go też nie lubię ale lubić go nie muszę bym zauważył, że i dobre
                rozwiązania proponuje... mogłyby być te rozwiązania lepsze ale plus ma chociaż
                ZA ODWAGĘ, bo nikt przed nim tej odwagi nie miał! A poważnie JEST TO POWÓD BY
                NA NIEGO ZAGŁOSOWAĆ (bez miłości rzecz jasna)...

                > trochę więcej tolerancji, panie p. (chociaż wiem że to apel bez sensu, do
                > image'u by panu nie pasowała)

                NIE TOLERUJĘ TOLERANCJI!!! Od dziecka tak mam...
      • Gość: R. Re: Rozmowa z socjologiem o biedadomach na siekie IP: *.crowley.pl 16.08.05, 12:23
        ta decyzja to jeden z nielicznych przykladow rozsadku w dzisiejszym swiecie.
        pocieszajace jest ze dziadostwo od reszty oddziela sie w sposob naturalny,
        czasem tylko przyspieszny przez historie((;
    • Gość: to ja Co sie stalo w Gdansku IP: 217.153.180.* 16.08.05, 12:49
      Niedawno w gdanskiej Gazecie pojawil sie artykul absolutniej odwrotnej tresci.
      Dotyczyl on nowego, wybudowanego przez dewelopwera osiedla, na ktorym miasto
      kupilo troche mieszkan dla powodzian z komunalnych slumsow. Czyli mielismy
      ukochany przez "naukowcow" teoretyzujacych o humanitaryzmie i koniecznosci
      integracji dolow przypadek. I co sie okazalo, ze cale osiedle powoli zamienia
      sie slums - wystarczy jedna, dwie osoby w klatce, zeby zdemolowac i zasmiecic
      calosc. Niedosc, ze wszyscy placacy podatki i tak utrzymuja slumsy, to jeszcze
      maja pozwolic, zeby reszta ich majatku byla narazana na szwank w tych "domach
      integracyjnych"?
    • Gość: ajax Re: Rozmowa z socjologiem o biedadomach na siekie IP: *.ite.waw.pl 16.08.05, 13:42
      A ja chciałbym żeby wszyscy ludzie byli zdrowi, piękni, młodzi, silni, bogaci i
      szczęśliwi. Żeby mieszkali w pięknych domach z ogródkami. Żeby mieli nowe
      mieszkania w pełni wyposażone w luksusowy sprzęt AGD i klimatyzację. Żeby mieli
      bardzo dobrze płatną pracę, z minimum obowiązków i odpowiedzialności. Żeby się
      nie stresowali, a wakacje spędzali w ekskluzywnych hotelach, w egzotycznych
      zakątkach świata. Żeby ich życie osobiste i rodzinne było pełne radości i
      sukcesów. ... Pani doktor, czy z te poglądy wystarczą mi na habilitację z
      socjologii ???

      Tylko kto ma finansować rozdawnictwo mieszkań, w ramach utopijnego projektu
      idealnego społeczeństwa ?

      Wśród urzędników od mieszkalnictwa (fuj, co za polszczyzna) panuje pogląd, że
      mieszkania nie są towarem.

      Uprzejmie informuję, że dla postawienia domu mieszkalnego trzeba kupić działkę
      budowlaną, plany architektoniczne, cegły, cement, belki, kable, rury, tynki,
      okna. drzwi, wanny, umywalki, ...., zapłacić za użyty sprzęt techniczny i pracę
      ekip budowlano-montażowych. To są towary. Tymczasem sugeruje się, że po ich
      połączeniu pojawia się coś (?), co już nie jest towarem - MIESZKANIE. Istny cud
      - odwrotność przemiany wody w wino. Rozmaite pięknoduchy dziwią się, że w Polsce
      nikt nie chce budować lokali na wynajem. Niech spróbują sami. Jeśli ma się
      odwagę głosić jakiś pogląd, to należy mieć odwagę cywilną i honor, żeby na
      własnej skórze go zweryfikować. Proponuję, żeby pani doktor od socjologii wzięła
      pod swój dach (do mieszkania) jakiegoś menela z wyrokiem eksmisji i go
      reedukowała społecznie na własnej rodzinie. Życzę powodzenia.

      Popieram tworzenie gett dla osób eksmitowanych. Jakoś nikt nie protestuje przed
      tworzeniem enklaw luksusu, na przykład osiedla Marina na warszawskich polach
      mokotowskich. W owych enklawach ludzie chcą się odgrodzić od brudów miejskich i
      trochę pożyć w luksusie, na który ciężko zapracowali. Wolno im.
    • Gość: gosc pani socjolog, kazdy moze sie przeprowadzic! IP: *.molgen.mpg.de 16.08.05, 14:01
      Tysiace ubogich studentow wynajmuje mieszkania, czasem po kilka osob, czasem
      poza Warszawa. Daja dowod ze nie trzeba zyc na koszt innych. Kazdy kto zamieszka
      na Siekierkach moze skorzystac z ich doswiadczen.

      A moze pani socjolog zbada opinie ludzi ktorym sasiedzi demoluja klatki schodowe
      i rosnie czynsz bo go wiekszosc nie placi? Dlaczego mamy bardziej chronic menela
      niz uczciwego?
Pełna wersja